8 marca 2013

Bibułki matujace na trzy sposby

Witam.
Bibułki matujące to fantastyczny wynalazek. Dla mnie, osoby z tłustą cerą, jest to rzecz niezbędna. W chwili obecnie mam bibułki Wibo i Inglota, chciałabym Wam pokazać, jak i kiedy ich używam.


Bibułki Inglota, zwane chusteczkami matującymi (opakowanie zawiera 50 sztuk) są dość drogie, kosztują około 20 złotych. Jeśli się wyda w Inglocie 30 złotych, to można je zakupić za 10 złotych (szalona promocja, nic tylko koszystać:/) .Wykonane są z przedziwnego materiały, bardzo elastycznego, podatnego na odkształcenia. Świetnie się je do twarzy przykłada, fantastycznie zbierają sebum. Jedna bibułka powinna wystarczyć na całą twarz.


Bibułki Wibo ( opakowanie zawiera 40 sztuk, kosztują około 5 złotych) wykonane są po prostu z papieru, który trochę mi przypomina papier śniadaniowy, ten śliski i błyszczący Te bibułki to dla mnie taka cieńsza wersja papieru do kanapek. Jedna sztuka zdecydowanie nie wystarczy do zmatowienia całej twarzy.


Tak wyglądają z połowie "zużyte" bibułki. Widać dobrze, że te z Inglota zbierają sebum głęboko z porów, tworzą się na nich takie tłuste kropeczki (dlatego wydaje mi się, że są bardziej skuteczne) . Te od Wibo po prostu robią się bardziej przezroczyste, także doskonale widać, jak tłusta była cera. 

Inglot

Wibo  

I rzecz zasadnicza- jak ja bibułek używam?

Po pierwsze, matuję nimi twarz wtedy, gdy się spieszę, a krem niedostatecznie się wchłonął. Czasem tak się dzieje, że nawilżające kosmetyki tworzą na buzi tłusty film i trudno mi się na to nakłada podkład, dlatego ściągam nadmiar bibułką i już jest lepiej. Poza tym zauważyłam, że po takim wstępnym zmatowieniu skóry ona się jednak wolniej przetłuszcza i dłużej mogę się cieszyć matowym wyglądem. Do tego kroku używam bibułek Wibo.




Po drugie, ściągam nadmiar pudru lub podkładu zaraz po wykonaniu makijażu. Oj mam ciężką rękę, szczególnie do pudru i bardzo często zaraz po pomalowaniu się widzę, że nie wygląda to dobrze. Wtedy też wyciągam chusteczkę matującą i zdejmuje nią lekko nadmiar kosmetyków. Zdarza się też, że nie podoba mi się błyszczące wykończenie podkładu i zanim nałożę puder, to matuję skórę. Do tego kroku wykorzystuję zazwyczaj bibułki Wibo.


Po trzecie, do zmatowienia skóry w ciągu dnia.  To chyba oczywisty i niewymagający wyjaśniania krok. Każdy w ten właśnie sposób bibułki wykorzystuje. Do tego celu najbardziej lubię chusteczki Inglota, są bardzo skuteczne i w ogóle nie naruszają makijażu .


Co myślicie o takich sposobach używania bibułek? A może dzięki nim zużyjecie bibułki, które wydają się Wam bezużyteczne i zalegają w kosmetyczce?

Pozdrawiam. 

Dorota

62 komentarze:

  1. Bez bibułek szczególnie latem nie mogę żyć.Od lat używam Inglota,są świetne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bibułki Inglota są nietypowe, nie spotkałam podobnych.

      Usuń
    2. Podobne w strukturze materiału do Inglota, tyle że koloru niebieskiego są bibułki Clean&Clear, trudno dostępne w drogeriach ale widziałam je na allegro. Równie dobre a tańsze.

      Usuń
  2. Uwielbiam chusteczki matujące z Inglota.
    Do tanich może i faktycznie nie należą ale naprawdę doskonale matują twarz.

    Ja też często po nałożeniu kremu używam chusteczek matujących bo mimo, że np. makijaż wykonuję po 30 minutach od nałożenia kremu to skóra mi się mocno błyszczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I te chusteczki Inglota są bardzo szczególne, nie spotkałam podobnych.

      Usuń
  3. Te z Wibo znam i lubię :) chętnie wypróbowałabym inne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bibułki to niezbędnik w mojej kosmetyczce, chociaż ostatnio coś rzadko po nie sięgam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda sprzyja tłustoskórym, ja tez mniej ich używam:))

      Usuń
  5. Nie używam, bo mi na szczęście nie są potrzebne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bibułki z Inglota bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, bo są szczególne. Nie spotkałam podobnych.

      Usuń
  7. Ja używam tych z Wibo z uwagi na przystępną cenę, też podobnie jak Ty lubię je używać zaraz po nałożeniu podkładu oraz w ciągu dnia dla zebrania nadmiaru sebum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bibułki, jak widać, to bardzo praktyczny wynalazek:)

      Usuń
  8. Bardzo lubię bibułki z Inglota. Innych nigdy nie próbowałam

    OdpowiedzUsuń
  9. podobnie wykorzystuję bibułki :)

    Infinity ma lepsze bibułki niż Wibo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem muszę i Infinity kupić. Wydaje mi się, że kiedyś już ich próbowałam, ale zupełnie nie pamietam, jak się sprawowały.

      Usuń
  10. Inglota uwielbiam, ale Wibo leżą i nie mogę się do nich przekonać...

    OdpowiedzUsuń
  11. ja matu nie potrzebuję, nawet jak nałożę tłusty krem to skóra go chłonie jak szalona :P

    OdpowiedzUsuń
  12. bibułki matujące to wspaniały wynalazek!

    OdpowiedzUsuń
  13. muszę zacząć używać bibułek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bibułki to przydatny gadżet, szczególnie jeśli się ma przetłuszczającą skórę:)

      Usuń
  14. Bibułki zawsze mam w torebce :) najbardziej lubię z Dax Cosmetics Perfecta, bo nie mają zapychającego talku i można urwać tyle, ile się potrzebuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię te Perfecty, ale już mi się skończyły:((

      Usuń
    2. A te z Perfecty gdzie można dostać? :)

      Usuń
  15. Nie lubię tych bibułek z Wibo, muszę kupić jakieś lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie z Inglota powinnaś być zadowolona:)

      Usuń
  16. Mam te z Wibo i dla mnie są jak papier śniadaniowy;/ jedna bibułka u mnie również nie wystarcza na zmatowienie całej twarzy. U mnie tak samo działa chusteczka higieniczna rozdzielona na warstwy, polecam spróbować;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chusteczka to stary i sprawdzony sposób, oczywiście najtańszy z możliwych; używam ich czasem w domu, w torebce jednak wole nosić bibułki.

      Usuń
  17. ja na szczęście nie potrzebuję bibułek:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny pomysł, bibułki same w sobie bardzo przydatne!

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo lubię Inglotowe bibułki i używam ich czasami podobnie jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bibułki Inglota są wyjątkowe i bardzo skuteczne:)

      Usuń
  20. Te z inglota mnie zaciekawiły

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te bibułki są "inne" niż wszystkie:)

      Usuń
  21. nie używam takich bibułek ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bibułki Inglota to jedyny produkt tego typu, którego używałam, ale tylko dlatego, że po prostu się w nich zakochałam. Ja używam ich jedynie w trzeci sposób, który opisałaś i się dziwię, że do tej pory nie wpadłam używać ich niekiedy, tak jak Ty to robisz, to są przydatne tipy. A bibułki Inglotowe pokochałam głównie za to, o czym sama napisałaś - podoba mi się to, że jedna starcza na całą twarz i że działanie na niej jest znacznie bardziej widoczne, a także przede wszystkim za to, iż kompletnie nie rusza makijażu. Były niezastąpione, jak jeździłam do pracy na rowerze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bibułki Inglota są świetne, ja tez od nich zaczynałam.
      Jak ja dawno nie jeździłam na rowerze, chyba już przyrdzewiał w piwnicy! Czekam na wiosnę, może choć na rolkach pośmigam:)

      Usuń
  23. Jeszcze nigdy nie miałam tych bibułek. Chyba warto się w nie zaopatrzyć:)

    OdpowiedzUsuń
  24. ja sie chyba skusze na te Wibo w koncu :P

    OdpowiedzUsuń
  25. mam te bibułki z wibo i są w miarę, ale nie mam porównania z innymi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W porównaniu z innymi wypadają przeciętnie:)

      Usuń
  26. dla mnie doskonałe są bibułki z bobbi brown. świetny sposób na poprawę wyglądu w ciągu dnia, przed nałożeniem kolejnej warstwy pudru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie są dobre. A jaka ich cena?

      Usuń
  27. Gdzieś słyszałam, że podobno zwykłympapierem śniadaniowym też można matowić twarz. Choć nie próbowałam, nie mam problemu z błyskiem na buzi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale mnie to nie dziwi, bibułki Wibo to jakby papier śniadaniowy:)

      Usuń
  28. Miałam te z Wibo i przyznam, że nawet je lubiłam, ale fakt, nie wystarczą na całą twarz. Używam ich po kilku godzinach na uczelni.

    OdpowiedzUsuń
  29. Najlepiej u mnie spisują się bibułki z mariona z pudrem. Te z inglota były całkiem dobre ale jak dla mnie za drogie. Wibo też mogą być ok. ale trzeba ich więcej zyżyć

    OdpowiedzUsuń
  30. A ja używam Dermiki. Sa super. Nie mam tłustej cery, więc nie muszę używać ich wciąż, ale latem i na imprezach są zawsze w mojej torebce. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym ich nie mieć. Super wynalazek. :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz, cenię je bardzo i wiem, że każdy pisany ze szczerością i chęcią zwrócenia mi uwagi na pewne kwestie pomaga mi jeszcze lepiej prowadzić tę stronę. Cieszą mnie "komentarzowe" rozmowy i dyskusje, wymiana doświadczeń i poglądów jest najwspanialszym doświadczeniem płynącym z blogowania.

Jeśli masz ochotę zaprosić mnie do siebie, bo także prowadzisz bloga, a ja jeszcze nie miałam okazji go czytać, nie krepuj się i daj mi znać, chętnie zajrzę.