31 stycznia 2012

Podsumowanie stycznia *zużycia*

Myślę, że w tym miesiącu całkiem sporo jest tych zużyć. Jakoś tak się złożyło, że dużo rzeczy się skończyło. Pewnie w lutym będzie ubogo w zużycia, a bogato w zakupy!


Koszyk pełen butelek,  buteleczek i tubek.


Maski i inne "nawilżacze "twarzy".


A teraz po kolei:

1. Lirene żel pod prysznic- bardzo ciepły, słodki zapach.  Dość gęsty żel-balsam, który ładnie mył i nawet ciut nawilżał skórę. Chętnie kupiłabym inne z tej serii, ale nigdzie ich już nie widzę. 

2. Dax Cosmetics płyn do higieny intymnej- bardzo delikatny żel, o przyjemnym zapachu. Dobrze się spisywał. 

3. Mydło Biały Jeleń- do rąk i do pędzli- naprawdę delikatne, niewysuszające mydło. Szczególnie przypadło do gustu mojej córce, która często myje rączki, a jej skóra jest bardzo delikatna i wrażliwa.


 4. Joanna Naturia szampon z pomarańczą i brzoskwinią- świetnie pachnie, dobrze myje włosy. Bardzo polubiłam tę serię szamponów i  mam już następny z miodem i cytryną. Muszę jednak ostrzec te w Was, które mają długie, skłonne do plątania włosy. Ten szampon może sprawić, że będzie je trudno rozczesać i z pewnością trzeba wtedy sięgnąć po odżywkę. Ja nie mam problemu z plątającymi się włosami i zawsze używam odżywki, dlatego ten szampon mi odpowiada. 

5. Joanna Naturia odżywka do włosów z makiem i bawełną- ta odżywka akurat nie powala na kolana. Działanie jest całkiem w porządku, ale zapach nie za bardzo. Przypomina mi jakiś taki męski zapach, nie za bardzo mam ochotę na to, by tak moje włosy pachniały. A zapach ten potrafi się całkiem długo utrzymać. 

6. Cleanic emulsja do demakijażu-  przyzwoite mleczko. Recenzja tu.


7. Bielenda krem do rąk- świetny zapach, bardzo przyjemne działanie. Pisałam o nim tu.

8. Joanna spray do prostowania włosów- więcej o nim tu. 
 
9. Ziaja tonik ogórkowy- tez już o nim wspominałam tu. 

10. Bielenda kuracja parafinowa-  krem do rąk, który zużyłam zupełnie na początku stycznia. Szybko się wchłania, pozostawia taką lekką warstwę ochronną. Godny wypróbowania.


 I arsenał maseczkowy:

11. Bielenda karoten- całkiem przyjemna maseczka, działanie bardzo przyzwoite. Dość dobrze działa na zmęczoną cerę, lekko rozjaśnia i odżywia. Mogłaby bardziej zadbać o zdrowy kolor buzi.

12. Bielenda Eco glinka zielona- bardzo dobrze oczyszcza i odświeża skórę. Jest jednak dość mocna w działaniu, dlatego zużyłam tylko jedną cześć.

13. Perfecta Oczyszczanie peeling drobnoziarnisty- bardzo, bardzo dobry peeling. Z czystym sumieniem mogę polecić każdemu. Pisałam o nim tu.

14. Dwie maski 4D DermopHarma+- bez szału, ale tragedii też nie ma. Recenzja tu. 


Na koniec  dwa wynalazki od Bielendy, do których byłam nastawiona bardzo sceptycznie. W gruncie rzeczy to opakowanie jest , jak dla mnie, takie mało zachęcające. Ale kupiłam, bo byłam ciekawa działania.

15. Bielenda Collagen + kwas hialuronowy  skoncentrowane serum i maseczka odprężająca-  dobry produkt, który nawilża i relaksuje skórę. Miałam takie dni, kiedy przychodziłam bardzo zmęczona i było to widać na moje twarzy. To duo wtedy fajnie się sprawdzało, bo właściwie od razu czułam ulgę i odprężenie na twarzy. Działanie dobre, ale zapach nie. Jest to taki dość mocny, męski zapach, który na szczęście ulatnia się  z czasem, ale pierwsze kilka minut jest nieprzyjemne. Chyba że ktoś lubi taki zapach.


 16. Bielenda InVitro serum na dzień+maseczka na noc- tu działanie nie jest już tak widoczne, miałam wrażenie, że to takie kremy na dzień i na noc. Zdecydowanie nie obciążały cery, to serum  na dzień i pod makijaż się nadaje(moja tłusta cera nie świeciła się mocniej). Nawilżenie takie raczej normalne, liftingu, ujędrnienia czy czegoś podobnego   nie zauważyłam. Tutaj zapach jest jeszcze intensywniejszy i jeszcze bardziej męczący, dlatego raczej już się na to nie skuszę.

I to tyle na w temacie podsumowań.

Pozdrawiam.


30 stycznia 2012

Podsumowanie stycznia *ulubieńcy*

I styczeń już się kończy! Mroźno i zimno się zrobiło, znaczy w końcu mamy zimę. Tylko śniegu mi brak. W tym miesiącu wróciłam do pracy i dlatego na wszystko miałam mniej czasu. W makijażu i pielęgnacji starałam się ograniczać, by nie chodzić spać o 24:00 i nie wstawać o 5:00 rano. Najczęściej sięgałam po te właśnie kosmetyki:




1.Baza pod cienie Hean- cały dzień trzyma cienie, jestem z niej zadowolona. Świetnie się ją nakłada, jest miękka i nie roluje się na powiece.

2. Liner Wibo- takie małe cudeńko, którym maluję kreseczkę szybko i bez zbędnego brudzenia innych pędzelków.Pisałam o nim tu.

3. Mała paletka cieni Inglot Integra- cienie są słabo nasycone kolorami, ale mnie właśnie o to chodzi. Nie można z nimi przesadzić. Ładnie rozświetlają powiekę i świetnie łączą się z brązami.

4. Korektor Inglot- bardzo tłusty i kremowy, całkiem dobrze sprawuje się pod oczami (choć zasadniczo nie do tego jest przeznaczony). Ukrywa cienie w sposób zadowalający i przypudrowany nie zbiera się w zmarszczkach. 

5. Płyn micelarny Lirene- ubóstwiam! Pisałam o nim tu. 

6. Gąbka do demakijażu - cudownie peelinguje skórę. Nie jest bardzo ostra, ale świetnie oczyszcza i wygładza cerę. Z żelem do mycia z Delii sprawdza się idealnie. Dzięki niej wieczorny demakijaż nie zabierał mi za dużo czasu. Gąbkę kupiłam w dwupaku, jest to firma KillyS. Zastąpiła mi moje dotychczasowe myjki, które pokazałam tu.










 Ot, wszystko. A zanim się obejrzę, pewnie już będę pisać o ulubieńcach lutego.


Pozdrawiam.





29 stycznia 2012

Oliwa rumiankowa

Jedno z moich postanowień noworocznych dotyczyło włosów, a właściwie ich pielęgnacji. Obiecałam sobie, że będę o nie bardziej dbać. Oczywiście najpierw pomyślałam o olejowaniu, ale kupowanie specjalnie do tego przeznaczonych specyfików jakoś mi nie odpowiadało, dlatego poszperałam  na forach internetowych i rożnych portalach, i znalazłam przepis na :

oliwę rumiankową

Zioła mogą być stosowane nie tylko jako napary do płukania, ale można je dodać do oliwy przed użyciem. Bierzemy 1 garść ziół na 1 szklankę oliwy z pierwszego tłoczenia, na zimno i trzymamy – optymalnie – prze 4 tygodnie. Jeżeli zioła wchłonęły zbyt dużo oliwy, wyciskamy wszystko bardzo dokładnie i mocno, aby odzyskać każdą drogocenną kroplę. Ja wykorzystałam gotową herbatkę rumiankową, wydobyłam zawartość z torebek i wsypałam do oliwy ( pięć torebek na 100 ml oliwy). Składniki zamknęłam w słoiku i trzymałam sześć tygodni w szafce. Oliwa w tym czasie wchłonęła wszystkie właściwość rumianku, nieco zmieniła kolor i zapach. Dziś odcedziłam rumianek od oliwy i przelałam do małej buteleczki. Otrzymałam 100 ml oliwki rumiankowej.


Wcześniej nie wyglądało to tak ładnie, rumiankowe "farfocle" pływały w oliwie i wyglądały niezbyt zachęcająco.


Zdecydowałam się użyć herbatki, bo taką miałam w domu. Do sklepu zielarskiego mam nie po drodze. A  na opakowaniu skład  jak byk wskazuje, że to 100% rumianku. 


Mój plan prezentuje się następująco: przed każdym myciem włosów nałożę odrobinę oliwy rumiankowej na włosy, nałożę czepek i tak pozostawię na minimum godzinę lub na całą noc. Po umyciu włosów zrobię im jeszcze płukankę rumiankową. 

Płukanka rumiankowa:
1 łyżeczkę suszonych kwiatów rumianku lub gotową herbatkę z apteki lub sklepu zielarskiego zalewasz 1 szklanką wrzącej wody i czekasz aż napar będzie letni. Odcedzasz i płuczesz włosy po myciu. 

Dlaczego wybrałam rumianek?
Rumianek jest jedną z ulubionych roślin leczniczych stosowanych do płukanek ziołowych, ponieważ działa leczniczo i dezodorująco. Włosy stają się jedwabiste i lśniące oraz lekko rozjaśnione.Ja, choć włosy farbuję, chce "zdjąć" z nich odrobinę koloru. Mam nadzieję, że rumianek oprócz rozjaśnienia, sprawi że włosy będą lśniące, zdrowsze i bardziej nawilżone.



Taki mam plan. Czy wszystkie moje postanowienia uda się zrealizować- zobaczymy. Mam tylko nadzieję, że moje włosy będą za jakiś czas w zdecydowanie lepszej kondycji.

Pozdrawiam.




Wibo na paznokciach

 Niedzielne paznokcie z lakierem Wibo  nr 233.



  Na paznokciach mam dwie warstwy lakieru. Efekt jest dość delikatny, świetny na co dzień. Taki dzienniaczek- przyjemniaczek. 


Jest to moja ulubiona seria lakierów, odpowiada mi konsystencja i pędzelek. Lakier łatwo się nakłada i szybko wysycha. Na paznokciach potrafi wytrwać i pięć dni, jeśli nie forsuję ich za bardzo porządkami.


Jest to taki lekko różowy kolor z delikatną perłową poświatą. Jedna warstwa jest prawie niewidoczna, dopiero dwie zdradzają obecność lakieru.


Takie kolory preferuję najbardziej. Delikatne, a jednak odrobinę upiększają.

Pozdrawiam.


28 stycznia 2012

Nowości...

Dla mnie nowości, dla Was  niekoniecznie. 

Musiałam kupić nowy podkład, zdecydowałam się na Lirene, bo czytałam sporo pochlebnych opinii. Korektor  Hean wzięłam przy okazji.



1. Bell żel do usuwania skórek - cena 12,5 zł.
2. Lirene Natural Look 2w1 fluid+baza- cena 28,5 zł.
3. Hean korektor rozświetlający pod oczy- cena 11,5 zł.




Płyn do usuwania skórek kupiłam  z czystej ciekawości, czy to w ogóle na mnie zadziała. Wstyd wiem, ale jeszcze nie miałam nigdy nic takiego. Przyznaje się, jestem po prostu kompletnym ignorantem w kwestii paznokci. Ale się staram i z pewnością za kilka miesięcy temat paznokci i ich pielęgnacji będę miała w małym palcu.

Jeśli używałyście któregoś z tych kosmetyków, dajcie znać, chętnie poczytam Wasze opinie.

Pozdrawiam. 


27 stycznia 2012

Ach te seriale...

 Do zabawy zaprosiła mnie ambiguous. Dziękuję Ci bardzo za to wyróżnienie.

 
Zasady zabawy:
1. Opublikuj na swoim blogu logo taga.
2. Napisz,  kto Cie otagował.
3. Wymień i opisz kilka swoich ulubionych seriali.
4. Zaproś do zabawy co najmniej 5 blogerek. 
 
 
 
Właściwie to nie mam żadnego problemu ze wskazaniem jednego, najlepszego serialu, jaki kiedykolwiek oglądałam.  Jest mój niekwestionowany faworyt w tej kategorii. Mam tu na myśli:

"Jak poznałem Waszą matkę"
 
 
Serial jest niesamowicie zabawny. Ted, młody architekt, opowiada swoim dzieciom, jak poznał ich matkę. Z tej perspektywy właśnie poznajemy perypetie piątki przyjaciół- Teda, Lily, Marshala, Robin i Barney, którzy prezentują zupełnie różne, fantastycznie zabawne historie. Moją ulubienicą jest Lily, zakupoholiczka- przedszkolanka. Uwielbiam jej sposób bycia, rozmowy z Marshalem, a  historia o wspólnej szczoteczce do zębów tej pary rozśmiesza mnie do łez. Uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam, nawet jeśli odcinek oglądam dziesiąty raz. Dla zainteresowanych- serial jest cały czas emitowany na kanale Comedy Central.

I o ile  z tym pierwszym nie mam problemu, to z pozostałymi już tak. W zasadzie to nie mam innych seriali, które bym tak chętnie oglądała. Zdarza mi się od czasu do czasu obejrzeć jeszcze:
 
"Seks w wielkim mieście"


"Siostra Jackie"


"Grey's anatomy. Chirurdzy"


No i coś, co serialem nie jest, ale emitowany jest w odcinkach: 
 
"Łowcy promocji"
 
 
Jeśli nigdy nie widziałyście choć jednego odcinka, to polecam. Tam to mówią o promocjach, zakupach, zdobyczach, łowach i zapasach! Nasze zakupy, nawet te najbardziej obfite, to pikuś. Swego czasu program emitowany był na kanale TLC. 

I to by było na tyle z mego serialowego biadolenia. Nie będę tagować nikogo (tak wiem, łamię zasady), ale czytałam ten tag już na tylu blogach, że mam wrażenie, że jestem ostatnia. Jeśli jesze nie uzewnętrzniłyście swoich serialowych ulubieńców, to zapraszam!

Pozdrawiam.