2 listopada 2013

Last & Shine , Wibo

Zazwyczaj robię tak, że gdy jestem zainteresowana nową serią lakierów, to kupuję jeden, może dwa kolory, tak na próbę. Jeśli jestem zadowolona  z jakości, to sięgam po inne, jeśli oczywiście gama jest interesująca.

W przypadku serii Last & Shine z Wibo absolutnie nie mam ochoty na następne sztuki, to po prostu nie moja bajka. 


 Kupiłam kolor nr 1, bardzo ładny zresztą. Podobał mi się w opakowaniu, jednak na paznokciach nie jest już tak zachwycający.


Główna wadą tego lakieru jest brak trwałości, już po pierwszym dniu, a raczej po kilku godzinach, mocno ścierają się końcówki, dzień następny to już kompletna klapa i całkiem spore odpryski. 


Krycie jest fatalne, dwie warstwy to minimum, inaczej widać prześwity.  Lakier jest też rzadki, trochę to utrudniania malowanie.


I rzecz ostatnia, błysk. Miałam nadzieje, że owy "shine" będzie mocnym połyskiem, natomiast zawdzięcza się go bardzo delikatnym drobinom, które łapią światło. Nie wygląda to źle, jednak nie tego się spodziewałam.

Niestety, ten lakier mocno rozczarowuje pod wieloma względami, serii Last & Shine ja po prostu podziękuję.

Pozdrawiam. 


Dorota

16 komentarzy:

  1. Nie miałam żadnego z tej serii, chwalę sobie Express Growth i teraz pokochałam serię Wow :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie widziałam wczesniej tego koloru :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ladnie wyglada :)

    zapraszam do mnie http://pomidorova.blogspot.com/

    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się ten niebieski :) Ja z tej serii miałam czerwony i u mnie lepiej się sprawował.

    OdpowiedzUsuń
  5. też miałam kiedyś lakier z tej seri wibo i byłam niezadowolona, ale trzeba przyznać, ze sam kolor ładnie się prezentuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja się z niebieskościami średnio lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, bo kolor mi się bardzo podoba

    OdpowiedzUsuń
  8. niebieski pięknie się prezentuje na paznokciach:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolor ładny, ale wykończenie nie moje i jak trwałość kiepska to już w ogóle lipa :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękny kolor, jeden z moich ulubionych odcieni niebieskiego. Mówię na niego smerfowy :) Ale czy dobrze widzę, drobinki ? jeśli tak to nieciekawie. W tej wersji kolorystycznej zdecydowanie lepiej sprawdza się kremowy lakier.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz, cenię je bardzo i wiem, że każdy pisany ze szczerością i chęcią zwrócenia mi uwagi na pewne kwestie pomaga mi jeszcze lepiej prowadzić tę stronę. Cieszą mnie "komentarzowe" rozmowy i dyskusje, wymiana doświadczeń i poglądów jest najwspanialszym doświadczeniem płynącym z blogowania.

Jeśli masz ochotę zaprosić mnie do siebie, bo także prowadzisz bloga, a ja jeszcze nie miałam okazji go czytać, nie krepuj się i daj mi znać, chętnie zajrzę.