Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oczyszczanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oczyszczanie. Pokaż wszystkie posty

12 kwietnia 2013

Żele dwa...

Witam. 
Trafiają się nam czasem kosmetyki, które nie są ani dobre, ani złe; ot, po prosty zwyczajne.  Takie dwa żele właśnie zużyłam, a że postów  z denkami nie robię (meczy mnie ogromnie zbieranie pustych opakowań), to dziś krótkie recenzje tychże kosmetyków. 

Żel nawilżanie&dotlenianie               Żel myjący antybakteryjny
Soraya                                               Barwa





Żel Soraya ma za zadanie oczyszczać skórę z makijażu, zanieczyszczeń i toksyn. Zawiera kompleks aqua-cell z kwasem hialuronowym oraz lipostyminę i białą lilię. Jego główna zaletą jest odświeżenie, jakie daje skórze, a efekt ten potęguje świeży zapach.  Dość dobrze oczyszcza, ale absolutnie nie nawilża. Mogłąbym nawet zaryzykować stwierdzenie, że lekko wysusza, choć to także jest zależne od stanu cery. Poz tym nie podrażnia i w ogóle jest całkiem w porządku. Nie jest drogi (kosztował ok. 8 złotych) i przyjemnie się go używało, dobrze spisuje się do mycia twarzy gąbeczkami czy myjkami, staje się wtedy jeszcze bardziej wydajny.


Siarkowa Moc natomiast przeraża zapachem. To nie jest delikatny zapaszek, a odór detergentu, który trudno znieść. Zapach jest dla mnie istotny, więc okropnie się umęczyłam przy jego stosowaniu. Myślę, że gdyby nie dobre działanie, to bym go w ogóle nie zużyła.
Żel zawiera siarkę, naturalny oligosacharyd, proteiny pszeniczne, glicerynę i panthenol. Świetnie zmywa makijaż i zanieczyszczenia, dobrze się pieni i jest w miarę delikatny dla skóry. Delikatnie zmniejsza pory. Nie zauważyłam szczególnego działania na zaskórniki czy wypryski, ale też się takiego nie spodziewałam, bo ile może zrobić żel, który ma kontakt ze skórą raptem przez kilka chwil. Oczekiwałam dobrego oczyszczenia i takowe dostałam. Nie sądzę jednak, że jeszcze sięgnę po cokolwiek z serii Siarkowa Moc Barwy, zapach jest dla mnie nie do zaakceptowania.

Tyle w temacie. Znacie może któryś z tych żeli? Podzielcie się spostrzeżeniami. 

Pozdrawiam.

Dorota

16 grudnia 2012

Pianka myjaca do twarzy i oczu *Lirene*

Zaintrygowała mnie ta pianka, jak tylko dostrzegłam ją  w drogerii, od razu zapragnęłam wypróbować. Oczywiście miałam pewne wątpliwości, ale czymże jest drobna niepewność wobec ciekawości nowego kosmetyku.

Design Your Style 20+
pianka myjąca do twarzy i oczu
olejek bawełniany, wyciąg ze słonecznika, gliceryna
*Lirene*


Pojemność: 150 ml
Cena: ok. 14 zł

Informacja na opakowaniu:



Skład:

Przed użyciem należy wstrząsnąć pojemnikiem i wycisnąć odrobinę. Tu zalecam ostrożność, bo naprawdę niewiele wystarczy by twarz umyć, a  z opakowania wydobywa się spora ilość.


Mycie twarzy kosmetykiem w takiej formie to dziwne uczucie, pianka zawsze kojarzy mi się z czymś do golenia, tu służy do oczyszczania. Spieniać jej na twarzy nie trzeba, bo ona już jest "puszysta", tak więc należy tylko delikatnie rozprowadzić i wmasować w skórę. Ma całkiem zbitą konsystencje, nie spływa z twarzy.

Zapach ma subtelny, bardzo przyjemny. Nie podrażnia cery i oczu, jest wyjątkowo delikatna. Ta delikatność dotyczy też skuteczności, mam wrażenie, że nie oczyszcza skóry tak dobrze, jak bym sobie tego życzyła. Zmywa, ale lepiej wcześniej wykonać demakijaż, to znacznie podnosi skuteczność oczyszczania. Często wyręczam się żelem do mycia podczas demakijażu, tak jest szybciej i łatwiej. Z tą pianką jednak taka strategia oczyszczania się nie sprawdza, dlatego używam jej już tylko rano.

Pianka zdecydowanie nie wysusza i nie podrażnia, nie ściąga też skóry. Nawilżenia nie daje, ale też nie sądzę, by się ktoś tego spodziewał po piance myjącej.

Trudno powiedzieć, ile jej jeszcze w opakowaniu zastało. Jest nieziemsko wydajna, mam ja od ładnych paru miesięcy i końca nie widać, ale na jak długo wystarczy nie wiem. Myślę, że jeśli wziąć pod uwagę stosunek ceny do wydajności, to jest rewelacyjnie.

Tego typu produkt myjący stanowi miłą odmianę od żeli czy mleczek. Zdecydowanie bardziej sprawdza się do porannej pielęgnacji, do wieczornego oczyszczania potrzeba mi skutecznego żelu lub płynu micelarnego.

Myślę, że skuszę się jeszcze na piankę myjącą, ale następnym razem wypróbuję Marion.

Pozdrawiam.

Dorota

6 maja 2012

Żel do mycia twarzy *Kolastyna*

Oczyszcza, odświeża, nie wysusza...

Refresh
żel do mycia twarzy do cery normalnej i mieszanej
*Kolastyna*


Pojemność: 150 ml
Cena: ok. 9zł


Skład:


Żel ma bardzo przyjemny zapach. Faktycznie odświeża buzię i całkiem dobrze oczyszcza. Zmywałam nim twarz i rano, i wieczorem. Dobrze sobie radził z makijażem, nawet oczy oczyszczał bez wywołania podrażnień. Żel faktycznie nie wysusza, nie napina, nie ściąga skóry. Jego jedynym mankamentem jest wodnista konsystencja, która powoduje szybsze zużywanie kosmetyku i jego mniejszą wydajność.

Żel jest naprawdę godny i uwagi i myślę, że warto się nim zainteresować.

Pozdrawiam.



29 kwietnia 2012

Oliwkowy płyn micelarny *Ziaja*

  I oto jest Ziaja

oliwkowy płyn micelarny
oczyszczanie twarzy, demakijaż oczu


Delikatny płyn micelarny z naturalnym olejem oliwkowym przeznaczony do codziennej pielęgnacji twarzy i delikatnej skóry wokół oczu.

 Działanie:
• zapewnia łagodny demakijaż,
• skutecznie zapobiega wysuszaniu,
• zmiękcza skórę oraz tonizuje naskórek,
• wpływa kojąco na podrażnienia.

Pojemność: 200 ml
Cena: ok. 7 zł


Skład:

Nie jest to płyn, który stanie się hitem wśród płynów micelarnych rodzimych marek.To raczej taki średniak, może nawet coś poniżej średniaka. Zupełnie nie radzi sobie z makijażem oczu, rozmazuje tusz, liner delikatnie rozpuszcza, ale nie zmyje do końca. Wprawdzie nie podrażnia oczu, ale z makijażem sobie nie poradzi. Trzeba go zużyć sporo, żeby dokładnie oczyścić oczy. Jeśli chodzi o twarz, to jest lepiej, bo delikatny podkład raczej zmywa. Nie pozostawia na twarzy klejącego filmu, co niewątpliwie jest jego zaletą. Nie powoduje wysuszenia, pieczenia czy jakichkolwiek podrażnień.

To, co mnie w nim potwornie irytuje, to piana, która się tworzy podczas wstrząsania butelką. Jak pocieram wacikiem twarz to mam wrażenie, że jest on  nasączony mydłem, bo pod wpływem pocierania i na płatku taka delikatna piana się tworzy. Dlatego zupełnie nie wyobrażam sobie, bym mogła go nie zmyć z twarzy. Dlatego na tonik też nie za bardzo się nada.

W moim odczucie jest to raczej przeciętniak i najprawdopodobniej nie kupię go ponownie. 


Macie jakieś doświadczenia z tym płynem? Piszcie!

Pozdrawiam. 


13 kwietnia 2012

Glinka zielona *Stara Mydlarnia*

Nie ma to jak naturalna zielona glinka. Nic tak nie oczyszcza twarzy, jak taka samodzielnie przygotowana maseczka glinkowa.

Glinka zielona
*Stara Mydlarnia*


Informacja na opakowaniu:


Pojemność: 90 g (wystarczy na ok. 8 maseczek)
Cena: 19zł

Glinka zielona to po prostu zielony proszek, który należy wymieszać z wodą, płynem micelarnym lub hydrolatem. Ja w tym celu używam płynu micelarnego. Powstałą, niezbyt atrakcyjnie wyglądająca papkę, nakładamy na twarz i pozostawiamy na ok. 20 minut. Należy ją też co jakiś czas spryskać wodą (np. termalną), aby nie zaschła na twarzy.


Przy regularnym stosowaniu przynosi ona świetne efekty. Twarz jest oczyszczona, nawilżona i zrelaksowana. To zadziwiające, ale rzeczywiście glinka i nawilża, i oczyszcza- nie daje tego właściwie żadna znana mi oczyszczająca maseczka saszetkowa. Świetnie też łagodzi wszelkie podrażnienia, a wypryski łatwiej i szybciej się goją (jeśli stosuję regularnie maskę  z glinki, to  nowe wypryski nie pojawiają się!).  Poza tym mam przekonanie, że nie nakładam na buzię niczego sztucznego, a coś zupełnie naturalnego, co z pewnością mi nie zaszkodzi. Jeśli chcecie dobrze oczyścić twarz, zdecydowanie taką glinkę polecam.


Jest tylko jeden minus-  zmywanie. Trzeba mieć naprawdę sporo cierpliwości, ale efekt jest wart zachodu.

Pozdrawiam. 


31 marca 2012

Podsumowanie marca *zużycia*

Kolejny miesiąc za nami. Pogoda może dziś niezbyt przyjazna (przynajmniej u mnie), ale na szczęście marzec przyniósł nam wiosnę!!!!
Co "wykończyłam" w tym miesiącu:



1. Szampon z pokrzywą i zieloną herbatą *Joanna*- uwielbiam szampony i odzywki z serii Naturia. Chyba za często o nich piszę, muszę w końcu spróbować czegoś innego.  

2. Peeling myjący *Joanna*- jedni je kochają, inni nienawidzą. Ja jestem zdecydowaną zwolenniczką tych peelingów, świetnie się sprawdzają. 

3. Żel nawilżający do mycia twarzy *Lirene*- naprawdę dobry żel. Ostatnio był moim zdecydowanym faworytem. 


4. Chusteczki matujące *Wibo*- raczej przeciętne, ale też nie najgorsze.  Dość szybko się zużywają, ale są tanie. W kategorii chusteczek matujących dla mnie wciąż faworytem są bibułki Inglota. 

5. Balsam do ust *Tisane*- jeden z najbardziej znanych i cenionych polskich produktów. Uwielbiam ten balsam za skuteczność, konsystencję, zapach i uniwersalność. Używałam i używam nie tylko na usta, ale także na skórki wokół paznokci. Efekt rewelacyjny!

6. Zimowy krem rozgrzewający *Cztery Pory Roku*- rozgrzewać to może on nie rozgrzewa, ale dobrze nawilża skórę dłoni. Jak widać świetny nie tylko na zimę.


I oczywiście maseczki:

1. Ogórek&Limonka *Bielenda*- najlepsza ze wszystkich maseczek do cery tłustej, jaka używałam z polskich marek. Oczyszcza, odświeża i nawilża. Naprawdę godna polecenia!

2. Maseczka głęboko oczyszczająca *Under20*- przeciętniak. Raczej nie skuszę się ponownie. Ma bardzo intensywny zapach i nie oczyszcza aż tak bardzo jak na przykład Bielenda. 

3. Peeling+maseczka odżywcza Czarna Oliwka *Bielenda*- przyjemna, ale bardziej nada się do cery normalnej lub suchej niż do tłustej. Peeling jest dobry, za to maska jest zdecydowanie za ciężka dla mojej cery.

4. Peeling drobnoziarnisty *Perfecta*- bez niego to ja już nie wyobrażam sobie życia. Jest rewelacyjny! Z pewnością będę używać go regularnie, bo daje świetne efekty.

I tyle. Jak to kiedyś któraś z Was napisała pod moim postem ze zużyciami: 
"I do kosza!"

Pozdrawiam.



28 marca 2012

Żel nawilżający do mycia twarzy *Lirene*


Żel nawilżający
do mycia twarzy z wyciągiem z lipy i gliceryny
*Lirene*





Informacja na opakowaniu:






Skład:





Cena: ok. 15 zł

Ten żel to naprawdę świetny kosmetyk. Jest delikatny, a przy tym bardzo skuteczny. Pięknie oczyszcza, zmywa makijaż i wszelkie inne zanieczyszczenia z twarzy. Spokojnie można nim także myć oczy! Zapach jest bardzo delikatny, świeży. Cała ta niebieska seria Lirene ma przyjemny zapach (mi on bardzo odpowiada).

Sam żel jest bardzo gęsty i dobrze się pieni, choć nie tworzy na buzi takiej ogromnej piany (jest gęsty, dlatego nie spływa z palców; dzięki temu jest także ogromnie wydajny). Świetnie sprawdza się z myjkami i gąbeczkami do twarzy. Bardzo lubiłam go używać i rano, i wieczorem. 

Oczywiście żel sam w sobie buzi nie nawilży i tu uważam tę obietnicę za przesadzoną. Natomiast zdecydowanie twarz po jego użyciu nie jest wysuszona czy ściągnięta, a miękka i odświeżona. I właśnie dlatego żel ten był ostatnio moim ulubionym- skuteczny, a nie wysuszał!

Z czystym sumieniem polecam. Myślę, że wiele z Was byłaby z niego zadowolona.


I choć żel jest świetny, postanowiłam spróbować czegoś nowego. Postawiłam  na piankę myjąca, także Lirene. Zobaczymy, jak się będzie spisywać.





**********************************************

I jeszcze dwa kosmetyki, które dziś wpadły w moje chciwe na nowości łapki:

Naturalny oliwkowy płyn micelarny
*Ziaja*

Cena: 8,49 zł



Prasowany róż do policzków
2skinPocket
nr 051
*Bell*

Cena: 9 zł



Pozdrawiam.


24 marca 2012

Kojący żel do mycia twarzy *Mincer*

Żel przywędrował do mnie w BlogBoxie. Bardzo mnie zainteresował i szybciutko zabrałam się za jego używanie.

Kojący żel do mycia twarzy
do cery wrażliwej
*Mincer*



 Informacja na opakowaniu:

Kojący żel do mycia twarzy do cery wrażliwej delikatnie i skutecznie usuwa makijaż oraz oczyszcza pory sprawiając, że skóra staje się odświeżona, aksamitnie gładka i miękka w dotyku. Składniki aktywne: Bacocalmine i D-Panthenol łagodzą podrażnienia oraz redukują nadwrażliwość skóry na negatywne bodźce zewnętrzne, nie naruszając przy tym jej naturalnej powłoki ochronnej. Pentavitin natychmiastowo nawilża skórę, likwiduje jej szorstkość oraz utrzymuje wysoki poziom nawilżenia nawet po myciu. Żel nie powoduje wysuszenia i uczucia ściągnięcia skóry. Zachowuje naturalne pH.

Pojemność: 150 ml

Żel jest rzeczywiście bardzo delikatny, nie podrażnia skóry, nie szczypie w oczy. Bardzo mocno się pieni, a po osuszeniu skóra nie jest wysuszona czy napięta. Oczyszcza średnio, nie domywa buzi tak zupełnie; jak przemywałam twarz wacikiem po jego zastosowaniu, to zupełnie czysty on nie był. Myślę, że to po prostu   skutek uboczny tej łagodności. 

Ze względu na to, że się mocno pieni, jest bardzo wydajny. Używałam go w połączeniu z gąbka z celulozy, wtedy stopień oczyszczenia jest zdecydowanie lepszy. 

Jeśli szukacie bardzo łagodnego żelu myjącego, to zdecydowanie polecam.

Pozdrawiam.



30 stycznia 2012

Podsumowanie stycznia *ulubieńcy*

I styczeń już się kończy! Mroźno i zimno się zrobiło, znaczy w końcu mamy zimę. Tylko śniegu mi brak. W tym miesiącu wróciłam do pracy i dlatego na wszystko miałam mniej czasu. W makijażu i pielęgnacji starałam się ograniczać, by nie chodzić spać o 24:00 i nie wstawać o 5:00 rano. Najczęściej sięgałam po te właśnie kosmetyki:




1.Baza pod cienie Hean- cały dzień trzyma cienie, jestem z niej zadowolona. Świetnie się ją nakłada, jest miękka i nie roluje się na powiece.

2. Liner Wibo- takie małe cudeńko, którym maluję kreseczkę szybko i bez zbędnego brudzenia innych pędzelków.Pisałam o nim tu.

3. Mała paletka cieni Inglot Integra- cienie są słabo nasycone kolorami, ale mnie właśnie o to chodzi. Nie można z nimi przesadzić. Ładnie rozświetlają powiekę i świetnie łączą się z brązami.

4. Korektor Inglot- bardzo tłusty i kremowy, całkiem dobrze sprawuje się pod oczami (choć zasadniczo nie do tego jest przeznaczony). Ukrywa cienie w sposób zadowalający i przypudrowany nie zbiera się w zmarszczkach. 

5. Płyn micelarny Lirene- ubóstwiam! Pisałam o nim tu. 

6. Gąbka do demakijażu - cudownie peelinguje skórę. Nie jest bardzo ostra, ale świetnie oczyszcza i wygładza cerę. Z żelem do mycia z Delii sprawdza się idealnie. Dzięki niej wieczorny demakijaż nie zabierał mi za dużo czasu. Gąbkę kupiłam w dwupaku, jest to firma KillyS. Zastąpiła mi moje dotychczasowe myjki, które pokazałam tu.










 Ot, wszystko. A zanim się obejrzę, pewnie już będę pisać o ulubieńcach lutego.


Pozdrawiam.





20 listopada 2011

Mój „maseczkowy” niezbędnik


Uwielbiam maseczki! Choć nakładanie i zmywanie masek z twarzy zabiera sporo czasu, to często je stosuję, bo świetnie działają na moją skórę. Regularność jest tu oczywiście kluczowa, wtedy właśnie osiąga się najlepsze efekty.  Jako posiadaczka skóry tłustej ze skłonnością do zaskórników używam głównie masek oczyszczających, odblokowujących pory. 
 
Dziś pokażę maseczki gotowe, które kupić można w drogerii i które nie wymagają aż tak wielkiego nakładu czasu na ich przygotowanie. Ja mam też kilka swoich ulubionych maseczek, które można przygotować samodzielnie, ale to już temat na innego posta.


Moje ulubione "gotowe" maseczki.


Moim zdecydowanym faworytem  jest  "BIELENDA  Ogórek&Limonka".


Maseczka przeznaczona do skóry tłustej i mieszanej, składa się z dwóch kroków: głęboko oczyszczający i intensywnie nawilżający.
Na opakowaniu widnieją następujące informacje: skoncentrowany preparat o silnym działaniu oczyszczającym, antybakteryjnym i nawilżającym. Skutecznie i szybko pozwala zwalczyć niedoskonałości cery mieszanej i tłustej. Krok I: natychmiast odblokowuje i zwęża pory, usuwa obumarłe komórki naskórka, pochłania nadmiar sebum i reguluje jego wydzielanie. Krok II: skutecznie matuje skórę i nawilża, regeneruje i łagodzi podrażnienia, rozjaśnia przebarwienia potrądzikowe.




Maseczkę stosuję tak, jak zaleca producent: nakładam krok I na 10 minut , potem zmywam. Następnie nakładam cienką warstwę żelu (krok II) i pozostawiam do wchłonięcia. Saszetka z maską wystarcza na jedno użycie, natomiast żel z kroku II wystarcza mi na ok. 5 zastosowań. 
Jest to zdecydowanie mój faworyt! Jedna z niewielu maseczek, po których naprawdę widać efekty. Skóra jest oczyszczona i bardzo dobrze nawilżona, gładka i widocznie odświeżona. Moja cera po całym dniu często jest zaczerwieniona i szara. Ta maska usuwa to z twarzy i za to cenię ten produkt.

Następnym ulubieńcem  do oczyszczania jest "DERMIKA Perfekcja- maseczka oczyszczająca".

Maseczka głęboko oczyszczająca z aktywną glinką zieloną, zmniejsza problemy cery tłustej i mieszanej. Działa lekko peelingujaco, usuwa nadmiar sebum i martwe komórki. Wygładza cerę, zmniejszając pory, poprawia i wyrównuje koloryt. Łagodzi objawy podrażnień, poprawia napięcie skóry, nawilża, ujędrnia i nadaje zdrowy, młodzieńczy wygląd.  Maseczkę nakładamy na twarz, a po 10 minutach zmywamy, wykonując delikatny masaż kolistymi ruchami. 
















Maseczka rzeczywiście rewelacyjnie oczyszcza i matuje skórę. Po jej użyciu spokojnie można nałożyć makijaż i nie martwić się świeceniem przez cały dzień. Po jej zastosowaniu mam uczucie naprawdę czystej cery i wiem, że często stosowana ogranicza ilość wyprysków na twarzy.

Bardzo też lubię używać "BIELENDY Eco Care- Glinka zielona".

Bioorganiczna maseczka na twarz, szyję i dekolt. Przeznaczona do skóry tłustej, mieszanej i trądzikowej.
Skoncentrowany preparat o skutecznym działaniu antybakteryjnym, oczyszczającym i ujędrniającym. Zwęża pory, zapobiega powstawaniu zaskórników i wyprysków, radykalnie usuwa obumarłe komórki naskórka, nagromadzone zanieczyszczenia oraz nadmiar sebum. Zapobiega powstawaniu zmarszczek. Doskonale odżywia, ujędrnia, poprawia elastyczność zwiotczałej skóry oraz wyrównuje koloryt szarej, pozbawionej blasku cery.
Efekt: oczyszczona, gładka, jędrna i matowa skóra.













Stosuję tę maskę głównie dlatego, że działa praktycznie tak samo jak krok I Ogórek&Limonka, a po niej mogę zużyć resztę żelu nawilżającego z kroku II. Maska oczyszcza i wygładza skórę, delikatnie koi nadmierne przetłuszczanie. Efekt zadowalający.

Ostatnim ulubionym maseczkowym wynalazkiem jest "BIELENDA Karoten".

Skoncentrowany zabieg o silnym działaniu regenerującym, skutecznie i szybko przywraca blask skórze zmęczonej, szarej, zestresowanej, pozbawionej jędrności. Krok I: serum regenerujące błyskawicznie poprawia jędrność, elastyczność i napięcie skóry, przeciwdziała powstawaniu zmarszczek, skutecznie zmniejsza już istniejące. Odżywia i regeneruje.
Krok II: maseczka przywracająca blask nadaje skórze piękny, zdrowy odcień. Optymalnie nawilża, odżywia i wzmacnia cerę.









Maseczkę (zarówno krok I i II) nakłada się i pozostawia do wchłonięcia. Ja używam tylko kroku pierwszego, ponieważ w tym drugim są jakieś drobinki rozświetlające i to mi nie pasuje. Natomiast serum jest świetne i bardzo poprawia kolor mojej skóry. Jest bardzo wydajne i szybko wchłania się w skórę. Nie obciąża, nie zapycha porów. Nakładam je szczególnie wtedy, gdy jestem zmęczona i to widać na mojej twarzy.  

Jako że większość ulubionych przeze mnie masek zawiera glinkę i ciężko się je zmywa, używam słynnego niegdyś CleanPoda z żelu Loreala. Naprawdę świetnie się do tego nadaje, bo szybko i skutecznie zmywa nawet mocno już zastygłą maskę. 




Maseczki działają tylko wtedy, gdy są używane regularnie. Ja staram się je nakładać co drugi dzień. W okresie wakacyjny bywało i tak, że nakładałam je codziennie i efekty były bardzo dobre. Zachęcam do stosowania maseczek przynajmniej trzy razy w tygodniu.


Pozdrawiam.
Dorota.

31 października 2011

Myjki do twarzy

Podczas zakupów spożywczych w Real-u, natknęłam się w dziale z akcesoriami łazienkowymi na myjki do twarzy. Są to wyroby firmy BISK S.A. i noszą nazwę "Washmyback".


Myjki do twarzy mają okrągły kształt ( średnica ok. 9cm) i zapakowane są w woreczek Dostępne były dwa rodzaje: z dodatkiem włókna bambusowego i z soją. Są niezwykle wygodne w użyciu, bo mają "uchwyt" na odwrocie, dzięki niemu myjka wygodnie układa się w ręku.

Myjka z dodatkiem włókna bambusowego.


Uchwyt z gumki nie rozciąga się podczas użytkowania.


Oba produkty opatrzone są napisem : naturalne, oczyszczające, bezwonne. Nigdzie jednak nie znalazłam składu. 

Myjka z dodatkiem włókna bambusowego ma niezwykle przyjemną w dotyku strukturę. Jest miękka i delikatna dla skóry, świetnie sprawdza się z żelem do mycia twarzy. Łagodnie usuwa bród i zanieczyszczenia  , powoduje że żel pieni się jeszcze lepiej i tak naprawdę niewiele go potrzeba. Za pomocą tej myjki można zdecydowanie szybciej i skuteczniej oczyścić twarz.Producent obiecuje także, ze dzięki jej zastosowaniu zmniejsza się podatność skóry na proces starzenia się; ja jednak podchodzę do tego sceptycznie.




Myjka z dodatkiem soi jest szorstka w dotyku i ma porowatą strukturę. Po zmoczeniu zmiękcza się, nadal jest jednak lekko szorstka. Świetnie się przez to nadaje do peelingu i dokładnego oczyszczania skóry. Także używałam z nią żelu i też świetnie się spisywała. Skutecznie zbierała z twarzy martwy naskórek i wszelkie zanieczyszczenia. Myślę jednak, że nie należy jej stosować codziennie, bo mogłaby podrażnić skórę.


Tak wygląda myjka z soją po ok. 3 miesiącach używania.
Tu widać jej porowatą strukturę.

Obie myjki służą mi bardzo dobrze. Ich używanie to duża przyjemność i oczywiście efekt dobrze oczyszczonej skóry. W zależności od potrzeb korzystam z łagodniejszego lub mocniejszego oczyszczenia, potem dokładnie je myję wodą z mydłem. Świetna sprawa, jeśli zależy nam na czasie i oszczędności.

Pozdrawiam.
Dorota.