14 grudnia 2011

MAKE–UP SCENICZNY ANTI AGEING*Soraya*

 Podkład MAKE–UP SCENICZNY ANTI AGEING dziś na tapecie. Pierwszy raz recenzuję tego typu produkt, mam wiec nadzieję, że pójdzie dobrze.




Informacja od producenta:

MAKE–UP SCENICZNY ANTI AGEING – to przełomowy produkt stworzony specjalnie z myślą o artystach. Gwarantuje perfekcyjny makijaż w najbardziej ekstremalnych warunkach. Perfekcyjnie kryje niedoskonałości i tuszuje zmarszczki, idealnie dopasowuje się do karnacji i wyrównuje koloryt skóry. Zapobiega powstawaniu nowych zmarszczek oraz wygładza istniejące. Nawilża, odżywia oraz chroni skórę przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych. Zawiera filtr SPF 10. Polecany do każdego typu cery.

Make– up Sceniczny Anti-Ageing dostępny jest w 4 odcieniach:
- 01 piaskowy,
- 02 beżowy,
- 03 naturalny,
- 04 orzechowy .



 Kilka słów ode mnie.

Podkład w ładnym opakowaniu z pompka, wszyscy lubimy takie rozwiązania. Choć nieprzezroczyste opakowanie uniemożliwia sprawdzenie, ile jest tam jeszcze kosmetyku. Pompka bardzo wygodna, nie wylewa i dozuje odpowiednią ilość podkładu.



Kolor mojego podkładu to 01-piaskowy; najjaśniejszy. 


Choć po wydobyciu go z opakowania wydaje się bardzo ciemny, to po roztarciu jaśnieje. Wydaje mi się jednak, że jest ciut dla mnie za ciemny. Ładnie się rozprowadza, równo pokrywa twarz niezależnie od tego, czy używałam pędzla, gąbeczki czy palców. Pozostawia delikatnie matowe wykończenie. Ma też całkiem przyjemny, delikatny zapach, trochę owocowy. Po nałożeniu buzia wygląda świeżo i zdrowo, nie widać "tapety", nie ma też efektu maski.


Jeśli chodzi o krycie, to jest całkiem nieźle. Ukrywa zaczerwienienia i mniejsze przebarwienia. Z większymi plamkami czy wypryskami sobie nie radzi. 


Tutaj jedna strona twarzy w świetle dziennym. Widać, że całkiem nieźle zakrył zaczerwienienia i przebarwienia.

Tutaj już trochę inne światło i druga strona mojej twarzy. Zaczerwienienia zakryte, kolor wyrównany.Jak widać, moja cera pozostawia wiele do życzenia.

Jeśli chodzi o mat, to jest kiepsko. Po godzinie świece się okropnie. Oczywiście zawsze podkład pudruję skrobią ziemniaczaną lub pudrem.

Nie wypowiem się na temat jego działania przeciwzmarszczkowego, bo takiego nie zauważyłam i w takowe nie wierzę.Fajnie, że ma filtr przeciwsłoneczny, zawsze to jakaś ochrona. Nawilżenia nie zauważyłam, natomiast podkład nie uwydatnia nadmiernie suchych skórek, które czasem na mojej tłustej cerze się pojawiają. 
Jest natomiast jedna sprawa, która trochę mi się nie podoba. Bo o ile nie wymagam od podkładu całodziennego matu, bo mogę dokonać poprawek, to chciałabym, aby wyglądał na buzi dobrze po paru godzinach. Ten natomiast ma taką właściwość, że jak się skóra lekko przetłuści, to wygląda na bardzo zmęczoną i taką obciążoną.  No i zdecydowanie ściera się w ciągu dnia. Ja mam zapędy do dotykania twarzy i tez często używam bibułek, a to sprawia, że podkład nie trzyma się dłużej niż 5 godzin.

Podkład nie jest jakimś totalnym bublem, ale do asów też nie należy. Używam go i pewnie zużyje do końca, bo nie jest taki zły. Jednak raczej nie kupię go ponownie.

Najczęściej nakładam go pędzlem Hakuro. 


Zdecydowanie nie nazwałabym go podkładem dla profesjonalistów. Wiele mu do tego brakuje.

Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam. Jeśli tak, wybaczcie i pytajcie w komentrzach. 

Pozdrawiam.





4 komentarze:

  1. Prezentuje się super, jednakże ja nie gustuję we fluidach. :) Ale na ten pędzel Hakuro pewnie się skusze, mimo że mam już 2 flat topy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam próbkę tego podkładu, ale na mojej wymagającej i dziwnej cerze zupełnie się nie sprawdził. Do dziś pamiętam ten okropny efekt zmęczonej cery, oraz okropnego uczucia kiedy miałam go na sobie.. Brrr :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie lubię podkładów z Soray... a pędzelek masz całkiem cacy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. hakuro! :) jestem miłośniczką pędzli i właśnie teraz marzy mi się kilka z hakuro. :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz, cenię je bardzo i wiem, że każdy pisany ze szczerością i chęcią zwrócenia mi uwagi na pewne kwestie pomaga mi jeszcze lepiej prowadzić tę stronę. Cieszą mnie "komentarzowe" rozmowy i dyskusje, wymiana doświadczeń i poglądów jest najwspanialszym doświadczeniem płynącym z blogowania.

Jeśli masz ochotę zaprosić mnie do siebie, bo także prowadzisz bloga, a ja jeszcze nie miałam okazji go czytać, nie krepuj się i daj mi znać, chętnie zajrzę.