31 maja 2012

Podsumowanie maja *ulubieńcy*

Bardzo lubię pokazywać moje ulubione kosmetyki i pewnie mogłabym takie notki robić częściej, bo "umilaczy" mam zazwyczaj więcej niż nietrafionych kosmetyków. Zatem do rzeczy:


Lakier do paznokci Wibo Your Fantasy nr 321.  Świetny kolor, pięknie mieni się na fioletowo. Często gościł na paznokciach u stóp. Utrzymuje się przyzwoicie. 


Delia Dermo System hipoalergiczny żel do mycia twarzy i demakijażu. Z pewnością mogę stwierdzić, że jest to żel, który najlepiej służy mojej cerze. Delikatny, skuteczny, nie wysusza. Jeśli traficie na niego w drogerii- kupujcie! Warto wypróbować. 


Soraya antybakteryjny peeling morelowy. Mocno ścierający peeling, który naprawdę daje skórze w kość. Lubie go używać przed aplikacją maseczek. 


*Tołpa*  odżywka-maska odbudowująca do włosów normalnych, suchych, zniszczonych i farbowanych. Naprawdę przedziwna jest ta maska, nakładam ją na kilkanaście minut, spłukuję, susze,układam włosy i.... nadal ja czuję. Po pierwszym użyciu byłam wściekła, bo myślałam, że obciąża włosy. Ale nic podobnego, włosy są nią jakby "oblepione", ale zupełnie się nie przetłuszczają. Są błyszczące, ładnie się układają i zupełnie nie puszą! Bardzo zadziwiające!


I coś niekosmetycznego: 



Bransoletki!!! Kiedyś był to element garderoby,którego zupełnie nie brałam pod uwagę na zakupach. Teraz nie jestem w stanie się bez nich obejść i noszę non stop. Zastanawiam się nawet nad bransoletkowym postem. Miałybyście ochotę pooglądać moje naręczne ozdoby?


Pozdrawiam.



Podsumowanie maja *zużycia*

W maju kiepsko ze zużyciami, ale zawsze...


1. *Joanna Naturia* odżywka z miodem i cytryną. Uwielbiam ją i używam bardzo często, lubię ja spłukiwać. Świetnie działa na włosy i przede wszystkim nie obciąża.
2. *Joanna* Z apteczki babuni, balsam do włosów nawilżająco- regenerujący. Bardzo delikatny, nie robi może cudów, ale świetnie nadaje się do codziennego użytku. 
3. *Tołpa*Relaksujący krem nawilżający  pod oczy. Świetny, lubię i z pewnością kupię ponownie.
4. *Perfecta* krem do rąk i paznokci. Zwyklaczek, przyjemniaczek. Całkiem skuteczny, choć nie rewelacyjny.
5. Maseczki i szampony Pożegnanie z Afryką. W maju raczej królowała glinka zielona ze Starej Mydlarni, więc saszetek zużyłam mniej.

Ot, tyle. I tradycyjnie: do Kosza!!!!

Pozdrawiam.


28 maja 2012

Maski, maseczki...

Kto mnie poczytuje wie, że kocham maseczki. Musiałam dziś uzupełnić moje maseczkowe zapasy, powinno mi wystarczyć na ponad dwa tygodnie.


Co wybrałam:


*Tołpa* Maska-peeling-żel 4w1.
*Noni Care* Maska głęboko oczyszczająca. 


*Dermaglin* Odświeżająca, Kleopatra, Przeciwtrądzikowa. Uwielbiam te maski, jedna saszetka starcza na dwa użycia. 


*Bielenda* Glinka biała, Bawełna.
*Perfecta* Głęboko nawilżająca. 

I coś dla stóp. 





*Bielenda* Peeling+krem.


*Perfecta* Wulkaniczny peeling do stóp.

A jak u Was z maseczkami? Lubicie? Używacie?

Pozdrawiam.


Szampon błotny z glinką Ghassoul *Bielenda*

Bardzo lubię maski do twarzy z glinką, świetnie się sprawdzają na mojej tłustej cerze. Kiedy natknęłam się na ten szampon, od razu pomyślałam, że to może być coś ciekawego, szczególnie jeśli się nakłada oleje na włosy.

Szampon błotny z glinką Ghassoul
włosy osłabione, zniszczone, wypadające
*Bielenda*
Powitanie z Afryką


Saszetka mieści 15 ml, akurat na jedno użycie. Ceny dokładnie nie pamiętam, coś ok. 2-3 zł. 

Informacja na opakowaniu:


Skład:

Szampon, tak jak wcześniej myślałam, faktycznie świetnie oczyszcza włosy. Zmywa absolutnie wszytko i rewelacyjnie odświeża skórę głowy. Używam go raz w tygodniu, aby zafundować sobie ekstra oczyszczenie. Ładnie się pieni, dobrze spłukuje, całkiem przyjemnie pachnie.  Po tym szamponie właściwie każda maseczka działa lepiej, dlatego będę sięgać po niego regularnie.Po spłukaniu włosy wydają nieco szorstkie i wysuszone, z pewnością trudno je rozczesać, dlatego ja lubię używać potem odżywki.  Jeśli chodzi o pozostałe "obietnice", to raczej ich nie zaobserwowałam; nawilżanie, zapobieganie łamaniu się  czy rozdwajaniu końcówek, miękkość i objętość- no raczej nie u mnie. Ale szampon i tak zaliczam do bardzo udanych i rozglądam się za pełnowymiarowym opakowaniem, bo saszetki wychodzą dość drogo.


Pozdrawiam.


27 maja 2012

Nowości...

Wiecie jak to jest, kupujemy- zużywany- wyrzucamy... próbujemy czegoś nowego. I tak to się kręci ta nasza kosmetyczna karuzela.

U mnie zadomowiły się ostatnio:


*Bielenda* Odmładzające mleczko kokosowe


*Eveline* Paznokcie twarde i lśniące jak diament. Po przygodzie z odżywką 8w1 postanowiłam spróbować tej. 


*Eveline* 3w1 60-sekundowy wysuszacz, utwardzacz i nabłyszczacz. Ciekawa jestem , jak będzie działał.


*Soraya* Ochronny krem do twarzy SPF 30


 *Biochemia Urody* Hydrolat z kwiatu pomarańczy


*Biochemia Urody* Puder bambusowy

Zobaczymy, czy te zmiany przyniosą ze sobą jakieś miłe niespodzianki?

Pozdrawiam.


26 maja 2012

Oliwkowa maska do rąk *Ziaja*


Na wysuszone dłonie i zniszczone paznokcie

Oliwkowa maska do rąk i paznokci
Naturalna odżywka skóry
*Ziaja*


Kupiłam maskę już dość dawno temu i jakoś mi nie idzie jej używanie. Tak samo jak oliwkowy płyn micelarny, tak i ta maska nie powaliła mnie na kolana. 

Pojemność: 75 ml
Cena: 6,75 zł

Sposób użycia:


Skład:


Kosmetyk ten ma bardzo tłustą i lepką konsystencję, dość trudno go wsmarować w skórę. Pozostaje bowiem taką  warstwą na skórze- ciężką, tłustą, klejąca; prawie zupełnie się nie wchłania. I to by w zasadzie nie było oczywiście nic złego, bo to przecież maska, bo przecież powinna być nałożona w większej ilości, aby dłonie dobrze natłuścić, odżywić i ochronić. Problem jednak polega na tym, że ona zupełnie rąk nie regeneruje, nie natłuszcza, nie odżywia. Nie wzmacnia paznokci, nie odżywia skórek- właściwie nie ma efektu po jej zastosowaniu. Trzymałam ją na dłoniach  nawet całą noc, ale efektów lepszych niż po zastosowaniu zwykłego kremu do rąk po prostu nie było. A jeśli efektów nie ma, to po co ją stosować? Wolę w takim razie skorzystać ze zwykłego kremu i nie męczyć się całą noc z tym tłustym świństewkiem na dłoniach. Może spróbuję zużyć na stopy...

Coś ostatnio nie ma szczęścia do produktów marki Ziaja. Czy to te kosmetyki są "be", czy ja po prostu jestem bardzo wybredna?

Pozdrawiam.


15 maja 2012

Transparentny puder matujący *Inglot*

 Puder- kosmetyk, bez którego nie jestem w stanie obyć się podczas codziennego makijażu.

Transparentny puder matujący
nr 217
*Inglot*


Pojemność: 1,5g
Cena: 19 zł (przy zakupach powyżej 30 zł, kolejna "genialna" promocja Inglota)


Ten puder to bardzo żółty proszek, który świetnie się aplikuje za pomocą małego puszka, który dołączony jest do opakowania.



Puder jest lekki i nie tworzy na buzi pudrowej skorupki, która wygląda okropnie. Ładnie łączy się ze wszystkimi podkładami, których używam. Może delikatnie podkreślać suche skórki, ale bez przesady. Pozostawia na twarzy delikatną, aksamitna powłokę- bardzo podoba mi się ten efekt. Lubię ten puder również za to, że "ściąga" każdy błysk i tworzy zupełny mat, bardzo mi to odpowiada, lubię bowiem, kiedy puder matujący jest właśnie matujący. Chciałabym, aby się ten mat utrzymywał dłużej, niestety w tym względzie jest kiepsko- półtorej do dwóch godzin, potem świecenie murowane.
Niewątpliwym atutem tego pudru jest to, że całkiem nieźle zakrywa delikatne zaczerwienienia. Jego żółty odcień wprost idealnie się do tego nadaje. Chciałabym, aby jeszcze ukrywał pory, niestety takich właściwości nie zaobserwowałam.

Całkiem nieźle maskuje zaczerwienia:)

Puder jest godny uwagi, ale tylko w cenie promocyjnej. Więcej za taką pojemność raczej bym nie zapłaciła.

Efekt, jaki daje na twarzy.

A na deser mój dzisiejszy makijaż. Miało być kolorowo, a wyszło jak zwykle- w odcieniach brązu. Na powiece króluje Inglot nr 462, na ustach mam pomadkę Celii nr 601.


Pozdrawiam.


13 maja 2012

Balsam do włosów *Z apteczki Babuni*

Był swego czasu "szał" na serię Z apteczki Babuni, wiec i ja się skusiłam na dwie odżywki. Dziś słów kilka o

Balsamie do włosów
nawilżająco - regenerujący
do włosów suchych i zniszczonych
*Joanna*


Informacja na opakowaniu:


Balsam przeznaczony jest do użytku bez spłukiwania. I o ile odżywkę Joanny z serii Naturia bez spłukiwania mogę nakładać, o tyle ta się do moich włosów tak używana zupełnie nie nadaje. Bardzo, ale to bardzo obciąża i powoduje szybkie przetłuszczanie się. Dlatego stosowałam ją jako odżywkę do spłukiwania i tak było świetnie.
Co o efektach?
Na opakowaniu mam adnotacje, że dzięki temu balsamowi włosy będą nawilżone, milsze w dotyku i bardziej lśniące oraz łatwe do układania. I w zasadzie zgadzam się z tym. Faktycznie nawilżają włosy, ale raczej lekko, bez spektakularnych efektów, w każdym bądź razie widać różnice, gdyby porównać włosy bez tej odżywki z włosami ułożonymi po  niej. Faktycznie ułatwia rozczesywanie i to jest jej chyba największy plus.
Ja najczęściej używałam jej w połączeniu z bardzo treściwą odżywką do włosów z Tołpy, by nieco ją rozrzedzić i taki sposób jej spożytkowania podobał mi się najbardziej.



Myślę, że ten balsam spokojnie można wypróbować, nie wyrządzi krzywdy, a może stanowić dobry sposób na codzienną pielęgnację włosów.

Pozdrawiam.


12 maja 2012

Czy można przejść obojetnie obok Inglota?

Długi czas nie robiłam zakupów w Inglocie. Pisałam już kiedyś, że potwornie mnie zirytowała "promocja" na chusteczki matujące. Aby kupić je taniej, czyli za 9,99 a nie 19,99,  trzeba zrobić zakupy na kwotę 30 zł! No i co to za promocja? Ja naprawdę lubię bibułki matujące Inglota, ale 19 zł to lekka przesada, tym bardziej, że zużywam dwa opakowania w miesiącu. No więc się obraziłam i przez długi czas nic tam nie kupiłam. Problem jednak w tym, że obok wyspy Inglota przechodzę przynajmniej raz w tygodniu i trudno się było opierać. I uległam...
Sprawiłam sobie paletę na dziesięć cieni i kilka nowych kolorów

Freedom System
paleta na wkłady okrągłe
*Inglot*


A tu kolory. Część z nich to moje już zużyte cienie, cześć to świeżynki:




Kolory raczej stonowane, uniwersalne beże i brązy. Ale pozwoliłam sobie też na odrobinę szaleństwa- niebieski i fiolet!

Oczywiście na cieniach się nie skończyło. Kupiłam także bazę pod makijaż, która kosztowała 20 zł (10 ml) oraz kępki rzęs (25 zł) .




Jak widać rzęski już używane:)

Bardzo lubię robić zakupy w Inglocie i pewnie z nich nie zrezygnuje na dłuższą metę. Jednak bardzo mnie irytuje polityka tej firmy i uważam, że mogliby bardziej zadbać o polskie konsumentki, które tak naprawdę pozwoliły tej firmie zaistnieć. 

A Wy dziewczyny, potraficie przejść obojętnie obok Inglota?

**********************************************

Recenzowałam ostatnio żel do mycia twarzy Kolastyny. Większość z Was była zdziwiona, że ta firma nadal produkuje. Oznajmiam więc, że Kolastyna została wykupiona przez koncern Sarantis i dlatego te kosmetyki będą  nadal dostępne. Ja w ostatnim czasie kilka razy natknęłam się na produkty Kolastyny, szczególnie te do opalania (ale nie tylko). Wpadł mi tez w łapki taki oto krem:


Chciałabym jeszcze spróbować czegoś do demakijażu twarzy i oczu z tej firmy, ale wpierw muszę zużyć to, co zalega na półce w łazience.

Pozdrawiam.