Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hakuro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hakuro. Pokaż wszystkie posty

9 marca 2013

Pędzle do podkładu...

Witam gorąco!
Bardzo lubię nakładać podkład pędzlem, choć uważam, że one nie są do tego celu aż tak potrzebne. Można go przecież nałożyć palcami lub zwilżoną gąbeczka.  Złożyło się tak, że akurat do podkładu mam pędzle tylko jednej firmy- Hakuro.


H50- ten jest duży, dość miękki, można nim nakładać podkład i puder (oczywiście nie jednocześnie). Kupiłam go już grubo ponad dwa lata temu i długo służył mi jako właśnie pędzel do podkładu.




H50S- ten jest mniejszą wersją H50 i jest o niebo lepszy! Ma trochę mocniej zbite włosie, mniejszą powierzchnię (przez co jest bardziej precyzyjny) i cudownie nakłada podkład. Może służyć także do nakładania podkładu mineralnego. 





H52- ten pędzel najmniej mi odpowiada, jest bardzo zbity, bardzo gęsty i mam wrażenie, że podkłady w płynie nakłada w tak minimalnym stopniu, że aż ich nie widać. Ale do podkładu mineralnego jest  świetny.




H18- to klasyczny pędzel języczkowy, z którego też często korzystam. Jeśli się nim dobrze pracuje, to nie zostawia smug, a całkiem przyjemnie podkład zaaplikuje. 


Moimi zdecydowanymi faworytami do nakładania podkładu w płynie są dwa pędzle Hakuro: H50S i H18.


Pozdrawiam.

Dorota

15 sierpnia 2012

Moje ulubione pędzle...


Jak się raz spróbuje wykonać makijaż za pomocą pędzli, to jest już  w zasadzie koniec... pędzle uzależniają. Ja w chwili obecnej nie wyobrażam sobie pędzli nie używać, po prostu z ich pomocą makijaż robi się szybciej, lepiej i przyjemniej. 

Poniżej kilka moich ulubionych pędzli do twarzy i oczu. Właściwie to zastanawiam się, dlaczego ja jeszcze o pędzlach żadnego posta nie zrobiłam; dziwne. Ale cóż, nadrabiam to w tym momencie. 

Moje ulubione pędzle do twarzy: 



Hakuro H18
Inglot 3P
Hakuro H50S
Hakuro H52



Hakuro H18- używam do podkładu i różu w kremie. Czasem też rozcieram nim korektor. Bardzo go lubię, bo nakłada trochę grubszą warstwę kosmetyku i daje lepsze krycie. Robi delikatne smugi, ale można to opanować. Cena: 18,50 zł




Inglot 3P- niezastąpiony do różu. Mam ten pędzel już 1,5 roku i cały czas go uwielbiam.  Jest miękki, mały i precyzyjny. Świetnie się myje. Ceny dokładnie nie pamiętam, coś ok. 40 zł




 Hakuro H50S- mam ten pędzel także w wersji H50,ale zdecydowanie wolę ten mniejszy. Zauważyłam, że mniejsze pędzle są dla mnie zdecydowanie łatwiejsze w obsłudze. Używam go do podkładu, różu w kremie, pudru, brązera, różu (w zależności od nastroju i potrzeb). Jest precyzyjny, myje się łatwiej niż jego większy brat i zdecydowanie szybciej wysycha. Cena: 26 zł



Hakuro H52- zbity i gęsty pędzel, szczególnie lubię go używać do podkładu i brązera. Cudownie rozprowadza podkład; równo i bardzo cienką warstwą, dlatego najlepszy jest do codziennego makijażu.   Cena: 35 zł



Do makijażu oczu:
Deni Carte HE50
Deni Carte HE6
Hakuro H79
Maestro 480 roz. 12
Maestro 660 roz. 6

 Hakuro H79- kosztował tylko 16,50 zł, a to po prostu mały cud. Świetnie rozciera i nakłada cienie, nie jestem teraz w stanie się bez niego obyć. Jeśli macie ochotę sprawić sobie jakiś pędzel Hakuro do makijażu oczu, ten szczególnie polecam. 




Maestro 480 roz. 12- wcześniej rozcierałam nim cienie, ale on jest jednak do tego trochę za duży. Teraz nakładam nim jasny cień na całą powiekę, nakładam nim także rozświetlacz. Pędzel jest miękki i dość mocno się "rozciapierza" , ale po myciu wraca do pierwotnego kształtu. Cena:ok. 30 zł




Maestro 660 roz. 6- robię nim kreski. Na co dzień rzadko używam linera, częściej robię kreskę cieniem. Ten pędzel świetnie się do tego nadaje. Do linera nie jest już taki dobry, bo jest duży i bardzo giętki.  Cena: ok. 16 zł



 Deni Carte HE6- wynaleziony w osiedlowej drogerii. Jest bardzo miękki, lubię nim nakładać cień na całą powiekę, a także rozcierać granicę cieni. Jest całkiem spory, ale nie za duży. Cena: 5,50 zł



Deni Carte HE50- też kosztował 5,50 zł. Jest delikatnie ścięty, przez co świetnie nakłada cień w załamaniu. Włosie jest miękkie i delikatne, dobrze nabiera cień. Byłam zaskoczona, że te pędzle tak dobrze sobie radzą. Były śmiesznie tanie i myślałam, że rozpadną się po miesiącu. Tymczasem mam je już prawie półtora roku, a one nadal świetnie mi służą. 

A moje pędzle, te lepsze i gorsze, mieszkają sobie w metalowym "przechowalniku", obok  nowego lusterka, które kupiłam ostatnio  za 30 zł w JYSKU. Pędzelki Hakuro zazwyczaj trzymam w koszulkach/osłonkach, które dostajemy razem z pędzlami podczas zakupu.


Pozdrawiam.




27 grudnia 2011

TAG: Kosmetyczne zachwyty 2011

Tag "Kosmetyczne zachwyty 2011" trafił do mnie  od Mallene

Serdecznie dziękuje za zaproszenie do zabawy. 


Zachwyt. Całkowity. Miłość od pierwszego razu. Dreszcz przenikający całe ciało. Kosmetyk tak fantastyczny, że nie możesz przestać się nim cieszyć. Używanie go to czysta przyjemność.
Ma same zalety. Po prostu go uwielbiasz.

Zasady:
1. Napisz skąd tag trafił do Ciebie.
2. Podaj 5 produktów, które zachwyciły Cię w 2011 roku.
3. Napisz dlaczego właśnie one.
4. Nominuj 5 blogerek, których zachwyty chcesz poznać.


Moje zachwyty 2011 roku! 

1. Myjki do twarzy- coś, bez czego nie wyobrażam sobie już teraz wieczornego rytuału pielęgnacyjnego. Są na tyle małe, że łatwo się je pierze, a na tyle duże, że szybko zmywają poszczególne części twarzy. Moje myjki są z firmy BISK S.A. i noszą nazwę "Washmyback". Obszerniejsza recenzja tu. 



2.  Wygładzający peeling drobnoziarnisty LireneDermoProgram- świetny peeling do codziennego użytku. Uwielbiam go, jest niezastąpiony w walce z "nierównościami" na cerze. Recenzja tu.
 




3. Cienie pojedyncze z systemu Freedom od Inglota-  duży wybór kolorów, rożne wykończenia. Szczególnie lubię maty, ale już szykuję się na inne. Co tu dużo mówić, świetne i już! Widać po nich, że są przeze mnie często używane. Kolory z mojej paletki pokazałam tu. 




4. Pędzel typu flat-top do nakładania podkładu- ja mam akurat Hakuro, ale to nie jest najistotniejsze. Fenomenem jak dla mnie jest to, jak tego typu pędzel równomiernie i dokładnie nakłada podkład. Coś godnego wypróbowania. Na zdjęciu pędzel w towarzystwie podkładu Soraya.

 




5. Maseczki od Bielendy- szczególnie ta z serii "Ogórek&limonka".  Bardzo lubię próbować różnych maseczek i saszetki są  świetnym rozwiązaniem. Ta firma proponuje naprawdę różne wersje i zdecydowana większość  się u mnie sprawdza. Naprawdę polecam. Recenzja maseczek tu. 




Chętnie poznam "Kosmetyczne zachwyty 2011" wszystkich blogerek i dlatego zachęcam te, które to czytają, a na swoim blogu jeszcze się nie "pozachwycały" ulubieńcami 2011 roku do zrobienia tego tagu.



Pozdrawiam.