Korektor rozświetlający pod oczy
świetlik+ogórek
Hean
Informacja na opakowaniu:
korektor maskuje i rozjaśnia cienie pod oczami oraz objawy zmęczenia. Pielęgnuje i wzmacnia skórę wokół oczu. Efekt jest natychmiastowy, cienie i zaczerwienienia znikają, a spojrzenie nabiera blasku. Skóra pod oczami wydaje się gładsza i zdrowsza. Korektor ma lekką konsystencję płynno - kremową.
Formuła zawiera:
wyciąg ze świetlika, wyciąg z ogórka i alantoinę.
Stosowanie:
korektor nanosimy aplikatorem, rozprowadzamy na skórze, a następnie delikatnie wklepujemy w skórę pod oczami.
Pojemność: 9 ml
Cena: 10,50 zł
Pod postem, w którym ten korektor pokazałam już pojawiały się głosy, że najlepszy to on nie jest. I była to prawda. Ja pójdę o krok dalej i powiem, że to raczej fatalny kosmetyk, którego wprost nie znoszę. Zdecydowanie nie lubię pisać aż tak niepochlebnych recenzji, bo zawsze staram się szukać zalet, ale tu niestety plusów nie widzę.
Nie pokazuje efektu na oku, bo wygląda to okropnie. Korektor podkreśla każda zmarszczkę ( a tych mam już kilka), każdą nierówność i fałdkę. Lekko wysuszoną skórę podkreśla sto razy bardziej i uwidacznia nawet takie nierówności, o których nie miałam pojęcia. Podczas tej karkołomnej aplikacja często musiałam go rozetrzeć mocno w dół, by jakoś to wyglądało, a wtedy korektor ten bardzo podkreślał pory i wszystkie inne mankamenty mojej cery.
Niestety, po trudach nakładania go pod oczy, efekt także nie był dobry, w zasadzie efektu nie było. Cienie nie były zamaskowane, okolica nie pojaśniała ani odrobinę, o gładkości nawet nie wspomnę. Nic, ale to nic dobrego z tą okolicą mojej twarzy ten korektor nie zrobił.
Czułam się z nim bardzo niekomfortowo, bo okropnie zbierał się w zmarszczkach pod oczami. Miałam wrażenie, że wyglądam o dziesięć lat starzej. Kiedy moje oczy załzawiły, to korektor od razu reagował powstaniem takiej nieestetycznej smugi i już było widać, że coś tam jest nie tak. Podczas fali mrozów, która niedawno nas męczyła, ten korektor zupełnie się nie sprawdził. Po wejściu do ciepłego pomieszczenia zaraz się warzył i musiałam go zetrzeć, a efekt wtedy, jak można się domyśleć, był nad wyraz ciekawy.
Próbowałam ten korektor oswoić na różne sposoby: rozprowadzałam go palcem i pędzelkiem, a także wilgotna gąbeczką. Mieszałam z kremem pod oczy, nakładałam na krem (właściwie próbowałam z dwoma różnymi kremami), bez kremu, na podkład. Efekty zawsze były takie same.
Czy Wy tez macie takie doświadczenia z korektorami? Czy to tylko mnie się takie coś przytrafiło?
Pozdrawiam.




Uuu to nieciekawe doświadczenie. Wiem, co omijać szerokim łukiem. Mi odpowiada mój korektor z Maybelline. Myślę też nad przetestowaniem tego osławionego z Bell.
OdpowiedzUsuńTen z Bell jest ósmym cudem świata w porównaniu z koszmarkiem od Hean.
UsuńRównież słyszałam wiele złego o Hean.
UsuńBell polecam z własnego doświadczenia :)
Mam ten z bell jestem zadowolona ale ma jeden minus troszkę podkreśla zmarszczki. Mam niewielkie ale to mój pierwszy korektor wiec mogę się nie znać po prostu, nie mam tez z czym porównać . Bel ma wg mnie 4/5.
UsuńJa mam całkiem spore zmarszczki mimiczne i korektor Bell nie podkreślał ich aż tak bardzo. Ale nakładałam go w tych strategicznych miejscach ciut mniej i pudrowałam cieniem z Inglota. Myślę, że żaden korektor nie jest w stanie tak zupełnie nie wchodzić w zmarszczki, tym bardziej, że oko cały czas pracuje i korektor ma prawo lekko się przemieszczać. Problem jest wtedy, gdy korektor bardzo uwidacznia te mankamenty, to jest wręcz niewybaczalne. Ja z Bell byłam zadowolona, ładnie rozjaśniał okolice, a na tym najbardziej mi zależy.
UsuńPowiem ci droga Doroto, że niestety, ale całkowicie podzielam Twoje zdanie...
OdpowiedzUsuńTo pierwszy tak fatalny kosmetyk Hean na jaki trafiłam..
Oddałam go Mamie zanim obfociłam i opisałam u siebie - w sumie mam wyrzuty sumienia, że się biedaczka z nim męczy...
Obecnie testuję sypki korektor i póki co to jest strzał w 10! Ciągle zbieram wrażenia i wkrótce o nim napiszę :-)
Nawet najlepszym trafiają się takie wtopy. I tak mam ochotę na inne kosmetyki Hean, następne będą pewnie cienie.
UsuńMiałam go i też niemiłosiernie mi sie ważył. Ale do stosowania na czerwone plamki po wypryskach itp sprawdził się idealnie! Wykończyłam go właśnie stosując jako korektor do niedoskonałości na twarzy:) Ma bardzo jasny odcień i przyzwoicie krył. Nakładałam kropkę, podeschnęła z 30 sek i wklepywałam ją.
OdpowiedzUsuńTo jakiś sposób, tylko gdybym go zaczęła tak stosować, to znowu cały czas bym myślała, czy oby wszystko w porządku? Nie mam już ochoty na jego towarzystwo.
UsuńSzukam fajnego korektora, miałam z Essense ale szybko mi wysechł.
OdpowiedzUsuńdobrze wiedzieć że to taki bubel.
OdpowiedzUsuńrzadko uzywam korektora(to z lenistwa, pomijam żeby było szybciej) ale szukam rozświetlającego bo brakuje go w mojej kosmetyczce ;P
OdpowiedzUsuńA ja muszę, bo mam cienie pod oczami. Poza tym mam głęboko osadzone oczy i rozświetlenie tej okolicy dobrze mi robi.
UsuńNie miałam jeszcze okazji używać kosmetyków firmy hean :)
OdpowiedzUsuńJak zobaczyłam tytuł, to od razu pomyślałam, że coś dla mnie i że nie mogę wchodzić na Twój blog, bo znów coś kupię. Czytając recenzję się przeraziłam. Dobrze, że są blogi i można poczytać o takich bublach, tylko szkoda wydanych pieniędzy.
OdpowiedzUsuńTo prawda, lepiej unikać kosmetyków, które zbierają same negatywne opinie. Ale czasem jest tak, że jedna osoba krytykuje, a druga chwali i co wtedy? Pozostaje tylko sprawdzić na sobie.
Usuńuu;/ chciałam go mieć, lubię Hean nie wiedziałam, że jest taki kiepski szkoda
OdpowiedzUsuńwidać nawet na dłoni że konsystencja toporna:/ ja chciałabym też wypróbować osławiony bell :D
OdpowiedzUsuńja chciałabym żeby korektor jednocześnie trochę napisał skórę :/
OdpowiedzUsuńdobrze wiedzieć na co uważać :)
OdpowiedzUsuńMiałam go kiedyś... Szału nie było, ale chciałam go zużyć... Skończyło się tragicznie, bo opakowanie się rozpadło, tak, że gwint przestał działać i ostatecznie z ulgą go wyrzuciłam...
OdpowiedzUsuńA moje opakowanie przy zakręcaniu też dziwnie piszczy/trzeszczy. Nie popsuło się jeszcze,ale i tak pewnie korektor wyląduje w koszu, bo po co mam go trzymać?
Usuńuuu nieciekawie wygląda, chyba kupię w końcu ten z Bell bo czaję się już jakiś czas :)
OdpowiedzUsuńBell jest dobry, choć nie kryje wzorowo. Za to rozświetlenie jest świetne.
UsuńI tak się dziwię że miałaś cierpliwość żeby got tyle czasu testować. Koszmarnie wygląda, faktycznie trochę gumowato.
OdpowiedzUsuńDziękuję za te słowa, to faktycznie było trudne. Początkowo zakładałam, że wytrwam miesiąc, ale już nie dałam rady.
Usuńo ile dobrze pamiętam to go miałam i nie byłam zadowolona. Ostatnio w ogóle odstawiłam korektory :D ale przydałby mi się jakiś porządny ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
ja mam 3 tusze z Avon i jestem zadowolona:)
OdpowiedzUsuńNie używałam jeszcze kosmetyków z tej firmy:)
OdpowiedzUsuń