26 października 2013

Niespodziewana przesyłka...

Witam. 
Odebrałam dziś z poczty zupełnie nieoczekiwaną przesyłkę. Zastanawiałam się, co to takiego, bo na nic nie czekałam, niczego nie zamawiałam. Okazało się, że to niespodzianka od firmy Bell.


W środku znalazłam:

* cień do powiek z serii HYPOAllegenic, nr 50;


* błyszczyk trwale barwiący usta;


* pomadkę trwale barwiącą usta. 


Cień jest perłowy, ma delikatny fioletowy odcień, wygląda bardzo interesująco.  Błyszczyk- LIP TINT- mam podobny, tylko w różowym kolorze; kupiłam w Biedronce. Jest całkiem dobry, więc prawdopodobnie będzie mi dobrze służył. Pomadka natomiast to dla mnie absolutna nowość, nałożyłam ją na usta i zdaje się, że ma właściwości i barwiące, i nawilżające, będzie więc dobra na co dzień.


Bardzo dziękuję Bell za miłą przesyłkę.

Jeśli znacie te kosmetyki, to koniecznie napiszcie, jak Wam się spisują. 

Pozdrawiam.

Dorota

23 października 2013

Oliwkowy szampon do włosów *Ziaja*

Witam serdecznie.
Pisałam już nie raz, że mam ogromny dystans do kremów Ziai. Jeśli chodzi natomiast o szampony, to jestem z nich bardzo zadowolona i sięgam po nie dość często.

Oliwkowy szampon do włosów
Codzienna pielęgnacja
*Ziaja*


Pojemność: 400 ml
Cena: ok. 7 zł

Informacja na opakowaniu i skład:

Szampon przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji włosów suchych, łamliwych, po zabiegach fryzjerskich. Ma oczyszczać włosy i skórę głowy, działać pomocniczo w regeneracji włosów, zapewniać miękkość i przywrócić objętość oraz zdrowy wygląd. I w przypadku tego kosmetyku stwierdzam, że działa dokładnie tak, jak to obiecuje opis na butelce- jest to po prostu doskonały szampon.

Zapach ma przyjemny, choć zupełnie zwyczajny i przeciętny; nic, czym można się zachwycać. Konsystencja jest w  porządku, pieni się także bardzo dobrze. Butelka jest wytrzymałą i łatwa w użytkowaniu (banalna rzecz, a jednak potrafi ułatwić lub utrudnić życie).

Działanie szamponu jest wprost znakomite. On rzeczywiście bajecznie włosy zmiękcza i to uwielbiam najbardziej. Zupełnie nie wysusza, fantastycznie myje i odświeża ( i wystarczy tylko jednokrotne mycie), nie podrażnia skóry głowy. Tak świetnie działa na moje włosy, że byłabym nawet w stanie zaakceptować je bez nakładania odżywki, bo czuję, że po umyciu tym szamponem nie są takie strąkowate i maksymalnie odarte ze wszystkiego; są czyste i świeże, a jednocześnie miękkie i przyjemne w dotyku. Jestem wprost zachwycona i przekonana, że ten szampon zagości u mnie na stałe. 


Oczywiście szampon włosów nie obciąża, powiedziałbym nawet, że wręcz przeciwnie, dzięki niemu są dłużej świeże. Miałam kiedyś maskę do włosów z serii oliwkowej, była beznadziejna. Ten szampon jest fantastyczny i ciesze się, że mimo uprzedzeń do całej oliwkowej serii Ziai zdecydowałam się po niego sięgnąć, bo to mój "szamponowy " strzał w dziesiątkę. 


Pozdrawiam.

Dorota

18 października 2013

Paczka od FlosLek...

Witam.
Otrzymałam właśnie paczkę od firmy Floslek.  Mam przyjemność po raz drugi testować kosmetyki tej marki, poprzednia paczka wypełniona była różnorodnymi produktami, tym razem  jest to  seria kosmetyków MINERAL THERAPY.



1. Krem odbudowujący na noc.


2. Krem przeciwzmarszczkowy pod oczy (tego jestem najbardziej ciekawa). 


3. Krem na dzień. 


4. Maseczka detoksykująca z glinką+ maseczka wygładzająca zmarszczki. 


Seria przeznaczona jest do cery dojrzałej, ale mnie to nie przeszkadza i chętnie spróbuję tych kosmetyków. Bardzo interesuje mnie krem pod oczy; wszystkie, których do tej pory próbowałam ( i były przeznaczone do mojego wieku) były średnie, raczej nie spełniły moich oczekiwać. Z ogromną zatem nadzieją sięgam po ten krem, może okaże się skuteczniejszy, lepiej nawilżający i bardziej odżywczy.

Życzę wszystkim miłego i spokojnego weekendu.

Pozdrawiam.

Dorota

15 października 2013

Szampon nawilżajaco-regenerujacy *Joanna*

Witam.
Mam już na blogu recenzję balsamu do włosów z serii "Z Apteczki Babuni". Dziś, do kompletu, recenzja  

Szamponu nawilżająco- regenerującego do włosów suchych i zniszczonych.

Pojemność: 300 ml
Cena: ok. 6 zł
Informacja na opakowaniu:

Skład:

Chciałabym napisać, że to dobry szampon, że warto go kupić, ale niestety, to po prostu klasyczny przeciętniaczek.

Zapach jest całkiem przyjemny, lekko ziołowy i mleczny. Opakowanie w porządku, solidne i wygodne, bez uszczerbku przetrwało kilka upadków do wanny. Konsystencja niestety jest nieco rzadka, przez co muszę użyć więcej, żeby go dobrze spienić; mimo wszystko nie pieni się wybitnie. Wydajność przez to jest kiepska, szampon szybko się zużywa.

Jeśli natomiast chodzi o działanie, to jest zupełnie przeciętnie, bez zachwytów. Owszem, zmywa całkiem dobrze, świetnie oczyszcza i odświeża skórę głowy; radzi sobie dobrze z olejkami i maskami, które nakładam przed myciem włosów. Denerwuje mnie w nim jednak to, że włosy mocno wysusza, bez odżywki jednak nie można się obejść. Nici więc z nawilżenia, nici z regeneracji; ja nie zauważyłam, oprócz dobrego mycia oczywiście, żadnych dodatkowych korzyści dla włosów. Owszem, dobry szampon ma przede wszystkim myć, ten to robi, ale nie daje włosom niczego więcej.


Na opakowaniu napisano, że jest to szampon nawilżająco- regenerujący, że oczyszcza, pozostawia włosy gładkie, miłe w   dotyku oraz sprężyste i lśniące. Ja wiem, że podstawowym zadaniem szamponu jest przede wszystkim włosy myć, ten myje dobrze. Po co więc, ja się pytam, napisano, że daje włosom coś więcej? Ale skoro napisano, to ja rozliczam i stwierdzam, że jest to przeciętniak, że włosów nie nawilża, nie regeneruje, jedynie oczyszcza.

Pozdrawiam.

Dorota

14 października 2013

Zakupy...

Korzystając z dnia wolnego i całkiem przyjemnej pogody, wybrałam się na małe zakupy. Trzeba uzupełnić braki w kosmetyczce i rozejrzeć się, co w trawie piszczy (tej kosmetycznej oczywiście).



Tonik i peeling, bo się skończyły. Dawno nie miałam toniku Herbal Garden i zapomniałam już, jak bardzo go lubię. Peelingu Soraya miałam już więcej nie kupować, ale nie mogę znaleźć godnego następcy. 


Płyn dwufazowy, tradycyjnie Bielendy. To niewątpliwie moje ulubione płyny dwufazowe, ostatnio była Bawełna, tym razem padło na Avocado.  Zmieniło się trochę opakowanie tych płynów, wylew też jest mniejszy, jestem pewna, że będzie dużo wygodniej się nim posługiwać. I kolejny "pewniak", czyli krem Bielendy z serii Bawełna. Zaczynam znowu jesienno-zimowe złuszczanie, dlatego dobry i przede wszystkim sprawdzony krem nawilżający to podstawa.


Krem do rąk w bardzo małym pakowaniu o pojemności 50 mililitrów, który będę nosić w torebce.  Lakier LADYCODE kupiłam w Biedronce, jest to wyrób Bell.


Nie jestem przekonana do lakierów piaskowych, które cieszą się od jakiegoś czasu ogromną popularnością.  Postanowiłam jednak wypróbować i przekonać się "na własnych paznokciach" czy efekt będzie mi odpowiadał.


I maseczki, jak zwykle zresztą; zawsze z zakupów wracam a jakimiś maseczkami.  Wybrałam saszetki Bielendy peeling enzymatyczny + maseczka kojąca (mój ukochany duet, który fenomenalnie radzi sobie z suchymi skórkami) oraz maskę oczyszczającą Ziai.


 Kupiłam też dwie maseczki Perfecty: koktajlową i serum intensywnie regenerujące z witaminą C. 


Jak widzicie, postawiłam głównie na pewniaki, czyli kosmetyki, które znam i lubię, które już sprawdziłam i wiem, że dobrze mi posłużą.

Pozdrawiam.


Dorota

10 października 2013

Serum wygładzająco-regenerujące do końcówek włosów

Witam serdecznie. 
Od kiedy zapuszczam włosy, to staram się jeszcze bardziej o dobrą pielęgnację, bardziej też przykładam się do ochrony końcówek, żeby rzadko odwiedzać fryzjera. Jednym z kosmetyków służących mi do tego celu jest


Serum wygładzająco- regenerujące do końcówek włosów
seria Z Apteczki Babuni
Joanna



Pojemność: 50 g
Cena: ok. 7 zł

Skład:


Serum z pewnością przeznaczone jest do mojego typu włosów, czyli suchych i zniszczonych. Nakładam je na mokre lub suche końcówki, nigdy nie spłukuję. Efekty rzeczywiście są, bo włosy wyglądają lepiej, są bardziej błyszczące, wygładzone i nie puszą się tak mocno jak zazwyczaj. Serum bardzo dobrze się aplikuje, na mokrych włosach jest oczywiście nieco wygodniej, ale i suche końcówki dobrze je przyjmują. Poza tym potrzeba naprawdę odrobiny, zatem jest to rzecz niesamowicie wydajna. Zapach jest specyficzny, ziołowo- mleczny, bardzo charakterystyczny dla tej serii kosmetyków Joanny, oczywiście po aplikacji zanika bardzo szybko.

Nazwa jednoznacznie określa, że możemy tu liczyć nie tylko na wygładzenie, ale i na regenerację zniszczonych włosów. Tu pozwolę się nie zgodzić, bo w moim odczuciu ono absolutnie nie odżywia, nie wzmacnia i nie regeneruje. Jest to typowo doraźny kosmetyk, który poprawia wygląd włosów, po zastosowaniu którego mamy od razu widoczny efekt, natomiast nie zauważyłam absolutnie żadnych właściwości pielęgnacyjnych. Pozostałabym więc przy określeniu serum wygładzające, a regenerację z nazwy bym wykreśliła.


Zdaje sobie sprawę z tego, że skład tego serum nie jest bardzo atrakcyjny, natomiast świadomość tego pozwala mi stosować je rozsądnie. Uważam, że jeśli się włosy suszy ciepłym powietrzem, czyli nienaturalnie (tak, jak ja to robię), to należy je wspomóc równie nienaturalnym kosmetykiem ochronnym- to tak moja mała filozofia dbania o dłuższe włosy. 
Serum Joanny oceniam pozytywnie i mogę spokojnie polecić do ochrony końcówek. 

*********

Będąc w temacie końcówek włosów i fryzjerów, to muszę się Wam pochwalić, że znalazłam fryzjerkę idealną. Nie myślałam, że kiedyś się to stanie, bo miałam wiele niezbyt przyjemnych doświadczeń fryzjerskich i każda moja wizyta w salonie należała raczej do tych stresujących.  Tym razem jednak trafiłam na bardzo przyjaznego profesjonalistę, panią Paulinę, która z ogromną precyzją, wielkim namaszczeniem, niezwykłą starannością i co najważniejsza- szacunkiem do długości traktuje włosy. Jeśli jesteście z  Bydgoszczy i jeszcze nie trafiłyście do dobrej fryzjerki, to ja chętnie dam Wam namiary do tego salonu.


Pozdrawiam.


Dorota


7 października 2013

Starter matujący pod makijaż, AA Oceanic

Witam,
jestem ostatnio bardzo wymagająca wobec kosmetyków do makijażu i tych pod makijaż nakładanych. Kiedyś zmywałam make up już po kilku godzinach, teraz musi on wytrwać na mojej twarzy ponad dwanaście godzin, w związku z czym chcę, aby jak najdłużej wyglądał dobrze. Starter matujący wypatrzyłam w wakacje (można nawet było taki wylosować na moim wakacyjnym rozdaniu) i od tego czasu stosuje prawie bezustannie.

Starter matujący pod makijaż
równowaga- matowienie
AA Oceanic



Pojemność: 50 ml
Cena: ok. 16 złotych


Skład:

Już chciałam napisać, że to krem, ale to niewłaściwe określenie. Zdecydowanie lepiej pasuje tu słowo baza, bo odczucia podczas nakładania i efekty działania ( z jednym wyjątkiem)  są niemal identyczne jak po zastosowaniu bazy pod makijaż.

Konsystencja jest lekka (beztłuszczowa- tak określa ją producent), produkt fantastycznie się rozprowadza i faktycznie błyskawicznie się wchłania. Nakłada się ją jak klasyczną bazę silikonową; skóra po aplikacji tego kosmetyku automatycznie się wygładza, a pory stają się mniej widoczne. Podkład (każdy) świetnie się na ten starter nakłada, twarz zaraz po wykonaniu makijażu wygląda bardzo dobrze.


Starter matujący oprócz tego, że jest świetną bazą pod makijaż, powinien także redukować świecenie się skóry, nawilżać i zmniejszać podrażnienia oraz zaczerwienienia skóry. Niestety nie jest idealny pod każdym tym względem, ale i tak ma ode mnie dobrą czwórkę, bo spisuje się bardzo porządnie. 

Najważniejsze jest to, że skóry nie wysusza. Bazy silikonowe jednak tak na moją cerę działają, a ta zupełnie nie daje takiego efektu. Nie powiem, że nawilża i łagodzi, ale też nie powoduje absolutnie żadnego dyskomfortu, nie pozostawia skóry wysuszonej i ściągniętej, nie sprawia także, że twarz zupełnie nie oddycha. Pod tym względem bardzo mi odpowiada, bo wygładza i pomaga równomiernie rozłożyć podkład, ale nie tworzy maski, która nie pozwala skórze swobodnie oddychać. To świetne dla cery tłustej, taki balans jest mojej cerze bardzo potrzebny.

Po drugie, nie zapycha porów- moich oczywiście. Stosuję ją prawie codziennie od połowy wakacji i nie zaobserwowałam wzmożonego wysypu grudek, zaskórników czy wyprysków. Pod tym względem moja cera wygląda dokładnie tak samo od kilku dobrych miesięcy.

I rzecz ostatnia, czyli redukcja świecenia się. Tutaj niestety nie jest idealnie, bo owy mat na twarzy nie utrzymuje się wybitnie długo.  Po dwóch, trzech godzinach niestety się świecę, ale tak naprawdę zawsze po takim czasie od nałożenia makijażu moja skóra zaczyna się błyszczeć, więc nie jestem jakoś szczególnie zaskoczona ani rozczarowana. Przyzwyczaiłam się już do tego, po prostu muszę zawsze mieć przy sobie bibułki matujące:))). Poza świeceniem się, podkład trzyma się na twarzy bardzo długo i to ogromie mnie cieszy.


Zasadniczo jestem ze Startera matującego zadowolona. Jak już wspomniałam, nie jest to ideał, ale spokojnie mogę powiedzieć, że jest to kosmetyk dobry. Powoduje wygładzenie skóry, zapewnia łatwość aplikacji podkładu i przedłuża trwałość makijażu- tego w chwili obecnej potrzeba mi najbardziej.

Pozdrawiam.


Dorota




Nowości....

Witam. 
Choć niewiele ostatnio kosmetyków kupuję, to jednak kilka drobiazgów wpadło w moje ręce. Nie są to rzeczy, których bardzo potrzebuję, ot po prostu byłam ich ciekawa, a ciekawość należy zaspokoić, prawda?


* Korektor Eveline 2 w 1, co to ma kryć i rozświetlać. 
* Tusz do rzęs Eveline extra pogrubienie.


* U20, Termoaktywny peeling wygładzający. 


* Paese, 5 w 1, odżywka, baza i top coat w jednym. 


* Farmona, suchy szampon. 


* Wibo, pyłek na paznokcie w kolorze Lady in red.

Najbardziej dumna jestem z zakupu suchego szamponu Farmony, oby dobrze działał. Ciekawi mnie także pyłek Wibo, uwielbiam czerwone paznokcie, teraz będę mogła się odrobinę pobawić tym kolorem.

Oczywiście za jakiś czas opowiem, czy te drobiazgi zrobiły na mnie wrażenie. 

Pozdrawiam.



Dorota

Szampon jajeczny *Barwa*

Witam.

Szampon rzecz niezbędna, a taki dobrze oczyszczający to wręcz konieczność, jeśli się stosuje kosmetyki do  stylizacji włosów. Ja włosy cały czas zapuszczam i wspomagam się często  pianką, serum do końcówek czy suchym szamponem. Po takich sesjach czuję wielką potrzebę mocnego oczyszczenia włosów z tych wszystkich rozmaitości, dlatego właśnie kupiłam szampon Barwy. 


Szampon jajeczny regenerujący z kompleksem witamin
Barwa Naturalna


Pojemność: 300 ml
Cena: ok. 5 zł

Informacja na opakowaniu:

Skład:


Szampon bardzo dobrze oczyszcza włosy, czyli robi dokładnie to, czego od niego oczekiwałam. Świetnie się pieni, fantastycznie odświeża. Po spłukaniu włosy są tępe w dotyku i wymagają nałożenia odżywki, bezapelacyjnie. Dlatego kompletnie nie zgadzam się  z zapewnieniami, że niby nawilża. Zdecydowanie potrzebna jest choćby najmniejsza ilość odżywki, bo inaczej nie ma szans na bezbolesne rozczesanie włosów.

Pachnie przeciętnie, za to wygląda bardzo pozytywnie (jest żółty, ale się skończył i na zdjęciach zawartości butelki nie widać). Opakowanie jest porządne i poręczne, niezbyt duże i całkiem wytrzymałe, wytrwało wiele upadków bez żadnej szkody. Konsystencja niestety jest rzadka, przez co wydajność nie jest za dobra, ale cena rekompensuje tę wadę.


Jeśli szukacie szamponu dobrze oczyszczającego, to mogę go spokojnie polecić. Oczywiście ogromną jego zaletą jest brak silikonów w składzie. Faktycznie sprawia to, że moje włosy nie przetłuszczają się tak szybko i dłużej pozostają świeżę.
Szampon lubię i nie wykluczam, że kupię go jeszcze nie raz.

Pozdrawiam.


Dorota

Jaonna Naturia, peelingi myjące...

Witam.
Już niegdyś pisałam o Peelingach myjących Joanny (klik), ale muszę o nich raz jeszcze wspomnieć, bo one towarzyszą mi prawie nieustannie; to jeden z tych kosmetyków, do których cały czas wracam.



Pojemność: 100 g
Cena: 4,60 zł

Peelingi te bardzo dobrze nadają się do codziennej pielęgnacji, bo nie są agresywne; w zasadzie to traktuję je jak żele pod prysznic. Ładnie pachną, są gęste i skutecznie oczyszczają. Bardzo przyjemnie się je stosuje.


Obecnie posiadam trzy wersje zapachowe: 
* grejpfrut- świeży, cytrusowy zapach;
* wanilię- słodki i apetyczny;
* żurawinę- słodką, ale z kwaśną nutą. 





Peelingi, jak do tej pory, miały dwie wady. Jedną z nich była wydajność- niestety dość szybko się je zużywa, pojemność mogłaby być większa. Drugą było opakowanie, które na szczęście zmieniono i teraz jest w porządku. Wcześniejsze, okrągłe butelki, miały fatalne zamknięcie, które po pierwszym użyciu po prosty odpadało. Te nowe mają świetne zatyczki, mocne i łatwe do otwierania, spokojnie wytrzymują przez cały okres użytkowania peelingu.





Jeśli ich jeszcze nie próbowałyście to gorąco polecam, świetna sprawa w bardzo przystępnej cenie. Jeśli natomiast miałyście okazje je stosować, to koniecznie napiszcie, który zapach lubicie najbardziej.

Pozdrawiam.


Dorota