30 listopada 2013

Co zrobić, gdy posty nie aktualizują się na liście czytelniczej?

Jakiś czas temu miałam problem z blogiem, jak zauważyłyście, moje posty nie aktualizowały się na liście czytelniczej. Publikowałam posta i był on widoczny zarówno na blogu, jak i na mojej liście opublikowanych postów, natomiast nie "pokazywał się" u moich obserwatorów. Oczywiście od dawna sama obserwuję swój blog, stąd też wiem, że posty na liście się nie aktualizowały. Borykałam się z tym bardzo długo, próbowałam wielu rzeczy i w końcu trafiłam. Myślę, że krótka informacja o tym, jak się z tym uporałam przyda się i Wam, z tego co się orientuję nie tylko mój blog miewa takie kłopoty.


Zaczęłam od :
* odświeżenia opublikowanej stronę w przeglądarce,
* wyczyściłam pamięć podręczną przeglądarki( to robiłam kilka razy),
* importowałam i eksportowałam bloga.

Żadna z tych operacji nie pomogła, post pokazać się nie chciał. 

Na jakimś forum natknęłam się też na wzmiankę o  kanale RSS, ktoś proponował pokombinować z ustawieniami. Zupełnie nie miałam pojęcia, w czym rzecz i o co tak w ogóle chodzi. Pokombinowałam, poprzestawiałam ustawienia i w końcu znalazłam. U mnie akurat to pomogło. Pokaże, jak to zrobiłam, może ktoś skorzysta. 

Na pulpicie blogera należy kliknąć w USTAWIENIA, potem z zakładkę INNE.




W ustawieniach kanału witryny widnieje pytanie: Zezwalaj na kanał w blogu. mamy tu kilka opcji: pełny, do miejsca zwijania tekstu, krótki, brak, niestandardowy. Przestawiłam wtedy z kanału "pełnego" na "do miejsca zwijania tekstu" i wszystkie posty jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pokazały się jednocześnie na liście czytelniczej.





Mam nadzieję, że ta informacja będzie dla kogoś przydatna. Przepraszam, jeśli ten post jest mało fachowy i zupełnie nieprofesjonalny, ale ja w tej dziedzinie jestem kompletnym samoukiem.

Pozdrawiam,

Dorota

Ostatni dzień rozdania...

Witam.
Jeszcze tylko dziś możecie zgłosić się do rozdania kosmetyków FlosLek. Serdecznie zapraszam.

http://tylkopolskiekosmetyki.blogspot.com/2013/11/rozdanie-kosmetykow-floslek.html

Pozdrawiam,
Dorota

29 listopada 2013

Light Lip Tint *Bell*

Witam.
Jakiś czas temu trafił w moje ręce Lip Tint marki Bell. Byłam sceptycznie nastawiona i podeszłam do niego z rezerwą, bo obiło mi się o uszy, że to maleństwo potrafi wysuszyć usta na wiór, a tego nikt nie lubi, tym bardziej jesienią!

Light Lip Tint
błyszczyk trwale barwiący usta
Bell


Pojemność: 5,5 g
Cena: ok. 11 zł

Opakowanie i sam aplikator są w porządku, łatwe do używania, praktyczne. Kolor mojego tinta to nr 12, czerwień, z delikatną nutą ciepłej domieszki. Sam kolor bardzo mi się podoba,ale mam wątpliwości, czy oby na pewno do mnie pasuje. Jednego dnia wydaje mi się, że wyglądam  w nim dobrze, innego natomiast nie. 


Kosmetyk ten ma bardzo ciekawą konsystencję,  z pewnością daleką od klasycznego błyszczyku. Jest zdecydowanie bardziej lekki, określiłabym go jako wodnisto - żelowy, płynny, ale całkiem przyjemny w aplikacji. Kolor lekko wgryza się w usta, bo ten błyszczyk jest trochę jak samoistnie wchłaniające się maseczki, czyli nakładamy i czekamy, a usta przyjmą go tyle, ile trzeba. Potem już nie czuć nadmiaru kosmetyku, a efekt pozostaje. Musze przyznać, że idea tego typu błyszczyku do ust bardzo mi odpowiada, bo nic się nie klei, nic nie przeszkadza. 

Sam Lip Tint sprawuje się całkiem dobrze; kolor trzyma się długo,czasem nawet do 4-5 godzin. Moje największe obawy co do  wysuszania nie zostały potwierdzone, bo w sumie sam tint nie wysusza moich ust aż tak bardzo. Zauważyłam, że jeśli nałożę go i pozostawię bez niczego, to po jakimś czasie odczuwam potrzebę zaaplikowania balsamu; podobnie dzieje się, jeśli pozostawię usta bez żadnej ochrony. Tak więc wydaje mi się, że tint nie wysusza ust jakoś szczególnie, on po prostu nie daje efektu nawilżenia, nie chroni ust, bo jest stworzony do tego, by dawać kolor, a nie pielęgnować. Poza tym kolor pozostaje na ustach w dobrym stanie przez dłuższy czas i naprawdę wystarczy tylko kilka pociągnięć pomadką ochronną, by usta wyglądają świeżo i soczyście, a kolor nabiera odświeżenia.

Należy z nim uważać wtedy, gdy się ma usta mocno przesuszone, z widocznymi suchymi skórkami. Wtedy raczej on ich nie upiększy, jedynie podkreśli niewypielęgnowane usta.  Można jednak stworzyć za jego pomocą efekt tzw. przygryzionych ust, ten kolor nadaje się do tego idealnie.

Dla mnie Light Lip Tint jest kosmetykiem, który stosuję tylko po to, by nadać ustom kolor. Zawsze używam go w komplecie z pomadką ochronną.



Efekt na moich ustach, nałożyłam rozsądną warstwę. Wygląda  naturalnie i jak widzicie, zupełnie nie widać na ustach kosmetyku, wszystko jakby usta pochłonęły:)


Swego czasu były także dostępne w Biedronce Lip Tinty Bell z serii Absolute Color. Moim zdaniem te dwa kosmetyki jednak różnią się od siebie. Light Lip tint jest błyszczykiem, Lip Tint Absolute Color jest pomadką w płynie. Konsystencja jest bardzo podobna, ale efekt jednak nieco inny.


Mimo iż błyszczyk (kolor czerwony) zdaje się być bardziej intensywny, to jednak pomadka (kolor różowy) daje na ustach bardziej intensywny odcień.


Widać tu, że pomadka Absolute Color radykalnie zmieniła barwę moich ust, są tu ewidentnie różowe. Efekt jest nadal naturalny, nadal widać, że nie ma się na ustach kremowej pomadki.


Pomadka w płynie zachowuje się na ustach podobnie jak trwały błyszczyk, kolor utrzymuje się długo, ale także potrzebna jest dawka nawilżenia; tak więc bez balsamu ani rusz.

Lip Tinty Bell uważam za ciekawe kosmetyki, jeśli ktoś szuka w miarę trwałego koloru. Pamiętajcie jednak podczas jego używania o odpowiedniej pielęgnacji ust.

Pozdrawiam.

Dorota

26 listopada 2013

Suchy szampon *Farmona*

Witam.
Jak do tej pory natknęłam się tylko na jeden suchy szampon wyprodukowany przez polską markę kosmetyczną- mówię tu o szamponie z serii Radical od Farmony.   Suche szampony są już dość popularne, ale nie zaobserwowałam  wzmożonego zainteresowania jego produkcją (w przeciwieństwie do kremów BB, tych mieliśmy ogromy wysyp).



Suchy szampon
do każdego rodzaju włosów
skutecznie oczyszcza i odświeża włosy bez użycia wody
RADICAL
Farmona

Pojemność: 150 ml
Cena: ok. 8 złotych

Głównymi składnikami są : skrobia kukurydziana, która pochłania nadmiar sebum oraz ekstrakt ze skrzypu polnego i aloesu dla wzmocnienia włosów. Szampon należy dobrze wstrząsnąć ( ten ma w środku metalowa kulkę), rozprowadzić na włosach w odległości 20 centymetrów, pozostawić na około 2 minuty, potem dobrze wyczesać. W rezultacie można liczyć na świeże i czyste włosy, dużą objętość i lekkość oraz odbicie włosów od nasady.


Opakowanie jest w porządku, nic się nie zepsuło i nie zatkało podczas używania.Trochę się obawiałam, że skrobia może zatkać otwór i nie poużywam go długo. Szampon zostawia na włosach biały osad, ale można go wyczesać. Na początku wygląda to przerażająco, ale sytuację da się opanować. Część białego pyłku znika już po wmasowaniu szamponu w skórę głowy (robię tak zaraz po aplikacji), resztę spokojnie da się wyczesać. 

Ten szampon rzeczywiście odświeża włosy, ale nie zadziała na mocno przetłuszczonych. Ja używałam go na dwudniowe włosy i zawsze działał, ale na dłużej nie myte już nie za bardzo. Delikatnie też dodaje objętości, jednak nie jest to spektakularny efekt. Liczyłam na coś więcej w tym względzie, ale niestety. Myślę, że to dlatego, iż mam już trochę dłuższe włosy i ciężko jest odbić je od skóry głowy, są po prostu cięższe. Nie sprawia, że włosy są nienaturalnie matowe, wyglądają bardzo ładnie, może w dotyku są lekko szorstkie, natomiast wizualnie wyglądają bez zarzutu. Na pewno szampon oczyszcza, na pewno pozwala włosy odświeżyć, nie bardzo jednak nadaje objętość. 


Zasadniczo uznaję szampon Farmony za całkiem udany kosmetyk, jest jednak jeden mały szczegół- a mianowicie zapach. Już podczas pierwszego użycia wiedziałam, że się z nim nie polubię, bo choć jest bardzo ładny, to jednak za intensywny. To ten rodzaj zapachu, który się podoba, ale utrzymuje się tak długo i jest przy tym wciąż szalenie mocny, że po kilku godzinach po prostu męczy. Wiem, że nie zdołam się do niego przyzwyczaić i że już zawsze będzie mnie irytował:(

Szkoda, że szampon nie do końca mi odpowiada, bo po prostu wybór kosmetyku z tej kategorii jest żaden. Na jakiś czas zatem kończę przygodę  z suchymi szamponami i poczekam na jakąś inna opcję.


Pozdrawiam.


Dorota

Kosmetyki , które warto kupić ponownie....

Witam serdecznie. 
Od dłuższego czasu mam pomysł na serię postów zatytułowanych: "Kosmetyki, które warto kupić ponownie". Każda z nas zna takie kosmetyki, które są świetne, które można kupić zawsze wtedy, gdy brak na drogeryjnej półce ciekawych nowości albo gdy borykamy się  z określonym problemem i wiemy, że ten właśnie kosmetyk pomoże. Ja sama często sięgam po te same rzeczy do pielęgnacji, czasem bowiem nie mam ochoty na eksperymenty i korzystam ze sprawdzonych produktów. Szkoda o nich nie wspomnieć ponownie na blogu, jak coś jest dobre i się sprawdza, warto to raz jeszcze podkreślić. 


Zacznę od serii Bielendy Bawełna. Właściwie wszystkie elementy tej serii uwielbiam ( nie próbowałam tylko kremowej emulsji do mycia twarzy) i każdą sztukę kupiłam kilka razy, ale dziś wspomnę o dwóch: 

* pierwszy to  dwufazowy płyn do demakijażu oczu;


* drugim jest masło do ciała. 


 Płyn dwufazowy jest bardzo delikatny, ale skutecznie zmywa makijaż oczu. Nie podrażnia, nie powoduje pieczenia czy szczypania. Dla mnie produkt wręcz idealny. Masło do ciała jest dla mnie kosmetykiem uniwersalnym, bo używam go i do nawilżania ciała, i do włosów. Myślę, że to drugie zastosowanie jest bardziej interesujące i może zaciekawić te z Was, które borykają się z przesuszoną skórą głowy. Ja nakładam ten produkt jak maskę przed myciem , obfitą ilość wmasowuję we włosy i skórę głowy; trzymam pod czepkiem do godziny. Efekt nawilżenia murowany!


W kategorii żeli do mycia twarzy zdecydowanie nie raz sięgałam po Herbal Garden z Evy Natury, bo świetnie myje, nie wysusza i fantastycznie pachnie.


Bardzo cenię też żel z Lirene (nawilżająco- odświeżający). Nie jestem w stanie zliczyć ilości zużytych opakowań, żel świetnie mi służy na co dzień, jest delikatny i skuteczny. Dobrze się go używa w duecie z jakąś gąbką lub myjką do twarzy, bo nie pieni się aż tak mocno.


Na koniec zostawiłam dwa toniki Ziai. Myślę, że nie tylko ja często po nie sięgam, te kosmetyki maja bowiem wiele zwolenniczek. Tutaj główną zaletą jest przede wszystkim cena, dostępność i dobre działanie. Nie nazwałabym ich "tonikowymi mercedesami ", ale są całkiem w porządku i nie zrujnują budżetu.



Jestem pewna, że część z tych kosmetyków znacie, ciekawa jestem Waszej opinii na ich temat. 

Pozdrawiam,

Dorota





25 listopada 2013

Zakupy ( nie tylko z Rossmanna...)

Witam serdecznie. 
I ja skorzystałam z rabatu w Rossmannie i wybrałam się po kilka drobiazgów. Moim głównym celem był zakup lakierów piaskowych Wibo, niestety znalazłam tylko trzy kolory.Seria z efektem brokatowego piasku nie była w ogóle dostępna, zadowoliłam się zatem matowym wykończeniem.


Numery to: 1, 2, 4. Ten czerwony wcale nie wygląda na zupełnie matowy, co mnie akurat jakoś szczególnie nie martwi; ten kolor podoba mi się najbardziej.

Zakupiłam też tusz do rzęs GROWING LASHES STIMULATOR MASCARA. Bardzo go lubię i co jakiś czas do niego wracam, to dobry tusz, a po obniżce cena jest baaardzo atrakcyjna. 
Postanowiłam także spróbować BRĄZOWEGO ŻELU STYLIZUJĄCEGO DO BRWI. Mam nadzieję, że będzie w porządku. 


Zainteresowały mnie także nowe masełka do ust Bielendy, zdecydowałam się na TROSKLIWĄ BRZOSKWINIĘ. 


Promocją w Rossmannie nie były objęte nowe podkłady Lirene. Bardzo chciałam spróbować któregoś  nich, ale chyba jeszcze poczekam.


W moje ulubione, osiedlowej drogerii kupiłam jeszcze osuszacz w sprayu z Delii, kosztował 10 złotych. Poza tym trafiłam na małe lakiery z cienkim pędzelkiem do zdobień (także z Delii, 4,50 za sztukę).


Chwilowo nie mam potrzeb zakupu kosmetyków kolorowych, ale jak znam siebie, szybko coś wpadnie mi w oko. Pewnie nie tylko u mnie stan zaspokojenia kosmetycznego jest tylko chwilowy:)))

Pozdrawiam,

Dorota

21 listopada 2013

Przypominajka...

Witam.
Przypominam o rozdaniu, które trwa na moim blogu. Dziękuję tym, którzy się zgłosili i zapraszam niezdecydowanych. Rozdanie trwa do końca listopada.

http://tylkopolskiekosmetyki.blogspot.com/2013/11/rozdanie-kosmetykow-floslek.html

Pozdrawiam,

Dorota

19 listopada 2013

Nowości...

Witam serdecznie.
Natknęłam się przedwczoraj na nową serię kosmetyków marki Biały Jeleń i oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie wybrała czegoś dla siebie. Seria nazywa się PREbiotic i dedykowana jest skórze wrażliwej, podrażnionej i zmęczonej; dla mnie zapowiada się bardzo interesująco.

Cena była trochę wysoka ( 14 złotych), ale opakowanie wygląda bardzo praktycznie, poza tym pomyślałam, że będzie to kosmetyk świetny do porannej pielęgnacji.

Dostałam także kilka kosmetyków marki Oceanic.


* Micelarny płyn do demakijażu twarzy i oczu;
* Krem rozjaśniający cienie pod oczami;


* Relaksujące masło do ciała;


* Łagodzący żel do mycia ciała;


* Balsam do ciała pod prysznic. 

Najbardziej ciekawi mnie Balsam pod prysznic z olejem arganowym. Stosuje się go na umyte, jeszcze wilgotne ciało, potem należy go spłukać. Szybko, łatwo i mam nadzieję, że skutecznie. O kokosowym maśle i żelu nawet nie wspomnę, kocham zapach kokosowy i będę się nim rozkoszować w zimowe wieczory. 


Może i Wam udało się ostatnio trafić na ciekawe nowinki kosmetyczne? Koniecznie napiszcie, co to takiego. 


Pozdrawiam,

Dorota


18 listopada 2013

Dwufazowy zmywacz do paznokci, Delia

Witam.
Chyba mam słabość do kosmetyków dwufazowych, lubię takimi płynami zmywać makijaż oczu i jak się okazało, lubię także  takie rozwiązanie do zmywania lakieru do paznokci.

Dwufazowy zmywacz do paznokci
oliwkowy
wybielająco-regenerujący
Delia



Pojemność: 220 ml
Cena: ok. 7 zł 

Informacja o produkcie:
"zmywacz bezacetonowy wybielająco-regenerujący. Wyjątkowo delikatna, pachnąca formuła szybko i skutecznie usuwa lakier. Górna - żółta warstwa zmywa lakier, dolna - zielona - odżywia i regeneruje paznokcie.
Składniki aktywne: oliwa z oliwek - intensywnie nawilża i regeneruje płytkę paznokcia oraz zapobiega pękaniu i złuszczaniu skórek. Kwas AHA - rozjaśnia zniszczoną i przebarwioną płytkę paznokcia. Przed każdym użyciem należy wstrząsnąć butelką, dokładnie mieszając warstwy".


Zmywacz Delii to dla moich skórek zbawienie. Maluje paznokcie cały czas, nawet jeśli nie używam lakieru kolorowego, to nakładam odżywkę, którą także za pomocą zmywacza należy usunąć; w związku z tym zmywanie lakieru to u mnie cykliczny proces. Dłonie i skórki mam mocno przesuszone, rzadko używam kremu do rąk, stąd taki stan. Zwykłe zmywacze okropnie wysuszają, a tego mi akurat nie trzeba, nie mam ochoty pogłębiać przesuszenia. Oliwkowy zmywacz Delii naprawdę nie wysusza skórek, jest bardzo delikatny dla okolic paznokcia i samej płytki. Bardzo lubię go używać, bo praktycznie w ogóle nie wysusza.


Samo stosowanie jest trochę uciążliwe, przed wylaniem na płatek należy butelką potrząsnąć, by wymieszać warstwy- i tak za każdym razem, bo zmywacz szybko wraca do stanu rozdwojenia. Usuwanie lakieru idzie mu przeciętnie- ani bardzo szybko, ani bardzo topornie. Zwykłe lakiery zmywa bez większych problemów, z piaskami jest już więcej zabawy. Myślę jednak, że lakiery brokatowe i pisakowe ciężko zmywają się właściwie każdym zmywaczem, więc nie mam tu jakiś większych zastrzeżeń. Ciężko jest mi określić, czy rozjaśnia płytkę,nieszczególnie zwracam na to uwagę, bo takich potrzeb nie mam.

Zmywacz z czystym sumieniem polecam, to świetny kosmetyk nawet do codziennego stosowania, z  pewnością zostanę z nim na dłużej i wypróbuję inne wersje. Miałam kiedyś dwufazowy zmywacz z Inglota, był także bardzo dobry. Szukałam jednak nieco tańszego odpowiednia i myślę, że taki znalazłam. Oczywiście te dwa zmywacze różnią się od siebie, ale ogólna zasada jest podobna i zmywacze tego typu zdecydowanie mniej wysuszają. Ja, jeśli mogę, wolę nie szkodzić, a taki zmywacz w moim odczuciu nie szkodzi prawie wcale.

Pozdrawiam,

Dorota


****************************
Przypominam i zapraszam!!!! 

http://tylkopolskiekosmetyki.blogspot.com/2013/11/rozdanie-kosmetykow-floslek.html

17 listopada 2013

Wibo WOWsand , nr 03

Witam.
Moim faworytem w kategorii lakiery do paznokci jest w ostatnim czasie lakier piaskowy Wibo nr 03.


 Kolor jest fantastyczny, idealny na zimę. Zasadniczo dość trudno go określić, bo brokatowe drobiny w rożnych kolorach mocno zmieniają jego barwę. Baza jest w kolorze fioletu, ale po dwóch warstwach kolor nabiera głębi i zdaje się być nawet nieco brązowy. Wykończenie piaskowe wygląda ciekawie, a brokatowe drobinki pięknie  odbijają światło. Nakłada się go bardzo szybko i wygodnie, nie rozlewa się, równo pokrywa płytkę i co najważniejsze- schnie wręcz błyskawicznie. Zawsze nakładam dwie warstwy, choć jedna też daje dobre krycie. 




 Lakier fantastycznie wygląda na krótkich i długich paznokciach. Mi paznokcie bardzo pękają i niestety cały czas są krótkie, dlatego ten lakier nakładam często, bo świetnie wygląda także na spiłowanych paznokciach.



Trwałość nie jest może zachwycająca, trzy dni to u mnie maksymalny czas noszenia. Ale dzięki temu, że jest on tak ławy w obsłudze i wdzięczny w noszeniu, wybaczam mu ten drobny defekt.


Pozdrawiam.

Dorota




11 listopada 2013

Rozdanie kosmetyków FlosLek

Witam serdecznie. 
W ramach umilenia czasu oczekiwania na święta proponuję rozdanie. Mam zestaw kosmetyków marki FlosLek, który przeznaczyłam jako upominek dla jednej z moich czytelniczek. 



Zestaw zawiera: 
*krem na dzień z SPF 15,
*odbudowujący krem na noc,
*przeciwzmarszczkowy krem pod oczy,
*zabieg wygładzający zmarszczki (maseczka w dwóch krokach).

Kosmetyki przeznaczone są dla skóry dojrzałej ze zmarszczkami i ze skłonnością do wiotczenia i wysuszania.  


Zasady rozdania są banalnie proste, należy tylko obserwować mojego bloga, zgłosić się w komentarzu pod tym postem i wyrazić chęć ubiegania się o ten zestaw. 1 grudnia wylosuję jedną osobę i to do niej wyślę kosmetyki. Zgłosić się może każdy obserwator mojego bloga, niezależnie od miejsca zamieszkania. Miło mi będzie, jeśli poinformujecie o rozdaniu na swoim blogu lub na FB. Zostawienie swojego adresu mailowego w zgłoszeniu znacznie ułatwi mi kontakt z wylosowaną osobą, ale jeśli nie macie ochoty upubliczniać swojego adresu, to absolutnie tego nie wymagam.

Mam nadzieję, że chętnie weźmiecie udział w rozdaniu. Nawet jeśli zestaw nie pasuje do waszego rodzaju cery, to i tak warto, bo może to być świetny prezent na święta dla kogoś z Waszego otoczenia. 

Pozdrawiam i życzę miłego oczekiwania na święta.

Dorota

6 listopada 2013

Ujędrniający balsam do ciała od AA Oceanic...

Witam. 
Nie wiem jak Wy, ale ja o ciało dbam najmniej. Szczególnie ostatnio, kiedy jestem zabiegana i mam bardzo mało czasu dla siebie, pielęgnowanie ciała pomijałam prawie zupełnie. Mam jednak jeden balsam, który musiałam zużyć; kupiłam go latem i wtedy też miał być  "wykończony", posłużył mi jednak jeszcze we wrześniu i październiku. 

Ujędrniający balsam do ciała
skóra potrzebująca ujędrnienia
AA Oceanic 



Pojemność: 250 ml
Cena: ok. 12 zł


Informacja na opakowaniu i skład:



Balsam jest absolutnie bezzapachowy, uważam to za duży plus i między innymi dlatego się na niego zdecydowałam. Opakowanie wyposażone jest w pompkę, to znacznie ułatwia aplikację. Konsystencja jest lekka, balsam szybko się wchłania i bardzo dobrze rozprowadza na skórze. Zatem pod względem użyteczności jest to kosmetyk bardzo dobry, bardzo wygodny i łatwy w użyciu. 

Działanie natomiast określiłabym raczej jako przeciętne. Nawilżenie nie jest zachwycające, jest w porządku, ale osoby ze skórą bardzo suchą będą czuły niedosyt. Mnie taki poziom nawilżenie zupełnie  wystarcza, bo nie mam problemów z przesuszającą się skórą na ciele. Po aplikacji skóra faktycznie delikatnie się wygładza i staje się aksamitna, natomiast jest to efekt chwilowy, który szybko zanika. Na dłuższą metę też nie zaobserwowałam ujędrnienia, ale nie używałam go na tyle regularnie, by móc w tej kwestii absolutnie skrytykować.


Balsam jest w porządku. Dużo lepiej jednak sprawdza się w  lecie, to za sprawą delikatnej konsystencji i szybkiego wnikania w skórę. Teraz, kiedy zima zbliża się wielkimi krokami, muszę się zaopatrzyć w coś bardziej treściwego i odżywczego.

Może znacie jakieś przyjemnie pachnące masełka do ciała ? Chyba mam ochotę na ciepły, jesienno-zimowy zapach.

Pozdrawiam.

Dorota

2 listopada 2013

Last & Shine , Wibo

Zazwyczaj robię tak, że gdy jestem zainteresowana nową serią lakierów, to kupuję jeden, może dwa kolory, tak na próbę. Jeśli jestem zadowolona  z jakości, to sięgam po inne, jeśli oczywiście gama jest interesująca.

W przypadku serii Last & Shine z Wibo absolutnie nie mam ochoty na następne sztuki, to po prostu nie moja bajka. 


 Kupiłam kolor nr 1, bardzo ładny zresztą. Podobał mi się w opakowaniu, jednak na paznokciach nie jest już tak zachwycający.


Główna wadą tego lakieru jest brak trwałości, już po pierwszym dniu, a raczej po kilku godzinach, mocno ścierają się końcówki, dzień następny to już kompletna klapa i całkiem spore odpryski. 


Krycie jest fatalne, dwie warstwy to minimum, inaczej widać prześwity.  Lakier jest też rzadki, trochę to utrudniania malowanie.


I rzecz ostatnia, błysk. Miałam nadzieje, że owy "shine" będzie mocnym połyskiem, natomiast zawdzięcza się go bardzo delikatnym drobinom, które łapią światło. Nie wygląda to źle, jednak nie tego się spodziewałam.

Niestety, ten lakier mocno rozczarowuje pod wieloma względami, serii Last & Shine ja po prostu podziękuję.

Pozdrawiam. 


Dorota

1 listopada 2013

ulubione w październiku....

Witam serdecznie.
Choć dziś pierwszy dzień listopada, ja pozwolę sobie wrócić jeszcze do poprzedniego miesiąca, by wspomnieć o kilku ulubionych kosmetykach.


*  Ziaja, maska do włosów farbowanych. 
Nie jest to kosmetyk zachwycający, należy  raczej do tych przeciętnych. Bardzo jednak lubię jej używać na końcówki włosów, by zabezpieczyć je nieco. Maska  w tej roli spisuje się rewelacyjnie, nałożona w rozsądnej ilości poprawia w widoczny sposób wygląda końcówek i absolutnie ich nie obciąża.

* Paese, puder brązujący. 
Świetny kolor, łatwa aplikacja. Koniecznie muszę się sprężyc z recenzją, bo warto napisać o nim coś więcej. 

* Wibo, lakier piaskowy.
Moim absolutnym faworytem jest ten o numerze 3, ubóstwiam go!!!! Nie byłam pewna tego, czy lakiery piaskowe w ogóle zaakceptuję, tymczasem pokochałam je szczerą, lakierową miłością i czuję, że często będę po nie sięgać.



 Ten lakier fantastycznie wygląda na paznokciach, poza tym ekspresowo wysycha i jest całkiem trwały.



 
Na szczególną uwagę zasługuje też zmywacz do paznokci z Delii. Niesamowicie odpowiada mi jego dwufazowa formuła, poza tym on rzeczywiście nie wysusza skórek tak bardzo jak zwykły zmywacz. Świetna sprawa, poza tym jest piekielnie wydajny. 





Mam nadzieję, że listopad okaże się przyjazny zarówno pogodowo, jak i kosmetycznie.

Pozdrawiam.

Dorota