6 lutego 2014

Masełko do ust "Troskliwa brzoskwinia", Bielenda

Hej.
Mamy zimę, bez dwóch zdań. Niby jest coraz cieplej, ale jednak mróz nie ustępuje. W moim przypadku najgorzej niskie temperatury znoszą usta i dłonie, dlatego staram się o nie dbać ze zdwojoną siłą. 

Masełko do ust
"troskliwa brzoskwinia" 
Bielenda


Pojemność: 15 g
Cena: ok. 8 złotych


Zastanawiam się, dlaczego nazwano ten kosmetyk masełkiem, bo dla mnie to od masła jest on daleki. Konsystencja przypomina wazelinę, tyle że bardziej miękką i łatwiej "topiącą się" pod wpływem ciepła. Nakłada się je całkiem przyjemnie i łatwo, choć oczywiście balsam w słoiczku stawia pewne ograniczenia, bo nie zawsze można po niego sięgnąć. Smak ma słodki (przy tym jednak bardzo chemiczno- nienaturalny), ale nie brzoskwiniowy; zapach już jakby z brzoskwinią miał coś wspólnego. Koloru nie daje, pozostawia jedynie subtelny błysk. 

W moim odczuciu nie nosi się komfortowo, nałożony w niewielkiej ilości słabo nawilża i nie chroni, natomiast przy grubszej warstwie rozlewa się. I tu "troskliwa brzoskwinia" zawiodła mnie najbardziej, bo oczekiwałam nawilżenia i ochrony, a tak naprawdę obeszłam się smakiem. Masełko nie nawilża i nie chroni, szybko  z ust znika i ma nieprzyjemną konsystencję. I żeby jeszcze dobić ten kosmetyczny wytwór dodam, że jest piekielnie wydajny, co przy tych wszystkich wadach jest kolejnym przekleństwem, bo jak to zużyć, kiedy jest tak niedopasowane do moich potrzeb?

Jeśli miałyście je w posiadaniu, to koniecznie dajcie znać, jak Wam się spisało. Ja tymczasem wracam do ulubionego balsamu Tisane.


Pozdrawiam,

Dorota

72 komentarze:

  1. to już druga negatywna opinia o tym masełku jaką czytam, dobrze że go nie kupiłam a kiedyś chciałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym raczej nie kupiła, gdybym gdzieś na recenzję natrafiła:/

      Usuń
    2. Właśnie dlatego warto czytać ten i podobne blogi bo można się przestrzec przed takimi produktami.

      Usuń
  2. Nie miałam, chociaż mnie jakoś tak kusi tym opakowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie bardzo ładne, mnie skusiło:)))

      Usuń
  3. Uwielbiam balsamy i pomadki do ust, mogłabym je kupować bez końca ;)
    Tego produktu jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. w tym momencie moje ulubione masełko, mam ten sam smak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie, że u Ciebie się sprawdza:)

      Usuń
  5. Ja mam malinowy i go uwielbiam ! :) Pisałam o nim u siebie :) Mój daje lekki kolor na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie kupię innej wersji, to nie jest kosmetyk dla mnie.

      Usuń
  6. Zauważyłam, że masełka Bielendy nie cieszą się zbyt dobrą opinią w blogosferze. Moje usta są wymagające, dlatego nie skuszę się na ten produkt;) Podobnie jak Ty chętnie sięgam po Tisane. Wersja w słoiczku nigdy mnie nie zawiodła;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak jest bardzo ciepło w pomieszczeniu, to przypomina trochę schłodzone masło:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardziej przypomina smalec:))))

      Usuń
  8. To tak jak mnie zawiodło trochę masełko Nivea, też wróciłam do Tisane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba muszę stwierdzić, że Nivea jednak lepsza od Bielendy.

      Usuń
  9. Ja nie miałam ani tych masełek z Bielendy, ani z Nivei

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nivea trochę od Bielendy lepsza, ale też bez rewelacji:/

      Usuń
  10. Nie miałam, szkoda że się nie sprawdził, bo opakowanie wygląda obiecująco ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja mam malinowy i ten sam problem z nim - nie za bardzo nawilża a wydajne aż ZA BARDZO.

    OdpowiedzUsuń
  12. nie widziałam go jeszcze na oczy, bo mam jedną pomadkę zawsze sto lat i nie kupuję na zapas ;P ale szkoda,że nie spełnia podstawowego zadania

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja mam wiśnię i też nie jestem zadowolona, słabo nawilża i konsystencja jest tak rzadka, niemaślana :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby choć chronił, to by już coś było:/

      Usuń
  14. szkoda, że się nie sprawdził, miałam ochotę go kupić

    OdpowiedzUsuń
  15. Pierwszy raz je widzę i patrząc na zdjęcia już chciałam powiedzieć - muszę to mieć, ale po przeczytaniu Twojej recenzji stwierdzam, że byłaby to strata pieniędzy. Nie kupię na pewno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także zareagowałam entuzjastycznie na jego widok, niestety wygląd nie idzie tu w parze z działaniem:/

      Usuń
  16. będę się trzymać z daleka....

    OdpowiedzUsuń
  17. Eh, a już myślałam, że to będzie coś fajnego:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zostanę przy sprawdzonych sztyftach ochronnych.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam go i nie znoszę. Podpisuję się pod każdym Twoim zdaniem, dodatkowo u mnie nałożony zbyt obficie osadza się na zębach :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli to nie tylko ja za nim nie przepadam! Mówi się trudno i szuka dalej:/

      Usuń
  20. Nie miałam, ale czytając opinie o nim z pewnością po nie nie sięgnę, bo nie lubię jak mazidła do ust topią się pod wpływem ciepła ;-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo nieprzyjemny w używaniu, czasem mam wrażenie, że zachowuje się jak smalec a nie masełko:/

      Usuń
  21. miałam ochotę kupić, ale teraz się chyba nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skusić się zawsze można, tylko nie jestem przekonana, czy wato:)

      Usuń
  22. Miałam chęć kupić, ale właśnie zrezygnowałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie polecam, znam balsamy do ust, które działają o wiele lepiej:)

      Usuń
  23. Tego typu nietrafione mazidła zużywam na skórki wokół paznokci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie działa za dobrze, spróbowałam:/

      Usuń
  24. Czytałam dużo negatywnych komentarzy na ich temat i dlatego się nie skusiłam na nie mimo iż już je trzymałam w ręce z myślą " A może jednak?"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to opakowanie takie urocze:))))

      Usuń
  25. Uuuu rzeczywiście, tak jak dziewczyny piszą, masełka mają niezbyt pozytywne opinie, mi usta ratuje pomadka Sylveco polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Spotykam go po raz pierwszy ale chyba nie ma sensu szukać go w sklepach skoro ma marną opinię?!:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest w praktycznie każdym Rossmannie, nie ma sensu kupować:)

      Usuń
  27. Szkoda, miałam sobie kupić

    OdpowiedzUsuń
  28. Szkoda, że się nie spisał. Musze wypróbować Tisane, aż wstyd się przyznać, ale jeszcze nigdy go nie miałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To koniecznie spróbuj, Tisane jest najlepsze!

      Usuń
  29. mam malinkę fajna jest i nie narzekam

    OdpowiedzUsuń
  30. Określenie "Troskliwa brzoskwinia" mnie rozwala, ktoś miał niezłą inwencję twórczą ;) Ja z tego typu produktów mam masełko Nivea, właśnie zaczęłam używać kilka dni temu. Co do konsystencji podobne zaskoczenie, jak Twoje - gdzie temu do masła? Zobaczymy, jak będzie dalej. Moje ulubione balsamy do ust to Soap&Glory i ChapStick na dzisiejszy dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nivea też jest dziwna, ale to masełko to już przesada!

      Usuń
  31. Mam je właśnie na ustach i nie polecam, czuję się jakbym smarowała się cukrem, takie to słodkie. I zgadzam się, że jest bardzo wydajne.

    OdpowiedzUsuń
  32. Miałam wersję wiśniową - tragedia.....

    OdpowiedzUsuń
  33. ja pewnie i tak kupię. Zazwyczaj kieruję się głównie zapachem przy tego typu produktach. Mi tam słoiczek nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, bardzo je lubię. Słyszałam, że kiepsko nawilża. Ale zawsze muszę sama to sprawdzić :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie używałam tego maselka. Moim ulubieńcem w dobrym nawilżeniu zima jest Nivea Lip butter, na moim blogu jest jego recenzja, jesli masz ochote zapraszam do niej. http://perfectionistic-girl.blogspot.com/2014/01/65-may-cudotworca-nivea-lip-butter.html

    OdpowiedzUsuń
  35. Genialnie się z tym całuje:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Miałam to masełko i jest całkiem fajne. :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie lubię zapachu brzoskwini, jakoś nie pasuje mi ten zapach. A masło może być całkiem fajne.

    OdpowiedzUsuń
  38. Otworzyła salon kosmetyczny i myślę o tym gdzie kupić profesjonalne urządzenie do peelingu kawitacyjnego i sonoforezy, urządzenia do mikrodermabrazji w domu i urządzenie do liposukcji ultradźwiękowej domowe. Gdzie najlepiej szukać takich sprzętów? Czy możecie polecić jakąś hurtownie? Czy warto zamawiać przez Internet? Wybrałam sklep www.newfacebeauty.pl, lampa-lupa.pl/. Salon w Warszawie, zapraszam wszystkich. Rabaty dla klientów z bloga)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz, cenię je bardzo i wiem, że każdy pisany ze szczerością i chęcią zwrócenia mi uwagi na pewne kwestie pomaga mi jeszcze lepiej prowadzić tę stronę. Cieszą mnie "komentarzowe" rozmowy i dyskusje, wymiana doświadczeń i poglądów jest najwspanialszym doświadczeniem płynącym z blogowania.

Jeśli masz ochotę zaprosić mnie do siebie, bo także prowadzisz bloga, a ja jeszcze nie miałam okazji go czytać, nie krepuj się i daj mi znać, chętnie zajrzę.