Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eye liner. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eye liner. Pokaż wszystkie posty

27 kwietnia 2013

Sobota w Inglocie....

Witam,
skusiłam się dziś na kilka drobiazgów w Inglocie. 



Udało mi się nareszcie upolować cień o numerze 397, koniecznie chciałam kwadratowy, bo mam już tylko miejsce w małej palecie, tak więc uzupełniam ją kwadratami, wyglądają estetyczniej.  Przy okazji wzięłam kolor brzoskwiniowy, delikatny i matowy, będzie boski do ciepłych, dziennych makijaży.
Do palety będę jeszcze mogła włożyć dwa kwadratowe cienie, mam nadzieję szybko ją zapełnić:)


Szukałam też linera w kolorze brązowym, chciałam Essence, ale nigdzie nie mogłam trafić na taki kolor (czy inne kolory linerów Essenece są w ogóle dostępne? Widziałam tylko szare i czarne. Pewnie orientujecie się bardziej ode mnie, dajcie znać, czy trafiają się ciekawe kolory). Linera z Inglota jeszcze nie miałam, więc kupiłam ten o numerze 90, bardzo ciemny, czekoladowy brąz. Jest wodoodporny i ponoć trzyma się na oku rewelacyjnie, sprawdzi się więc idealnie na lato. Postanowiłam też spróbować z cienkim pędzelkiem, do tej pory używałam skośnego, pora nauczyć się robić kreskę takim.



Miłego weekendu życzę, nawet jeśli nie będzie trwał 7 dni.

Pozdrawiam.

Dorota.

8 stycznia 2013

"Tydzień z Wibo"- eyeliner glossy

Trochę wczoraj pomarudziłam na żelowe linery z drobinkami. Dziś nie będzie o rozczarowaniach, tylko o solidnym kosmetyku. 

Ultraczarny eyeliner o wysokim połysku
*Lovely*



Pojemność: 2,5 ml

Informacja o produkcie:
glossy to eyeliner nadający efekt błyszczącego wykończenia makijażu oka. Odpowiednio wyprofilowany pędzelek ułatwia aplikację i precyzję w nanoszeniu kreski na powiece. Intensywny i błyszczący kolor czerni połączony z wodnym efektem powiece nada stylizacji ekstrawagancki efekt.


Pędzelek jest miękki, dość długi, bardzo cienki. Dobrze się nim maluje, choć oczywiście jest to coś zdecydowanie innego niż ścięty pędzel.


Jak już się pewnie domyślacie, polubiłam bardzo. Już po pierwszej kresce wiedziałam, że jest dobrze, a dlaczego? Odpowiedź banalna, po prostu przypomina mi moje ulubione eyelinery Wibo w kolorze granatowym i brązowym, z jedną tylko różnicą- ten ma cieńszy, dużo bardziej precyzyjny pędzelek. 

Zdjęcie z wakacji, robione nad morzem.... ależ się rozmarzyłam...
Mamy tu do czynienia z płynnym, czarnym linerem, który ochrzczony został jako : "ultra-" i "glossy". Nie do końca się zgadzam z tym, że jest tak skrajnie, nadmiernie, nadzwyczajnie czarny. Dla mnie jest on po prostu czarny, jak  inne tusze do kresek, które miałam. Co do błysku, to się zgadzam, rzeczywiście ładnie się błyszczy, szczególnie w sztucznym świetle.

Aplikacja, pędzelek, trwałość i prezentacja- wszystko  jest jak najbardziej na plus. Nie używam go wybitnie długo, ale jak do tej pory ani razu mnie nie zawiódł, a miał już ku temu kilka okazji. Cenię go sobie głównie za szybkość i łatwość aplikacji, za ekspresowe wysychanie i łatwe zmywanie. Jest bardzo odporny na łzy, ale płynom micelarnym lub dwufazowym ulega bez większego oporu.

Płynne linery Wibo trzymają poziom, jestem ich ogromną zwolenniczką. 

Pozdrawiam.

Dorota

Jeśli masz ochotę przyłączyć się do "Tygodnia z Wibo" i wziąć udział w losowaniu lakierów do paznokci, zapraszam tu
Do 20 stycznia trwa także rozdanie z Wibo- Boxem w roli głównej! (klik)

04.01.2013- 10.01.2013                                        

7 stycznia 2013

"Tydzień z Wibo"- eyelinery w żelu

Zdradzę Wam pewien sekret- swój ulubiony liner z żelu odkryłam już dawno temu, jest to kosmetyk Essence, wcale nie rodzimej firmy. Problem w tym, że lepszego i to jeszcze polskiej produkcji nie znalazłam.

Diva's gel eyeliner


W limitowanej kolekcji Diva Wibo zaproponowało dwa kolory żelowych linerów z błyszczącymi drobinkami- grafit i błękit.


Do każdego słoiczka dołączono pędzelek, sprytnie ukryty w zamknięciu. Nie jest on bardzo precyzyjny, robi grubszą kreskę, ale i tak spokojnie można go używać.


Kolory są bardzo ciekawe, mocno błyszczące, ale udane. Taki połysk zdecydowanie przyciąga uwagę.

Moje kreski są marne, wiem to doskonale, ale i tak od czasu do czasu je maluję. Na co dzień wybieram cień, jeśli zależy mi na lepszej trwałości, to sięgam po liner w żelu lub płynie.



Samo malowanie kreski jest przyjemne, kosmetyk jest bowiem miękki, ładnie sunie po powiece. Problem w tym, że jego pigmentacja jest tak słaba, że trzeba poprawiać i poprawiać, a  kreska i tak będzie delikatna, z prześwitami. To potwornie irytujące, bo im dłużej macham pędzelkiem, tym mniej równa jest kreska. Poza tym cały proces malowania trwa dość długo, bo należy poczekać aż wyschnie pierwsza warstwa i potem dopiero nakładać kolejną.

Co do trwałości, to nie mam żadnych zastrzeżeń, trzyma się na oku cały dzień lub noc, nie odbija się, nie blednie i nie rozmazuje.  Można także użyć go jako cienia, należy tylko dobrze rozetrzeć, tworzy wtedy na powiece błyszczącą taflę. Trochę trudno się go zmywa, bo drobinek jest bardzo dużo.

Myślę, że Wibo musi popracować na swoimi linerami w żelu , te poprzednie, w kwadratowym opakowaniu, z identycznie schowanym pędzelkiem, także były średnie, szczególnie pod względem pigmentacji. 

Jutro pokażę Wam liner w płynie, który jest moim zdaniem zdecydowanie lepszy.

Pozdrawiam.

Dorota


"Tydzień z Wibo" trwa. Żeby wziąć udział w losowaniu lakierów, pod tym postem, w komentarzu, linkujcie Wasze notki.



25 grudnia 2012

Świąteczny Wibo-Box

Wczoraj, akurat jak zabierałam się za pieczenie sernika, zapukał do mnie listonosz i dostarczył mój

Świąteczny Wibo-Box



W pudełku znalazłam:

* lakiery z zimowej edycji Extreme Nails;


* lakiery z zimowej kolekcji Express Growth;


*róż w kulkach Sun Touch;


* eyeliner glossy;

* sylwestrowe lakiery Futura z serii Trend Edition Futura.


Były też prezenty: pędzel do pudru Lovely i ekologiczny notesik od portalu Zszywka.pl.


A wraz z życzeniami świątecznymi od Wibo przywędrował do mnie uroczy zestaw lakierów Extreme Nails.



Tym razem Wibo dodało także drugi Wibo-Box, bym mogła go Wam podarować. Tak więc wyczekujcie noworocznego konkursu lub rozdania.

Cóż mogę dodać, pudełko (jak zwykle zresztą) bardzo bogate, hojne i ciekawe. 

Pozdrawiam,

Dorota

PS Jestem chora, moja córka zresztą też:( Nie mogę nigdzie wyjść, nawet jedzenie mi nie za bardzo smakuje. Pozostaje mi tylko robić lizaki i lody z ciastoliny, którą pod choinką znalazła moja córcia.

25 września 2012

Moje Wibo...

Witam.
Jeszcze nie miałam okazji pochwalić się Wam, że zostałam Ambasadorką marki Wibo.


Jest to dla mnie miłe wyróżnienie i cieszę się ogromnie, że mój blog został zauważony pośród tak ogromnej ilości zgłoszeń. 

A żeby post był czymś więcej niż tylko informacją o "ambasadorowaniu", pokażę Wam mój niewielki zbiór kosmetyków Wibo właśnie. 



Paleta cieni rozświetlających Lovely nr 2- cienie są rzeczywiście mocno świetliste. Niebieskości używam w ograniczonej ilości, zazwyczaj w formie kreski.


Cienie rozświetlające Terra Cotta- świetne połączenie kolorystyczne trzech cieni.


Cienie z jedwabiem i wit. E nr 3- brązy na co dzień, pigmentacja ciut słaba, ale można coś zmalować. 


Moje ukochane linery: granatowy, brązowy i czarny. Wszystkie świetne!

Liner żelowy 03 granatowy- mimo niewielkich problemów z aplikacją,  dość często używam. Cudny kolor. 



Arsenał lakierów:)

I stosunkowo najnowszy nabytek- lakiery Lovely magnetyczne. Musze się zebrać i pokazać Wam wzór gwiazdy. 

Obecnie jest tego tyle. Zasadnicza większość lakierów i linery już na blogu się pojawiły, cienie jeszcze nie.  Zobaczymy, czym Wibo zaskoczy swoje Ambasadorki. Już nie mogę się doczekać na pierwszy WiboBox.

Pozdrawiam.




3 maja 2012

Wiosenne zmiany...


Kiedy przychodzi wiosna, zaczyna mocniej świecić słońce i w powietrzu czuję się powiew świeżości, człowiek nabiera ochoty na zmiany.


U mnie zmiany ostatnio dotknęły makijażu. Zamiast matowych brązów używam perłowych i satynowych cieni z Inglota, które nie dają mocnego kolory na oku, ale pięknie błyszczą i rozświetlają powiekę. Do tego kolorowa kreska i zdecydowanie więcej bronzera. Teraz można z nim trochę "zaszaleć". 


Bronzer- Hipoalergiczny puder prasowany brązujący nr 106 Celia

Cienie- Inglot Integra nr 44

Linery- Wibo granatowy i brązowy

A Wy także poczyniłyście jakieś wiosenne zmiany w makijażu?

Pozdrawiam.


4 marca 2012

W ramach weekendowego relaksu...zakupy

Kilka kosmetyków się skończyło, na kilka miałam ochotę. Wyskoczyłam więc w sobotę na małe zakupy, łącząc tym samym przyjemne z pożytecznym.


 Pielęgnacja:

1. Perfecta krem na dzień rozświetlający.  Wydał mi się bardzo interesujący. Ma bardzo porządny, szklany słoiczek. Cena : 15,50 zł

2. Soraya esencja przeciw starzeniu się skóry 30+. Dopadła mnie ostanio obsesja walki ze zmarszczkami. Trzydziestka na karku, trzeba pomyśleć o zdecydowanej walce z oznakami starzenia się skóry. Cena: 23 zł

3. AA Deo Fresh antyperspirant do skóry wrażliwej. Cena 9,50 zł



Makijaż

Nowości od Bell. Poszłam do mojej ulubionej drogerii po paletkę cieni Hean i oczywiście skusiłam się na coś jeszcze. Akurat przyszły nowości od Bell i nie mogłam się powstrzymać!

1. Royal Matt Hi-Tech Make-Up matująco- kryjący podkład z aloesem, cena : 14 zł

2. Face Modeller 4in1 baza+korektor+fluid+bronzer, cena :22 zł



3. Wibo żelowy liner w kolorze niebieskim, cena ok. 7 zł

4. Hean paleta cieni nr 408 , cena 14,50 zł


U Was też sobota jest dniem zakupów?  Czy może każdy dzień jest dobry na to, by sprawić sobie miłą "zakupową" niespodziankę?

Pozdrawiam.


3 marca 2012

Podsumowanie lutego *ulubieńcy*


Kilka drobiazgów, które przypadły mi do gustu w ostatnim czasie.


1. Joanna balsam do ciała z serii Z Apteczki Babuni. Dostałam go od Belli w BlogBoxie, sama pewnie bym go nie kupiła, bo ja naprawdę rzadko smaruje swoje ciało balsamami. A jaka to jest cudowna rzecz! Pięknie pachnie, świetnie się rozprowadza , cudownie nawilża i zmiękcza skórę. Używam go teraz wręcz nałogowo.
Zapach bzu wprowadza mnie w bardzo relaksujący nastrój. Dom moich rodziców cały otoczony był kiedyś drzewkami bzu, dlatego kojarzy mi się on z dzieciństwem, z beztroskim przebywaniem na świeżym powietrzu i oczywiście zbliżającymi się wakacjami. Często jako mała dziewczynka zrywałam całe mnóstwo gałązek, zanosiłam do domu i szukałam kwiatków z pięcioma odnóżkami. To ponoć miało przynosić szczęście.

2. Wibo liner w kolorze czarnym. Wygodne i całkiem precyzyjne maleństwo; choć moje kreski nie są idealne, lubię je malować. Liner trzyma się na oku cały dzień i ma intensywny kolor.  Jeśli dodać do tego śmieszną cenę (ok. 7 zł) mogę bez oporów stwierdzić, że to ideał.

3. Inglot róż w kremie nr 84. Pisałam o nim tu. Świetny produkt, piękny kolor, niezła trwałość. Używam codziennie!

4. Tołpa relaksujący krem pod oczy. Delikatny i lekki krem, który idealnie sprawdza się pod makijaż. Szybko się wchłania i nawilża skórę pod oczami.  Korektor z Inglota, który jest teraz u mnie w ciągłym użyciu, współpracuje z nim bez żadnych zarzutów.

5. Inglot puder transparentny nr 217. Ma zółty kolor, dzięki czemu fajnie niweluje zaczerwienienia. Przyzwoicie matuje i utrwala makijaż, a małe i poręczne opakowanie z puszkiem idealnie nadaje się do torebki. Więcej zdjęć tego kosmetyku tu. Recenzja pojawi się za jakiś czas.



Pozdrawiam.