Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wibo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wibo. Pokaż wszystkie posty

31 maja 2013

So Matte, Wibo

Dziś mój aparat zwariował, ja zresztą też, bo nijak nie dało się uchwycić ani koloru, ani matowego wykończenia tego lakieru.

So Matte
nr 7
Wibo

So matte daje piękne, matowe wykończenie, jest w kolorze koralowego różu, pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że jest to neon. Ale niestety, na zdjęciach nie dałam rady uchwycić jego uroku:(
Nie wiem, dlaczego? Czy powinnam zastosować jakąś szczególną metodę? A może po prostu mam słabej jakości aparat? Będę wdzięczna za rady, jakiekolwiek. 





Kolorem jestem oczarowana, wykończenie także bardzo przypadło mi do gustu. Muszę zaopatrzyć się w lakier nawierzchniowy, który każdy kolor zamieni w matowe cudeńko. Czuję, że  w ten sposób moje lakiery, nawet te rzadko używane, zostaną ponownie przywrócone do życia. 

Pozdrawiam.

Dorota

23 maja 2013

Zakupy....

Witam.
I ja dołączę swoje trzy grosze do notek, które będą dziś chyba najpopularniejszymi wśród urodowych blogów- zakupy w Rossmannie. Na taką promocję aż żal się nie skusić, jeśli udało się któreś z Was przejść obojętnie dziś obok tej drogerii, to zazdroszczę i podziwiam jednocześnie.

Ja szłam w konkretnym celu, wiedziałam (prawie) dokładnie, co chcę kupić. Nie udało mi się tylko dostać BB kremu Under20 w kolorze 01. Poza tym mam to, co chciałam.


*Lakiery Wibo: Express Growth nr 34, Extreme Nails nr 503, So Matte nr 7, big city nr 2. 
Niby mam sporo lakierów do paznokci, ale co chwila okazuje się, że brak mi jakiegoś odcienia.  Zdecydowałam się na Wibo, mam sentyment do tej marki, w końcu byłam przez jakiś czas Ambasadorką Wibo. 

 * Luksusowy krem aktywnie liftingujący pod oczy, Bielenda.

 * Żel oczyszczająco- łagodzący, Eva Natura. Gdyby nie to, że mam krem na dzień i tonik, to kupiłabym i te kosmetyki z tej serii. Bardzo linię Herbal Garden. 

 * Curling Pump Up mascara, Lovely. 


 * Mały zapas maseczek.

*********************
I tylko maluśki rzut oka na pozostałe rzeczy, które z polskimi kosmetykami nie mają nic wspólnego. Ale jak już się cieszyć promocjami, to na całego. 

Wake Me Up- tyle dziewczyn się nim zachwyca, no po prostu musiałam.
Fabulous Lash, Miss Sporty- jestem ciekawa mascar tej firmy, ponoć są bardzo dobre.
Pomadki Kate, Rimmel- bardzo, ale to bardzo je lubię; cena ok. 11 zł za pomadkę takiej jakości jest świetną okazją do poznania nowych kolorów. 
ColorTattoo, Maybelline- pośród polskich marek nie znalazłam jeszcze kremowych cieni dobrej jakości, dokupuję więc co jakiś czas te. Tym razem padło na fiolet, uwielbiam taki kolor na oku. 
Zapomniałam jeszcze umieścić na zdjęciu maseczki wypełniającej zmarszczki wokół oczu z Dermiki i kapsułek Anti-Age z Rival de Loop; zakupowe szaleństwo mnie oślepiło:)))


Oczywiście czekam na Wasze notki zakupowe. 

Pozdrawiam.

Dorota


15 maja 2013

Growing Lashes *Wibo*

Witam.
Zielony tusz Wibo cieszy się dużą popularnością, często widuję jego recenzje, a te jak to z kosmetykami bywa, są różne- są zachwyty, ale i rozczarowania. Ja wypróbowałam kilka maskar Wibo i uważam, że to nie jest najlepszy tusz tej marki, owszem, jest całkiem w porządku, ale ma też kilka wad.

Growing Lashes
stimulator mascara
Wibo


Pojemność: 8 ml
Cena: ok. 10 złotych

Informacja ze strony www.wibo.pl:

Najnowszej generacji maskara stymulująca wzrost rzęs z innowacyjną szczoteczką:
  • pogrubiający i wydłużający tusz do rzęs,
  • posiada właściwości zapobiegające obumieraniu torebek włosowych,
  • stymulujące intensywny wzrost rzęs. 

Szczotka jest silikonowa i bardzo mała. Przed pierwszym użyciem trudno sobie wyobrazić, że będzie ona  w stanie w ogóle cokolwiek  z rzęsami zrobić.  Sprawia się jednak znakomicie, bo dociera nawet do najmniejszych włosków, nabiera bardzo mało tuszu, dzięki czemu nie tworzą się grudki i nie ma mowy o sklejaniu oraz każda rzęsa jest dobrze pokryta kosmetykiem.

Na moich rzęsach wygląda tak:


Mam pewien dylemat, bo na opakowaniu istnieje adnotacja, że tusz pogrubia i stymuluje wzrost rzęs, na stronie Wibo dodano jeszcze, że wydłuża. W moim odczuciu rzeczywiście jest to tusz pogrubiający, absolutnie nie wydłuża rzęs, myślę zresztą, że dobrze to na zdjęciach widać. U nasady włoski są pogrubione i zagęszczone, poza tym dobrze wyczesane i lekko wywinięte ( a nie użyłam zalotki). Oko jest podkreślone, delikatnie zaznaczone, ale bez spektakularnego efektu. Moje rzęsy są krótkie i cienkie, więc trudno się  z nimi pracuje i nie każdy tusz jest w stanie jakoś bardziej je zaznaczyć.

Maskara od samego początku świetnie się spisuje, nie jest za rzadka i można jej używać zaraz po otwarciu opakowania. Szczotka jest bardzo wygodna i łatwa w obsłudze. Można nałożyć nawet trzy warstwy bez obawy o sklejenie rzęs, co znaczy, że jak ktoś ma długie rzęsy, to tym tuszem może się pobawić, by osiągnąć naprawdę niezły efekt. Tusz jest trwały, dopiero po całym dniu zaczyna się delikatnie odbijać na górnej powiece ( u mnie, bo mam bardzo opadającą powiekę), a także odrobinę kruszyć. Moja sztuka jest już cztery miesiące po otwarciu, więc sypie się już niemiłosiernie i w zasadzie nie nadaje się do użytku, ale trzy miesiące tusz sprawował się bez zarzutu i w na taki okres użytkowania radzę się nastawić.

Growing Lashes nie spowodował u mnie wzrostu rzęs, nie spodziewałam się nawet takiego działania. Tego typu obietnic nie traktuję serio.

Tusz jest z pewnością godny uwagi, może nie jest ideałem, ale do bubli też się nie zalicza; będzie dobrym rozwiązaniem wtedy, gdy finanse na tusz do rzęs będą ograniczone. 

Pozdrawiam.

Dorota

29 kwietnia 2013

Tag- moja metamorfoza...


Witajcie,
z okazji poniedziałkowego "nic nie chcenia" makijaż, który ukazuje moją małą przemianę. 
Grey w tym oto poście (klik)zachęcała do udziału w zabawie, więc i ja się przyłączę, bo co jak co, ale w moim przypadku makijaż wiele zmienia. Zresztą, zobaczcie same.
Tag zatytułowany jest :"Moja metamorfoza". 

Zasady:
- stworzenie kobiecego makijażu, w którym czujecie się najlepiej oraz dodanie zdjęcia "przed", czyli bez makijażu ;
- dodanie baneru do notki oraz poinformowanie o zasadach, osobie, która Was otagowała oraz o założycielu tagu;
- otagowanie kilku osób ;
- dodatkowo możecie pod założycielską notką wklejać Wasze metamorfozy, które ukażą się w podsumowaniu tagu.
 
Tag zapoczątkowała weak-point. 
 

Mój "przemieniający" mnie makijaż prezentuje się tak:


I zdjęcie przed i po. 



Kosmetyki, których użyłam:
*podkład DERMIKA, Revisage, nr 01;
*puder bambusowy;
*korektor Bell, Perfect Cover;
*kulki brązujące, Mariza;
*róż Inglot nr 68 AMC;
*baza pod cienie Hean;
*tusz Wibo,
*kredka do oczu brązowa, Eveline;
*Cienie Inglot, nr 312, nr 351, nr 68, nr 117R, Integra nr 44;
*błyszczyk Vipera. 







 
I jak? Makijaż jednak sporo zmienia. 

Jeśli macie ochotę, to pokażcie i swoją przemianę.  Bardzo podoba mi się pomysł i uważam, że pokazanie się bez makijażu wcale nie jest czymś niewykonalnym.

Pozdrawiam.

Dorota

24 kwietnia 2013

Extreme Nails, Wibo.

Sama nie wiem, jak określić ten kolor; buraczkowe bordo, a może mocne czerwone wino. Tak czy siak, jest ładny, cudnie się błyszczy i wygląda bardzo elegancko.


Seria Extreme Nails to moja ulubiona pośród wszystkich lakierów Wibo. Ta akurat sztuka jest dość rzadka i mocno wylewa się na skórki, ale za to równo pokrywa płytkę, szybko wysycha i nie tworzą się na nim bąble. Kolor oznaczony jest chyba numerem 177, ale pewności nie mam, bo jak przystało na Wibo, napisy z naklejki zdarły się błyskawicznie.





Lubie paznokcie w takim kolorze.

Pozdrawiam.

Dorota

23 kwietnia 2013

Colour INSTANT nr 605 *Eveline*

Lakier w kolorze szarym wcale nie musi być nudny, no może jeśli występuje na paznokciach solo. Z dodatkami to już inna bajka.

Colour Instatnt
fast dry&long lasting
nr 605
Eveline Cosmetics




 
Różowy akcent zupełnie odmienia burą szarość (Virtual, Fashion Mania).



Czerwień zresztą też (WonderNails, Wibo). 



Poza tym i szarość może stanowić niezły dodatek, dzięki któremu cały manikiur wyda się ciekawszy.



Lubicie łączyć różne kolory na paznokciach? Jakie kombinacje stosujecie najczęściej?

Pozdrawiam.

Dorota

9 marca 2013

Druga edycja programu "Ambasadorki Wibo"

Podczas gdy ja byłam Ambasadorką Wibo, wiele z Was w komentarzach pisało, że chętnie by się do akcji zgłosiło, by otrzymywać co miesiąc kosmetyki Wibo i Lovley. Otóż właśnie nadarza się okazja, bo rusza druga edycja. Jako była Ambasadorka mogę zapewnić, że to świetna przygoda i dobra okazja do tego, by bliżej zapoznać się z tymi kosmetykami.

Oto regulamin i wszelkie informacje (zaczerpnęłam z http://bebeautifulsimply.blogspot.com/2013/03/zgoszenia-2-edycja-programu-ambasadorek.html).

2 edycja Programu Ambasadorek!



Zapraszamy do zgłaszania się do 2 edycji programu Ambasadorek WIBO. Gdzie zostanie wybranych

20 blogerek
Ambasadorki otrzymają od nas KOSMETYKI DO TESTOWANIA, co miesiąc  w okresie od kwietnia do sierpnia 2013 r. Dodatkowo przewidziane są atrakcyjne nagrody dla najaktywniejszych uczestniczek!


Co trzeba zrobić?

1. Pobrać nasze logo Ambasadorek Wibo 2 edycja (tylko to logo będzie brane pod uwagę), umieścić je na blogu w widocznym miejscu lub notce informującej o wzięciu udziału w Programie Ambasadorek WIBO.

2. Wysłać na adres: fb@wibo.pl (tylko JEDNO) zgłoszenie zawierające:

imię i nazwisko,
adres wysyłki, 
zgodę rodziców w przypadku osób niepełnoletnich, 
link do bloga, na którym będzie umieszczone logo Ambasadorek WIBO
oraz
Pisemną recenzję zawierającą opis 2 produktów: najbardziej lubianego i nielubianego kosmetyku marki WIBO lub LOVELY.


4. Zgłoszenia przyjmujemy do 30.03.2013! Wyniki ogłosimy 5 kwietnia!

Wszelkie pytania prosimy zgłaszać na adres fb@wibo.pl


Pozdrawiam,

Dorota

8 marca 2013

Bibułki matujace na trzy sposby

Witam.
Bibułki matujące to fantastyczny wynalazek. Dla mnie, osoby z tłustą cerą, jest to rzecz niezbędna. W chwili obecnie mam bibułki Wibo i Inglota, chciałabym Wam pokazać, jak i kiedy ich używam.


Bibułki Inglota, zwane chusteczkami matującymi (opakowanie zawiera 50 sztuk) są dość drogie, kosztują około 20 złotych. Jeśli się wyda w Inglocie 30 złotych, to można je zakupić za 10 złotych (szalona promocja, nic tylko koszystać:/) .Wykonane są z przedziwnego materiały, bardzo elastycznego, podatnego na odkształcenia. Świetnie się je do twarzy przykłada, fantastycznie zbierają sebum. Jedna bibułka powinna wystarczyć na całą twarz.


Bibułki Wibo ( opakowanie zawiera 40 sztuk, kosztują około 5 złotych) wykonane są po prostu z papieru, który trochę mi przypomina papier śniadaniowy, ten śliski i błyszczący Te bibułki to dla mnie taka cieńsza wersja papieru do kanapek. Jedna sztuka zdecydowanie nie wystarczy do zmatowienia całej twarzy.


Tak wyglądają z połowie "zużyte" bibułki. Widać dobrze, że te z Inglota zbierają sebum głęboko z porów, tworzą się na nich takie tłuste kropeczki (dlatego wydaje mi się, że są bardziej skuteczne) . Te od Wibo po prostu robią się bardziej przezroczyste, także doskonale widać, jak tłusta była cera. 

Inglot

Wibo  

I rzecz zasadnicza- jak ja bibułek używam?

Po pierwsze, matuję nimi twarz wtedy, gdy się spieszę, a krem niedostatecznie się wchłonął. Czasem tak się dzieje, że nawilżające kosmetyki tworzą na buzi tłusty film i trudno mi się na to nakłada podkład, dlatego ściągam nadmiar bibułką i już jest lepiej. Poza tym zauważyłam, że po takim wstępnym zmatowieniu skóry ona się jednak wolniej przetłuszcza i dłużej mogę się cieszyć matowym wyglądem. Do tego kroku używam bibułek Wibo.




Po drugie, ściągam nadmiar pudru lub podkładu zaraz po wykonaniu makijażu. Oj mam ciężką rękę, szczególnie do pudru i bardzo często zaraz po pomalowaniu się widzę, że nie wygląda to dobrze. Wtedy też wyciągam chusteczkę matującą i zdejmuje nią lekko nadmiar kosmetyków. Zdarza się też, że nie podoba mi się błyszczące wykończenie podkładu i zanim nałożę puder, to matuję skórę. Do tego kroku wykorzystuję zazwyczaj bibułki Wibo.


Po trzecie, do zmatowienia skóry w ciągu dnia.  To chyba oczywisty i niewymagający wyjaśniania krok. Każdy w ten właśnie sposób bibułki wykorzystuje. Do tego celu najbardziej lubię chusteczki Inglota, są bardzo skuteczne i w ogóle nie naruszają makijażu .


Co myślicie o takich sposobach używania bibułek? A może dzięki nim zużyjecie bibułki, które wydają się Wam bezużyteczne i zalegają w kosmetyczce?

Pozdrawiam. 

Dorota

6 marca 2013

Mój makijaż dzienny

Witam.
Bardzo lubię oglądać zdjęcia makijaży, jest kilka blogów, na których takich właśnie postów wyczekuję najbardziej. Nie ukrywam, czasem przypatruję się z zazdrością, bo moje makijaże nie zawsze wychodzą tak, jak bym sobie tego życzyła, poza tym lubię oglądać piękny makijaż na ładnej dziewczynie, takie obrazy zawsze cieszyły moje oko. Nieustannie na przykład oglądam Gray, ależ ona ma ładne oczka!

Zainspirowana postami simly_a_woman   oraz kosmetycznego-przekładańca i ja postanowiłam zaprezentować mój codzienny makijaż, zwykły, ale jednak zmieniający bardzo moją twarz. Simply pokazała, jak wykonuje makijaż na opadającej powiece, odsyłam Was do niego bardzo gorąco, bo jest szalenie przydatny. Post kosmetycznego-przekładańca to przepis na udany makijaż w 10 minut.




Gdybym pokazała tylko zdjęcie makijażu, pewnie można by się zastanawiać, czy to jest w ogóle jakikolwiek makijaż. A jednak, efekt przed i po ukazuje brutalną prawdę. 


Moje oczy uważam za dość trudne w obsłudze, są małe, dość głęboko osadzone i niestety, z opadająca powieką.  Dlatego staram się je choć odrobinę podkreślić, ale najbardziej stawiam na policzki. Lubie róże i pudry brązujące, nie pogardzę też czymś delikatnie rozświetlającym. 

Do makijażu użyłam:


* podkładu Revisage, Dermika;
* pudru bambusowego;
* korektora w kremie z Inglota (zapomniałam o nim i nie ma go na zdjęciu);
* różu do policzków o numerze 82 z Inglota;
* tuszu Wibo;
* błyszczyka Inglota, numer 96;
* cieni Inglota.

Tak wyglądam prawie codziennie, makijaż nie zajmuje mi za dużo czasu i czuję się w nim komfortowo.

Pozdrawiam.

Dorota

27 lutego 2013

Ulubione w lutym

Na szczęście koniec lutego już się zbliża, ciesze się ogromnie, bo zimy mam serdecznie dość, a marzec zawistuje wiosnę. Tak więc z ogromna radością "zamykam" drugi miesiąc 2013 roku postem z ulubionymi kosmetykami.


 *Masło do ciała z serii BAWEŁNA, Bielenda. Pod postem z recenzją tego masła któreś z Was napisały, że może je na włosy nałożyć? Nałożyłam i powiem Wam, że to była dobra decyzja, fantastyczne nawilżenie i połysk! Kto by pomyślał! Zastanawiam się na zakupem kolejnego opakowania, które w całości zużyłabym na włosy.

* Sensual, plastry do depilacji twarzy.  Włoski na twarzy nie przeszkadzają mi na co dzień, bo są prawie niewidoczne. Kiedy się jednak robi zdjęcia na bloga, to jest to uciążliwe, bo widać wszystko, szczególnie jak się nałoży podkład. Plastry są całkiem w porządku, dobrze sobie radzą z delikatnym owłosieniem.


 * Bibułki/chusteczki matujące, aktualnie mam te z Inglota i Wibo. Lubie je tak samo bardzo, choć różnią się od siebie znacznie. Dla osoby z tłustą cerą to rzecz niezbędna! Ostatnio moja cera nie przetłuszcza się wybitnie, ale bibułki mam i używam, to chyba już kwestia przyzwyczajenia. 


 * Cień do powiek z limitowanej kolekcji karnawałowej GLAM NIGHT Sparkle, Bell. Śliczny brąz z ogromna ilością srebrnych drobin. Mam słabość do cieni Bell, jakościowo bardzo mi odpowiadają, tylko wybór kolorystyczny jest ograniczony.


* Pomadki Celia Nude 601 i 602. Fantastyczne pomadki, których kolory na ustach wyglądają obłędnie. Kolor o numerze 602 zmasakrowała mi córka (wcale nie musiała się napracować, pomadki są bardzo miękkie), ale moja przemiła koleżanka miała identyczną i w związku z tym, że  z niej nie korzystała, to mi ja podarowała. Zaczęłam używać i przypomniałam sobie, jak bardzo je lubię. 

*Błyszczyk Spicy, Wibo. Nie mogłam o nim nie wspomnieć, kolor mnie urzeka. Bardzo ciekawy, wielowymiarowy efekt na ustach. 


Pozdrawiam.

Dorota