13 kwietnia 2012

Glinka zielona *Stara Mydlarnia*

Nie ma to jak naturalna zielona glinka. Nic tak nie oczyszcza twarzy, jak taka samodzielnie przygotowana maseczka glinkowa.

Glinka zielona
*Stara Mydlarnia*


Informacja na opakowaniu:


Pojemność: 90 g (wystarczy na ok. 8 maseczek)
Cena: 19zł

Glinka zielona to po prostu zielony proszek, który należy wymieszać z wodą, płynem micelarnym lub hydrolatem. Ja w tym celu używam płynu micelarnego. Powstałą, niezbyt atrakcyjnie wyglądająca papkę, nakładamy na twarz i pozostawiamy na ok. 20 minut. Należy ją też co jakiś czas spryskać wodą (np. termalną), aby nie zaschła na twarzy.


Przy regularnym stosowaniu przynosi ona świetne efekty. Twarz jest oczyszczona, nawilżona i zrelaksowana. To zadziwiające, ale rzeczywiście glinka i nawilża, i oczyszcza- nie daje tego właściwie żadna znana mi oczyszczająca maseczka saszetkowa. Świetnie też łagodzi wszelkie podrażnienia, a wypryski łatwiej i szybciej się goją (jeśli stosuję regularnie maskę  z glinki, to  nowe wypryski nie pojawiają się!).  Poza tym mam przekonanie, że nie nakładam na buzię niczego sztucznego, a coś zupełnie naturalnego, co z pewnością mi nie zaszkodzi. Jeśli chcecie dobrze oczyścić twarz, zdecydowanie taką glinkę polecam.


Jest tylko jeden minus-  zmywanie. Trzeba mieć naprawdę sporo cierpliwości, ale efekt jest wart zachodu.

Pozdrawiam. 


26 komentarzy:

  1. Ze Starej Mydlarni kosmetyków jeszcze nie miałam, ale kuszą mnie. :) Uwielbiam zielone glinki, chętnie po nie sięgam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uprzedzam, że kosmetyki ze "Starej Mydlarni" uzależniają.
      Pachną niesamowicie :)

      Usuń
  2. nigdy jeszcze nie stosowałam

    OdpowiedzUsuń
  3. wielbię. Czasami zdarza mi się nakładać te maski "saszetkowe", ale glinka to najlepsze, co do tej pory odkryłam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja uwielbiam glinkę czerwoną. Stosuje od kilku tygodni i jest rewelacyjna. Super oczyszczenie i plus ukojenie dla mojej skóry.

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam glinkę zieloną :)

    OdpowiedzUsuń
  6. hmm ciekawa. ja zmywam maseczki specjalna gabaczka lub sciereczka z mikrofibry, niezle schodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. opłaca się kupować produkty ze starej mydlarni??
    http://discoveryourbeauty-aldonka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Już wchodzę na stronę i oglądam co tam mają :) Nic o nich nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię rożnego rodzaju glinki, ale z tej firmy jeszcze nie używałam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Musisz, naprawdę, bo jest świetny. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. 8 zabiegów za 19 zł opłaca się :)
    miałam peeling cukrowy ze Starej Mydlarni, zakochałam się w nim, najlepszy jaki do tej pory miałam ;)
    gdzie można kupić te kosmetyki? tylko przez sklep internetowy? widziałam w Naturze pojedyncze kosmetyki do pielęgnacji typu maseczki, peelingi i masła do ciała, olejki do kąpieli, ale glinek nie widziałam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ich stronie są adresy sklepów, w których można kupić te produkty. Ja mam dwie Stare Mydlarnie w mieście, wiec często tam bywam:)

      Usuń
  12. Widzę że cenowo się opłaca :) Ja kupuje zazwyczaj za około 3 zł 10 gram a tu 90 za 19 :D

    OdpowiedzUsuń
  13. zmywanie takich maseczek to zawsze mały problem;P ale jakoś można im to wybaczyć :] w końcu liczy się efekt :D

    OdpowiedzUsuń
  14. o bardzo ciekawy produkt:)Pozdrawiam i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  15. Strasznie nie lubię zmywać maseczek, to jakąś zmora :) Ale na tą chyba się kiedyś skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Z glinkami mam małe doświadczenie, ale ogólnie produkty ze SM są kuszące.

    OdpowiedzUsuń
  17. Trzeba będzie kiedyś spróbować:)!

    OdpowiedzUsuń
  18. ja ze zmywaniem glinek nie mam problemu. wilgotna ściereczka z mikrofibry ułatwia życie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawe jakby się sprawdziła i mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Ależ mi narobiłaś ochotę na glinkę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mialas moze jakies kosmetyki Starej Mydlarni??? Polecasz?? Ostatnio w Naturze zlapalam za peeling czekoladowy i w koncu odnioslam na polke. Zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  22. Używałam jej kiedyś, pamiętam pozytywne wrażenia, teraz używam Synesis i wrażenia jak najbardziej podobne :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz, cenię je bardzo i wiem, że każdy pisany ze szczerością i chęcią zwrócenia mi uwagi na pewne kwestie pomaga mi jeszcze lepiej prowadzić tę stronę. Cieszą mnie "komentarzowe" rozmowy i dyskusje, wymiana doświadczeń i poglądów jest najwspanialszym doświadczeniem płynącym z blogowania.

Jeśli masz ochotę zaprosić mnie do siebie, bo także prowadzisz bloga, a ja jeszcze nie miałam okazji go czytać, nie krepuj się i daj mi znać, chętnie zajrzę.