Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do stóp. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do stóp. Pokaż wszystkie posty

3 marca 2013

Krem do stóp *Kolastyna*

Witam serdecznie. 
Nie mam ostatnio weny do pisania recenzji, chyba moja podświadomość przygotowuje się już do wiosny, ciągnie mnie więc bardziej w stronę porządków i odświeżania swojego domu, swojej garderoby i kosmetyczki na ten właśnie okres. Myślę więc, że w marcu "stworzę" kilka takich wiosennych notek, postaram się jednak nie rezygnować z recenzji, bo mam sporo kosmetyków do pokazania.

Przypomniałam sobie kilka dni temu, że mam w szafce ten krem do stóp (efekt porządków:)). Kupiłam go w zeszłym roku i oczywiście dopiero teraz udało mi się opróżnić opakowanie do końca.

Krem do stóp
z pękająca skóra pięt
10% Urea
*Kolastyna*


Pojemność: 75 ml
Cena: ok. 7 zł

Skład:

Krem ma za zadanie regenerować i odbudować naskórek, zapewnić stopom relaks, odświeżenie i odprężenie. Obecność mocznika nawilża i zmiękcza przesuszona i pękająca skórę, regeneruje i przywraca aksamitna gładkość. 

Wiem, że skład tego kremu nie jest zachwycający i ciągnie się w nieskończoność, ale o dziwo on bardzo mi pomaga. Moje stopy rzeczywiście stają się po jego użyciu miękkie i odświeżone, rzekłabym nawet, że nawilżone, szczególnie jeśli chodzi o pięty, bo z tymi mam często problem. Staram się jak najczęściej używać tarki i nakładać coś na stopy, ale i tak borykam się  z dużym przesuszeniem i szorstkością. Ten krem przynosi mi ukojenie i sprawia, że stopy wyglądają o wiele lepiej, a i ja lepiej się  z nimi czuje. Nie wiem, czy poradziłby sobie z pękająca skórą, na pewno jednak szorstkość i przesuszenie eliminuje.

Konsystencja jest odpowiednia, krem ładnie się wchłania, ale też pozostawia na skórze leki film. Nie przeszkadza mi to, jeśli smaruję nim stopy na noc, rano bywa to uciążliwe. Ma bardzo przyjemny zapach, świeży, bardzo mi pasuje akurat do kosmetyku przeznaczonego do stóp. 

Krem, jak dla mnie oczywiście, jest całkiem w porządku.

 

*******************************

 Wspomniałam na początku, że  wzięło mnie na porządki. Robię "przemeblowanie" w kosmetykach kolorowych, a to za sprawa zakupu zestawu szuflad (Real, cena 19,99).
Dość długo się opierałam takiemu sposobowi przechowywania kosmetyków, stawiałam na pudełka i koszyki wiklinowe, bo w moim odczuciu są po prostu ładniejsze,  ale względy praktyczne wzięły górę.



Szufladki są wykonane z plastiku, więc łatwo się je utrzymuje w czystości. Dzięki nim mam lepszy dostęp do wszystkich kosmetyków, nie muszę szukać po kilku pudełeczkach. Poza tym łatwiej je posegregować i poukładać, bo wielkość szuflad jest odpowiednia. Wydaje mi się, że są one także bardziej odpowiednie wtedy, gdy kosmetyki przechowuje się w łazience.



Żałuję, że kupiłam tylko jeden zestaw, chyba pojadę po następny. Okazało się, że trzy szufladki nie mieszczą nawet połowy tego, co mam.

Pozdrawiam.

Dorota

20 lipca 2012

Dla stóp...

Stopom też się coś należy...


Wulkaniczny peeling + Zmiękczająca maska-serum do stóp
*Perfecta* seria SPA
 
Pojemność: 6ml (5 ml+1ml)
Cena: ok. 2,5 zł

Informacja na opakowaniu:
peeling na bazie pumeksu ze skały wulkanicznej, olejku bawełnianego, ciekłej parafiny i alantoiny. Perfekcyjnie złuszcza zrogowaciały naskórek, pozostawiając skórę gładką i miłą w dotyku. Wspomaga krążenie, przez co rozgrzewa zziębnięte stopy.
Zmiękczająca maska-serum na zrogowaciały naskórek stóp na bazie roślinno-witaminowego kompleksu zmiękczającego, arniki górskiej, ciekłej parafiny i alantoiny. Doskonale zmiękcza zrogowacenia, przyspiesza naprawę pęknięć naskórka i nawilża  stopy.

Ten saszetkowy duet bardzo mnie zainteresował, opakowanie ładnie wygląda, opis kusi świetnymi rezultatami i oczywiście sama nazwa serii "SPA" zachęca. Jak to jednak często bywa, wcale w użyciu tak cudownie nie jest, a i efekty wcale nie takie spa. O ile peeling jest jeszcze całkiem w porządku, o tyle maska- serum już nie za bardzo. Nie odczułam zmiękczenia, nawilżenie już zupełnie. Raczej średni produkt.












































































































































Peeling+ krem
Granat 
*Bielenda*


Pojemność: 2x10 ml
Cena: ok. 3 zł

Informacja na opakowaniu:
Krok 1: peeling niezwykle przyjemny w aplikacji – skutecznie złuszcza martwe komórki naskórka, eliminuje szorstkość i zgrubienia, pobudza mikrokrążenie. Przygotowuje skórę do kompleksowego przyjęcia aktywnych składników kremu. Wygładza, zmiękcza, rozjaśnia i odświeża.
Krok 2: krem do stóp o lekkiej konsystencji – innowacyjna formuła łączy właściwości antybakteryjne i antyperspirant:zapobiega rozwojowi bakterii i grzybów, zmniejsza rogowacenie naskórka, przeciwdziała poceniu i neutralizuje przykry zapach potu, intensywnie nawilża i wygładza. Efektem ma być zdrowa, miękka i gładka skóra stóp, odświeżona i zadbana.

 W przypadku tego zestawu jest zupełnie odwrotnie, peeling nie za bardzo, krem natomiast całkiem świetnie nawilża skórę stóp. Złuszczenie jest znikome, to raczej przyjemny masaż dla stóp niż porządne złuszczenie, za to krem jest porządny: zmiękcza i nawilża. Chętnie kupiłabym taki krem do stóp w pełnowymiarowym opakowaniu. 


Od czasu do czasu przyjemnie jest zafundować sobie taki relaks dla stóp, nawet jeśli efekty nie są powalające.

Pozdrawiam.


12 maja 2012

Czy można przejść obojetnie obok Inglota?

Długi czas nie robiłam zakupów w Inglocie. Pisałam już kiedyś, że potwornie mnie zirytowała "promocja" na chusteczki matujące. Aby kupić je taniej, czyli za 9,99 a nie 19,99,  trzeba zrobić zakupy na kwotę 30 zł! No i co to za promocja? Ja naprawdę lubię bibułki matujące Inglota, ale 19 zł to lekka przesada, tym bardziej, że zużywam dwa opakowania w miesiącu. No więc się obraziłam i przez długi czas nic tam nie kupiłam. Problem jednak w tym, że obok wyspy Inglota przechodzę przynajmniej raz w tygodniu i trudno się było opierać. I uległam...
Sprawiłam sobie paletę na dziesięć cieni i kilka nowych kolorów

Freedom System
paleta na wkłady okrągłe
*Inglot*


A tu kolory. Część z nich to moje już zużyte cienie, cześć to świeżynki:




Kolory raczej stonowane, uniwersalne beże i brązy. Ale pozwoliłam sobie też na odrobinę szaleństwa- niebieski i fiolet!

Oczywiście na cieniach się nie skończyło. Kupiłam także bazę pod makijaż, która kosztowała 20 zł (10 ml) oraz kępki rzęs (25 zł) .




Jak widać rzęski już używane:)

Bardzo lubię robić zakupy w Inglocie i pewnie z nich nie zrezygnuje na dłuższą metę. Jednak bardzo mnie irytuje polityka tej firmy i uważam, że mogliby bardziej zadbać o polskie konsumentki, które tak naprawdę pozwoliły tej firmie zaistnieć. 

A Wy dziewczyny, potraficie przejść obojętnie obok Inglota?

**********************************************

Recenzowałam ostatnio żel do mycia twarzy Kolastyny. Większość z Was była zdziwiona, że ta firma nadal produkuje. Oznajmiam więc, że Kolastyna została wykupiona przez koncern Sarantis i dlatego te kosmetyki będą  nadal dostępne. Ja w ostatnim czasie kilka razy natknęłam się na produkty Kolastyny, szczególnie te do opalania (ale nie tylko). Wpadł mi tez w łapki taki oto krem:


Chciałabym jeszcze spróbować czegoś do demakijażu twarzy i oczu z tej firmy, ale wpierw muszę zużyć to, co zalega na półce w łazience.

Pozdrawiam.