Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywka. Pokaż wszystkie posty

16 lipca 2013

Pogotowie paznokciowe....

Witam.
Moje paznokcie (i dłonie) wymagają jednak nieco większej uwagi. Co tu dużo mówić, zaniedbałam je i już! Dziś więc poświeciłam im chwilkę i nieco "podpicowałam", ale nie ma się co oszukiwać, systematyczność to podstawa. Prawda jest taka, że żaden tego typu zabieg nie przyniesie spektakularnego efektu, potrzebna jest regularność. 

Tak wyglądały moje paznokcie przed, obok efekt po "reanimacji". 


Zaczęłam oczywiście od zmycia lakieru (tym razem była to tylko bezbarwna odżywka) i wykonania peelingu dłoni. Potem nałożyłam preparat do zmiękczania skórek z Bell.


Następnie bambusowym patyczkiem odsunęłam skórki . 


Spiłowałam także skórki i wyrównałam brzegi płytki. Pośród wszystkich moich pilników najczęściej sięgam po mały blok Inglota, dostałam go kiedyś jako gratis do zakupów.


Nałożyłam na skórki, paznokcie i całe dłonie Keratynowa odżywkę firmy Gal (pachnie bardzo świeżo, bo zawiera olejek z drzewa herbacianego). 


 Na koniec została już tylko odżywka, ja aktualnie używam Eveline 6 w 1. Nie jest rewelacyjna, ale jednak trochę paznokcie wzmacnia. 


Moim zdaniem paznokcie wyglądają zdecydowanie lepiej !!!!



Ciekawa jestem, jak wy "reanimujecie" swoje paznokcie po długim zaniedbaniu? Koniecznie podzielcie się swoimi metodami. 

Pozdrawiam.

Dorota




20 stycznia 2013

Odżywka do włosów wzmacniająca *Joanna*

Wczoraj pokazałam Wam szampon z tej samej serii, dziś przyszła pora na odżywkę.

Odżywka do włosów
wzmacniająca
włosy cienkie, delikatne i skłonne do wypadania
zawiera ekstrakt ze skrzypu i rozmarynu
seria "Z Apteczki Babuni"
*Joanna*


Pojemność: 300 g
Cena: ok. 7 zł

Informacja na opakowaniu:

Skład:

Niestety, odżywka stosowana w połączeniu z szamponem wzmacniającym nie spowodowała, że moje włosy są mocniejsze i mniej wypadają. Ich stan nie uległ ani poprawie, ani pogorszeniu. 

Odżywka ma bardzo rzadką konsystencję, przez co cały czas miałam wrażenie, że za mało jej nakładam. Miało to spory wpływ na wydajność, nie żałowałam jej i zużywałam dość dużo przy każdej aplikacji. Świetne było to, że nie ważne, jak dużo jej nałożyłam, bo włosów nie obciążała nawet w najmniejszym stopniu. To właśnie lubiłam najbardziej, bo mogłam potraktować nią całe włosy. 

Moim zdaniem jest to kosmetyk o działaniu doraźnym, głębokiego nawilżenia czy wzmocnienia włosów nie zaobserwowałam. Jednak stosowanie jej nie było takie zupełnie bezcelowe. Mogę zgodzić się  z tym, że rzeczywiście włosy lepiej się rozczesują i układają, staja się bardziej gładkie, puszyste i lśniące tuż po użyciu, na dłuższą metę nie spodziewałabym się spektakularnych efektów. Tak więc do codziennego użytku jest w porządku, do zadań specjalnych warto jednak wybrać coś zdecydowanie bardziej treściwego i odżywczego.



Pozdrawiam.

Dorota
 

22 listopada 2012

Naturalna oliwkowa maska do włosów *Ziaja*

Witam,
przeżywam w ostatnim czasie blogową niemoc.  Zdjęć i pomysłów na notki mam całą masę, ale weny na opisy brak. Niby wiem, co bym chciała przekazać, ale jak siadam do pisania, to mi kompletnie nie idzie. Mam nadzieję, że to się zmieni, bo zaczynam się już męczyć sama ze sobą. 

Dziś, w ramach przełamywania blokady twórczej, recenzja maski do włosów. Wpierw muszę wyjaśnić, że Ziaja to moja "najmniej ulubiona" polska marka kosmetyczna. Wiem, że jest to dość popularna firma, a pośród kosmetyków wybór bardzo przyzwoity. Mnie jednak w przeciągu kilku miesięcy spotkało sporo rozczarować ze strony ziajowych kosmetyków, tak więc z dużą ostrożnością i dystansem podochodzę do tych produktów. Tę maskę dostałam do testów od drogerii kosmetykipolskie.com, tak więc musiałam jej dać szansę. Obiecałam sobie, że jeśli po pierwszym użyciu okaże się beznadziejna, to ją oddam w dobre ręce, ale spróbować tak czy siak  muszę.


Naturalna oliwkowa maska do włosów
regenerująca
do każdego rodzaju włosów
*Ziaja*


Cena:6,08 zł w sklepie kosmetykipolskie.com
Pojemność: 200 ml

Informacja na opakowaniu:


Skład:

Przede wszystkim maska pachnie świetnie, jest to dla mnie ogromny plus, bo tego w zasadzie bałam się najbardziej; zaliczyłam kiedyś zapachową wtopę z wygładzającą maseczką do włosów Ziai. Jest to delikatny, kremowy aromat, taki trochę fryzjerski, a trochę kulinarny. Trudno go opisać, ale wącha się bardzo miło.

Konsystencja także świetna, rzadka i łatwa w aplikacji, świetnie nakłada się ją na splątane włosy, bo wnika w  kołtuniaste zakamarki  i w sekundzie je wygładza. Nakładam ją na całą głowę, wcieram też odrobinę w skórę głowy. Po kilku minutach spłukuję, jeśli mam więcej czasu, to zostawiam na minut kilkanaście.

Efekty są całkiem przyzwoite, może nie jest to pełna regeneracja i odnowa, ale naprawdę jestem zadowolona. Włosy są zdecydowanie gładsze, śliskie i przyjemne w dotyku. Pięknie się rozczesują, zdaje się też, że są bardziej sprężyste. Mam wrażenie, że to zasługa  niezłego nienawilżenia, bo włoski są błyszczące i wyglądają bardzo zdrowo. Najlepsze jest jednak to, że ta maska zupełnie nie obciąża i nie zabiera włosom objętości. Przy tym sporym wygładzeniu (które uwielbiam, bo mam świra na punkcie prostych i gładkich włosów) fryzura nie jest oklapnięta, przylizana, a włosy całkiem ładnie odbijają się od skóry głowy nawet wtedy, gdy nie wysuszę ich suszarką. 

Tak więc jest nieźle, czuję się mocno zaskoczona i jednoznacznie stwierdzam, że uprzedzenia (te życiowe i kosmetyczne też) są złe! Zamierzam więc z nimi walczyć i z otwartym umysłem, wolnym od niechęci, sięgnę jeszcze po kosmetyki Ziai.

Pozdrawiam.

Dorota

13 maja 2012

Balsam do włosów *Z apteczki Babuni*

Był swego czasu "szał" na serię Z apteczki Babuni, wiec i ja się skusiłam na dwie odżywki. Dziś słów kilka o

Balsamie do włosów
nawilżająco - regenerujący
do włosów suchych i zniszczonych
*Joanna*


Informacja na opakowaniu:


Balsam przeznaczony jest do użytku bez spłukiwania. I o ile odżywkę Joanny z serii Naturia bez spłukiwania mogę nakładać, o tyle ta się do moich włosów tak używana zupełnie nie nadaje. Bardzo, ale to bardzo obciąża i powoduje szybkie przetłuszczanie się. Dlatego stosowałam ją jako odżywkę do spłukiwania i tak było świetnie.
Co o efektach?
Na opakowaniu mam adnotacje, że dzięki temu balsamowi włosy będą nawilżone, milsze w dotyku i bardziej lśniące oraz łatwe do układania. I w zasadzie zgadzam się z tym. Faktycznie nawilżają włosy, ale raczej lekko, bez spektakularnych efektów, w każdym bądź razie widać różnice, gdyby porównać włosy bez tej odżywki z włosami ułożonymi po  niej. Faktycznie ułatwia rozczesywanie i to jest jej chyba największy plus.
Ja najczęściej używałam jej w połączeniu z bardzo treściwą odżywką do włosów z Tołpy, by nieco ją rozrzedzić i taki sposób jej spożytkowania podobał mi się najbardziej.



Myślę, że ten balsam spokojnie można wypróbować, nie wyrządzi krzywdy, a może stanowić dobry sposób na codzienną pielęgnację włosów.

Pozdrawiam.


10 marca 2012

Miód i cytryna ....od Joanny

Już od jakiegoś czasu jestem dość stała (by nie powiedzieć nudna) w kwestii pielęgnacji włosów i używam głównie szamponów i odżywek od Joanny z serii Naturia.

Szampon z miodem i cytryną do włosów suchych i zniszczonych
Joanna Naturia

Odżywka z miodem i cytryną do włosów suchych i zniszczonych
Joanna Naturia


Z wszystkich, które do tej pory z tej serii wypróbowała, ten duet sprawuje się u mnie najlepiej. Bardzo podoba mi się ten zapach, choć pewnie nie każdy będzie nim zachwycony, bo jest intensywny, słodki, duszący. 

Szampon bardzo dobrze oczyszcza włosy, ja mam przynajmniej takie wrażenie po jego użyciu, dobrze się też pieni. Nie jest może jakoś szczególnie wydajny, ale przy moich  włosach wystarcza mi taka butelka na dwa tygodnie używania. Przy dłuższych włosach może być gorzej. Po jego użyciu warto zastosować odżywkę, bo może plątać włosy.


Jeśli chodzi natomiast o odżywkę, to moim zdaniem są już tylko plusy.  Stosuję ją głównie jako odżywkę do spłukiwania, bo choć bez spłukiwania sprawuje się dobrze, zauważyłam, że pierwszy sposób bardziej służy moim włosom. Lejąca konsystencją sprawia, że łatwo nią pokryć włosy i wystarczy naprawdę kilka minut, by włosy były gładkie, lśniące i by łatwo się rozczesywały (choć z tym ostatnim nigdy nie miałam jakiś szczególnych problemów). Zapach, działanie i łatwość stosowania cenię w niej najbardziej. 


Cena, jak widać, jest bardzo atrakcyjna.

Jakiś czas temu przeczytałam na którymś z blogów, że dobrze jest  wykonać domowym sposobem peeling skóry głowy (3-4 łyżki cukru plus odrobina szamponu, wcieramy to w skórę głowy). Przyznać muszę, że się lekko zdziwiłam, bo nigdy wcześniej o tym nie słyszałam; oczywiście postanowiłam spróbować. Efekt świetny! Od razu po spłukaniu, które wcale nie było bardzo uciążliwe, poczułam ogromne odświeżenie i lekkość na skórze. Jeśli nie próbowałyście- koniecznie to zróbcie. Naprawdę coś cudownego!

Pozdrawiam.


31 stycznia 2012

Podsumowanie stycznia *zużycia*

Myślę, że w tym miesiącu całkiem sporo jest tych zużyć. Jakoś tak się złożyło, że dużo rzeczy się skończyło. Pewnie w lutym będzie ubogo w zużycia, a bogato w zakupy!


Koszyk pełen butelek,  buteleczek i tubek.


Maski i inne "nawilżacze "twarzy".


A teraz po kolei:

1. Lirene żel pod prysznic- bardzo ciepły, słodki zapach.  Dość gęsty żel-balsam, który ładnie mył i nawet ciut nawilżał skórę. Chętnie kupiłabym inne z tej serii, ale nigdzie ich już nie widzę. 

2. Dax Cosmetics płyn do higieny intymnej- bardzo delikatny żel, o przyjemnym zapachu. Dobrze się spisywał. 

3. Mydło Biały Jeleń- do rąk i do pędzli- naprawdę delikatne, niewysuszające mydło. Szczególnie przypadło do gustu mojej córce, która często myje rączki, a jej skóra jest bardzo delikatna i wrażliwa.


 4. Joanna Naturia szampon z pomarańczą i brzoskwinią- świetnie pachnie, dobrze myje włosy. Bardzo polubiłam tę serię szamponów i  mam już następny z miodem i cytryną. Muszę jednak ostrzec te w Was, które mają długie, skłonne do plątania włosy. Ten szampon może sprawić, że będzie je trudno rozczesać i z pewnością trzeba wtedy sięgnąć po odżywkę. Ja nie mam problemu z plątającymi się włosami i zawsze używam odżywki, dlatego ten szampon mi odpowiada. 

5. Joanna Naturia odżywka do włosów z makiem i bawełną- ta odżywka akurat nie powala na kolana. Działanie jest całkiem w porządku, ale zapach nie za bardzo. Przypomina mi jakiś taki męski zapach, nie za bardzo mam ochotę na to, by tak moje włosy pachniały. A zapach ten potrafi się całkiem długo utrzymać. 

6. Cleanic emulsja do demakijażu-  przyzwoite mleczko. Recenzja tu.


7. Bielenda krem do rąk- świetny zapach, bardzo przyjemne działanie. Pisałam o nim tu.

8. Joanna spray do prostowania włosów- więcej o nim tu. 
 
9. Ziaja tonik ogórkowy- tez już o nim wspominałam tu. 

10. Bielenda kuracja parafinowa-  krem do rąk, który zużyłam zupełnie na początku stycznia. Szybko się wchłania, pozostawia taką lekką warstwę ochronną. Godny wypróbowania.


 I arsenał maseczkowy:

11. Bielenda karoten- całkiem przyjemna maseczka, działanie bardzo przyzwoite. Dość dobrze działa na zmęczoną cerę, lekko rozjaśnia i odżywia. Mogłaby bardziej zadbać o zdrowy kolor buzi.

12. Bielenda Eco glinka zielona- bardzo dobrze oczyszcza i odświeża skórę. Jest jednak dość mocna w działaniu, dlatego zużyłam tylko jedną cześć.

13. Perfecta Oczyszczanie peeling drobnoziarnisty- bardzo, bardzo dobry peeling. Z czystym sumieniem mogę polecić każdemu. Pisałam o nim tu.

14. Dwie maski 4D DermopHarma+- bez szału, ale tragedii też nie ma. Recenzja tu. 


Na koniec  dwa wynalazki od Bielendy, do których byłam nastawiona bardzo sceptycznie. W gruncie rzeczy to opakowanie jest , jak dla mnie, takie mało zachęcające. Ale kupiłam, bo byłam ciekawa działania.

15. Bielenda Collagen + kwas hialuronowy  skoncentrowane serum i maseczka odprężająca-  dobry produkt, który nawilża i relaksuje skórę. Miałam takie dni, kiedy przychodziłam bardzo zmęczona i było to widać na moje twarzy. To duo wtedy fajnie się sprawdzało, bo właściwie od razu czułam ulgę i odprężenie na twarzy. Działanie dobre, ale zapach nie. Jest to taki dość mocny, męski zapach, który na szczęście ulatnia się  z czasem, ale pierwsze kilka minut jest nieprzyjemne. Chyba że ktoś lubi taki zapach.


 16. Bielenda InVitro serum na dzień+maseczka na noc- tu działanie nie jest już tak widoczne, miałam wrażenie, że to takie kremy na dzień i na noc. Zdecydowanie nie obciążały cery, to serum  na dzień i pod makijaż się nadaje(moja tłusta cera nie świeciła się mocniej). Nawilżenie takie raczej normalne, liftingu, ujędrnienia czy czegoś podobnego   nie zauważyłam. Tutaj zapach jest jeszcze intensywniejszy i jeszcze bardziej męczący, dlatego raczej już się na to nie skuszę.

I to tyle na w temacie podsumowań.

Pozdrawiam.


3 grudnia 2011

Zapachowa wtopa

Czasem zdarza się, że kupuje coś w ciemno. Nie czytam recenzji, nie szukam opinii. No i oczywiście jako przykładna konsumentka nie otwieram opakowań w sklepie! Czasem kończy się to zupełną wtopą, w tym wypadku w kwestii zapachu. 



Skusiłam się na odżywkę Ziai, bo firmę tę znam i całkiem spora ilość tych kosmetyków bardzo mi pasuje. No ale ta odżywka to zupełna klapa. Użyłam jej trzy razy na włosy (raz bez spłukiwania, dwa razy spłukałam) i za każdym razem męczyłam się potwornie. Ten zapach jest okropny! Właściwie to powinnam napisać bez ogródek: po prostu śmierdzi. Woń ta przypomina mi jakiś detergent, ale taki zupełnie chemiczny, nieprzyjemny i bardzo męczący. W dodatku trzyma się na włosach baaaardzo dłuuuugo.

Próbowałam użyć więc tej odżywki do golenia nóg i też nie dałam rady. Nie ma co, odżywka ląduje w koszu. Nie mam zamiaru męczyć się tak tylko po to, by zużyć coś, za co zapłaciłam 5 zł.



Szczerze zastanawiam się, czy nie zacząć wąchać w sklepie tego typu kosmetyków, bo zapach jest dla mnie naprawdę ważny i sprawia, że komfort używania jest zdecydowanie lepszy.

Pozdrawiam.
Dorota.