Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ambasadorka Wibo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ambasadorka Wibo. Pokaż wszystkie posty

9 marca 2013

Druga edycja programu "Ambasadorki Wibo"

Podczas gdy ja byłam Ambasadorką Wibo, wiele z Was w komentarzach pisało, że chętnie by się do akcji zgłosiło, by otrzymywać co miesiąc kosmetyki Wibo i Lovley. Otóż właśnie nadarza się okazja, bo rusza druga edycja. Jako była Ambasadorka mogę zapewnić, że to świetna przygoda i dobra okazja do tego, by bliżej zapoznać się z tymi kosmetykami.

Oto regulamin i wszelkie informacje (zaczerpnęłam z http://bebeautifulsimply.blogspot.com/2013/03/zgoszenia-2-edycja-programu-ambasadorek.html).

2 edycja Programu Ambasadorek!



Zapraszamy do zgłaszania się do 2 edycji programu Ambasadorek WIBO. Gdzie zostanie wybranych

20 blogerek
Ambasadorki otrzymają od nas KOSMETYKI DO TESTOWANIA, co miesiąc  w okresie od kwietnia do sierpnia 2013 r. Dodatkowo przewidziane są atrakcyjne nagrody dla najaktywniejszych uczestniczek!


Co trzeba zrobić?

1. Pobrać nasze logo Ambasadorek Wibo 2 edycja (tylko to logo będzie brane pod uwagę), umieścić je na blogu w widocznym miejscu lub notce informującej o wzięciu udziału w Programie Ambasadorek WIBO.

2. Wysłać na adres: fb@wibo.pl (tylko JEDNO) zgłoszenie zawierające:

imię i nazwisko,
adres wysyłki, 
zgodę rodziców w przypadku osób niepełnoletnich, 
link do bloga, na którym będzie umieszczone logo Ambasadorek WIBO
oraz
Pisemną recenzję zawierającą opis 2 produktów: najbardziej lubianego i nielubianego kosmetyku marki WIBO lub LOVELY.


4. Zgłoszenia przyjmujemy do 30.03.2013! Wyniki ogłosimy 5 kwietnia!

Wszelkie pytania prosimy zgłaszać na adres fb@wibo.pl


Pozdrawiam,

Dorota

25 lutego 2013

Spicy lip gloss *Wibo*

Witam.
Dziś ostry temat....

Spicy lip gloss
błyszczyk zawierający  ekstrakt z papryczek chili
nr 8
*Wibo*
 

Pojemność: 3 ml

Informacja o kosmetyku:
zawiera ekstrakt z papryczki chili, działający stymulująco i pobudzająco na krążenie krwi. Powoduje seksowne uwydatnienie i powiększenie ust. Przeznaczony do każdego rodzaju skóry. Delikatna konsystencja, nadaje efekt szklistych ust, dzięki refleksom, które migoczą tęczą kolorów. Kolorystyka zgodna z najnowszymi trendami. 



Zmagam się ze sfotografowaniem tego koloru od jakiegoś czasu, jest on szalenie trudny do uchwycenia. Mój odcień (nr 8) jest czerwony, z taką malinową nutą, a drobinki w nim zatopione błyszczą na różowo, fioletowo i może odrobinę na złoto. Niestety, poprzez te drobiny, kolor na zdjęciach wygląda na czysto różowy (na ustach, fotografowany oddzielnie wygląda na pomarańczowy), bo taki poblask daje ten błyszczyk, sama baza jest jednak czerwona. Feeria barw w każdym bądź razie jest zaskakującą jak na jeden mały błyszczyk.  I ten właśnie wielowymiarowy odcień  zachwyca mnie najbardziej, bo niby ma drobinki, ale one na ustach nie są widoczne (ich kolor fantastycznie się komponuje  z naturalna barwą moich usta), a ich różowy poblask dodaje ciekawego wykończenia. Błyszczyk wygląda milion razy lepiej na ustach niż w opakowaniu!!!!


Wydawało mi się, że poprzez dodatek papryczek chili będę odczuwała pieczenie albo mrowienie, nic z tych rzeczy. Na mnie on tak nie działa, nawet  w najmniejszym stopniu.  Nakłada się go tradycyjnie, całkiem przyjemnie zresztą, bo nie jest ani mocno klejący, ani rzadki. Konsystencje określiłabym jako taką  w sam raz. Ładnie przylega do ust, dobrze się trzyma na balsamach i pomadkach ochronnych (tak go używam, bo boje się wysuszenia, raczej nie noszę solo); właściwości pielęgnacyjnych nie odnotowałam.

Trwałość jest słaba, jak to niestety z błyszczykami bywa, ale też nie jest tragicznie. Schodzi równo, nie wygląda nieestetycznie podczas procesu znikania. Zapach jest dziwny, nie każdemu będzie się podobał, ma w sobie coś słodkiego, raczej w kierunku owoców leśnych lub truskawki, do aromatu chili jest mu bardzo daleko. Smak ma neutralny. 

Moich usta nie powiększa, to szkliste wykończenie sprawia jednak, że wydają się pełniejsze, ale tak działa w zasadzie każdy nabłyszczający produkt do ust.



Uwielbiam go w zasadzie głównie za kolor, nieokreślony, wielowymiarowy, grający ze światłem;  fantastycznie do mnie pasuje i cieszę się, że go dostałam, sama wybrałabym dla siebie coś innego. Muszę przyjrzeć się bliżej pozostałym  "ostrym", mam ochotę na numery 18 i 12, wyglądają intrygująco.

Pozdrawiam.

Dorota

23 lutego 2013

Make Me Happy ...

Na sobotnie popołudnie, szare i ponure- błyszczyk uszczęśliwiający.

Make Me Happy
lip gloss z molekułami szczęścia
nr 1
*Lovely*



Ten oto cudaczny kosmetyk znalazłam w ostatnim Wibo-Boxie, pewnie by rozweselić i nieco pocieszyć odchodzące  Ambasadorki, podarowano go nam na odchodne. 

Owe "molekuły szczęścia" to nic innego jak drobinki, w ilości wręcz zatrważającej, które zatopiono w bezbarwnym błyszczyku. I paradoksalnie, mogą one niektórych uszczęśliwić, innych zaś bardzo rozczarować. 


Błyszczyk na ustach wygląda odrobinę dziwacznie, niebiesko- srebrne drobinki bardzo rzucają się w oczy i wygląda to trochę kiczowato. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że wszystko pozostaje kwestią gustu i myślę, że może się to podobać, z pewnością też można by wykorzystać go do makijaży na specjalne okazje, by podkreślić usta lub podbić nieco kolor pomadki. Dla mnie jednak ten błyszczyk to bardziej ciekawostka lub gadżet kosmetyczny. 


Jakość samego kosmetyku jest całkiem w porządku. Nakłada się go za pomocą silikonowej "łezki" (bardzo giętkiej) i jest to wygodne rozwiązanie, zdecydowanie różniące się od tradycyjnej gąbeczki. Błyszczyk jest bardzo klejący i dzięki temu utrzymuje się na ustach bardzo długo, a i drobinki trzymają się zaskakująco mocno. Oczywiście jak już klejąca baza się zetrze, to drobiny mogą powędrować na twarz, ale tak właściwie to można to opanować, bo kiedy już nie czuje się klejenia, to wiadome jest, że trzeba makijaż ust poprawić.


Nie ma on właściwości pielęgnujących, ale dość dobrze chroni delikatną skórę ust; z pewnością nie wysusza. Co dla mnie ważne, ma delikatny zapach, lekko słodkawy, który szybko się ulatnia i nie przeszkadza. Nie przepadam za niektórymi zapachami błyszczyków Wibo/ Lovely, ten jest bardzo przyjemny.


Nie czuje się szczególnie szczęśliwsza, kiedy go używam, ale za to radość sprawia mi patrzenie na moją córkę, której aż się oczka świeca na jego widok. Taka mała, a już zachwyca się świecidełkami:)
Morał z tego jeden: błyszczyk nie może uszczęśliwić, chyba że się ma trzy lata.

Pozdrawiam.

Dorota

20 lutego 2013

Tusz SpectacularMe *Lovely*

Witam,
tusze Wibo i Lovely wzbudzają w blogosferze już od dłuższego czasu spore zainteresowanie.

SpectacularMe
mascara pogrubiająco- wydłużająca
Lovely


Szczotka jest gumowa, szersza u nasady i węższa u góry (trochę jak choinka). Ząbki są gęste, krótkie i dość sztywne. Wygodnie się nią posługiwać, bo nie nabiera zbyt dużo tuszu i świetnie rzęsy wyczesuje.



Efekty są całkiem dobre. Na zdjęciach poniżej widać moje rzęsy bez tuszu, z jedną warstwą i z kilkoma warstwami. Na trzecim zdjęciu widać efekt końcowy, ale to zdjęcie numer cztery pokazuje, jak fantastycznie długie się stały.


Gdyby spojrzeć na moje oczy bez zdjęć przed, to pewnie nikt by nie uznał tego efektu za "spektakularny". Myślę jednak, że tu ważne jest porównanie, bo efekty nie u każdego będą takie same, wszystko zależy od sytuacji wyjściowej.


Mascarę SpecatcularMe bardzo lubię, moje rzęsy wyglądają bardzo ładnie, są zdecydowanie wydłużone, lekko pogrubione (może odrobinę sklejone, ale jak się nakłada tyle warstw, to maja prawo tak wyglądać), a intensywna czerń uwydatnia oko. Tusz tylko nie podkręca, używam więc zalotki.

Po kilku godzinach zaczyna się odrobinę osypywać, ale naprawdę w bardzo minimalnym stopniu. Poza tym jest trwały, dobrze trzyma kształt nadany rzęsom, nie rozmazuje się. Łato się zmywa, wystarczy płyn dwufazowy, nie podrażnia także oczu.

Jestem bardzo zadowolona z tego tuszu, spełnia moje oczekiwania i pewnie nie raz jeszcze po niego sięgnę.

Pozdrawiam.

Dorota

18 lutego 2013

Kulki brązujące SUN TOUCH *Wibo*

W ostatnim pudełku od Wibo znalazłam kolejny puder w kulkach, tym razem brązujący.

Puder w kulkach 
SUN TOUCH
*Wibo*



Pojemność: 17 g


Trudno jest mi opisać kolor, nazwa "sun touch" podpowiada, że jest kosmetyk rozświetlający. Kulki ciemniejsze dają na skórze kolor delikatnego brązu, subtelnie połyskującego. Dodatek złotych kulek, mocno błyszczących zresztą, wzmaga efekt rozświetlenia i dodaje całości bardziej ciepłego wykończenia. Nie dostrzegam tu dużych drobin brokatu. Wymieszane dają na dłoni taki oto kolor:


Kulki są bardzo miękkie i podatne na  uszkodzenia, widać nawet, że niektóre lekko już popękały. Łatwo i miękko nakładają się na pędzel, bez problemu rozprowadzają się na twarzy. Raczej nie ma szans na palmy i nierówności, całość dobrze się rozciera. Z kolorem czuję się całkiem dobrze, trochę mi one przypominają odcieniem kulki z Marizy, są tylko odrobinę jaśniejsze. Ja mam bardzo jasną  karnację, w moim odczuciu i do takiej można ich spokojnie używać. Wszystko zależy bowiem od nałożonej ilości, im więcej kosmetyku położę na policzki, tym bardziej nienaturalnie to wygląda. Tak więc umiar będzie wskazany.

Z trwałością bywa różnie, ale zazwyczaj nie utrzymują się na policzkach zbyt długo. Dają ładne rozświetlenie (używam ich podobnie jak różu w kulkach Wibo, te jaśniejsze nakładam na szczyt kości policzkowych) i ten błysk widzę na policzkach o wiele dłużej.


Poważną wadą jest dla mnie to, że na opakowaniu (przynajmniej moim) brak jest adnotacji o składzie. Wiem, że dla niektórych analiza składu jest podstawą zakupu.


Opakowanie jest może zwyczajne i mało eleganckie, ale za to praktyczne, pod wieczkiem znajduje się dodatkowa nakładka, która zabezpiecza kulki przed przemieszczaniem się. 

Z doświadczenia wiem, że pudry w kulkach są bardzo wydajne. Liczę więc na to, że poużywam go także w lecie. Ach, już nie mogę się doczekać lata...

Pozdrawiam.

Dorota


9 lutego 2013

Extreme Nails nr 493 *Wibo*

Kolejny kolor z Serii Extereme Nails, tym razem błękit o numerze 493.





Lakier nakłada się świetnie, ma dobre krycie (na  zdjęciach dwie cienkie warstwy) oraz wysycha w dosłownie kilka minut. Trwałość przeciętna- dwa, góra trzy dni bez większego uszczerbku. Kolor jest jednak bardzo zdradliwy, wszelki ubytek w postaci delikatnego odprysku czy starcia widać mocno.

Jeśli natomiast chodzi o sam odcień błękitu, to pewnie jak zwykle, jest to kwestia gustu. Mnie się podoba, doskonale się czuję w takich barwach.

Pozdrawiam.

Dorota

6 lutego 2013

Extreme Nails nr 502 *Wibo*

Witam.
Oto kolejny lakier Wibo z mojej ulubionej serii Extreme Nails.


Zmuszona byłam dziś przemalować paznokcie na coś bardziej stonowanego, wyglądającego schludnie i skromnie; wybrałam odcień beżu (numer 502).





Jednolite paznokcie, bez migotliwych wykończeń, są idealne na dzień. Ważny jest jednak odcień beżu, jaki wybierzemy, niestety nie zawsze udaje się trafić w odpowiedni, wtedy dłonie wyglądają bardzo niekorzystnie. Ten akurat nie za dobrze do mnie pasuje, a szkoda, bo jest ładny. 

A Wy lubicie paznokcie w naturalnym odcieniu?

Pozdrawiam.

Dorota

5 lutego 2013

Naklejki na paznokcie *Lovely*

Witam,
oto kolejna wariacja z naklejkami na paznokcie w roli głównej. 

Naklejki na paznokcie
nr 1
*Lovely*







Ten wzór postanowiłam wykorzystać w taki właśnie sposób, oczywiście nie wyszło idealnie, bo wycięcie równego kształtu z naklejek nie jest takie proste.

Mam nadzieję, że taki sposób wykorzystania naklejek zainspiruje Was do eksperymentów.

Pozdrawiam.

Dorota

4 lutego 2013

Extreme Nails nr 52 *Wibo*

Głęboki fiolet na dobry początek tygodnia.

Extreme Nails 
lakier do paznokci z płaskim pędzelkiem
nr 52



Lakier ma fantastyczny kolor! Nakłada się równo i z dużą łatwością, wysycha stosunkowo szybko. Malowanie zdecydowanie ułatwia szeroki pędzelek. Trwałość jest zadowalająca, trzy pełne dni to dobry wynik, szczególnie jeśli się uwzględni pełną aktywność w domowych obowiązkach.





Extreme Nails to moja ulubiona seria lakierów Wibo.

Pozdrawiam.

Dorota

27 stycznia 2013

Express Growth nr 480 *Wibo*

Paznokcie na weekend.

 Express Growth nr 480
*Wibo*







Lakier jest fantastyczny! Różowołososiowy kolor z dodatkiem złotych drobinek, które sprawiają, iż całość staje się interesująca i niezwykła. Komfort malowania ogromy: szybko i równo się nakłada, wysycha błyskawicznie, kryje przyzwoicie po dwóch warstwach. Jest stosunkowo trwały, trzy dni bez żadnego uszczerbku.

Bardzo, ale to bardzo go lubię. Jestem przekonana, że będzie świetny szczególnie na lato. Oczyma wyobraźni widzę, jak wspaniale się komponuje  z opalenizną.

Pozdrawiam.

Dorota

26 stycznia 2013

Naklejki na paznokcie *Lovely*

Podejście nr 1 do naklejek na paznokcie Lovely.


Bałam się ich odrobinę, bo z naklejkami kiepsko sobie radzę, efekt rzadko kiedy wygląda na tyle ciekawie, bym zdecydowała się nosić je dłużej. Na pierwszy ogień poszły naklejki z gwiazdkami ( nr 2), ponieważ te byłam skłonna spisać na starty w razie porażki.


Wyszło niedokładnie, bo dopasować jest je trudno. Poza tym ja kiepsko sobie radzę z "dekorowaniem" paznokci czymkolwiek, ktoś bardziej wprawny z pewnością poradzi sobie lepiej. Popełniłam także drugi błąd- pomalowałam na koniec lakierem bezbarwnym i zdaje się, że wcześniej nie wygładziłam należycie powierzchni naklejki.



Jako że naklejki są bardzo długie, nadmiar obcięłam i wykorzystałam do przyklejenia na końcówki. Myślę, że jest to ciekawy sposób na wykorzystanie resztek lub wzorów, które w całości na paznokciach nie wyglądają dobrze.


Moje wnioski z pierwszej próby "naklejkowej": 

* naklejki można odrobinę naciągać, są miękkie i lekko "gumowate" (odkryłam to za późno, dlatego końcówki nie przylegają odpowiednio),
* trzeba mocno wygładzić powierzchnię po naklejeniu wzoru,
* lakier nawierzchniowy nałożyć grubszą niż zwykle warstwą.

Mam nadzieje, że za drugim razem pójdzie mi zdecydowanie lepiej, trening przecież czyni mistrza.  

Pozdrawiam.

Dorota

22 stycznia 2013

Ostatni Wibo- Box...

Witam.
Dziś dostałam ostatni już Wibo-Box. Przyznam, że trochę mnie to smuci, bo bycie Ambasadorką Wibo jest ciekawe, a możliwość wypróbowania tak wielu kosmetyków tej marki to ogromna frajda. Niestety, dobre szybko się kończy:(

Ostatnie pudełko zawiera zarówno nowości, jak i produkty, z których Wibo słynie, które cieszą się ogromna popularnością, nie tylko wśród blogerek. 


* Puder Sun Touch- puder brązujący w kulkach. 
* Bibułki matujące.


 *Fashion Stickers- naklejki na paznokcie - nr 1, nr 2, nr 3.


* Lovely Magic Pen- korektor maskujący przebarwienia i niedoskonałości cery, korektor maskujący przebarwienia i popękane naczynka.


* Make Me Happy- błyszczyk z molekułami szczęścia.
* Spicy lip gloss- błyszczyk z ekstraktem z papryczek chili.

 
* Growing Lashes Stimulator Mascara- tusz pogrubiający i stymulujący wzrost rzęs.
* Extreme Lashes- pogrubiający tusz do rzęs.
*Lovely Spectacular Me- tusz pogrubiający i wydłużający rzęsy.


Najbardziej zaintrygował mnie błyszczyk z molekułami szczęścia i naklejki na paznokcie. Błyszczykiem zachwycona jest moja córka, jak tylko zdecyduje mi się go oddać, to go wypróbuję. 

Pozdrawiam.

Dorota