31 sierpnia 2012

Podsumowanie sierpnia *ulubieńcy*

Postanowiłam, że tym razem pokażę Wam ulubione kosmetyki, ale tylko do makijażu. Wybrałam te, które używam najczęściej, które dobrze mi służą, które po prostu lubię stosować na co dzień.


 * Podkład Bell, Royal Mat
Mam ten podkład już od wiosny. Ma jasny kolor, delikatnie kryje i świetnie ujednolica cerę. Matu nie utrzymuje za długo, ale jest trwały. 

 *Biochemia Urody,Puder bambusowy*
Tworzy na buzi mat idealny i choć ten efekt nie utrzymuje się za długo, to i tak bardzo ten puder doceniam, bo nie zapycha moich porów.


 *Inglot, Róż do policzków nr 72*
Widać po zużyciu, że często go noszę. Jest to kolor idealny dla mnie.


 *Inglot, cienie do powiek*
Cienie Inglota są najlepsze, wybór kolorów niesamowity. Moja paleta składa się głównie z odcieni beżu i brązu, bo takie kolory preferuję na co dzień.

 *Zalotka*
By rzęsy były pięknie podkręcone (nie jest to kosmetyk, ale dzięki zalotce każdy tusz wygląda lepiej).

*Eveline, tusz do rzęs Volume Celebrities*
Już o nim pisałam. Lubię go za trwałość i całkiem dobry efekt podkręcenia i pogrubienia rzęs.

Mój sierpniowy makijaż wykonywałam głównie tymi kosmetykami. Znacie je? Lubicie?

Pozdrawiam. 



Podsumowanie sierpnia *zużycia*

Kilka kosmetyków, które sięgnęły dna w sierpniu:

 * maseczki* zdecydowanie mniej niż zwykle, bo od połowy lipca  nakładam glinki. Z wszystkich zużytych jestem bardzo zadowolona i z pewnością będę nadal stosować.

 *toniki, hydrolat* 
Eva Natura, Tonik z ekstraktem z czerwonej koniczyny. Świetny, muszę napisać bardziej wnikliwa recenzję.
AA, Kuracja przeciwzmarszczkowa. Nic specjalnego, raczej nie kupie ponownie. Częściej używałam go do mycia pędzli niż do twarzy.
Biochemia Urody, Hydrolat z kwiatu pomarańczy. Świetny kosmetyk, używałam całe lato. Jak tylko będę miała okazję,to zamówię ponownie.

 *peelingi* 
Lirene, peeling drobnoziarnisty i gruboziarnisty. Oba świetne, mam je w łazience cały czas. Ilość zużytych opakowań- niezliczona. Polecam właściwie do każdego rodzaju cery.

 *żel pod prysznic i pianka do golenia*
Lirene, kremowy żel pod prysznic. Za każdym razem piszę, że żele Lirene są przeciętne, a i tak regularnie do nich wracam. Bardzo przyjemny zapach, kremowa konsystencja. Z pewnością skuszę się na inne, nieznane mi zapachy. 
Venus, pianka do golenia. Taki zwyklaczek, przecietniaczek. Recenzja także pojawi się za jakiś czas.

 *żele do mycia twarzy*
Eva Natura, żel oczyszczająco- łagodzący. Świetny, bardzo się z nim polubiłam. Z czystym sumieniem mogę polecić.
Delia, żel do mycia twarzy i demakijażu. Dla mnie to ideał, jeden z najlepszych żeli, jakie używałam. Delikatny, skuteczny, wygodny w użyciu i do tego tani.

Kolastyna,  Mleczko do opalania SPF 20- jedyny z całego asortymentu wakacyjnych filtrów, które zużyłam. Bardzo przyjemny zapach, wygodny spray, dobra ochrona. 

 Vanity, krem do depilacji. Całkiem skuteczny krem, ale bez większego zachwytu. W kategorii "krem do depilacji" mam już swojego ulubieńca.

Miss, zmywacz do paznokci. Ot, po prostu zmywacz. Jest mały i szybko go ubywa, ale z lakierami dobrze sobie radzi.

Pozdrawiam. 




28 sierpnia 2012

Balneokosmetyki Malinowy Zdrój

Witam!
Dostałam dziś kolejną przesyłkę, tym razem za pośrednictwem portalu Uroda i Zdrowie otrzymałam do testowania i recenzowania

Balneokosmetyki
Malinowy Zdrój


Czym są Balneokosmetyki?

 Balneokosmetyki to polskie dermokosmetyki z najsilniejszą na świecie leczniczą wodą siarczkową czerpaną ze źródła „Malina” w uzdrowisku Solec-Zdrój. Unikalna w skali światowej lecznicza woda jest głównym składnikiem uzdrowiskowych kosmetyków. Według klasyfikacji jest wysokozmineralizowaną, leczniczą wodą o dużej aktywności biologicznej związków siarki i jodu. Jej keratolityczne działanie przyspiesza odnowę i regenerację skóry oraz zwiększa przenikanie pozostałych składników aktywnych,  zwiększając ich skuteczność.


Ja otrzymałam:


Biosiarczkowy żel głęboko oczyszczający do mycia twarzy- najsilniejsza na świecie lecznicza woda siarczkowa, ekstrakt z kory wierzby, borowina, jojoba. Kosmetyk skierowany jest do skóry mieszanej i tłustej. 

Jeszcze nie używałam, ale już mogę powiedzieć, że cudownie pachnie! Zawiera bowiem naturalny olejek grejpfrutowy!



Biosiarczkowa maska oczyszczająco- wygładzająca do twarzy, szyi i dekoltu-  najsilniejsza na świecie lecznicza woda siarczkowa, borowina, biała glinka, ekstrakt z kory wierzby. 

Jestem niezwykle ciekawa tej maski. Wiecie, jak bardzo maski lubię! Ta cudownie pachnie, ma gęstą konsystencję i aż 150 ml pojemności!


Biosiarczkowy krem do twarzy usuwający niedoskonałości skóry - najsilniejsza na świecie lecznicza woda siarczkowa, borowina, oczar i ekstrakt z kory wierzby.

Także cudowny zapach i bardzo gustowne opakowanie. 



Muszę przyznać, że kosmetyki wyglądają  luksusowo. Z przyjemnością  i bez żadnych obaw zaczynam używać!

Jeśli macie ochotę dowiedzieć się więcej, zapraszam na stronę producenta:


A dla zainteresowanych zakupami na stronie Balneokosmetyki 15 % rabatu (do końca września). Wystarczy podać numer kuponu rabatowego: 7845d2

I oczywiście serdecznie dziękuję portalowi Uroda i Zdrowie za  przekazanie kosmetyków.




******************************************************

Dzisiejszy poranek i przedpołudnie były dla mnie ciut stresujące. Musiałam sobie więc sprawić małą przyjemność, by przywrócić równowagę psychiczną. A co jest najlepsze na odstresowanie? Oczywiście zakupy:)  Kupiłam więc drobiazg w Inglocie:

Puder rozświetlający 
AMC Multicolor System
nr 85


Kosztował 40 złotych. Jest to pierwszy rozświetlający róż, jaki kiedykolwiek kupiłam. Oby dobrze mi służył.

A jak Wam mija początek tygodnia?

Pozdrawiam.


 


27 sierpnia 2012

Paczka od Fabryki Kosmetyków *Venita*


Otrzymałam dziś przesyłkę od firmy Venita. Jest mi niezmiernie miło, że ta marka dostrzegła mojego bloga i zdecydowała się przesłać mi kilka kosmetyków do testowania i recenzowania. Część rzeczy wybrałam sama, część otrzymałam w prezencie.

Ale do rzeczy! Tak wyglądają wszystkie kosmetyki:


Zdecydowanie najbardziej ciekawa jestem Henny Color. Jest to ziołowy balsam koloryzujący z ekstraktem z henny. Wybrałam kolor 115 czekolada
Na stronie (klik) jest pełna gama kolorystyczna, naprawdę jest w czym wybierać. Ten balsam z pewnością pójdzie na pierwszy ogień, jestem ogromnie ciekawa efektów.


Lakiery do paznokci z serii Visage Color gloss&beauty. W ostatnim czasie lakiery do paznokci staja się moją obsesją, tak więc i o takie poprosiłam. Bardzo podobają mi się kolory, będą świetne na jesień (klik)


Wysuszacz lakieru do paznokci z serii therapy nail.  Skraca czas schnięcia lakieru, dodaje blasku płytce, nawilża, pozostawia warstwę ochronną. Bardzo podoba mi się to, że aplikuje się go za pomocą zakraplacza, lubię takie rozwiązania.

Olejek liliowy do skórek i paznokci także z serii therapy nail. Zawiera olejek  liliowy, olejek z drzewa herbacianego, olejek z wiesiołka, Aloe Vera, olejek z pestek moreli, olejek jojoba oraz wit. E. 


Jestem bardzo ciekawa wszystkich tych kosmetyków i z miłą chęcią zabieram się za ich używanie. Recenzje oczywiście pojawią się za jakiś czas. 

Tymczasem zapraszam Was na stronę Fabryki Kosmetyków Venita:


I na stronkę na Facebooku:


Pozdrawiam.


25 sierpnia 2012

Bo czerwień na paznokciach zawsze wyglada dobrze...


Czerwone paznokcie zawsze wyglądają pięknie i elegancko!




Wibo seria Wonder Nails
(numer niestety się starł)
Pojemność: 7 ml
Cena: ok. 6 zł


To mocny, czerwony kolor, w rzeczywistości trochę jaśniejszy niż na zdjęciach.


Świetnie się nim maluje, nie smuży, ładnie kryje i jest błyszczący. Bardzo lubię te lakiery.




Czerwony lakier do paznokci to po prostu klasyk, pasuje właściwie do wszystkiego. Ja lubię czerwone paznokcie nosić do zwykłych codzienny zestawów typu: koszulka, jeansy lub czarne rurki i wygodne buty. Niby prosto i bez polotu, jednak z mocniejszym akcentem w postaci wyrazistych paznokci.




Spodnie: New Yorker
Buty: Deichmann
Koszulka: House
Broszka: DIY
Bransoletka: Gekkota
Lakier: czerwień Wibo

A Wy lubicie czerwone paznokcie? Z czym je nosicie?

Pozdrawiam.



24 sierpnia 2012

Małe zakupy i casualowy strój (bardzo w moim stylu)

Dziś jest dobry dzień, rzekłabym nawet, że bardzo dobry. Mam świetny humor i ochotę na lekki post.  Wpadło mi w ręce ostatnio kilka drobiazgów, cześć  z nich  chciałabym Wam pokazać.


*Krem do rąk  "Cztery pory roku" antyperspiracyjny z szałwią i mentolem- cena: 4,49 zł,
* Szampon lawendowy Eva Natura-cena: ok. 4 zł,
* Radical Mgiełka wzmacniająca do włosów zniszczonych i wypadających- cena: 9,9 zł,
* Cień Virtual Diamond Mono nr 043- cena:9,90 zł,
* Lovely Terra Cotta Compact nr 2- cena: 8 zł?,
* Vipera Bambini nr 31- cena:3,80 zł,
* Róż do policzków Inglot nr 68- cena: 20 zł.



Pokładam dość duże nadzieje w tej mgiełce i wierzę, że pomoże. Włosy wypadają mi ostatnio bardziej niż zwykle. 

 Żel FlosLek z nagietkiem do skóry suchej i wrażliwej (cena:8,45 zł). To taki eksperyment, bo moja skóra jest bardzo tłusta. Ostatnio jednak mocno się przetłuszcza i szukam czegoś delikatnego i nawilżającego. Postanowiłam walczyć z nadmiernym przetłuszczaniem się buzi inaczej niż zwykle, czyli bardziej nawilżać. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.


Róż do policzków ma cudny koralowy kolor. To mój pierwszy róż w takim kolorze, zawsze trzymałam się bardziej różowych odcieni. Używam od kilku dni, jeszcze nie wiem, czy się sobie w nim podobam. Jest to seria AMC, z której to mam  inny kolor i bardzo go lubię. Róże nie zawierają talku, więc mogę ich używać bez obaw.


Moja paleta jest już w zasadzie pełna, nic więcej nie wcisnę.  Żałuję, że przeniosłam do niej cienie Hean, które pokruszyły się okropnie, a jeden po prostu poszedł na starty. Już nie będę się bawić w przenoszenie cieni.


I mały smaczek : mój dzisiejszy strój.Postanowiłam, że od czasu do czasu pokażę moje ulubione zestawy.


Spodnie: Reserved, 
buty: osiedlowy butik, 
marynarka: Reserved, 
bluzka: Mohito, 
torebka: Mohito, 
bransoletka: sklep indyjski. 

Pozdrawiam.


Krem z lekkim podkładem *Bielenda*

Ostatnio bardzo popularne, polskie kremy BB. Ja spróbowałam tego Bielendy:

Orzech&Bursztyn
nawilżający krem udoskonalający
z lekkim podkładem
5w1 BB
*Bielenda*


Pojemność: 40 ml
Cena: 10-15 zł ( w zależności od miejsca i promocji)

Kolor jest w miarę jasny, powinien pasować nawet osobom z jaśniejszą karnacją.


I to, co najważniejsze- efekt na twarzy:



Zużyłam już prawie całe opakowanie i myślę, że mogę coś ze swojej strony na temat tego kremu dodać. Kolor, jak dla mnie, jest odpowiedni, przynajmniej na lato. Ładnie i równo rozkłada się na twarzy, nie tworzy smug i świetnie spaja się z cerą. Zdecydowanie dobrze się nosi, jest lekki, przyjemny, nie obciąża- nawet w upały. Dla mnie to jak krem, który dobrze z moją skóra współgra. Po prostu jest dla mnie wygodny, jeśli kosmetyk można w ogóle za wygodny uznać. 

Co do krycia to nie oszukujmy się, on w ogóle nie kryje, delikatnie tylko wyrównuje koryt cery- i to trzeba zaznaczyć bardzo mocno: delikatnie wyrównuje koloryt cery. Na zdjęciach widać delikatną różnice, ale to raczej wynika z tego, że mój aparat zmienia odcień mojej skóry nawet przy najmniejszej ilości podkładu/ kremu koloryzującego na twarzy, wiec efekt może być ciut na wyrost.

Co do trwałości- no z tym bywa różnie. Czasem wytrwa na buzi kilka godzin, czasem nie. Ja mam tendencję do dotykania twarzy, więc  ścieram to, co nałożę, robiąc sobie pod górę. 

Wiele z Was, szczególnie tych z tłustą cerą, nie było z niego zadowolonych. Ja mam tłustą cerę, ale go lubię.  Ten krem nie przetłuszcza mojej skóry bardziej niż zwykły nawilżający krem na dzień, czy krem z filtrem, nie podkreśla bardziej moich wielkich porów. Przypudrowany dobrze wygląda na mojej buzi. 

Reasumując: krem jak krem, nic rewelacyjnego. Ja lubię go za komfort noszenia i lekkość, jaką mi daje. Gdyby miał większe krycie i utrzymywałby mat na skórze, byłby ideałem. No ale nie jest i jeśli zdecydujecie się na jego zakup, musicie być świadome jego niedoskonałości.




A tu jeszcze wspomnienie z wakacji! Zdjęcie kremu Bielendy pstrykane nad szumiącym polskim morzem! Szkoda, że wakacje się kończą,  że pogoda już nie taka letnia.
 


Pozdrawiam.