24 lutego 2013

Sleeks Cream *Inglot*

Witam,
dla równowagi, która i w kosmetycznym światku jest potrzebna, dziś błyszczyk bez świecidełek, kremowy i delikatny, w bardzo przyjaznym kolorze. 


Sleeks Cream
Błyszczyk do ust nr 96
*Inglot*


Pojemność: 5,5 ml
Cena: 19 zł

Błyszczyki z tej serii nie wzbudzały we mnie początkowo zainteresowania, opakowanie jest okropne i nie miałam ochoty posiadać czegoś, co uważam za mało atrakcyjne. Kiedy jednak zobaczyłam na blogu http://beautywizaz.blogspot.com/  jak pięknie potrafią wyglądać na ustach, zapragnęłam, bez względu na okropne opakowanie.

Wybrałam kolor subtelnego różu, bardzo delikatny, naturalny; w takich odcieniach różu czuje się najlepiej.


Ilość błyszczyku można dozować, choć za duża ilość nieco się rozlewa. Błyszczyk jest bardzo delikatny, nie klei się zupełnie i daje efekt mokrej tafli- wygląda to bardzo ładnie. Ma słodkawy zapach, miły dla nosa.

Samo opakowanie jest po prostu brzydkie, ale użyteczne. Napisy nie schodzą w tempie ekspresowym, a aplikator (klasyczna gąbeczka) równo i dość precyzyjnie nakłada kosmetyk.

Trwałość jest taka sobie, jak to w przypadku błyszczyków bywa, samodzielnie na ustach nie wytrzyma za długo, nałożony na pomadkę jest trwalszy. Zasadniczo jednak jest to jego największy mankament, jest bardzo delikatny i komfortowy w noszeniu, ale jednocześnie bardzo nietrwały.Schodzi jednak dość równomiernie, nie zbiera się w kącikach, po prostu znika z całego obszaru ust.


Błyszczyk bardzo lubię, szczególnie za kolor, wykończenie i komfort noszenia. Uważam jednak, że nie odbiega on jakością od na przykład błyszczyków Bell, a więc jego cena jest trochę zawyżona.

Pozdrawiam.

Dorota

96 komentarzy:

  1. przepięknie wygląda na ustach!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ladnie wyglada, ś.p. Wojciech Inglot mialby powody do dumy, ze stworzyl takie imperium kosmetyczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie tak, Inglot to porządna firma. Przykre to wydarzenie:(

      Usuń
  3. Bardzo łady, dzienny kolor :D

    OdpowiedzUsuń
  4. nie kuszą mnie te błyszczyki... ogólnie błyszczyki mnie nie kuszą ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się, ale faktycznie można znaleźć coś podobnego w niższej cenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam jeden błyszczyk z tej serii i jakoś mnie nie zachwycił, może dlatego, że nie przepadam szczególnie za błyszczykami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może, ja często sięgam po błyszczyki:)

      Usuń
  7. O, ten jest znacznie lepszy. Osobiście podoba mi się ten prosty design - taki praktyczny i ekonomiczny, wydaje mi się, że pasuje do torebki :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się kojarzy z laboratorium i z tym specyficznym zapachem:( Mam uraz:( Ale błyszczyk sam w sobie jest bardzo w porządku.

      Usuń
  8. świetnie prezentuje się na ustach ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jestem anty-fanką błyszczyków właśnie ze względu na taki efekt, jak daje ten. Kolor jest fajny i bardzo ładnie wygląda na Twoich ustach, ale dla mnie te wykończenie jest nie do przeskoczenia, za bardzo "wilgotny" efekt. Dlatego tym bardziej dziwię się sobie, że tak mi się ten z chilli spodobał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cie doskonale, mój mąż takie wykończenie nazywa "smalcowatym" i często śmieje się, że chyba wgryzłam się w golonek.
      Ten chili jest także świetny, ale chyba nieco bardziej klejacy.

      Usuń
    2. Nie chciałam być dosadna, ale po smalcu chyba mogę, dla mnie to taki efekt obślinionych ust, wirtualna piątka dla męża ;)

      Usuń
    3. Mąż piątkę przybił:))

      Usuń
    4. Wybacz, ale muszę napisać ten nic nie wnoszący komentarz, będący moją reakcją na Twój! Miło mi ;)

      =D

      Usuń
  10. kusi kusi kusi :D
    mi tam takie opakowanie nie przeszkadza :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wczoraj zmarł właściciel Inglota - dlaczego żadna fanka tej firmy o tym nie wspomni?...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo recenzja błyszczyka to jakby nie patrzeć dość trywialny temat i uważam , że nie na miejscu jest tak poważną sprawę wkładać między świecidełka. To nie telewizja śniadaniowa, nie będę tu wywoływać sztucznej sensacji, taka sprawa powinna być traktowana poważnie i z szacunkiem.

      Usuń
  12. Nie przepadam za błyszczykami,aczkolwiek też prezentuje się bardzo ladnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedni wolą błyszczyki, inni pomadki:)

      Usuń
  13. Kolorek faktycznie miły i delikatny, jednak ten ze świecidełkami mi osobiście bardziej się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
  14. To opakowanie też mi się nie podoba, ale widziałam już kilka ładnych wersji kolorystycznych z tej serii. A jaki on jest w smaku? Neutralny czy nieprzyjemny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest naturalny w smaku, ale też nie niemiły. To raczej coś słodkiego, całkiem dobrego:)

      Usuń
  15. Bardzo podoba mi się ten kolor i to, jak prezentuje się na Twoich ustach.
    Miałam okazję ostatnio kupić go po okazyjnej cenie, ale się nie zdecydowałam.
    Gdy patrzę jak wygląda u Ciebie, to zaczynam żałować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W okazyjnej cenie to i ja bym się skusiła, jest tam kilka ładnych kolorów.

      Usuń
  16. Ślicznie wygląda na Twoich ustach!

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam te błyszczyki! Mam nr. 90 i jestem nim zachwycona! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. to jest to co tygryski lubia najbardziej.Slicznie wyglada na ustach.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten mi się podoba dużo bardziej. :) A i opakowanie dobrze kojarzy - z probówką, a ja maniaczką chemii jestem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się tak kojarzy, ale ja raczej nie mam pozytywnych skojarzeń z probówkami:/

      Usuń
  20. Wygląda bardzo ładnie :) Jednak nie znam tych błyszczyków...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może będziesz miała okazję spróbować:)

      Usuń
  21. Nigdy nie testowałam błyszczyków Inglota. Kolorek bardzo ładny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem błyszczyki Inglota są trochę za drogie:(

      Usuń
  22. Bardzo ładnie wygląda! Kolor cudowny! :)
    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten błyszczyk zdecydowanie bardziej mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  24. O, myślałam, że jest droższy. W takim wypadku to może sobie zakupię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 19 zł to nie jest kosmiczna cena, ale za błyszczyk Bell Milky Shake zapłacisz 11, a jakość jest bardzo podobna i kolory tez ładne.

      Usuń
  25. Kolor podobny do jednego z Paese, seria Colore Mio, który bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O taki róż nie jest trudno wśród innych firm, to klasyczny, dość popularny róż.

      Usuń
  26. Nie widze drobinek, wiec mi sie podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ten akurat jakoś mi nie leży, ale mam ochotę na jakiegoś Inglotowego Sleeks'a ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jeszcze kilka ciekawych kolorów:))

      Usuń
  28. Bardzo ładny kolor. Lubię takie róże. Nie miałam nigdy żadnego produktu do ust z tej firmy. Zawsze tylko cienie, cienie, cienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie chyba skupiamy się najbardziej na cieniach Inglota:))

      Usuń
  29. Nie miałam ale wypróbuję :) Podoba mi się forma podania :)

    OdpowiedzUsuń
  30. tak pół na pół... opakowanie strasznie nieporęczne;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie jakoś przebolałam, skupiam się na zawartości.

      Usuń
  31. podoba mi się odcień, tez takie lubię

    OdpowiedzUsuń
  32. Może się skuszę :D Kusi mnie to, że się nie klei ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie, daje bardzo przyjemne uczucie na ustach.

      Usuń
  33. Śmieszne jest to opakowanie, ale kolor bardzo ładny:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Bardzo ładnie wygląda ten błyszczyk na ustach.
    Wiele razy przechodziłam obok niego obojętnie również ze względu na opakowanie, widzę teraz, że niepotrzebnie.
    Niebawem będę w Inglocie po róż do policzków to może i kupię ten błyszczyk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam róże do policzków Inglota:))

      Usuń
  35. Przyjemnie ten kolorek prezentuje się na ustach. Tylko faktycznie za drogo. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć można trafić na jakąś promocję, ale wiemy, że te promocje w Inglocie są kiepskie.

      Usuń
  36. bardzo lubię taki delikatny róż na ustach... taki dziewczęcy...
    chyba dlatego wiekszość moich pomadek i błyszczyków jest wlasnie w takim odcieniu :)
    Szkoda tylko ze tak kiepsko się trzyma..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzyma się kiepsko, bo nie jest klejący. Te "mordoklejki" mają lepszą trwałość.

      Usuń
  37. bardzo lubię te błyszczyki za zapach i za to że się nie kleją, dają mokry i ładny efekt ale nie można przesadzić bo tak jak zauważyłaś są rzadkie :) do opakowania nic nie mam, jedynie na początku gdy produktu jest dużo trudno wcisnąć aplikator :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie to rzecz gustu, jak zwykle zresztą, liczy się jednak opakowanie. A ten efekt jest rewelacyjny:)))

      Usuń
  38. i za tą własnie nietrwałość zerwałam z błyszczykami ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. nie mój kolor ;p
    ja mam wersję z drobinkami z wymianki, ale strasznie śmierdzi, widocznie jest stary :/

    OdpowiedzUsuń
  40. ładny kolor, ale można znaleźć coś podobnego z essence, poza tym preferuję pomadki :D

    OdpowiedzUsuń
  41. Ładny kolor. Też mam błyszczyk z tej serii z Inglota, ale inny odcień. Szkoda, że tak wyjątkowo krótko utrzymują się na ustach.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz, cenię je bardzo i wiem, że każdy pisany ze szczerością i chęcią zwrócenia mi uwagi na pewne kwestie pomaga mi jeszcze lepiej prowadzić tę stronę. Cieszą mnie "komentarzowe" rozmowy i dyskusje, wymiana doświadczeń i poglądów jest najwspanialszym doświadczeniem płynącym z blogowania.

Jeśli masz ochotę zaprosić mnie do siebie, bo także prowadzisz bloga, a ja jeszcze nie miałam okazji go czytać, nie krepuj się i daj mi znać, chętnie zajrzę.