1 stycznia 2014

Balsam do ciała pod prysznic *AA Oceanic*

I mamy Nowy Rok! Mam nadzieję, że sylwestrowa zabawa Wam się udała i mimo dzisiejszego lenistwa tak samo jak ja macie mnóstwo zapału, by uczynić ten rok lepszym niż poprzedni. Ja głęboko wierzę w to, że sami mamy wpływ na to, co się w życiu wydarzy i jak się pewne ważne i ważniejsze dla nas rzeczy potoczą, dlatego bierzemy sprawy w swoje ręce i działamy, życząc sobie przy tym wytrwałości i odwagi. 

Żeby ciekawie rozpocząć styczniowe recenzowanie, dziś notka o Balsamie pod prysznic AA Oceanic, który to pokazałam w grudniowych nowościach i spora cześć czytelników była nim żywo zainteresowana. 



Pojemność: 400 ml
Cena: ok. 16 złotych

Informacja na opakowaniu i skład:


Kosmetyk jest szalenie ciekawy, bo bardzo ułatwia i niesamowicie przyspiesza etap nawilżania ciała. Nakładamy go na umytą i jeszcze wilgotna skórę, po chwili spłukujemy- ot, wszystko! Nie ukrywam, że bardzo mi się podoba taki sposób dbania o ciało, lubię rozwiązania, które pozwalają zaoszczędzić czas, dając przy tym dobre efekty.

Balsam ma bardzo delikatny zapach, lekko kwiatowy, ale przede wszystkim taki kremowo-balsamowy, subtelnie ciepły. Konsystencję ma typową dla balsamu, nie ma tu nic zaskakującego. Nakłada się go bardzo łatwo, podczas rozcierania owa kremowość zanika i balsam przyjemnie wchłania się w wilgotną  skórę. Butla ma 400 ml, więc zapewniam, że kosmetyk jest bardzo wydajny i na długo wystarczy.



Stopień nawilżenia trudno jest jednoznacznie określić, bo nie jest to balsam, który na skórze pozostaje, więc efekt będzie zależny od tego, jak długo będziemy go wcierać. Ja nie potrzebuję dużego nawilżenia, więc chwilę po rozprowadzeniu go spłukuję i to mi w zupełności wystarcza. Przy skórze bardzo suchej należałoby dłużej go "potrzymać", a nie wiem, czy komuś chciałoby się stać pod prysznicem dłużej niż 3-4 minuty? Tak więc przy stosowaniu  "na szybko" ogromnego nawilżenia nie oczekujcie, choć oczywiście efekt odprężenia i ukojenia suchej skóry na pewno jest. 

Z moich obserwacji wynika także, że balsam może się dobrze spisać jako kremowy produkt do golenia przy użyciu maszynki. Niejednokrotnie polecamy sobie niezużytą odżywkę do włosów jako kosmetyk do depilacji, ten balsam działa identycznie. Świetnie włosy zmiękcza i rewelacyjnie chroni skórę przed podrażnieniami, używam go w tej roli równie często jak balsamu nawilżającego pod prysznic. Jeśli macie problemy z podrażnioną skórą po depilacji, to polecam skorzystać  z tej metody, sprawdza się rewelacyjnie na delikatnej skórze.


Balsam AA jest dla mnie swego rodzaju eksperymentem, a jak to z tego typu nowościami bywa, nie jest idealny. Z pewnością nie daje on głębokiego odżywienia (jak to na opakowaniu jest napisane), nawilżenia głębokiego też się nie spodziewajcie. Jest to jednak przyjemny balsam, który zastosowany po kąpieli skórę odpręża i sprawia, że nie jest napięta i sucha, a zrelaksowana i milsza w dotyku.

Wiem, że AA proponuje jeszcze dwie wersje: Jedwabiste wygładzenie i Intensywne nawilżenie. Myślę, ze nie różnią się od siebie znacznie, ale chętnie je wypróbuję, tak w ramach porównania.

Pozdrawiam,

Dorota

35 komentarzy:

  1. ja też aktualnie go używam i jestem pozytywnie zaskoczona. Do tej pory nie miałam takiego kosmetyku a wiem, że ma podobny Nivea. Generalnie już nie używam po jego zastosowaniu balsamu - poziom nawilżenia jaki daje mojej skórze jest wystarczający. Mam wersję z masłem shea - ślicznie pachnie :) Balsamy od AA są moimi ulubionym od lat i nic ich nie przebija (no może tylko pod względem zapachowym TBS i BBW ale one tylko ładnie pachną)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie tylko ja go polubiłam. Mnie także ten poziom nawilżenia odpowiada, choć zdaje sobie sprawę z tego, że osoby bardziej wymagające mogą mieć obiekcje:)

      Usuń
  2. Będę musiała w końcu wypróbować taki balsam pod prysznic :)
    wszystkiego najlepszego w nowym roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i Tobie wszystkiego dobrego!

      Usuń
  3. Z kosmetykami AA jest mi raczej nie po drodze.
    Chyba tylko ich kremy pod oczy sprawdzały się przyzwoicie.

    Miałam tego typu balsam z Nivea.
    I mimo, że blogosfera dosyć mocno "go" skrytykowała, to u mnie spisał się całkiem dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie, z kremów AA pod oczy spisał się jak do tej pory tylko jeden:/

      Usuń
  4. Naprawdę ewenement i jednocześnie moim zdaniem dziwak. Oglądałam go przed kilkoma dniami w drogerii i zastanawiałam się jak działa. Może kiedyś go kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jakoś sceptycznie podchodzę do takich kosmetyków wszystko w jednym...Chyba jednak wolę zastosować jakieś masło/balsam po prysznicu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest kwestia indywidualnych upodobań, ja czasem lubię takie kombinacje:)))

      Usuń
  6. nawet nie wiedziałam, że AA też wypuściła taki balsam...ten Nivei podobno jest niewypałem, ale tego na pewno kiedyś spróbuję ;)
    cieszę się, że znalazłam bloga o polskich kosmetykach, teraz będę tu regularnie zaglądać, trzeba dbać o to, co nasze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam o balsamie Nivea, ale się nie zdecydowałam na zakup.
      Dziękuję, bardzo mi miło:)

      Usuń
  7. chyba jednak zostanę przy oliwce - nakładam ją na wilgotną skórę i nie spłukuję, tylko wycieram się ręcznikiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też dobry sposób, ja jednak trochę się oliwkami znudziłam. Już powoli tego "wyrastamy":)

      Usuń
  8. Zastanawiałam się ostatnio nad jego zakupem, ale w ostatniej chwili się rozmyślilam.. a teraz żałuję ;c
    Obserwuję i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przyjemny kosmetyk, może skusisz się na niego następnym razem:))
      Dziękuję:)

      Usuń
  9. Jakoś nie przemawiają do mnie takie kosmetyki. Wolę standardowo nałożyć balsam czy masło shea, bo moja skóra jest wymagająca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, każdy wiem, jakie jego skóra ma potrzeby i wedle nich powinien się nią zajmować:))

      Usuń
  10. Nie miałam pojęcia, że AA ma taki balsam pod prysznic.

    OdpowiedzUsuń
  11. nie do końca rozumiem o co chodzi z tymi balsamami, używanie ich zajmuje tyle samo czasu co zwykłe balsamowanie ciała po wyjściu spod prysznica. Jeżeli chodzi o działanie to jest wyjątkowo marne, Nivea nie działa praktycznie wcale-tego już nie próbowałam ;) Nic nie zastąpi oliwki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od potrzeb skóry, ja jestem z niego zadowolona. I nie, dla mnie to jednak jest to oszczędność czasu, bo gdy go nałożę i rozsmaruję, chwilę jeszcze zostawiam, a w tym czasie np. "tarkuję" piety.

      Usuń
  12. a gdzie można go kupić? : )
    bardzo mnie nim zainteresowałaś, tego z nivei nie próbowałam, a ten wydaje się fajny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie w Rossmannie można go poszukać:))

      Usuń
  13. Ja pozostaję przy zwykłych balsamach, nie bardzo jestem przekonana do tej idei balsamów pod prysznic. Ale właśnie myślałam, że dobrze by się spisały do golenia pod prysznicem, o czym sama też wspomniałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w tej roi jest baaaardzo fajny:)))

      Usuń
  14. Na razie mam nivejke pod prysznic ale myślę że i na na niego się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś zadowolona balsamu Nivea, bo niezbyt dobre opinie o nim słyszałam:))

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. Całkiem przyjemny kosmetyk, polecam:)))

      Usuń
  16. Nie jestem do nich przekonana, nie skuszę się

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja go uwielbiam jest dla mojej skóry idealny:) próbowałam balsam pod prysznic z Eveline ale niestety jak dla mnie niewypał. Teraz dostałam od koleżanki balsam z Nivea i zobaczymy.

    Zapraszam (dopiero się rozkręcam :) ) http://frugolatesowanieproduktow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Zawsze mnie rozwalają te rysunki o tym jak tego używać:p

    OdpowiedzUsuń
  19. Czemu? Dzięki temu wiesz jak to robić:)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz, cenię je bardzo i wiem, że każdy pisany ze szczerością i chęcią zwrócenia mi uwagi na pewne kwestie pomaga mi jeszcze lepiej prowadzić tę stronę. Cieszą mnie "komentarzowe" rozmowy i dyskusje, wymiana doświadczeń i poglądów jest najwspanialszym doświadczeniem płynącym z blogowania.

Jeśli masz ochotę zaprosić mnie do siebie, bo także prowadzisz bloga, a ja jeszcze nie miałam okazji go czytać, nie krepuj się i daj mi znać, chętnie zajrzę.