30 listopada 2011

Podsumowanie listopada *zużycia*

Wykończenie kosmetyków (dosłownie i w przenośni) sprawia, że mam poczucie dobrze spełnionego obowiązku i wiem, że wydane pieniądze  (choćby te najmniejsze) nie zostały wyrzucone w błoto. Dziś moje pierwsze "blogowe" zużycia.

Ziaja, aloesowy szampon do włosów suchych

Ot, zwykły szampon, bez och-ów i a-chów. Myje całkiem przyzwoicie, dobrze się pieni, jest wydajny. Jeśli włosy są przesuszone, może je plątać.

AA, antycellulitowy żel do mycia ciała

Ładny zapach, rzadka konsystencja. Raczej nie skuszę się więcej na niego.

Joanna, odżywka wzmacniająca

Zaskoczona byłam, że ta odżywka działa na moje włosy. Zafundowałam sobie w zeszłym miesiącu rozjaśnianie ( z którego i tak nic nie wyszło)i bardzo zniszczyło mi to włosy. Ta odżywka sprawiła, ze były bardziej gładkie i błyszczące, ułatwiała też  rozczesywanie. Ma specyficzny zapach (ziołowy, głownie czuć tu rozmaryn), czasem mi on dokuczał, jakoś jednak sobie z tym poradziłam.


Lirene, peeling drobnoziarnisty; pisałam o nim TU.

Podkład Bell Multi Mineral 

Przelałam go do opakowania z pompką. Ciesze się, że już się skończył, nie przepadałam za nim. Miał lepsze i gorsze dni, różnie zachowywał się na mojej skórze. Małe krycie, krótko utrzymywał mat. Nic godnego większej uwagi.

Bielenda awokado, maseczka ochronna i kompleks nawilżający

Jedyna chyba maseczka z tej firmy, która mi nie przypasowała. Dobrze nawilżała, powodowała jednak mocne przetłuszczanie się skóry. Jednak czasem warto stosować tylko te produkty, które przeznaczone są do naszego typu cery.

Pharmaceris, próbki kremu złuszczającego 5% kwasu migdałowego i kremu nawilżająco-matującego na dzień.

Dostałam te próbki od dermatologa, po 6 sztuk każdej. Mają one po 1,5 ml pojemności. Krem matujący nie jest dobry, ani nie nawilżał, ani nie matował skóry. Takie to nie wiadomo co. Z pewnością nie kupie pełnego opakowania. 
Krem złuszczający był całkiem fajny i nieźle przygotował moją skórę do Retin-A. Myślę, że aby utrzymać efekty oczyszczania mojej skóry skuszę się wiosną na ten specyfik, tylko że z wyższą zawartością kwasu.

Virtual, baza pod cienie

Dobra baza, tylko ze po jakimś czasie okropnie twardnieje. Zdecydowanie dobrze utrzymuje cienie i ładnie wyrównuje kolor powieki. Polubiłam, kiedyś może do niej wrócę.

Pozdrawiam.
Dorota.

29 listopada 2011

3 x Lirene

Trzy peelingi do różnych typów cer, a służą mi świetnie. Używam ich w zależności od tego, w jakim stanie jest moja skóra. Bardzo skuteczne i niezwykle przyjemne w stosowaniu kosmetyki.


Pojemność: 75 ml
Cena: 15-18 zł (w zależności od sklepu)



Głęboko oczyszczający peeling gruboziarnisty


Stosuję go, gdy moja cera jest delikatnie przesuszona maścią leczącą trądzik, ale wymaga delikatnego złuszczenia. Peeling ma grube drobinki, lecz nie są one bardzo ostre i nie podrażniają  mocno skóry. Całość to przyjemny krem myjący, dzięki któremu zanieczyszczenia są lepiej usuwane, a cera dodatkowo nawilżona. Przyjemny zapach daje uczucie świeżości. Peeling ten nie oczyszcza skóry bardzo dogłębnie, bo jest stosunkowo delikatny, w widoczny sposób jednak wygładza i odświeża buzię.













Delikatnie złuszczający peeling enzymatyczny


Niezwykle delikatny, usuwający suche skórki peeling. Używam go wtedy, gdy na mojej wysuszonej kuracją przeciwtrądzikową twarzy pojawiają się suche skórki, czy nawet suche płaty skóry. Radzi sobie z nimi bardzo dobrze i dzięki temu podkład na twarzy wygląda znośnie. Nie podrażnia, nie szczypie, nie powoduje dużego zaczerwienienia. Cenię go szczególnie za to, że pozostawią skórę gładką i bardzo delikatną/miękką w dotyku. W ostatnim czasie nie jestem w stanie bez niego żyć.





 Wygładzający peeling drobnoziarnisty

Mój zdecydowany faworyt. Uwielbiam go ponad wszystko! Składa się w zasadzie tylko  z delikatnych drobinek różnych wielkości. Wygładza, usuwa suche skórki, odświeża, oczyszcza pory!!!, rozjaśnia cerę i bardzo pomaga w walce z przebarwieniami. Jest niezwykle skuteczny, choć może delikatnie podrażnić skórę. Mogę go stosować codziennie i często to robię. Mogłabym z ręką na sercu polecić każdemu, a osobiście uznaje go za moje KWC w dziedzinie peelingów.



Polecam każdy z osobna i wszystkie naraz.

Pozdrawiam.
Dorota.

Zachorowałam...

W okresie jesienno-zimowym, gdy panoszą się różnego rodzaju wirusy i infekcje, i mnie też coś dopadło. Jest to okresowa choroba, która nie została jeszcze zbadana i opisana w literaturze fachowej. Ja nazwałam ją BIELENDOZĄ!

Objawy
  • kompulsywne kupowanie kosmetyków marki Bielenda,
  • poszukiwanie w sklepach artykułów z określonym logo producenta, 
  • intensywne przeglądanie strony internetowej firmy, 
  • wnikliwe czytanie recenzji tychże kosmetyków na wizażowym KWC. 

Leczenie: brak wiedzy w tym zakresie.

Samopoczucie chorej: nadzwyczaj dobre, wręcz wyśmienite.

Skutki uboczne: mały ubytek gotówki z portfela.

Chorobę stwierdziłam dziś po zakupach spożywczych, z których to przyniosłam do domu takie  kosmetyki:


  • sól do kąpieli "Ogórek i limonka",
  • krem do rąk "Kuracja parafinowa",
  • krem do pielęgnacji całego ciała "Ginko Biloba",
  • peeling enzymatyczny+maseczka "Bawełna",
  • dwufazowy płyn do demakijażu.

Jesli również zapadacie na tego typu przpadłości, dajcie znać.


Pozdrawiam.
Dorota.


25 listopada 2011

AA Wrażliwa Natura




Moda na naturalne kosmetyki dotarła i do nas. Coraz więcej firm wprowadza linie „eko”, które oparte są na naturalnych składnikach i zawierają zdecydowanie mniej chemicznych ulepszaczy. 

Linia kosmetyków AA Oceanic dostosowana jest  do wieku


 Ja od ok. 1,5 miesiąca stosuję kremy: AA Wrażliwa Natura Przeciwzmarszczkowo- nawilżający krem pod oczy 30+ oraz AA Wrażliwa Natura Przeciwzmarszczkowo- nawilżający krem na dzień 30+.
Jest to seria do pielęgnacji skóry wrażliwej, skłonnej do alergii, bez parabenów, alergenów, barwników, konserwantów, silikonów, olejów mineralnych, syntetycznej kompozycji zapachowej, olejków eterycznych, glikolu propylenowego.Wszystkie produkty testowane były na osobach z chorobami alergicznymi skóry.  



Zasadniczo moja cera nie wymaga ogromnego nawilżenia i do wrażliwych także nie należy, ale zdecydowałam się używać tych kremów, bo stosuję obecnie kurację antytrądzikową i moja cera stała się bardzo wysuszona,  skłonna do podrażnień. Pomyślałam, że będą to dobre kremy na ten właśnie czas.



 Przeciwzmarszczkowo- nawilżający krem na dzień oparty jest na składnikach pochodzenia naturalnego, pozbawiony syntetycznych dodatków i konserwantów. Zawiera ekstrakt z owoców goji, pochodzący z certyfikowanych upraw ekologicznych, dzięki zawartości aminokwasów i witamin przeciwdziała procesom starzenia się skóry. Organiczne masło karite, zapobiega przesuszeniu skóry i przyspiesza naturalne procesy regeneracji naskórka. Wyciąg z pestek dyni wspomaga procesy odnowy skóry, a gliceryna nawilża skórę. Efekt jaki ma zapewnić to odżywiona, zrewitalizowana i pełna blasku skóra.



Nie będę wypowiadać się tu na temat działania przeciwzmarszczkowego, bo takiego nie da się zauważyć po tak krótkim okresie stosowania. Co do nawilżenia to nie było jakiegoś bardzo spektakularnego efektu, ale lekkie nawodnienie skóry było odczuwalne. Krem nie przetłuścił mi cery i co najważniejsze, nie spowodował powstania nowych zaskórników. Dość dobrze nadaje się pod makijaż, ale trzeba odczekać przynajmniej 20 minut po jego nałożeniu, bo ciężko się wchłania i pozostawia na skórze delikatny film (ja zazwyczaj tuż przed zaaplikowaniem podkładu zdejmowałam nadmiar z twarzy chusteczką lub bibułką matującą). Nie podrażniał , nie powodował pieczenia bardzo zaczerwienionej buzi i przyniósł mi ukojenie, gdy skóra była maksymalnie napięta i wysuszona.  Krem ogólnie zaliczam do dobrych i myślę, że normalne i mieszane cery świetnie go przyjmą.


 Przeciwzmarszczkowo- nawilżający krem pod oczy także zawiera ekstrakt z owoców goji, glicerynę i organiczne masło karite. Ich działanie jest dokładnie takie samo, jak w kremie do twarzy. Efekt to optymalnie nawilżona i zregenerowana skóra wokół oczu. 




















 Mam wrażenie, że ten krem w zasadzie niczym się nie różni od tego kremu na dzień. Dokładnie taka sama konsystencja, ten sam zapach i podobne działanie. Skóra wokół oczu była nawilżona, ale raczej delikatnie i osoby z bardzo wysuszonym obszarem pod oczami nie będą zadowolone  z tego kremu. Czy działa przeciwzmarszczkowo? Nie wiem. Natomiast przed makijażem trzeba poczekać, aż dobrze się wchłonie. Zdecydowanie jest to delikatny krem i nie podrażnił oczu, nie wywołał pieczenia czy łzawienia. 











Podsumowując: ciekawe produkty i z pewnością godne uwagi, ale nie u wszystkich będą się dobrze sprawdzały. Zdecydowanymi atutami są tu : naturalny skład, dobra dostępność i przystępna cena. 

Pozdrawiam.
Dorota.

20 listopada 2011

Mój „maseczkowy” niezbędnik


Uwielbiam maseczki! Choć nakładanie i zmywanie masek z twarzy zabiera sporo czasu, to często je stosuję, bo świetnie działają na moją skórę. Regularność jest tu oczywiście kluczowa, wtedy właśnie osiąga się najlepsze efekty.  Jako posiadaczka skóry tłustej ze skłonnością do zaskórników używam głównie masek oczyszczających, odblokowujących pory. 
 
Dziś pokażę maseczki gotowe, które kupić można w drogerii i które nie wymagają aż tak wielkiego nakładu czasu na ich przygotowanie. Ja mam też kilka swoich ulubionych maseczek, które można przygotować samodzielnie, ale to już temat na innego posta.


Moje ulubione "gotowe" maseczki.


Moim zdecydowanym faworytem  jest  "BIELENDA  Ogórek&Limonka".


Maseczka przeznaczona do skóry tłustej i mieszanej, składa się z dwóch kroków: głęboko oczyszczający i intensywnie nawilżający.
Na opakowaniu widnieją następujące informacje: skoncentrowany preparat o silnym działaniu oczyszczającym, antybakteryjnym i nawilżającym. Skutecznie i szybko pozwala zwalczyć niedoskonałości cery mieszanej i tłustej. Krok I: natychmiast odblokowuje i zwęża pory, usuwa obumarłe komórki naskórka, pochłania nadmiar sebum i reguluje jego wydzielanie. Krok II: skutecznie matuje skórę i nawilża, regeneruje i łagodzi podrażnienia, rozjaśnia przebarwienia potrądzikowe.




Maseczkę stosuję tak, jak zaleca producent: nakładam krok I na 10 minut , potem zmywam. Następnie nakładam cienką warstwę żelu (krok II) i pozostawiam do wchłonięcia. Saszetka z maską wystarcza na jedno użycie, natomiast żel z kroku II wystarcza mi na ok. 5 zastosowań. 
Jest to zdecydowanie mój faworyt! Jedna z niewielu maseczek, po których naprawdę widać efekty. Skóra jest oczyszczona i bardzo dobrze nawilżona, gładka i widocznie odświeżona. Moja cera po całym dniu często jest zaczerwieniona i szara. Ta maska usuwa to z twarzy i za to cenię ten produkt.

Następnym ulubieńcem  do oczyszczania jest "DERMIKA Perfekcja- maseczka oczyszczająca".

Maseczka głęboko oczyszczająca z aktywną glinką zieloną, zmniejsza problemy cery tłustej i mieszanej. Działa lekko peelingujaco, usuwa nadmiar sebum i martwe komórki. Wygładza cerę, zmniejszając pory, poprawia i wyrównuje koloryt. Łagodzi objawy podrażnień, poprawia napięcie skóry, nawilża, ujędrnia i nadaje zdrowy, młodzieńczy wygląd.  Maseczkę nakładamy na twarz, a po 10 minutach zmywamy, wykonując delikatny masaż kolistymi ruchami. 
















Maseczka rzeczywiście rewelacyjnie oczyszcza i matuje skórę. Po jej użyciu spokojnie można nałożyć makijaż i nie martwić się świeceniem przez cały dzień. Po jej zastosowaniu mam uczucie naprawdę czystej cery i wiem, że często stosowana ogranicza ilość wyprysków na twarzy.

Bardzo też lubię używać "BIELENDY Eco Care- Glinka zielona".

Bioorganiczna maseczka na twarz, szyję i dekolt. Przeznaczona do skóry tłustej, mieszanej i trądzikowej.
Skoncentrowany preparat o skutecznym działaniu antybakteryjnym, oczyszczającym i ujędrniającym. Zwęża pory, zapobiega powstawaniu zaskórników i wyprysków, radykalnie usuwa obumarłe komórki naskórka, nagromadzone zanieczyszczenia oraz nadmiar sebum. Zapobiega powstawaniu zmarszczek. Doskonale odżywia, ujędrnia, poprawia elastyczność zwiotczałej skóry oraz wyrównuje koloryt szarej, pozbawionej blasku cery.
Efekt: oczyszczona, gładka, jędrna i matowa skóra.













Stosuję tę maskę głównie dlatego, że działa praktycznie tak samo jak krok I Ogórek&Limonka, a po niej mogę zużyć resztę żelu nawilżającego z kroku II. Maska oczyszcza i wygładza skórę, delikatnie koi nadmierne przetłuszczanie. Efekt zadowalający.

Ostatnim ulubionym maseczkowym wynalazkiem jest "BIELENDA Karoten".

Skoncentrowany zabieg o silnym działaniu regenerującym, skutecznie i szybko przywraca blask skórze zmęczonej, szarej, zestresowanej, pozbawionej jędrności. Krok I: serum regenerujące błyskawicznie poprawia jędrność, elastyczność i napięcie skóry, przeciwdziała powstawaniu zmarszczek, skutecznie zmniejsza już istniejące. Odżywia i regeneruje.
Krok II: maseczka przywracająca blask nadaje skórze piękny, zdrowy odcień. Optymalnie nawilża, odżywia i wzmacnia cerę.









Maseczkę (zarówno krok I i II) nakłada się i pozostawia do wchłonięcia. Ja używam tylko kroku pierwszego, ponieważ w tym drugim są jakieś drobinki rozświetlające i to mi nie pasuje. Natomiast serum jest świetne i bardzo poprawia kolor mojej skóry. Jest bardzo wydajne i szybko wchłania się w skórę. Nie obciąża, nie zapycha porów. Nakładam je szczególnie wtedy, gdy jestem zmęczona i to widać na mojej twarzy.  

Jako że większość ulubionych przeze mnie masek zawiera glinkę i ciężko się je zmywa, używam słynnego niegdyś CleanPoda z żelu Loreala. Naprawdę świetnie się do tego nadaje, bo szybko i skutecznie zmywa nawet mocno już zastygłą maskę. 




Maseczki działają tylko wtedy, gdy są używane regularnie. Ja staram się je nakładać co drugi dzień. W okresie wakacyjny bywało i tak, że nakładałam je codziennie i efekty były bardzo dobre. Zachęcam do stosowania maseczek przynajmniej trzy razy w tygodniu.


Pozdrawiam.
Dorota.

15 listopada 2011

Inglot 117R

Bohaterem dzisiejszego wpisu jest cień Inglot z kolekcji "Rainbow" o numerze 117R. Wiem, że jeden cień to mało interesujące, ale ten uważam za wyjątkowy.


Nigdy nie miałam tak uniwersalnego cienia jak ten. Trzy idealne kolory, które będą pasować wielu dziewczynom. Jestem w stanie wykonać nim różne makijaże, co więcej służy mi także do wypełniania brwi. Jest on zupełnie matowy i świetnie prezentuje się na oku.



Delikatny, dzienny makijaż przy użyciu tego cienia.




Pozdrawiam.
Dorota.

12 listopada 2011

Obiecanki cacanki



Podczas zakupów kosmetycznych zawsze czytam etykiety na opakowaniach. Nie wyobrażam sobie kupić coś i nie przeczytać adnotacji . Niejednokrotnie złapałam się na tym, że kupiłam jakiś produkt, bo obiecywał określone rezultaty. Oczywiście niewiele z tych obietnic potem zostało spełnionych, ale kasa była już wydana i tyle. 

Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie ma kosmetyków cudów i nic nie jest w stanie poprawić kondycji np. cery po zastosowaniu jednego opakowania kremu. Procesy wpływające na naszą skórę są znacznie bardziej skomplikowanie i kosmetykami nie załatwimy całej sprawy. Bawią mnie niektóre opisy i zastanawiam się czasem, czemu im jednak ulegam. Czy to wrodzona próżność, kult piękna, naiwność… sama nie wiem. W każdym bądź razie staram się realnie spoglądać na opisy i nie obiecywać sobie zbyt wiele po szamponie, żelu pod prysznic czy cudownym kremie. 

Przykłady owych „obiecanek”:

1.       „ Tonik nawilżająco - rewitalizujący, który oczyszcza i odświeża skórę, przywracając jej promienny wygląd. Kreatyna działa przeciwzmarszczkowo. Kwas hialuronowy i ekstrakt z aloesu nawilżają skórę. Proteiny jedwabiu tworząc na skórze ochronny film, zapobiegają jej odwodnieniu. Prowitamina B3 działa tonizująco i zwęża pory. Alantoina i d-pantenol łagodzą podrażnienia” .

Czyli po zastosowaniu tegoż toniku nasza skóra powinna być: oczyszczona, odświeżona, promienna, nawilżona, ochroniona przed zmarszczkami i odwodnieniem, bez podrażnień, bez rozszerzonych porów. Wątpię, aby tonik mógł to wszystko mojej skórze uczynić. 


2.       „Wyszczuplający+ ujędrniający krem antycellulitowy : reedukuje tkankę tłuszczową, wysmukla sylwetkę: modeluje brzuch, ramiona, uda i pośladki, skutecznie walczy z upartym cellulitem oraz niweluje objawy rozstępów i przeciwdziała ich powstawaniu.(…) Wysokie stężenie L-karnityny przyspiesza metabolizm, skutecznie redukuje tkankę tłuszczową błyskawicznie modelując kształt ładnej sylwetki…”

Czyli po zastosowaniu tego balsamu cellulit powinien się zmniejszyć, no i powinniśmy być szczuplejsze. Chciałabym, aby  to była prawda.


3.       „Profesjonalna jakość-profesjonalne rezultaty. Linia produktów do pielęgnacji włosów, stworzona przy udziale i stosowana przez fryzjerów. Wysoce skuteczna formuła i jakość składników zapewniają doskonałe efekty w warunkach domowych. Odżywka nadaje świetlisty połysk z fascynującymi refleksami i wygładza strukturę włosów. 

Czyli moje włosy po zastosowaniu tej odżywki powinny być lśniące i wygładzone, z pięknymi refleksami. Zapewniam, że takie nie były. 


To tylko niewielka dawka obiecanek-cacanek. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że niektóre kosmetyki naprawdę działają. Mam sporo ulubionych produktów, które świetnie mi służą . Po to przecież ich używam. Tutaj jednak chciałam pokazać, że należy z rozsądkiem podchodzić do zakupów kosmetycznych i etykiet na opakowaniach. 
Swoja droga ciekawi mnie, na ile pięknych słów dam się jeszcze nabrać.

Pozdrawiam.
Dorota