15 grudnia 2011

"przechowalnik"

"Przechowalnik", cóż za neologizm udało mi się stworzyć, by nazwać to nowe "coś", co służy mi do przechowywania pędzli i innych najpotrzebniejszych rzeczy.
Pierwotnie jest to koszyk metalowy, w którym trzyma się sztućce. Ja wykorzystuję go w innych celach. No ale przecież wszystkie dobrze wiemy, że do składowania kosmetyków dobrze się sprawdzają i kuchenne akcesoria.


Większość swoich kosmetyków przechowuje w wiklinowych koszykach. Długo szukałam i wiklinowego kubeczka/ pojemnika na pędzle. Niestety niczego nie znalazłam. Postanowiłam więc wykorzystać taki oto stojak na sztućce do tego właśnie celu. Jest to rozwiązanie tymczasowe, dopóki nie znajdę czegoś lepszego.

Zakup z marketu Real, dział kuchenny. Cena: 9,99 zł. 

W związku z tym, że mój zbiór pędzli nie jest pokaźny, lewą stronę napakowałam rzeczami do twarzy (podkłady, których teraz używam, korektor i takie tam inne różności).



"Przechowalnik" zajął zaszczytne miejsce między koszykiem z maseczkami i resztą kolorówki, tuż przed lustrem.

A Wy macie jakieś pomysły na "przechowalniki"?

Pozdrawiam.

8 komentarzy:

  1. Praktyczne i nie drogie rozwiązanie - super!

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję za komentarz na moim blogu;)

    dodaję Twój blog do obserwowanych, jeszcze nie raz tu zajrzę, ciekawe wpisy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hah, a moje kosmetyki walają się w koszyku :D

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny zakup! przydałby mi się też taki:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja non stop zmieniam "domki" dla moich kosmetyków i różnych akcesoriów kosmetycznych. I ciągle czuję, że to jeszcze nie to. Planuję zakup toaletki więc wtedy pewnie sprawa praktycznie rozwiąże się sama :P

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz, cenię je bardzo i wiem, że każdy pisany ze szczerością i chęcią zwrócenia mi uwagi na pewne kwestie pomaga mi jeszcze lepiej prowadzić tę stronę. Cieszą mnie "komentarzowe" rozmowy i dyskusje, wymiana doświadczeń i poglądów jest najwspanialszym doświadczeniem płynącym z blogowania.

Jeśli masz ochotę zaprosić mnie do siebie, bo także prowadzisz bloga, a ja jeszcze nie miałam okazji go czytać, nie krepuj się i daj mi znać, chętnie zajrzę.