22 maja 2013

Krem do depilacji, AVOCADO *Bielenda*

Witam,
kolejny post i ponownie kosmetyk Bielendy; tak się złożyło, że w ostatnim czasie w ręce wpada mi albo coś Lirene, albo Bielendy właśnie. 

Krem do depilacji
Vanity, Avocado
ciało, twarz, bikini
*Bielenda*



Cena: ok. 8 zł
Informacja na opakowaniu:

Kremem depilacyjnym usuwam włoski na rękach, więc nie potrzebuje mocnego działania, na tej części ciała owłosienie jest raczej delikatne i łatwiej się go pozbyć. Ten krem jest łagodny, dlatego z powodzeniem służy mi już od jakiegoś czasu tylko do tego celu.

Depilacja jest konieczna, ale nie lubię, kiedy wiąże się z podrażnieniem skóry. Bielenda Avocado to faktycznie łagodny i dość skuteczny krem depilacyjny, choć nie jest on ekspresowy, ja trzymam go na skórze zdecydowanie dłużej niż pięć minut, bo inaczej nie zadziała właściwie. Nakłada się go za pomocą szpatułki, nią także krem należy "zeskrobać". Po 12-13 minutach włosy są usunięte, a skóra gładka i miękka, bez podrażnień i zaczerwienienia. Od razu po użyciu można wyjść  z domu bez obawy, że skóra będzie piekła. Ważne jest też to, że drażniący zapach kremu (śmierdzi jak każdy inny krem depilacyjny) znika zaraz po umyciu skóry.

Biorąc pod uwagę jego łagodność, bez oporów nałożyłabym go i na twarz (ale nie mam w chwili obecnej takiej potrzeby, testuję plastry do depilacji twarzy Joanny), z pewnością spisałby się świetnie. Nie wiem jednak, czy jest to odpowiednia rzecz na grube i mocne włosy, obawiam się, że mógłby nie sprostać takiemu wyzwaniu. U mnie krem usuwa 100% owłosienia z rąk, więc uznaję go za bardzo skuteczny.


Krem depilacyjny to dobre rozwiązanie na "małe powierzchnie", pojemność bowiem nie jest duża i nie wyobrażam sobie w ten sposób depilować na przykład nóg. Do użytku na twarz, bikini, pachy czy ręce właśnie, jest to całkiem dobry sposób.

Pozdrawiam.

Dorota

32 komentarze:

  1. Kremy do depilacji nigdy się u mnie nie sprawdzały. Strasznie śmierdziały i mimo trzymania przez długi czas nie chciały usuwać owłosienia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety wszystkie kemy śmierdzą:(

      Usuń
  2. Może jednak się poświęcisz dla blogosfery i spróbujesz na twarz, jak skończysz z plastrami Joanny? :) Ja od lat używam w tym celu kremu 3 minuty Tanity, ale od jakiegoś czasu lubi płatać mi figle... Choć tutaj ma plus, że występuje w saszetkach, bo tubę na ogół musiałam wyrzucić, nim dałam radę zużyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypróbuję, z pewnością i wcale nie będzie to żadne poświecenie, sama jestem ciekawa rezultatów:)

      Usuń
    2. Czekam w takim razie na efekty i trzymam kciuki za pomyślność misji :D

      Usuń
  3. Dobrze wiedzieć, choć ja nie przepadam za tym rozwiązaniem. Jednak ten zapach mnie odrzuca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię, zapach kremu depilacyjnego nie należy do przyjemnych:/

      Usuń
  4. używam tych kremów do wąsa i bikini i bardzo lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie przeszło mi przez myśl, aby depilować włoski na rękach ;) Mam na szczęście jasne i mi nie przeszkadzają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie włoski na rękach bardzo przeszkadzają, szczególnie teraz, gdy noszę krótkie rękawy. To kwestia estetyki:)

      Usuń
  6. Hej ;) Kto chce próbki kosmetyków Fitomed? Zapraszam na bloga http://darmobranie.blox.pl/2013/05/Darmowe-probki-kosmetykow-Fitomed.html

    OdpowiedzUsuń
  7. nienawidzę zapachów tych kremów ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. mam za dlugie i ciemne wlosy niestety..taki krem malo by zdzialal, poza tym chyba wloski dosc szybko odrastaja? na rece sprawdza sie u mnie doskonale pasta cukrowa i na 2,3 mam spokoj:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli włosy są mocne, to krem faktycznie niewiele zdziała. Ja stosuję go co dwa- trzy tygodnie, choć oczywiście włosy odrastają szybciej, nie mam jednak potrzeby robić to częściej.
      Pasta cukrowa to zapewne świetny pomysł, ale to trzeba umieć robić. Ja mam problem w wrastającymi włosami, dlatego nie depiluję rąk w ten sposób.

      Usuń
  9. najczęściej kupuję kremy depilujące właśnie z Bielendy, odpowiadają mi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sięgam po rożne, choć te faktycznie i u mnie goszczą najczęściej.

      Usuń
  10. mnie spotykały zawsze jakieś niespodzianki z tymi kremami :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Dotychczas nie miałam szczęścia do tego typu specyfików. Po ich użyciu większość włosków pozostawała na swoim miejscu. Muszę sprawdzić, czy dłuższe przetrzymanie kremu przyniesie lepsze rezultaty. Dzisiaj przyniosłam do domu produkt Bielendy (wersja z miodem) i zobaczymy, co z tego wyniknie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dłuższe przetrzymanie na skórze coś da.

      Usuń
  12. nie lubię ani kremów do depilacji ani takich szpatułek, w ogóle nie radzą sobie z moimi włoskami...

    OdpowiedzUsuń
  13. już dawno nie używałam takich kremów, moje włoski chyba są za mocne na takie specyfiki

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj ja kiedyś używałam takich kremów, ale u mnie to się niestety nie sprawdziło.
    Pozdrawiam i obserwuję. Zapraszam również do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie te kremy w ogóle się nie sprawdzają

    OdpowiedzUsuń
  16. nie lubię kremów do depilacji

    OdpowiedzUsuń
  17. Kremy do depilacji na mnie nie działają, parę razy próbowałam i za każdym razem kicha - zraziłam się skutecznie :P Za to plastry Joanny bardzo dobre :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Używam takiego kremu pod pachy

    OdpowiedzUsuń
  19. Hmm muszę spróbować . Od małego boję się bólu więc chemiczne zabiegi usuwania włosków odpadają choć pewnie jak ta metoda polegnie to będę musiała się przełamać w końcu. Golarki zdecydowanie odradzam nie zgoliły wszystkich włosków nawet te najbardziej usytuowane na dole zostały gdyż zaś się boję że uszkodze naskórek po za tym chrosty są okropne . I myślę że bielenda będzie do mojej dziwacznie skóry idealna

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie dość że krostki to zauważyłam jeszcze przeczerwienia i taką mini wysypkę i boli jak skurczybyk

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz, cenię je bardzo i wiem, że każdy pisany ze szczerością i chęcią zwrócenia mi uwagi na pewne kwestie pomaga mi jeszcze lepiej prowadzić tę stronę. Cieszą mnie "komentarzowe" rozmowy i dyskusje, wymiana doświadczeń i poglądów jest najwspanialszym doświadczeniem płynącym z blogowania.

Jeśli masz ochotę zaprosić mnie do siebie, bo także prowadzisz bloga, a ja jeszcze nie miałam okazji go czytać, nie krepuj się i daj mi znać, chętnie zajrzę.