31 grudnia 2013

Szczęśliwego Nowego Roku

Kochani,
życzą Wam udanego Nowego Roku, spełnienia marzeń i wielu sukcesów; niech 2014 rok przyniesie to, co najpiękniejsze.



30 grudnia 2013

Nowinki....

Hej!
Nie planowałam aż tak długiej przerwy w blogowaniu, miałam w planie pokazać się jeszcze przed świętami, tymczasem nie udało mi się nawet złożyć Wam życzeń.  Mam nadzieję, że wybaczycie mi to, że tak w zasadzie to nie zauważyłyście tej nieobecności. W ramach wytłumaczenia napiszę, że jestem teraz w trakcie zmiany mojego zawodowego życia, a takie perturbacje zawsze pochłaniają dużo uwagi i czasu, moje myśli są teraz skierowane na zupełnie inny tor. Po prostu Nowy Rok będzie dla mnie czasem zmian, mam nadzieję, że na lepsze.

W międzyczasie rzadko tu bywałam, ale nie umknęło mej uwadze to:


Bardzo Wam dziękuję, taka liczba Obserwatorów to jest coś, jestem niezwykle szczęśliwa, że tyle osób ma ochotę do mnie zaglądać!  Dziękuję  z całego serca każdemu czytelnikowi!!!


***********

Żeby nie było dziś tak zupełnie niekosmetycznie, chciałbym pokazać Wam trzy drobiazgi, które są dla mnie absolutna nowością. Pierwszą jest paleta Lovely nude makeup kit. Mam ją od trzech tygodni, jednak jeszcze się wstrzymam z opinią. Nawet nie wiecie jak się ucieszyłam, kiedy ją zobaczyłam w Rossmannie, w końcu jakaś polska marka odważyła się wyprodukować paletę cieni w takiej formie. Myślę, że takich rozwiązań makijażowych na naszym rynku kosmetycznym brakuje, oby inne firmy pokusiły się o konkurencyjne produkty.

 
Paleta prezentuje się przyzwoicie, jest tania i całkiem funkcjonalna. Zresztą, same pewnie już o niej czytałyście:)



Koleją rzeczą jest wcierka Jantar. Całe te zmiany są baaardzo stresujące, dlatego włosy zaczęły mi wypadać. Oprócz masek i olejków postanowiłam spróbować z wcierką, to był przecież niedawno blogowy hit. Że też ja jeszcze tego nie próbowałam:)



Na koniec zostawiłam Ziołowy krem koloryzujący Delia Cosmetics. To moje drugie opakowanie, chwilowo jestem na tyle zadowolona  z koloru i trwałości, że przy nim pozostaję. W Nowym Roku na sto procent będzie recenzja. 



Pozdrawiam Was serdecznie i raz jeszcze dziękuję.

Buziaki,
Dorota

13 grudnia 2013

Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy MINERAL THERAPY *Floslek*

Wczoraj wspominałam o kremie na dzień i na noc  z serii Mineral Thepary marki FlosLek. Jednocześnie stosowałam także krem pod oczy, więc i o nim chciałabym napisać co nieco.


Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy
Mineral Therapy
FlosLek


Pojemność: 30 ml
Cena: ok. 20 zł

Skład:


"Krem zawiera atlantycki mech perłowy - algę bogatą w mikroelementy (głównie wapń, magnez, cynk i żelazo), która odbudowuje gospodarkę mineralną skóry. Oktapeptydy działają skuteczniej niż botox, doskonale wbudowują się w głębokie zmarszczki i kurze łapki. Olej arganowy poprawia elastyczność i jędrność skóry"- opis brzmi bardzo zachęcająco, nic tylko używać i cieszyć się piękną skórą wokół oczu. Sprawa jednak nie jest taka prosta, bo skóra wokół oczu to dla mnie temat baaardzo trudny. 

Krem aplikuje się przyjemnie, choć zaskoczyła mnie jego lekka konsystencja- spodziewałam się czegoś bardziej gęstego i treściwego. Wchłania się szybko, doskonale sprawuje się pod makijażem. Tubka jest duża, 30 ml to spora pojemność. Jest delikatny i nie podrażnia, nawet jak się dostanie do oczu.

W moim przypadku skóra wokół oczu dość często jest przesuszona, pojawiły się też pierwsze zmarszczki, dlatego wobec kremów na te okolice jestem szalenie wymagająca. Krem FlosLeku rewolucji w mojej pielęgnacji nie zrobił, nie zachwycił mnie też na tyle, bym mogła zaprzestać poszukiwania kremu idealnego. Całkiem dobrze sprawdza się na dzień, bo jest raczej lekki i dobrze współgra z makijażem, utrzymuje także odpowiedni poziom nawilżenia. Na noc jednak oczekiwałabym mocniejszego działania, silniejszego nawilżenia i odżywienia skóry. Delikatne zmarszczki tak jak były, tak są, większego napięcia czy jędrności też nie zaobserwowałam, zatem nie przekonał mnie co do tych przeciwzmarszczkowych właściwości. Moja skóra wokół oczu ma się dokładnie tak samo jak przed stosowaniem tego kremu, choć przyznaję, w tym okresie nie miałam ani razu problemu z przesuszeniem okolic oczu.


Przyznam szczerze, że mam mieszane uczucia wobec tego kremu, ale jest on dedykowany dla cery dojrzałej, więc może muszę do niego jeszcze trochę dorosnąć:)))

Pozdrawiam,

Dorota

12 grudnia 2013

Nowości kosmetyczne- seria Fun Night Bell


Karnawałowe szaleństwo zbliża się wielkimi krokami, wypadałoby coś na tę okazję przygotować. Nie wiem jak Wy, ale ja sobie obiecałam, że w tym roku wybiorę się na jakąś małą imprezkę w karnawale i wcale nie ma tu na myśli Sylwestra, mój mężuś ma dyżur 1 stycznia, jakakolwiek dłuższa impreza zatem odpada. Cóż, takie życie mundurowego i jego biednej żony:)))

A jak impreza, to oczywiście błysk!


Fun Night
Wielokolorowe cienie do powiek
seria limitowana


Cena: ok. 20 złotych

Dziś wspomnę tylko o cieniach, lakier zostawiam sobie na później.


Kolorystyka paletki jest dla mnie zaskakująca, połączono tu bowiem chłodne odcienie srebra, szarości i czerni z niewątpliwie ciepłym złotem ( na zdjęciu baaardzo żółtym, w rzeczywistości jest bardziej złote niż żółte). I powiem Wam, że takie połączenie w makijażu szalenie mi si spodobało, wygląda bowiem intrygująco i bardzo dekadencko. Czarno- szare smoky z delikatną nutą złota w kąciku oka świetnie wydobywa mój kolor oczu, mam takie żółte plamki w tęczówkach, złoto fajnie to podbija.


Cienie mają dobre nasycenie kolorystyczne, są niewątpliwie metaliczne, mega błyszczące.  Czarnego cienia używam także na co dzień, by przyciemnić linie rzęs, białą perłą rozświetlam kącik. Wydaje mi się, że jedynym minusem tej paletki jest kolor jasnoszary, wtłoczony w ciemną szarość. W zasadzie kolorystycznie wypada bardzo podobnie do cienia białego, jest tylko jakby lekko przybrudzony, spokojnie mogłabym się bez niego obejść.


Cienie nakładam tylko na bazę- zawsze; bez bazy nic mi się na powiece nie utrzyma dłużej niż godzinę. Trwałość zatem tych cieni oceniam jako dobrą, ale zaznaczam, że nigdy nie nosiłam ich solo.

Seria Fun Night jest ciekawą propozycją na imprezowe szaleństwo. Sama jestem jeszcze ciekawa Brązujaco-rozświetlającego pudru sypkiego do twarzy i ciała, muszę się mu bliżej przyjrzeć przy okazji następnej wizyty w drogerii. 

Pozdrawiam,

Dorota

Mineral Therapy, krem na dzien i na noc FlosLek

Witam serdecznie. 
Chciałabym dziś napisać słów kilka o kremach FlosLeku z serii Mineral Therapy. Stosowałam je jednocześnie w wersji na dzień i na noc, żeby w pełni wykorzystać ich potencjał.


Dermowypełniający krem na dzień
SPF 15


Skład:

Krem ma pojemność 50 ml, opakowanie to plastikowy słoiczek, bardzo porządny zresztą i całkiem przyjemny dla oka. Krem me przede wszystkim odżywiać i nawilżać skórę, a także pomagać w redukcji zmarszczek oraz uelastyczniać. Początkowo miałam obiekcje, czy oby tego typu krem nie będzie za odżywczy dla mojej skóry, w końcu przeznaczony jest dla nieco starszych pań, postanowiłam jednak zaryzykować i zafundować  cerze taką kurację odżywczo- nawilżającą. 

Krem przede wszystkim nie zapchał mi porów i nie spowodował powstania zaskórników- to dla mnie rzecz kluczowa, to podstawowe kryterium, według którego krem oceniam (wersja na noc także spisała się pod tym względem wzorowo). Konsystencja jest dość lekka, więc krem świetnie nadaje się pod makijaż. O dziwo nie miałam też problemu  z nadmiernym świeceniem się cery i to uznaję za bardzo zaskakujące. Jesienią jednak moja cera zupełnie inaczej reaguje na kremy nawilżające, jestem pewna, że latem byłaby to dla mnie katastrofa i świeciłabym się jak "żarówa". Jeśli już o nawilżeniu mowa, to uważam, że krem sprawdza się w tym bardzo dobrze. Jestem w  pełni usatysfakcjonowania działaniem na tym polu i myślę, że dla mojej tłustej cery taki stopień nawilżenia byłby wystarczający nawet na noc. Natomiast w kwestii redukcji zmarszczek i uelastycznienia się skóry raczej się nie wypowiem, bo po prostu zmarszczek mocno widocznych i głębokich jeszcze nie mam ( na szczęście!!!!).

Tak więc krem jest dla mnie całkiem w porządku i myślę, że dla cer tłustych byłby to także dobry krem na noc.


Odbudowujący krem na noc


 Skład:

Krem na noc to już trochę inna historia, bardziej bogata. Tak jak wersja na dzień i ten zapakowany jest w plastikowy słoiczek o tej samej pojemności, różnica jednak między kremami jest. Główną obietnicą jest tu redukcja zmarszczek, czyli efekt liftingu, możemy się jednak spodziewać także elastycznej i aksamitnej cery. I wiecie, coś w tym jest. Krem ma cięższą i bardziej treściwą konsystencję, wystarczy naprawdę niewielką ilość, żeby pokryć cała twarz. Ja stosowałam go także na szyje i dekolt i na tym obszarze zauważyłam największe różnice. Tuż po nałożeniu odczuwam delikatne ściągniecie skóry, ale po chili to uczucie znika i cera się relaksuje, odpręża- to całkiem przyjemne, szczególnie po zastosowaniu mocnego peelingu. Krem nawilża doskonale, zdecydowanie lepiej niż wersja na dzień i to nawilżenie jest szybciej odczuwalne. Najbardziej jestem zadowolona z jego działania na szyje i dekolt, zazwyczaj pomijam te okolice podczas pielęgnacji, tym razem jednak byłam systematyczna i efekty są. Bardzo jestem z tego kremu zadowolona i myślę, że warto było podjąć ryzyko.


Kremy z serii Mineral Therapy uważam za udane. Zauważyłam, że zdecydowana większość produktów do twarzy FlosLeku dobrze mi służy, więc mogę po nie sięgać częściej i próbować czegoś nowego.

Pozdrawiam,

Dorota

1 grudnia 2013

Wyniki rozdania

Witam serdecznie. 

Pora ogłosić, kto wygrywa zestaw kosmetyków Flos Lek.

Wyrywa

Serdecznie gratuluję. Proszę Cie o przesłanie adresu, bym mogła nadać paczkę. 

Wszystkim serdecznie dziękuję za zgłoszenia.

Pozdrawiam.

Dorota