Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Deni Carte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Deni Carte. Pokaż wszystkie posty

7 października 2012

Pędzel do cieni HE70 *deni carte*

Znalazłam nowy pędzel do makijażu, mam tej firmy dwa inne i jestem z nich zadowolona. Kupiłam więc, kosztował zaledwie 7 zł, a jest po prostu genialny!

Pędzel do cieni
HE70
*deni carte*

Pędzelek dość zgrabny, na moje oko wykonany z plastiku (choć skuwka wygląda jak metalowa). Włosie też raczej syntetyczne, ale za to miękkie, sprężyste i delikatne dla powieki. Na początku wypadło z niego kilka włosków, teraz już nic takiego się nie dzieje.

Możliwości tego pędzla są  ogromne (szczególnie jeśli się weźmie pod uwagę jego cenę). Wielkość i kształt idealnie mi pasują, w sam raz na wymodelowanie załamania. Jakość i szybkość rozcierania naprawdę zadziwiające. Jestem pod ogromnym wrażeniem, nawet nie wiedziałam, że właśnie takiego pędzla mi brakuje:)

Jest on trochę większy od zapewne lepiej Wam znanego kulkowego "fioleciaka" Essence (jest też bardziej puchaty). Miękkość i jakość włosia w zasadzie bardzo podobne.

Jeśli natkniecie się w drogerii na pędzle deni carte, to polecam spróbować, przynajmniej tych do oczu. Są tanie, miękkie, wytrzymałe i bardzo dobrze wykonuje się nimi makijaż.

Pozdrawiam.


15 sierpnia 2012

Moje ulubione pędzle...


Jak się raz spróbuje wykonać makijaż za pomocą pędzli, to jest już  w zasadzie koniec... pędzle uzależniają. Ja w chwili obecnej nie wyobrażam sobie pędzli nie używać, po prostu z ich pomocą makijaż robi się szybciej, lepiej i przyjemniej. 

Poniżej kilka moich ulubionych pędzli do twarzy i oczu. Właściwie to zastanawiam się, dlaczego ja jeszcze o pędzlach żadnego posta nie zrobiłam; dziwne. Ale cóż, nadrabiam to w tym momencie. 

Moje ulubione pędzle do twarzy: 



Hakuro H18
Inglot 3P
Hakuro H50S
Hakuro H52



Hakuro H18- używam do podkładu i różu w kremie. Czasem też rozcieram nim korektor. Bardzo go lubię, bo nakłada trochę grubszą warstwę kosmetyku i daje lepsze krycie. Robi delikatne smugi, ale można to opanować. Cena: 18,50 zł




Inglot 3P- niezastąpiony do różu. Mam ten pędzel już 1,5 roku i cały czas go uwielbiam.  Jest miękki, mały i precyzyjny. Świetnie się myje. Ceny dokładnie nie pamiętam, coś ok. 40 zł




 Hakuro H50S- mam ten pędzel także w wersji H50,ale zdecydowanie wolę ten mniejszy. Zauważyłam, że mniejsze pędzle są dla mnie zdecydowanie łatwiejsze w obsłudze. Używam go do podkładu, różu w kremie, pudru, brązera, różu (w zależności od nastroju i potrzeb). Jest precyzyjny, myje się łatwiej niż jego większy brat i zdecydowanie szybciej wysycha. Cena: 26 zł



Hakuro H52- zbity i gęsty pędzel, szczególnie lubię go używać do podkładu i brązera. Cudownie rozprowadza podkład; równo i bardzo cienką warstwą, dlatego najlepszy jest do codziennego makijażu.   Cena: 35 zł



Do makijażu oczu:
Deni Carte HE50
Deni Carte HE6
Hakuro H79
Maestro 480 roz. 12
Maestro 660 roz. 6

 Hakuro H79- kosztował tylko 16,50 zł, a to po prostu mały cud. Świetnie rozciera i nakłada cienie, nie jestem teraz w stanie się bez niego obyć. Jeśli macie ochotę sprawić sobie jakiś pędzel Hakuro do makijażu oczu, ten szczególnie polecam. 




Maestro 480 roz. 12- wcześniej rozcierałam nim cienie, ale on jest jednak do tego trochę za duży. Teraz nakładam nim jasny cień na całą powiekę, nakładam nim także rozświetlacz. Pędzel jest miękki i dość mocno się "rozciapierza" , ale po myciu wraca do pierwotnego kształtu. Cena:ok. 30 zł




Maestro 660 roz. 6- robię nim kreski. Na co dzień rzadko używam linera, częściej robię kreskę cieniem. Ten pędzel świetnie się do tego nadaje. Do linera nie jest już taki dobry, bo jest duży i bardzo giętki.  Cena: ok. 16 zł



 Deni Carte HE6- wynaleziony w osiedlowej drogerii. Jest bardzo miękki, lubię nim nakładać cień na całą powiekę, a także rozcierać granicę cieni. Jest całkiem spory, ale nie za duży. Cena: 5,50 zł



Deni Carte HE50- też kosztował 5,50 zł. Jest delikatnie ścięty, przez co świetnie nakłada cień w załamaniu. Włosie jest miękkie i delikatne, dobrze nabiera cień. Byłam zaskoczona, że te pędzle tak dobrze sobie radzą. Były śmiesznie tanie i myślałam, że rozpadną się po miesiącu. Tymczasem mam je już prawie półtora roku, a one nadal świetnie mi służą. 

A moje pędzle, te lepsze i gorsze, mieszkają sobie w metalowym "przechowalniku", obok  nowego lusterka, które kupiłam ostatnio  za 30 zł w JYSKU. Pędzelki Hakuro zazwyczaj trzymam w koszulkach/osłonkach, które dostajemy razem z pędzlami podczas zakupu.


Pozdrawiam.




1 grudnia 2011

Podsumowanie listopada *ulubieńcy*

Bardzo subiektywnie o  ulubionych kosmetykach, których używałam w listopadzie bezustannie.


* Skrobia ziemniaczana, którą stosuję jak puder. Świetnie matuje, pozostawia lekko satynowe wykończenie. Bardzo służy mojej skłonnej do zapychania cerze. Przesypałam do pudełka po sypkim pudrze z MySecret. Wydajność chyba oczywista, cena niezwykle okazyjna. 

* błyszczyk Virtual Maxi Briliant nr 12. Bardzo błyszczący, z drobinkami, mocno przylegający, można powiedzieć klejący. Lubię go za to, że utrzymuje się na ustach dość długo i stanowi barierę ochronną dla ust, gdy jest zimno. Ładny efekt, delikatnie optycznie powiększa moje małe usta. Błyszczyk godny polecenia, szczególnie na chłodniejsze dni. 

*Kredka do oczu Deni Carte Soft Kohl Eye Pencil nr MO6R7. Szara, wysuwana kredka z temperówką, którą kupiłam za 5 zł. Ma idealny kolor, za który ją ubóstwiam; trzeba ja jednak utrwalić cieniem, by wytrzymała cały dzień. Dość dobrze się rozciera, choć trzeba to robić delikatnie i ładnie łączy się cieniami.

*Maść cynkowa. Niezbędna jak dla mnie w ostatnim czasie. Wysusza i zmniejsza wypryski, delikatnie niweluje zaczerwienienie. Trochę wysusza, ale nie przeszkadza mi to, bo obecnie całą twarz mam lekko przesuszoną. 

*Róż do policzków Inglot Freedom System AMC nr 55. Mój ulubiony kolor od dłuższego czasu. Delikatny, naturalny, świetnie się rozprowadza, nie robi plam i stosunkowo długo się utrzymuje. Najlepsze w nim  jest to, że nie ma talcu w składzie i nie zapycha porów. 

*Pędzel do różu Inglot 3P. Są różne opinie na jego temat. Ja go kocham i używam go namiętnie. Jest miękki, ma idealny kształt i wielkość. Rozprowadza róż i dobrze go rozciera, bo jest odpowiednio sprężysty. Dobrze wykonany i z pewnością jeszcze długo mi posłuży.


Pozdrawiam. 
Dorota.