Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olejek do kapieli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olejek do kapieli. Pokaż wszystkie posty

12 lutego 2013

Pierwsze wrażenie...

Nie powiem, że się zakochałam od pierwszego wejrzenia, po prostu zostałam oczarowana... Walentynki już niedługo, stąd może moje  bardziej uczuciowe wyrażanie się o kosmetykach. 

Czasem już po pierwszym użyciu nowego kosmetyku wiemy, że to jest to, że  z pewnością ten związek potrwa dłużej. Właśnie takie odczucia mam po kilku "pierwszych razach" z tymi maleństwami.



* Spicy, lip gloss, Wibo.

Błyszczyk zawierający ekstrakt z papryczek chili. Może zachwycił mnie dlatego, że i w mojej kuchni ostatnio jest ostro za sprawą maleńkich papryczek chili, a może dlatego, że ładnie wygląda na ustach. Sama nie wiem...



*Żel z nagietkiem do skóry suchej i wrażliwej, FlosLek.

Mam go już długi czas, ale ostatnio zaczęłam używać (sporadycznie, zazwyczaj jak pozostaję w domu, bo na mróz się raczej nie nadaje). Wiem, że to będzie mój hit na wiosnę i lato, kiedy potrzeba mi czegoś lekkiego pod makijaż. 



*Kremowy olejek myjący dla dzieci, Ziaja.

Używanie kosmetyków dla dzieci to nie jest dla mnie nowość, pamietam jak podczas pierwszej ciąży nastrajałam się, używając żeli pod prysznic mojego nienarodzonego jeszcze wtedy syna. Kilka dni temu kupiłam ten olejek dla córki, która też potrzebuje nieco innej pielęgnacji na zimę, bo ma bardzo delikatną i wrażliwą skórę. Oczywiście musiałam spróbować zarówno na ciało, jak i na twarz i jestem zachwycona. Mam nadzieję, że nie sprawi mi zawodu. 


Pozdrawiam.

Dorota

12 kwietnia 2012

Olejek do kąpieli *Bielena*

Natknęłam się kiedyś na kilka pochlebnych opinii olejków do kąpieli i pod prysznic Bielendy. A że ta akurat marka zazwyczaj się u mnie sprawdza, postanowiłam skusić się i na ten olejek. Dostępna była tylko ta kombinacja zapachowa, więc po prostu wrzuciłam do koszyka i już.

Olejek do kąpieli
Ylang -Ylang
erotyczny
*Bielenda*


Cena: ok. 13 zł

Informacja na opakowaniu:


Hmmm, cóż.... Jakoś mało erotyczny wydaje mi się ten olejek. Zapach jest naprawdę bardzo specyficzny, korzenny, ziołowy; taki po prostu wytrawny? Tak mi się przynajmniej kojarzy. Wylewając go na rękę (bo używam tylko pod prysznic) mam wrażenie, jakbym wchodziła do sklepu zielarskiego. Mało to przyjemne doznanie, bo ja nie przepadam za takimi aromatami. Wąchanie go nie jest przyjemne, używanie też nie poprawia nastroju, więc stanów nerwicowych i przygnębienia to się raczej można przez niego nabawić, niż nim je złagodzić. Ukojenie, relaks czy rozluźnienie też nie spłynęły na mnie z tym olejkiem.

W ogóle sama konsystencja jest już mało "olejkowa". To po prostu (w konsystencji) zwykły żel pod prysznic, który całkiem nieźle się pieni. Nie wysusza i nie podrażnia skóry, ale nawilżenia i bariery ochronnej też nie zapewnia. Jego zapach, choć dość intensywny, nie utrzymuje się długo na skórze i w tym przypadku uważam to za plus, ponieważ nie zniosłabym go na dłuższą metę.

Mam mieszane uczucia, nie wiem, czy to produkt godny uwagi.  Jeśli macie ochotę wypróbować, to zdecydowanie powąchajcie! Ja rozejrzę się jeszcze za innymi zapachami z tej serii, może one będą lepsze. 


I na to "pobudzenie sfery seksualnej zbliżające do siebie partnerów" też nie liczcie!

Pozdrawiam.