Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balneokosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balneokosmetyki. Pokaż wszystkie posty

28 stycznia 2013

Malinowe masełko do torebki * Balneokosmetyki*

To małe, ale bardzo urokliwe masełko dostałam od Balneokosemtyków wraz ze świątecznymi życzeniami. 

Malinowe masełko do torebki
eko formuła
*Balneokosmetyki*


Pojemność: 50 ml
Cena: 18 zł (klik)

Informacja na opakowaniu i skład:


Masełko zachwyca od pierwszego użycia. Przede wszystkim cudnie pachnie malinami i jeżynami, trochę słodko, jednak nie przesadnie. Jest geste i treściwe, wspaniale nawilża dłonie, usta i ciało. Szkoda go używać do całego ciała, bo w opakowaniu jest go jednak mało, najlepiej więc nosić w torebce lub delektować się nim podczas wieczornej pielęgnacji wybranych obszarów ciała. 

Nawilża i chroni bardzo dobrze, zmiękcza skórę, pozostawia ją aksamitną i pięknie pachnącą. Zapach utrzymuje się na skórze bardzo długo, nawet kilka godzin. Jest gęste, ale bardzo dobrze się nakłada i rozsmarowuje. Otula skórę delikatną warstwą, ale absolutnie się nie lepi, nie jest też tłuste. To taka przyjemna kołderka , chroniąca przed wysuszeniem.


Opakowanie jest też bardzo ładne i stosunkowo praktyczne. Taki z tego masełka drobiazg, ale jaki przyjemny. Jestem zdecydowanie na tak!

Pozdrawiam.

Dorota

21 grudnia 2012

Świateczne życzenia....


Jest taki dzień, bardzo ciepły, choć grudniowy.
Dzień, zwykły dzień, w którym gasną wszelkie spory.
Jest taki dzień, w którym radość wita wszystkich,
dzień, który już każdy z nas zna od kołyski.

Niebo ziemi, niebu ziemia,
wszyscy wszystkim ślą życzenia:
drzewa ptakom, ptaki drzewom,
tchnienie wiatru płatkom śniegu.



Zapewne znacie tekst tej świątecznej piosenki; nie ukrywam, jest to moja ulubiona na ten okres roku. Pamiętam, jak na pierwszych swoich Jasełkach  śpiewał ja mój syn w przedszkolu, w tym roku pierwszy raz zaśpiewała ją i moja córka. 

I w związku z tym, że "wszyscy wszystkim ślą życzenia", to i ja takie otrzymałam. Ciesze się  z nich przeogromnie i zawsze żałuje, że tak późno zdaję sobie sprawę, że ja pocztą żadnych życzeń nie wysyłałam.

Pierwsze, jakie otrzymałam w tym roku, były od firmy Balneokosmetyki.

 A z  życzeniami i mały upominek: urocze masełko do torebki o zapachu malin i jeżyn.


Drugie życzenia zaskoczyły mnie bardzo, zupełnie się ich nie spodziewałam. Otrzymałam świąteczną kartkę od Pigeon's Beuty.  To cudowne, że o mnie pamiętałaś Sabinko, serdecznie Ci za życzenia dziękuję.


Swoją drogą zapraszam Was na bloga http://pigeonsbeautyblog.blogspot.com/, Sabina jest moim zdaniem posiadaczką najpiękniejszych ust w blogosferze, poza tym tworzy śliczne bransoletki.



W przesyłce od Tołpy także zagościła kartka z życzeniami, te pokazałam już Wam w poprzednim poście. 


Za życzenia serdecznie dziękuję.

Pozdrawiam.

Dorota

30 września 2012

Podsumowanie września... ulubieńcy

Witam,
mamy piękną, jesienną aurę. Nic tylko się cieszyć. Pogodny nastrój wzmaga chęć pokazywania rzeczy, które są przyjemne i skutecznie potęgują jeszcze lepszy humor.

W ostatnim czasie "poprawiaczami nastroju" były:


Krem biosiarczkowy Balneokosmetyki- cudo w słoiczku, a zapach- boski! Nic tak nie poprawia samopoczucia rano, jak krem świetnie nawilżający i jednocześnie matujący tłustą cerę. Ubóstwiam go.



Puder rozświetlający nr 85 Inglot - unikałam wcześniej kosmetyków rozświetlających i to był ogromny błąd. Ten okazał się strzałem w  dziesiątkę, jest subtelny, pięknie ożywia twarz, trudno z nim przesadzić. Bardzo polubiłam:)



Wysuszacz lakieru Venita- skraca czas wysychania lakieru oraz pomaga osiągnąć ładny efekt na zdjęciach. Jestem jak najbardziej za. I niestety już mi się kończy, a im mniej go w butelce, tym bardziej mi się podoba. 


Lirene City Mat- świetny podkład matujący.  Moja cera naprawdę mniej się świeci w ciągu dnia, to zasługa kremu z Balneo i tego podkładu. Zerkając w przelocie w lusterko zachwycam się, bo mijają kolejne godziny, a ja nie błyszczę się jakoś szczególnie mocno. Mam nadzieję, że przy dłuższym stosowaniu nie zapcha mi porów, w chwili obecnej po prostu kocham !


I ostatnie, co nie znaczy najmniej ulubione: cienie matowe Bell Satin Mat.  Te dwa odcienie świetnie sprawdzają się do dziennego makijażu, są miękkie, cudnie się rozcierają i dają ładne wykończenie.  Miła odmiana od cieni Inglota. 


Ciekawa jestem, czy i Was kosmetyk potrafi wprowadzić w dobry nastrój?

Pozdrawiam.




TAG: kosmetyczne porządki+ zużycia września

 Witam!
Uwaga, uwaga... nowy tag w blogosferze:)
Do zabawy zaprosiła mnie Marta. Mimo iż w moich kosmetykach nie trzeba było za bardzo sprzątać, zdecydowałam się jednak na przegląd. I oczywiście znalazłam rzeczy, które spokojnie mogą powędrować do kosza. A myślałam, że taka systematyczna w porządkowaniu jestem:)

 
                        
 
Zasady :
- umieść baner oraz zasady tagu na swoim blogu w poście,
- napisz, kto Cię otagował,
- rozlicz się z akcji - zamieść zdjęcia i opisy,
- otaguj minimum 5 osób celem zachęcenia do porządków kosmetycznych.

Celem tagu jest zachęcenie do porządków kosmetycznych, pozbycie się zbędnych kosmetyków kolorowych i pielęgnacyjnych:
- przeterminowanych,
- długo nieużywanych,
- takich, których nie będziemy już używać.
 
Więc kochane rozliczam się z grzeszków i wyrzucam następujące kosmetyki:
 
1. Ziaja Maska do rąk i paznokci- jest okropna, robiłam kilka podejść i naprawdę jestem ogromnie niezadowolona. Nawet nie proponuję jej nikomu, bo byłoby mi wstyd podarować komuś taki bubel.
2. Lirene Krem do stóp- był nawet w porządku, ale data ważności minęła jakieś pół roku temu!
3. Tusz do rzęs Colossal- kupiłam pod wpływem chwili, nie zużyłam do końca. Leży biedak nieruszany od maja, pora się pożegnać.
4. Błyszczyk do ust Lovely Maxi Lips- nie dałam rady opróżnić opakowania, data ważności minęła i błyszczyk zaczął się rozwarstwiać. Żegnam więc Maxi Lips:)
5. Dwie konturówki, zwykłe, z drogerii. Mam je wieki, muszę w końcu zainwestować w coś bardziej świeżego:)
6. Róż do policzków Vipera Cheek nr 02- fatalny, fatalny i jeszcze raz fatalny. Zero pigmentacji, masa błyszczących drobinek. Na cień do powiek też się nie nadaje. Wyrzucam bez wahania.

Kosmetyczne porządki robiłam naprawdę całkiem niedawno, dlaczego wtedy tego nie wyrzuciłam? Sama nie wiem.

Zgodnie z zasadami i ja muszę "przywołać kogoś do tablicy". Tak wiec zapraszam do zabawy:

lacquer-maniacs http://lacquer-maniacs.blogspot.com/

A jeśli ktoś jeszcze ma ochotę posprzątać w kosmetykach, niech się nie krepuje. Czujcie się przeze mnie otagowane:)

**************************************

Jako że wrzesień już nam się kończy, czas pokazać zdenkowane kosmetyki.

1. Lirene Peeling myjący antycellulitowy- bardzo porządny kosmetyk, z przyjemnością zużyłam kolejne opakowanie. 
2. Biosiarczkowy żel do mycia twarzy Balneokosmetyki- cudowny żel, dość drogi, ale zdecydowanie wart każdej złotówki. Jak dla mnie wprost idealny.
3. Henna Color Venita- przyjemny balsam koloryzujący. Następny już zamówiony w drogerii:)

4. Maska do włosów Gloria- przyjemna, ale nie rewelacyjna maska. Zanim zdążyłam podszkolić się z "ulepszania" masek, już mi się skończyła. Powędrowałam po następną i już jej nie było, choć wcześniej półki się pod nią uginały i nikt jej nie kupował:(
5. Cukrowy peeling Prefecta- przyjemny, cudnie pachnący peeling. Pewnie jeszcze nie raz do niego wrócę. 

I standardowo-  maski w saszetkach. Właściwie cały czas krążę wokół tych samych, nowością jest dla mnie maska- sauna oczyszczająca pory Dax Cosmetics. 

Swoją drogą całkiem przyjemna ta maska i pewnie kupię kolejne, by zaobserwować efekty po kilku zastosowaniach. 

Ja zaraz zabieram się za ulubieńców września. To dla mnie zdecydowanie najprzyjemniejszy z możliwych postów, wprost je uwielbiam. 

Pozdrawiam.


15 września 2012

Biosiarczkowy krem usuwający niedoskonałości skóry *Balneokosmetyki*

Ostatni z zestawu kosmetyków z Balneokosmetyki.

Biosiarczkowy krem usuwający niedoskonałości skóry
do codziennej pielęgnacji skóry tłustej i mieszanej


Pojemność: 50 ml
Cena: 41 zł ( w zestawie z żelem i maską 91,20 zł -link do sklepu-)

Informacja na opakowaniu:





Skład:

 Bardzo podoba mi się słoiczek, jest  skromy, a przy tym bardzo gustowny. Pięknie prezentowałby się na toaletce (gdybym taką posiadała, on byłby jego ozdobą). 




Krem pachnie obłędnie (tak jak pozostałe kosmetyki z tej serii). Ma lekko tłustawą konsystencję, dość szybko jednak wnika w skórę. Nie zapycha porów i o dziwo, nie powoduje przetłuszczania się skóry. Świetnie nadaje się pod makijaż, nie wałkuje się pod podkładem i dobrze z nim współgra (nawet z mineralnym z Pixie).
Jestem zaskoczona przede wszystkim reakcją mojej skóry na ten krem, spodziewałam się mocnego świecenia przez  tłustość, którą wyczułam przy pierwszej aplikacji. Było to jednak mylne wrażenie, a krem okazał się świetny na dzień. Pisałam  jakiś czas temu, że będę walczyć z przetłuszczaniem się mojej skóry poprzez nawilżanie. Kupiłam nawet delikatny żel z FlosLeku. Kiedy jednak otrzymałam zestaw z Balneokosmetyki, od razu z ciekawością zaczęłam go stosować. Kremu początkowo używałam na dzień i na noc. Teraz stosuję go już tylko na dzień, bo w tej roli spisuje się najlepiej. 

Nawilżenie i odżywienie czuję się właściwie już po kilku aplikacjach (nakładam też na dekolt i jestem zachwycona, bo nowe perfumy, którymi spryskałam się kilka razy na szyi i dekolcie bardzo mi skórę podrażniły i wysuszyły, krem świetnie załagodził zaczerwienienia i zniwelował suche placki). Moja skóra wchłania właściwie każdą ilość tego kremu, jaką na nią nałożę.Po kilku minutach jest niezwykle gładka, aksamitna i bardzo ładnie nawilżona. Myślę, że mogłabym spokojnie tak zostawić twarz i też wyglądałaby przyzwoicie, bo krem nie pozostawia nieestetycznego błysku. Pory przez kilka godzin też wyglądają jakby na mniejsze, a podkład nie ściera się tak szybko, jak bez tego kremu. 

Jestem wprost zachwycona! Nie sądziłam, że dobry krem nawilżający może aż tak zmienić moją uporczywie tłustą cerę! 


***************************************

To ostatni kosmetyk z zestawu, który otrzymałam za pośrednictwem portalu Uroda i Zdrowie do testowania. Serdecznie dziękuję.



 Chciałabym jeszcze podsumować moje wrażenia na temat całego zestawu. 


Podczas systematycznego używania tych trzech kosmetyków zauważyłam, że moja cera znacznie się poprawiła:

-wypryski rzadziej się pojawiają, ewentualne niespodzianki dość szybko się goją,
-nawilżenie i odżywienie skóry jest naprawdę mocno odczuwalne,
-przebarwienia są mniej widoczne i w ogóle cała twarz jakby pojaśniała,
-pory lekko ściągnięte, a skóra gładka.

Balneokosmetyki w moim odczuciu są świetne, a komfort ich używania i efekty na bardzo wysokim poziomie. Warto w nie zainwestować.


Serdecznie dziękuję firmie Balneokosmetyki za przesłanie mi kosmetyków. 
A dla zainteresowanych 15% rabatu na zakupy w sklepie http://www.balneokosmetyki.pl/ 
kupon rabatowy:  47q65c

Pozdrawiam.



Czytałam wczoraj recenzję tych kosmetyków na blogu Marty http://martafigluje.blogspot.com/2012/09/kosmetyki-z-malinowego-zdroju.html
Zachęcam do lektury, ocenia je z perspektywy osoby o nieco innym typie skóry niż moja. Poza tym jej blog jest niezwykle miłym miejscem i przyjemnie tam pobyć.

14 września 2012

Biosiarczkowa maska oczyszczająco- wygładzająca *Balneokosmetyki*

Dziś o

Biosiarczkowej masce
oczyszczająco- wygładzającej
do twarzy, szyi i dekoltu
do cery mieszanej i tłustej


Pojemność: 150 ml
Cena: 27 zł ( w zestawie 91,20 zł- link do sklepu)

Skład:
 Informacja na opakowaniu:


Maska świetnie trzyma się na buzi, nie spływa, a po kilku minutach jej większość wchłania się i pozostaje tylko sucha powłoka (to zapewne talk i kaolin).

Przyznam szczerze, że obawiałam się talku w składzie (jest to jeden z niewielu składników, których unikam i który w składzie potrafię odszukać, moja cera bardzo źle na niego reaguje). Na szczęście nie zauważyłam zapychania, natomiast zaraz po użyciu skóra jest naprawdę matowa. 

Maska ładnie pachnie, cytrusy to  moja bajka. Bardzo mnie relaksuje już samo obcowanie z takimi aromatami, jeśli mam jeszcze do tego oczyszczenie, to już więcej w zasadzie mi nie trzeba. 

Nakłada się ją na twarz dość grubą warstwą i pozostawia na kilkanaście minut. Jej większa część wnika w skórę, nie ma więc problemu ze zmyciem.
Efekty są przyzwoite, skóra jest oczyszczona i zmatowiona. Podrażnienia i zaczerwienienia ładnie znikają, a wypryski faktycznie szybciej się goją. Nie jest to oczywiście taki efekt , jaki się osiąga maską z czystej glinki, ale rezultat jest zadowalający. Bardzo urzeka mnie w niej delikatność, mogę jej użyć na kilkadziesiąt minut przed wykonaniem makijażu i skóra wygląda wtedy świetnie- jest oczyszczona, zmatowiona i ładnie uspokojona. Nie ma podrażnień, zaczerwienień, pory są lekko ściągnięte.Jest to moim zdaniem kosmetyk idealny do skóry tłustej, trądzikowej i skłonnej do podrażnień, bo nie jest agresywny. 

Używam jej od ponad trzech tygodni (nakładam codziennie, najczęściej wieczorem po zastosowaniu żelu z tej samej serii -recenzja żelu-) i muszę przyznać, że wyprysków wyskakuje mi mniej, a te pojawiające się znikają w dwa dni. Jestem więc zadowolona i będę stosować dalej, a że maska wydaje się być wydaja, to pewnie starczy na jeszcze długi czas.

Jeśli szukacie maski oczyszczającej, matującej i kojącej, to  polecam ją wypróbować. 

Pozdrawiam.


Maskę otrzymałam do testów za pośrednictwem portalu Uroda i Zdrowie. 


15% rabatu na zakupy w sklepie http://www.balneokosmetyki.pl/

kupon rabatowy: 47q65c

13 września 2012

Biosiarczkowy żel głeboko oczyszczający *Balneokosmetyki*

Witam, 
jakiś czas temu otrzymałam za pośrednictwem portalu Uroda i Zdrowie serię biosiarczkowych kosmetyków.



Chciałabym  w kilku następnych postach nieco bardziej Wam o nich opowiedzieć. Zacznę od: 


Biosiarczkowego żelu głęboko oczyszczającego do mycia twarzy
cera mieszana i tłusta

Pojemność: 200 ml
Cena: 28 zł (można kupić w zestawie za 91,80 zł- link do sklepu)

Skład:
Aqua (water)Acrylates Copolymer, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopryl Betaine, Propylene Glycol, Peat Extrakt, Saponaria Officinalis(Soapwoworth) Extract, Sulphide-SulphideHydrogen Salty Mineral Water, Salix Alba (Willow) Bark Extract, Sodium Cocoyl Apple Amina Acids, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Butter, Hydrogenated  Jojoba Oil, Citrus Grandis (grapefriut) Peel Oil, Sosium Chloride, Sodium Hydroxide, Panthenol, Limonele, 2- Bromo-2-Hitropropane-1,3-Diol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Disodium, EDTA. 

Opakowanie jest bardzo wygodne, a zatyczka stabilna i mocna. W żelu zatopione są drobinki. 


Informacja na opakowaniu:
*żel oczyszcza skórę z wszelkich zanieczyszczeń, nie podrażniając jej bariery ochronnej,
*usuwa nadmiar tłuszczu z powierzchni skóry i reguluje pracę gruczołów łojowych, zmniejszając wydzielanie sebum,
*odblokowuje i zwęża pory, chroniąc przed powstawaniem zaskórników, wągrów i wykwitów skórnych,
*łagodzi stany zapalny i poprawia wygląd skóry,
*wygładza i wyrównuje powierzchnię skóry, pozostawiając ją gładka, czystą i świeżą.

Żel zawiera drobinki JOJOBA i naturalny olejek grejpfrutowy. Nie zawiera barwników.


Jest to niezaprzeczalnie najpiękniej pachnący żel do mycia twarzy jaki kiedykolwiek miałam okazję stosować! Ubóstwiam wręcz cytrusy, a on  cytrusami pachnie: jest świeży, orzeźwiający i niezwykle energetyczny. Żel ma delikatne drobinki, które mi tu akurat nijak nie pasują, bo zakłócają jego aksamitną gładkość. Konsystencja  jest bowiem bardzo podobna do "wodnistego" sorbetu, który cudownie zachowuje się na twarzy.  Skóra po jego użyciu jest dobrze oczyszczona, odświeżona i lekko rozjaśniona. Traktowałam tym żelem także makijaż i bez problemu sobie  z nim poradził (choć to prawdziwe marnotrawstwo używać go do demakijażu). Mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że on skórę nawilża i zmiękcza. Nigdy nie poczułam po jego zastosowaniu uczucia ściągnięcia, zawsze twarz była dobrze napięta, aksamitna i przyjemnie nawilżona. Żel jest dla mnie idealny, no może poza tymi drobinkami, które ja bym z niego wyrzuciła.

Żel jest świetny! Polecam wszystkim z cerą mieszaną i tłustą.

Pozdrawiam.

PS Jeśli macie ochotę na zakupy na stronie http://www.balneokosmetyki.pl/, to podaję kod rabatowy na zniżkę 15 procentową:
47q65c


Dziękuje portalowi Uroda i Zdrowie za umożliwienie mi testowania tego żelu. 




28 sierpnia 2012

Balneokosmetyki Malinowy Zdrój

Witam!
Dostałam dziś kolejną przesyłkę, tym razem za pośrednictwem portalu Uroda i Zdrowie otrzymałam do testowania i recenzowania

Balneokosmetyki
Malinowy Zdrój


Czym są Balneokosmetyki?

 Balneokosmetyki to polskie dermokosmetyki z najsilniejszą na świecie leczniczą wodą siarczkową czerpaną ze źródła „Malina” w uzdrowisku Solec-Zdrój. Unikalna w skali światowej lecznicza woda jest głównym składnikiem uzdrowiskowych kosmetyków. Według klasyfikacji jest wysokozmineralizowaną, leczniczą wodą o dużej aktywności biologicznej związków siarki i jodu. Jej keratolityczne działanie przyspiesza odnowę i regenerację skóry oraz zwiększa przenikanie pozostałych składników aktywnych,  zwiększając ich skuteczność.


Ja otrzymałam:


Biosiarczkowy żel głęboko oczyszczający do mycia twarzy- najsilniejsza na świecie lecznicza woda siarczkowa, ekstrakt z kory wierzby, borowina, jojoba. Kosmetyk skierowany jest do skóry mieszanej i tłustej. 

Jeszcze nie używałam, ale już mogę powiedzieć, że cudownie pachnie! Zawiera bowiem naturalny olejek grejpfrutowy!



Biosiarczkowa maska oczyszczająco- wygładzająca do twarzy, szyi i dekoltu-  najsilniejsza na świecie lecznicza woda siarczkowa, borowina, biała glinka, ekstrakt z kory wierzby. 

Jestem niezwykle ciekawa tej maski. Wiecie, jak bardzo maski lubię! Ta cudownie pachnie, ma gęstą konsystencję i aż 150 ml pojemności!


Biosiarczkowy krem do twarzy usuwający niedoskonałości skóry - najsilniejsza na świecie lecznicza woda siarczkowa, borowina, oczar i ekstrakt z kory wierzby.

Także cudowny zapach i bardzo gustowne opakowanie. 



Muszę przyznać, że kosmetyki wyglądają  luksusowo. Z przyjemnością  i bez żadnych obaw zaczynam używać!

Jeśli macie ochotę dowiedzieć się więcej, zapraszam na stronę producenta:


A dla zainteresowanych zakupami na stronie Balneokosmetyki 15 % rabatu (do końca września). Wystarczy podać numer kuponu rabatowego: 7845d2

I oczywiście serdecznie dziękuję portalowi Uroda i Zdrowie za  przekazanie kosmetyków.




******************************************************

Dzisiejszy poranek i przedpołudnie były dla mnie ciut stresujące. Musiałam sobie więc sprawić małą przyjemność, by przywrócić równowagę psychiczną. A co jest najlepsze na odstresowanie? Oczywiście zakupy:)  Kupiłam więc drobiazg w Inglocie:

Puder rozświetlający 
AMC Multicolor System
nr 85


Kosztował 40 złotych. Jest to pierwszy rozświetlający róż, jaki kiedykolwiek kupiłam. Oby dobrze mi służył.

A jak Wam mija początek tygodnia?

Pozdrawiam.