Już dawno miałam napisać recenzje tego korektora, ale jakoś nie miałam okazji ku temu, by zrobić kilka zdjęć. Korektor już prawie mi się kończy, więc musiałam się zebrać do opisania go na blogu, jest on bowiem wart uwagi.
Perfect Cover
maskujący korektor w płynie
nr 01
Bell
Pojemność: 7,5 g
Cena: kosztował kilka złotych, kupiłam go w Biedronce.
Informacja na opakowaniu i skład:
Opakowanie jest standardowe, korektor nakłada się za pomocą aplikatora, następnie należy go delikatnie wklepać.
Choć jest on przeznaczony zarówno do tuszowania niedoskonałości na twarzy, jak i pod oczy, ja stosuję go tylko w ten drugi sposób. Ma on bardzo lekkie krycie, więc większych wyprysków czy mocnych przebarwień nie ukryje. Jest za to lekko rozświetlający (głównie poprzez ten kolor, drobinek w nim nie ma ) i idealnie sprawdza się do zakrywania cieni pod oczami. Oto efekt, jaki nim uzyskuję.
Moim patentem na dodatkowe rozjaśnienie okolic oczu i utrzymanie korektora przez cały dzień jest przypudrowanie tej okolicy cieniem do powiek; obecnie używam do tego celu matowego Inglota o numerze 351, wcześniej używałam 353 i też był bardzo dobry.
Wiem, że nie jest to kosmetyk idealny, mógłby mieć bowiem nieco lepsze krycie; do twarzy z pewnością się nie nadaje, pod oczy jednak jest świetny. Lubię go za to, że ładnie rozświetla, ale nie jest ciężki i przede wszystkim- nie wchodzi w zmarszczki i ich nie podkreśla. To dla mnie istotne, bo mam z tym ogromny problem. Nie przepadam za ciężkimi korektorami, wolę te bardziej subtelne, ale za to komfortowe w noszeniu, zupełnie niewyczuwalne na skórze. Z takim kosmetykiem makijaż nie jest tak wymagający, zdecydowanie wygodniejszy w noszeniu i przede wszystkim lepszy dla skóry.
Delikatnie wklepany powoduje (aplikacja jest istotna, rozcieranie nie wchodzi w jego przypadku w grę), że wyglądam lepiej i moje cienie nie rzucają się tak w oczy. Przypudrowany Inglotem trzyma się cały dzień, jestem absolutnie pewna tego połączenia. Przypomina mi on nieco Multi Mineral, także Bell (klik). Stosuję je tak samo i efekty są dokładnie takie same. Korektory Bell mi odpowiadają, jestem z nich zadowolona i pewnie nadal będę z nich korzystać.
Pozdrawiam.
Dorota









