Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż dzienny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż dzienny. Pokaż wszystkie posty

26 maja 2013

Róż do policzków nr 82, Inglot

Witam.
Czasem mam wrażenie, że cały czas kupuję róże  w tym samym kolorze; klasyczny różowy lub nieco przybrudzony odcień różowości. Co począć, w takich kolorach czuję stanowczo najlepiej.


Róż do policzków nr 82
Freedom System
Inglot


Wkład kosztuje 18 złotych i wystarcza na bardzo długo.


Numer 82 to mocno przybrudzony róż o lekko satynowym wykończeniu. Po mocnym roztarciu jest bardzo jasny (dużo jaśniejszy niż we wkładzie) i jeszcze bardziej różowy.


Róż jest bardzo miękki, przez co mocno się osypuje. Zresztą widać na zdjęciach, jak pędzel robi w nim dziurki, jak cała paleta przyprószona jest różowym proszkiem. Z jednej strony to plus, bo taka konsystencja sprawia, że kosmetyk idealnie się aplikuje, wspaniale rozciera i nie robi absolutnie żadnych plam. Dziś moja cera jest mocno wysuszona, a róż na tak kiepskiej bazie idealnie się rozprowadził i tych suchych skórek mocno nie podkreślił. Aczkolwiek może to też być wadą, bo kto lubi taki bałagan i nieestetyczny wygląd palety?


Na ten kolor mogą sobie pozwolić i osoby o bardzo jasnej karnacji, ale i ciemniejsze cery będą w nim się pięknie prezentować. Zdecydowanie lepszy jest on dla chłodniejszych typów urody. 


Trwałość na policzku określiłabym jako średnią, nałożony na puder matujący trzyma się trzy, może cztery godziny. Dlatego aplikuję go bezpośrednio na podkład,  a pudrując twarz omijam pliczki; wtedy mam spokój praktycznie na cały dzień i nie tracę tego delikatnego efektu satynowego rozświetlenia, który mi absolutnie wystarcza, nie potrzebuję już dokładać rozświetlacza. 
 
Wydaje mi się, że róże Inglota mają dość specyficzne kolory, zdecydowana większość odcieni jest lekko szarawa, taka właśnie przybrudzona. Mnie taka kolorystyka odpowiada, ale wydaje mi się, że nie każdy jest w stanie sobie dobrać róż w Inglocie, właśnie ze względu na tę szarą nutę w prawie całej kolekcji. Czy Wy tez tak myślicie? Jak Wam się podoba kolorystyka róży tej marki?

Pozdrawiam.

Dorota


29 kwietnia 2013

Tag- moja metamorfoza...


Witajcie,
z okazji poniedziałkowego "nic nie chcenia" makijaż, który ukazuje moją małą przemianę. 
Grey w tym oto poście (klik)zachęcała do udziału w zabawie, więc i ja się przyłączę, bo co jak co, ale w moim przypadku makijaż wiele zmienia. Zresztą, zobaczcie same.
Tag zatytułowany jest :"Moja metamorfoza". 

Zasady:
- stworzenie kobiecego makijażu, w którym czujecie się najlepiej oraz dodanie zdjęcia "przed", czyli bez makijażu ;
- dodanie baneru do notki oraz poinformowanie o zasadach, osobie, która Was otagowała oraz o założycielu tagu;
- otagowanie kilku osób ;
- dodatkowo możecie pod założycielską notką wklejać Wasze metamorfozy, które ukażą się w podsumowaniu tagu.
 
Tag zapoczątkowała weak-point. 
 

Mój "przemieniający" mnie makijaż prezentuje się tak:


I zdjęcie przed i po. 



Kosmetyki, których użyłam:
*podkład DERMIKA, Revisage, nr 01;
*puder bambusowy;
*korektor Bell, Perfect Cover;
*kulki brązujące, Mariza;
*róż Inglot nr 68 AMC;
*baza pod cienie Hean;
*tusz Wibo,
*kredka do oczu brązowa, Eveline;
*Cienie Inglot, nr 312, nr 351, nr 68, nr 117R, Integra nr 44;
*błyszczyk Vipera. 







 
I jak? Makijaż jednak sporo zmienia. 

Jeśli macie ochotę, to pokażcie i swoją przemianę.  Bardzo podoba mi się pomysł i uważam, że pokazanie się bez makijażu wcale nie jest czymś niewykonalnym.

Pozdrawiam.

Dorota

12 kwietnia 2013

Róż z brązem...

Piątkowy makijaż....


Delikatny dzienniaczek z błyskiem.  Dokleiłam po trzy kępki sztucznych rzęs, niby niewiele, ale dla mnie różnica jest, naturalnie mam krótkie i liche rzęsy. 



Na oku mam dwa cienie Inglota: 402 pearl i 109 AMC Shine. Trochę błysku na dzień nie zaszkodzi, szczególnie przy opadającej powiece, błysk bowiem ładnie wydobywa oko.


Co sądzicie o taki połączeniu kolorów? Lubicie perłowe cienie na dzień? Ja w takim makijażu czuję się bardzo dobrze, a róż w połączeniu z brązem według mnie zawsze wygląda efektownie, dziewczęco i świeżo.

*************************

Wczoraj przywędrowała do mnie paczka od Eveline Cosmetics.  Zabieram się więc za:
* Błyskawiczny lifting SOS na "kurze łapki", który wygładza wszystkie rodzaje zmarszczek wokół oczu. 
* Oczyszczający płyn micelarny do cery tłustej i mieszanej. 
*Termoaktywne serum do ciała.
*Drobnoziarnisty peeling do twarzy 3w1.


Pozdrawiam i życzę udanego piątkowego popołudnia.

Dorota

20 marca 2013

Akcent na dolnej powiece...

Witam serdecznie!
Od czasu do czasu mam ochotę bardziej podkreślić dolną powiekę. Taki makijaż jest korzystny dla oczu z opadającą powieką (czyli takich jak moje). Jest to też szybki sposób na podkreślenie oczu, bez nadmiernego wysiłku i przy użyciu minimalnej ilości cieni. Wystarczy tylko wybrać ulubiony kolor i rozetrzeć go delikatnie, ja zazwyczaj wcześniej maluje linię wodną i linię dolnych rzęs kredką, żeby całość miała szansę dłużej się utrzymać. 






To chyba mój ulubiony sposób na urozmaicenie makijażu dziennego.

Pozdrawiam.

Dorota

14 marca 2013

Fiolet...

Lubie fiolety, we wszystkich odcieniach, ale na oku bywają one bardzo zdradliwe. Moim patentem jest połączenie tego koloru z czarną kreską, oko jest podkreślone i nie wygląda niezdrowo.





Makijaż jest delikatny, ale podkreślający; taki bardzo w moim stylu, bo nie lubię nadto przedobrzać w dzienniaku. 

A Wy lubicie fiolety?

Pozdrawiam.

Dorota

8 marca 2013

Bibułki matujace na trzy sposby

Witam.
Bibułki matujące to fantastyczny wynalazek. Dla mnie, osoby z tłustą cerą, jest to rzecz niezbędna. W chwili obecnie mam bibułki Wibo i Inglota, chciałabym Wam pokazać, jak i kiedy ich używam.


Bibułki Inglota, zwane chusteczkami matującymi (opakowanie zawiera 50 sztuk) są dość drogie, kosztują około 20 złotych. Jeśli się wyda w Inglocie 30 złotych, to można je zakupić za 10 złotych (szalona promocja, nic tylko koszystać:/) .Wykonane są z przedziwnego materiały, bardzo elastycznego, podatnego na odkształcenia. Świetnie się je do twarzy przykłada, fantastycznie zbierają sebum. Jedna bibułka powinna wystarczyć na całą twarz.


Bibułki Wibo ( opakowanie zawiera 40 sztuk, kosztują około 5 złotych) wykonane są po prostu z papieru, który trochę mi przypomina papier śniadaniowy, ten śliski i błyszczący Te bibułki to dla mnie taka cieńsza wersja papieru do kanapek. Jedna sztuka zdecydowanie nie wystarczy do zmatowienia całej twarzy.


Tak wyglądają z połowie "zużyte" bibułki. Widać dobrze, że te z Inglota zbierają sebum głęboko z porów, tworzą się na nich takie tłuste kropeczki (dlatego wydaje mi się, że są bardziej skuteczne) . Te od Wibo po prostu robią się bardziej przezroczyste, także doskonale widać, jak tłusta była cera. 

Inglot

Wibo  

I rzecz zasadnicza- jak ja bibułek używam?

Po pierwsze, matuję nimi twarz wtedy, gdy się spieszę, a krem niedostatecznie się wchłonął. Czasem tak się dzieje, że nawilżające kosmetyki tworzą na buzi tłusty film i trudno mi się na to nakłada podkład, dlatego ściągam nadmiar bibułką i już jest lepiej. Poza tym zauważyłam, że po takim wstępnym zmatowieniu skóry ona się jednak wolniej przetłuszcza i dłużej mogę się cieszyć matowym wyglądem. Do tego kroku używam bibułek Wibo.




Po drugie, ściągam nadmiar pudru lub podkładu zaraz po wykonaniu makijażu. Oj mam ciężką rękę, szczególnie do pudru i bardzo często zaraz po pomalowaniu się widzę, że nie wygląda to dobrze. Wtedy też wyciągam chusteczkę matującą i zdejmuje nią lekko nadmiar kosmetyków. Zdarza się też, że nie podoba mi się błyszczące wykończenie podkładu i zanim nałożę puder, to matuję skórę. Do tego kroku wykorzystuję zazwyczaj bibułki Wibo.


Po trzecie, do zmatowienia skóry w ciągu dnia.  To chyba oczywisty i niewymagający wyjaśniania krok. Każdy w ten właśnie sposób bibułki wykorzystuje. Do tego celu najbardziej lubię chusteczki Inglota, są bardzo skuteczne i w ogóle nie naruszają makijażu .


Co myślicie o takich sposobach używania bibułek? A może dzięki nim zużyjecie bibułki, które wydają się Wam bezużyteczne i zalegają w kosmetyczce?

Pozdrawiam. 

Dorota

6 marca 2013

Mój makijaż dzienny

Witam.
Bardzo lubię oglądać zdjęcia makijaży, jest kilka blogów, na których takich właśnie postów wyczekuję najbardziej. Nie ukrywam, czasem przypatruję się z zazdrością, bo moje makijaże nie zawsze wychodzą tak, jak bym sobie tego życzyła, poza tym lubię oglądać piękny makijaż na ładnej dziewczynie, takie obrazy zawsze cieszyły moje oko. Nieustannie na przykład oglądam Gray, ależ ona ma ładne oczka!

Zainspirowana postami simly_a_woman   oraz kosmetycznego-przekładańca i ja postanowiłam zaprezentować mój codzienny makijaż, zwykły, ale jednak zmieniający bardzo moją twarz. Simply pokazała, jak wykonuje makijaż na opadającej powiece, odsyłam Was do niego bardzo gorąco, bo jest szalenie przydatny. Post kosmetycznego-przekładańca to przepis na udany makijaż w 10 minut.




Gdybym pokazała tylko zdjęcie makijażu, pewnie można by się zastanawiać, czy to jest w ogóle jakikolwiek makijaż. A jednak, efekt przed i po ukazuje brutalną prawdę. 


Moje oczy uważam za dość trudne w obsłudze, są małe, dość głęboko osadzone i niestety, z opadająca powieką.  Dlatego staram się je choć odrobinę podkreślić, ale najbardziej stawiam na policzki. Lubie róże i pudry brązujące, nie pogardzę też czymś delikatnie rozświetlającym. 

Do makijażu użyłam:


* podkładu Revisage, Dermika;
* pudru bambusowego;
* korektora w kremie z Inglota (zapomniałam o nim i nie ma go na zdjęciu);
* różu do policzków o numerze 82 z Inglota;
* tuszu Wibo;
* błyszczyka Inglota, numer 96;
* cieni Inglota.

Tak wyglądam prawie codziennie, makijaż nie zajmuje mi za dużo czasu i czuję się w nim komfortowo.

Pozdrawiam.

Dorota

5 stycznia 2013

"Tydzień z Wibo"- cienie Fashion Colors 2

Cienie Fashion Colors 2 to małe paletki,w których znajdziemy połączenie dwóch kolorów, idealnych do makijażu typu smokey.


Pojemność: 2,5 g 
Cena za sztukę: ok. 8 zł

Cała kolekcja składa się z sześciu zestawów kolorystycznych.

Fashion Colors 01
"My Soul"

Ten biały cień jest najlepszym spośród wszystkich pozostałych jasnych kolorów tej kolekcji. Jest miękki, dobrze się nakłada, daje intensywny i widoczny kolor na powiece. Czarny wypada jak szary, czyli zdecydowanie jaśniej, ale dobrze się komponuje z tą lekko metaliczna bielą. Udane połączenie, cienie także przyzwoitej jakości.



 Fashion Colors 02
"Swiss Garden"

Metaliczna zieleń i złamana biel- dla mnie zestaw bardzo odważny. Na całą powiekę bym nie zaryzykowała, ale na dolnej wygląda bardzo ładnie. Cienie są trochę twarde, nie należy krepować się z nabieraniem na pędzelek.


 Fashion Colors 03
"Spanish love"

To moje ulubione kolory, wspaniałe do dziennego makijażu. Tu także raczej twarda i nieco sucha konsystencja, trzeba do tego przywyknąć.  Cienie bardzo ładnie się łączą, dobrze się  z nimi współpracuje. 


 Fashion Colors 04
"Clubbing Sunrise"

Jasny róż i przybrudzony fiolet- idealna kompozycja (aparat zjadł mi kolor, na żywo jest ładniejszy i intensywniejszy).  Bardzo lubię fiolety i choć nie zawsze udaje mi się dobrze wykonać nimi makijaż, to i tak ich używam. Pigmentacja fioletu jest słaba, ale można, pracując z ilością, uzyskać i mocniejszy efekt. Bardzo dobry zestaw do codziennego makijażu.



Fashion Colors 05
"Feelin Hot"

Szarość i biel to klasyk do makijażu smokey.  Tu także dość twarde i suche cienie, ale dobrze się łaczące. Nie jest to mój kolor, w szarościach wyglądam na zmęczoną i niewyspaną, tak więc raczej rzadko je noszę, a jeżeli już, to wzbogacone kolorową kreską.



Fashion Colors 06
"HoneyMoon"

Granat z tego zestawu od razu mnie zachwycił, jest boski, ale niestety jego pigmentacja jest bardzo słaba. W opakowaniu wygląda wspaniale, na oku taki kolor jest bardzo trudny do uzyskania i wychodzi bardziej coś wpadającego w błękit. Nie jest to brzydki kolor, ale zaskakujący.




Cienie są różne, niektóre paletki jakościowo wypadają lepiej, inne gorzej i kolory mogą się nieco różnić po nałożeniu na powiekę (radzę sprawdzić kolor przed zakupem, żeby uniknąć rozczarowania). Mają dość specyficzną konsystencję, bardzo różnią się od popularnych cieni Inglota, są twardsze i inaczej się rozcierają. Na bazie są trwałe, nie zbierają się w załamniu powieki, ale delikatnie tracą pigmentację w ciągu dnia. Tak więc wieczorem na oczach są, ale lekko wyblakłe.

Do każdego opakowania dołączono aplikator, można nim nałożyć cienie, ale to nie jest przyjemne, zdecydowanie bardziej wolę pędzelki; od biedy jednak można je wykorzystać. Samo opakowanie jest w porządku, a wzorek wytłoczony na cieniach przyciąga oko i co tu dużo mówić, my kobietki lubimy takie detale.

Myślę, że ogromną ich zaletą są ciekawe połączenia kolorów, za pomocą jednego zestawu można wymalować kompletny makijaż.


Pozdrawiam.

Dorota

 

Jeśli masz ochotę przyłączyć się do "Tygodnia z Wibo" i wziąć udział w losowaniu lakierów do paznokci, zapraszam tu
 
Do 20 stycznia trwa także rozdanie z Wibo- Boxem w roli głównej! (klik)

04.01.2013- 10.01.2013                                        

16 grudnia 2012

Mój makijaż...

Witam.
Dziś o moich kosmetykach do dziennego makijażu.


Bardzo lubię nakładać makijaż, czas na to poświęcony wcale nie uważam za stracony.  Jest taki moment, który wprowadza mnie w dobry nastrój i za żadne skarby z tego nie zrezygnuję.


 Zaczynam od podkładu, korektora i bazy pod cienie. Potem nakładam puder, róż i puder brązujący.


Najczęściej sięgam po cienie Inglota, mam paletę idealną do dziennego makijażu. 


Tusz Wibo. Przyznam szczerze, że to zaskakujący kosmetyk, całkiem nieźle radzi sobie  z moimi cienkimi i rzadkimi rzęsami.


Róży mam kilka i tak naprawdę zmieniam je dość często . W tym tygodniu zaprzyjaźniłam się  z Bell.


Pod różem schował się rozświetlacz z Inglota. 


Na usta nakładam po prostu wazelinę, bo ta chroni najlepiej przed mrozem.

A jakich Wy używacie kosmetyków do dziennego makijażu? Koniecznie napiszcie w komentarzach.

Pozdrawiam.

Dorota