Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam koloryzujący. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam koloryzujący. Pokaż wszystkie posty

30 września 2012

TAG: kosmetyczne porządki+ zużycia września

 Witam!
Uwaga, uwaga... nowy tag w blogosferze:)
Do zabawy zaprosiła mnie Marta. Mimo iż w moich kosmetykach nie trzeba było za bardzo sprzątać, zdecydowałam się jednak na przegląd. I oczywiście znalazłam rzeczy, które spokojnie mogą powędrować do kosza. A myślałam, że taka systematyczna w porządkowaniu jestem:)

 
                        
 
Zasady :
- umieść baner oraz zasady tagu na swoim blogu w poście,
- napisz, kto Cię otagował,
- rozlicz się z akcji - zamieść zdjęcia i opisy,
- otaguj minimum 5 osób celem zachęcenia do porządków kosmetycznych.

Celem tagu jest zachęcenie do porządków kosmetycznych, pozbycie się zbędnych kosmetyków kolorowych i pielęgnacyjnych:
- przeterminowanych,
- długo nieużywanych,
- takich, których nie będziemy już używać.
 
Więc kochane rozliczam się z grzeszków i wyrzucam następujące kosmetyki:
 
1. Ziaja Maska do rąk i paznokci- jest okropna, robiłam kilka podejść i naprawdę jestem ogromnie niezadowolona. Nawet nie proponuję jej nikomu, bo byłoby mi wstyd podarować komuś taki bubel.
2. Lirene Krem do stóp- był nawet w porządku, ale data ważności minęła jakieś pół roku temu!
3. Tusz do rzęs Colossal- kupiłam pod wpływem chwili, nie zużyłam do końca. Leży biedak nieruszany od maja, pora się pożegnać.
4. Błyszczyk do ust Lovely Maxi Lips- nie dałam rady opróżnić opakowania, data ważności minęła i błyszczyk zaczął się rozwarstwiać. Żegnam więc Maxi Lips:)
5. Dwie konturówki, zwykłe, z drogerii. Mam je wieki, muszę w końcu zainwestować w coś bardziej świeżego:)
6. Róż do policzków Vipera Cheek nr 02- fatalny, fatalny i jeszcze raz fatalny. Zero pigmentacji, masa błyszczących drobinek. Na cień do powiek też się nie nadaje. Wyrzucam bez wahania.

Kosmetyczne porządki robiłam naprawdę całkiem niedawno, dlaczego wtedy tego nie wyrzuciłam? Sama nie wiem.

Zgodnie z zasadami i ja muszę "przywołać kogoś do tablicy". Tak wiec zapraszam do zabawy:

lacquer-maniacs http://lacquer-maniacs.blogspot.com/

A jeśli ktoś jeszcze ma ochotę posprzątać w kosmetykach, niech się nie krepuje. Czujcie się przeze mnie otagowane:)

**************************************

Jako że wrzesień już nam się kończy, czas pokazać zdenkowane kosmetyki.

1. Lirene Peeling myjący antycellulitowy- bardzo porządny kosmetyk, z przyjemnością zużyłam kolejne opakowanie. 
2. Biosiarczkowy żel do mycia twarzy Balneokosmetyki- cudowny żel, dość drogi, ale zdecydowanie wart każdej złotówki. Jak dla mnie wprost idealny.
3. Henna Color Venita- przyjemny balsam koloryzujący. Następny już zamówiony w drogerii:)

4. Maska do włosów Gloria- przyjemna, ale nie rewelacyjna maska. Zanim zdążyłam podszkolić się z "ulepszania" masek, już mi się skończyła. Powędrowałam po następną i już jej nie było, choć wcześniej półki się pod nią uginały i nikt jej nie kupował:(
5. Cukrowy peeling Prefecta- przyjemny, cudnie pachnący peeling. Pewnie jeszcze nie raz do niego wrócę. 

I standardowo-  maski w saszetkach. Właściwie cały czas krążę wokół tych samych, nowością jest dla mnie maska- sauna oczyszczająca pory Dax Cosmetics. 

Swoją drogą całkiem przyjemna ta maska i pewnie kupię kolejne, by zaobserwować efekty po kilku zastosowaniach. 

Ja zaraz zabieram się za ulubieńców września. To dla mnie zdecydowanie najprzyjemniejszy z możliwych postów, wprost je uwielbiam. 

Pozdrawiam.


16 września 2012

Ziołowy balsam koloryzujący z ekstraktem z henny *Venita*

Farbuję włosy od wielu lat i mam niemałe doświadczenie z farbami. Jeśli natomiast chodzi o bardziej delikatne sposoby zmiany koloru włosów, to właściwie jest mój debiut.

Henna color
ziołowy balsam koloryzujący z ekstraktem z henny
115 czekolada

Cena: 8 zł

Informacja na opakowaniu:



W opakowaniu znajdują się: tubka z balsamem, rękawiczki ochronne, instrukcja użycia. Oczywiście z wrażenia nie zrobiłam zdjęcia przed użyciem balsamu, więc rękawiczek brak, a tubka już lekko sfatygowana. 



Balsam nałożyłam na włosy prosto z tubki, nie miałam z tym większych problemów. Pozostawiłam pod czepkiem na 40 minut.


Spłukanie trwało chwilę, ale jakoś poszło. Tak wygadały moje włosy zaraz po wysuszeniu:


Kolor wyszedł bardzo ładny, ale wybrałam ciut za jasny i tak naprawdę nie było ogromnej różnicy. Zdecydowanie jednak włosy nabrały  brązowych refleksów, które uwielbiam, a których już dawno nie dało mi się uzyskać żadną farbą. Lubię, kiedy nie mają one jednorodnego, płaskiego koloru, a kiedy się błyszczą różnymi odcieniami. Szczególnie pięknie wygląda to w słońcu.

Sam balsam jest bardzo przyjemny w użyciu, łatwo i szybko się go nakłada, nie trzeba nic mieszać i łączyć. Zapach- właściwie brak. Nikt w domu nie odczuł tego, że farbuję włosy. Po spłukaniu i wysuszeniu włosy były lekkie, delikatne i bardzo błyszczące, a zniszczone końcówki jakby mniej widoczne. Sam proces farbowania należał do naprawdę szybkich i bezbolesnych. Niesamowite  było to, że podczas farbowania prawie w ogóle nie wypadały mi włosy. Zazwyczaj traciłam sporą ich ilość, przy tym balsamie wypadło mi ich tak mało , że aż trudno w to uwierzyć. To dowód na to, że farba jest naprawdę delikatna.

Co do trwałości, to niestety nie jest ona taka, jak w przypadku klasycznej farby. Poniżej efekt po trzech tygodniach od farbowania:

Kolor już w większości się wypłukał (przy każdym myciu widać, że kolor schodzi). Na szczęście włosy nie stały się matowe i bez wyrazu, wyglądają znośnie. Nie spodziewałam się, że kolor pozostanie na długo, bo to przecież coś zdecydowanie delikatniejszego i ma prawo "opuścić" nas szybciej.

Jestem z tego balsamu bardzo zadowolona i z pewnością przy nim pozostanę.Cieszę się, że miałam okazję spróbować takiego rodzaju koloryzacji, który jest bardzo łagodny dla moich włosów.

Balsam otrzymałam do testowania i recenzowania od marki Venita. Serdecznie dziękuje.



Pozdrawiam.