Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peeling do ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peeling do ciała. Pokaż wszystkie posty

7 października 2013

Jaonna Naturia, peelingi myjące...

Witam.
Już niegdyś pisałam o Peelingach myjących Joanny (klik), ale muszę o nich raz jeszcze wspomnieć, bo one towarzyszą mi prawie nieustannie; to jeden z tych kosmetyków, do których cały czas wracam.



Pojemność: 100 g
Cena: 4,60 zł

Peelingi te bardzo dobrze nadają się do codziennej pielęgnacji, bo nie są agresywne; w zasadzie to traktuję je jak żele pod prysznic. Ładnie pachną, są gęste i skutecznie oczyszczają. Bardzo przyjemnie się je stosuje.


Obecnie posiadam trzy wersje zapachowe: 
* grejpfrut- świeży, cytrusowy zapach;
* wanilię- słodki i apetyczny;
* żurawinę- słodką, ale z kwaśną nutą. 





Peelingi, jak do tej pory, miały dwie wady. Jedną z nich była wydajność- niestety dość szybko się je zużywa, pojemność mogłaby być większa. Drugą było opakowanie, które na szczęście zmieniono i teraz jest w porządku. Wcześniejsze, okrągłe butelki, miały fatalne zamknięcie, które po pierwszym użyciu po prosty odpadało. Te nowe mają świetne zatyczki, mocne i łatwe do otwierania, spokojnie wytrzymują przez cały okres użytkowania peelingu.





Jeśli ich jeszcze nie próbowałyście to gorąco polecam, świetna sprawa w bardzo przystępnej cenie. Jeśli natomiast miałyście okazje je stosować, to koniecznie napiszcie, który zapach lubicie najbardziej.

Pozdrawiam.


Dorota

30 maja 2013

Ulubione w maju...

I maj się kończy, w związku z tym pora na kilka ulubionych kosmetyków. 



 * Podkład matujący Under20, 110 sandy matt. Bardzo lekki i naturalny podkład dla tłustej cery. Podoba mi się w nim to, że nawet po kilku godzinach wygląda na twarzy bardzo ładnie, mimo iż matu nie trzyma aż tak długo. Ładnie pachnie, ma bardzo praktyczne opakowanie i jest w dobrej cenie. 


* Konturówka w żelu, nr 90, Inglot.  To wspaniały liner i żałuje, że tak późno po niego sięgnęłam. Trzyma się na oku znakomicie, ma fantastyczny kolor i wbrew pozorom jest całkiem łatwy w obsłudze.

 * Ujędrniający peeling myjący, Lirene. Nie ściera bardzo mocno, ale przyjemnie masuje, odświeża i pobudza skórę; takie dwa w jednym dla leniuchów. 

 * Dwufazowy płyn do demakijażu oczu, FlosLek. Świetny do zmywania linera w żelu od Inglota zarówno z oka, jak i  z pędzelka. Jest delikatny i skuteczny, nie podrażnia i rozprawia się  z makijażem w ekspresowym tempie.

* Krem do rąk i paznokci, Bielenda, Happy End. Dawno nie byłam aż tak zadowolona z kremu do rąk! Ma specyficzny zapach, ale działa fenomenalnie.

I tyle. W maju też pozwoliłam sobie na małe szaleństwo zakupowe, tak więc czerwiec musi być pod tym względem nieco skromniejszy.

Pozdrawiam.

Dorota

11 maja 2013

Diamentowy peeling- masaż myjący *Eveline*

Witam serdecznie.
Dziś o modelowaniu i wyszczuplaniu sylwetki w czterech wymiarach:)


Diamentowy peeling- masaż myjący
antycellulit
do skóry wrażliwej i skłonnej do alergii
slimEXTREME 4D
Eveliene Cosmetics


Pojemność: 250 ml
Cena: ok. 16 złotych

Informacja na opakowaniu:


Skład:

Te cztery wymiary, o których już wspomniałam, to: pobudzanie skóry do odnowy, poprawa mikrokrążenia,  działanie przez 48 h, dodatkowa energia. U mnie ten peeling nie zadziałam wzorowo i na wszystkich tych poziomach, ale okazał się całkiem przyjemny peelingiem do codziennego lub częstego stosowania.

Te "mikrokryształy diamentu" to mnie bardzo rozbawiły, no cóż, zdarza się czasem firmom i takie rzeczy pisać. W każdym bądź razie peeling faktycznie dobrze złuszcza naskórek, przyjemnie masuje i pobudza skórę. Nie jest to bardzo mocne działanie, ale wystarczające by poczuć, że to peeling. Kosmetyk jest idealny do częstego stosowania. Poza dobrym peelingowaniem przyjemnie orzeźwia, ładnie i świeżo pachnie, co pozwala się odprężyć i zrelaksować.Efekt jest owszem, bardzo przyjemny, ale czasem niewystarczający i z pewnością nie utrzymuje się aż 48 godzin! Jeśli się spróbuje peelingu kawowego lub bambusa do peelingu ze Starej Mydlarni ( ten ostatni to geniusz ścierania), to ten będzie tylko namiastką dobrego peelingu, przyjemną, ale nie działającą radykalnie. Ma to oczywiście swoje plusy, nie każdy bowiem przepada za maksymalnym ścieraniem, poza tym jest on przeznaczony do skóry wrażliwej, tak więc dział według jej potrzeb.

Oczywiście po spłukaniu odczuwa się niebywałą gładkość i miękkość skóry (ciało nie jest jednak zaczerwieniona lub podrażnione), a wtedy każdy balsam lub masło działają ze zdwojoną siłą, to chyba w używaniu peelingu jest najprzyjemniejsze. Szczególnie przydatny podczas wszelkich kuracji antycellulitowych i ujędrniających. W moim odczuciu nie daje on uczucia nawilżenia, choć tez skóry nie wysusza. 


Nie jest to dla mnie peeling idealny, zużyłam go z przyjemnością, ale częściej sięgam po mocne, intensywnie ścierające kosmetyki. 

Pozdrawiam.

Dorota

15 marca 2013

Orzeźwiający peeling-maska *Tołpa*

Witam serdecznie.
To cudeńko to chyba mój najukochańszy kosmetyk Tołpy i najlepszy peeling myjący, jaki miałam okazję używać w ogóle. 

Spa eco
vitality
orzeźwiający peeling- maska
*Tołpa*


Pojemność: 250 ml
Cena: 38, 69 zł (klik)

Opakowanie nie tylko praktyczne, ale też bogate w opisy i informacje na temat peelingu.



Skład:


Peeling- maska ma postać gęstej pasty, która naszpikowana jest delikatnymi drobinkami ścierającymi. Fantastycznie się ją nabiera i rozprowadza na ciele, zdecydowanie czuję zarówno efekt mycia, peelingowania i odżywienia skóry. Za to właśnie kompleksowe działanie, za uniwersalność, lubię ten kosmetyk najbardziej. Poza tym zapach jest obłędny, świeży, orzeźwiający, lekko cytrusowy- prawdziwe spa w domu. Już po otwarciu słoika czuć relaks i pełne odprężenie. 

Skóra po zastosowaniu jest delikatna i bardzo miękka, jednocześnie oczyszczona , nawilżona i odprężona. Produkt rozprowadzony na ciele zmienia się w delikatny krem ze ścierającymi drobinami, dzięki którym masaż staje się przyjemny. Nie jest to typowy "zdzierak", to raczej delikatny kosmetyk, z pewnością nie podrażni. Kremowa baza (czyli owa maska) fantastycznie skórę otula i łagodzi, pielęgnuje i nawilża.  Nie za bardzo wiem, jak to się dzieje, ale to naprawdę działa jak namiastka zabiegu spa. Bardzo cieszy mnie to, że nie muszę potem nakładać balsamu czy masła, bo skóra tego nie potrzebuje, poza tym nie chciałabym pozbywać się wspaniałego zapachu.


Zdecydowanie jest to mój faworyt w kategorii "pielęgnacja ciała", daje mojej skórze wszystko, czego potrzebuje, zapewnia przyjemne doznania zapachowe i jest piekielnie wydajny. Zazwyczaj kosmetyki wielofunkcyjne nie do końca spełniają swoje zadania (mówi się, że jak coś jest od wszystkiego, to jest tak naprawdę do niczego), tego kosmetyku to zdecydowanie nie dotyczy.

Pozdrawiam.

Dorota

17 lutego 2013

Waniliowy scrub do ciała *Farmona*

Witam serdecznie.
Do tej pory peeling kawowy, który przygotowywałam sama, nie miał sobie równych, nic tak mocno i skutecznie nie potrafiło zetrzeć skóry. W chwili obecnej znalazłam całkiem dobrą alternatywę na te dni, w których nie mam ochoty tracić czasu na "mieszanie" kawy. 

Waniliowy scrub do mycia ciała
wanilia i indyjskie daktyle
Sweet Secret
*Farmona*


Pojemność: 225 ml
Cena: ok. 12 zł
 
Skład: 
Aqua, Isopropyl Myristate, Pumice, Glyceryl Stearate Citrate, Cetearyl Alcohol, Paraffinum Liquidum, Cyclomethicone, Parfum, Glyceryl Stearate, Helianthus Annuus Seed Oil, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Vanilla, Propylene Glycol, Tamarindus Indica Extract, Macadamia Ternifolia Shell, Cera Alba, Acrylates /c10-c30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, CI 16255, CI 19140, BHA. 


Waniliowy scrub ma być przede wszystkim "słodką ucztą dla ciała i zmysłów". Czytając opis na opakowaniu spodziewać się możemy wspaniałego zapachu, błyskawicznej poprawy kondycji i wyglądu skóry, natychmiastowemu usunięciu zanieczyszczeń i martwego naskórka, poprawy mikrokrążenia i dotlenienia skóry.
 
Po otwarciu opakowania najbardziej rzuca się w oczy intensywny odcień zółci oraz zapach: słodki, mocny i trochę mdlący- coś akurat dla mnie. Nie jest to niestety naturalny aromat wanilii, dość mocno wyczuwam w nim sztuczność, ale że mieści się w moich upodobaniach zapachowych, to go toleruję, nawet mogłabym rzecz, że lubię. 

Pierwsze użycie było bardzo zaskakujące, drobiny ścierające są spore i bardzo, ale to bardzo ostre! Tak mocnego efektu ścierającego się nie spodziewałam i przyznam, że nieco przesadziłam, bo moja skóra była intensywnie zaczerwieniona. Kolejne spotkania były zdecydowanie lepsze, wiedziałam już, czego się po nim spodziewać i byłam bardziej ostrożna. Bez dwóch zdań- to jest bardzo mocny, bardzo skuteczny i bardzo porządnie ścierający peeling. Myślę, że używanie go dwa razy w tygodniu, może nawet raz, jest wystarczające, częściej nie próbowałam, bo po co ryzykować podrażnieniem, szczególnie w mroźne dni.

Scrub ma trochę suchą i tępą konsystencję, brak mu  w moim odczuciu dodatku oleju , który złagodziły nieco ostrość drobin i poprawił komfort używania. On  nie zostawia tłustej warstwy, skóra jest czysta, wypolerowana i tępa w dotyku. Po jego zastosowaniu konieczny jest dobry balsam nawilżająco-łagodzący lub treściwe masło, które błyskawicznie potrafi się wchłonąć.  Po takim zabiegu skóra rzeczywiście wygląda fantastycznie, staje się gładka i jędrna. Sam peeling to dla mnie zdecydowanie za mało, muszę potem skórę dobrze odżywić.


Zdecydowanie ten scrub polubią osoby, które nie mają wrażliwej skóry, które lubują się w mocnym peelingowaniu i dobrze się czują otoczone słodkim i ciężkim zapachem. Dodam jeszcze, że wspaniale się sprawdza do stóp, działa prawie jak tarka.

Ciekawi mnie, czy i Wy lubicie mocne peelingi?

Pozdrawiam.

Dorota

30 września 2012

TAG: kosmetyczne porządki+ zużycia września

 Witam!
Uwaga, uwaga... nowy tag w blogosferze:)
Do zabawy zaprosiła mnie Marta. Mimo iż w moich kosmetykach nie trzeba było za bardzo sprzątać, zdecydowałam się jednak na przegląd. I oczywiście znalazłam rzeczy, które spokojnie mogą powędrować do kosza. A myślałam, że taka systematyczna w porządkowaniu jestem:)

 
                        
 
Zasady :
- umieść baner oraz zasady tagu na swoim blogu w poście,
- napisz, kto Cię otagował,
- rozlicz się z akcji - zamieść zdjęcia i opisy,
- otaguj minimum 5 osób celem zachęcenia do porządków kosmetycznych.

Celem tagu jest zachęcenie do porządków kosmetycznych, pozbycie się zbędnych kosmetyków kolorowych i pielęgnacyjnych:
- przeterminowanych,
- długo nieużywanych,
- takich, których nie będziemy już używać.
 
Więc kochane rozliczam się z grzeszków i wyrzucam następujące kosmetyki:
 
1. Ziaja Maska do rąk i paznokci- jest okropna, robiłam kilka podejść i naprawdę jestem ogromnie niezadowolona. Nawet nie proponuję jej nikomu, bo byłoby mi wstyd podarować komuś taki bubel.
2. Lirene Krem do stóp- był nawet w porządku, ale data ważności minęła jakieś pół roku temu!
3. Tusz do rzęs Colossal- kupiłam pod wpływem chwili, nie zużyłam do końca. Leży biedak nieruszany od maja, pora się pożegnać.
4. Błyszczyk do ust Lovely Maxi Lips- nie dałam rady opróżnić opakowania, data ważności minęła i błyszczyk zaczął się rozwarstwiać. Żegnam więc Maxi Lips:)
5. Dwie konturówki, zwykłe, z drogerii. Mam je wieki, muszę w końcu zainwestować w coś bardziej świeżego:)
6. Róż do policzków Vipera Cheek nr 02- fatalny, fatalny i jeszcze raz fatalny. Zero pigmentacji, masa błyszczących drobinek. Na cień do powiek też się nie nadaje. Wyrzucam bez wahania.

Kosmetyczne porządki robiłam naprawdę całkiem niedawno, dlaczego wtedy tego nie wyrzuciłam? Sama nie wiem.

Zgodnie z zasadami i ja muszę "przywołać kogoś do tablicy". Tak wiec zapraszam do zabawy:

lacquer-maniacs http://lacquer-maniacs.blogspot.com/

A jeśli ktoś jeszcze ma ochotę posprzątać w kosmetykach, niech się nie krepuje. Czujcie się przeze mnie otagowane:)

**************************************

Jako że wrzesień już nam się kończy, czas pokazać zdenkowane kosmetyki.

1. Lirene Peeling myjący antycellulitowy- bardzo porządny kosmetyk, z przyjemnością zużyłam kolejne opakowanie. 
2. Biosiarczkowy żel do mycia twarzy Balneokosmetyki- cudowny żel, dość drogi, ale zdecydowanie wart każdej złotówki. Jak dla mnie wprost idealny.
3. Henna Color Venita- przyjemny balsam koloryzujący. Następny już zamówiony w drogerii:)

4. Maska do włosów Gloria- przyjemna, ale nie rewelacyjna maska. Zanim zdążyłam podszkolić się z "ulepszania" masek, już mi się skończyła. Powędrowałam po następną i już jej nie było, choć wcześniej półki się pod nią uginały i nikt jej nie kupował:(
5. Cukrowy peeling Prefecta- przyjemny, cudnie pachnący peeling. Pewnie jeszcze nie raz do niego wrócę. 

I standardowo-  maski w saszetkach. Właściwie cały czas krążę wokół tych samych, nowością jest dla mnie maska- sauna oczyszczająca pory Dax Cosmetics. 

Swoją drogą całkiem przyjemna ta maska i pewnie kupię kolejne, by zaobserwować efekty po kilku zastosowaniach. 

Ja zaraz zabieram się za ulubieńców września. To dla mnie zdecydowanie najprzyjemniejszy z możliwych postów, wprost je uwielbiam. 

Pozdrawiam.


18 września 2012

Cukrowy peeling do ciała *Perfecta*

Witam,
słów kilka o przyjemnym peelingu. 

Cukrowy peeling do ciała
marcepan+kryształki cukru
wygładzający
*Perfecta*
Pojemność: 225 ml
Cena: 17,64 zł w sklepie kosmetykipolskie.com

Peeling wygląda tak:

Ubolewam nad tym, że już się kończy:(

Informacja na opakowaniu:

 Skład:

Tak wygląda rozprowadzony na skórze:

Po roztarciu go z wodą tworzy się  mleczny krem, który myje, peelinguje i nawilża skórę.

Peeling pachnie obłędnie! Zapach jest słodki, apetyczny i bardzo zimowy. Nie ma nic lepszego od kosmetyku o takim zapachu na jesienno- zimową wieczorną pielęgnację.

Szybko można go wydobyć  z opakowania, na skórze rozprowadza się ładnie. Nie jest to peeling z typu mocno zdzierających i oczyszczających, to raczej delikatne złuszczanie, idealne na co dzień i choć drobinki cukru są duże, to według mnie mocno ciała nie wygładzają. Działanie można stopniować- jeśli ciało będzie delikatnie wilgotne, to działanie wzmocnimy, im więcej rozrzedzania wodą, tym mniejszy efekt peelingowania.

Rozprowadzając go na skórze tworzy się mleczny krem, który zostawia tłusty film. Uczucie bardzo podobne do natłuszczenia, jakie daje oliwka lub olej. Dla mnie na zimę jak najbardziej, w lato niekoniecznie. Nie muszę po jego zastosowaniu używać balsamu (a jestem leniwa w tej kwestii), bo skóra jest natłuszczona i ochroniona. Ja z rezultatów jestem zadowolona i chętnie poużywałabym dłużej, niestety wydajność tego kosmetyku jest raczej kiepska.

Jak skończę inne peelingi, to pewnie do niego wrócę. 


Peeling otrzymałam ze sklepu 
 

Kod rabatowy na zakupy w sklepie http://kosmetykipolskie.com/ w wysokości 10%- na końcu zamówienia należy wpisać: DOROTA092012.  Kod ważny do końca września 2012 roku. Każdy użytkownik może skorzystać z kodu rabatowego tylko jeden raz.

 Pozdrawiam.





29 kwietnia 2012

Body anticellulite program *Lirene*

Lato tuż, tuż.... Pora zadbać o ciało i choć spróbować pozbyć się cellulitu. Ja zaczęłam z 

Lirene DermoProgram
Body Anticellulite Program


1. Balsam antycellulitowy- redukcja cellulitu i wygładzenie nierówności.
2. Żel antycellulitowy pod prysznic- uelastycznienie skóry, redukcja cellulitu.
3. Peeling- masaż myjący antycellulitowy- ujędrnienie skóry, wygładzenie nierówności.

Postanowiłam używać tych trzech kosmetyków jednocześnie, żeby zwiększyć ich ewentualne działanie. Naprzemiennie stosowałam żel z peelingiem, balsam codziennie- na miejsca strategiczne czyli brzuch, uda i pośladki, ale też na resztę ciała.


Cała ta seria pięknie pachnie pomarańczami, a to zdecydowanie zwiększa komfort używania. Opakowania są całkiem praktyczne. Jeśli chodzi o wydajność, to balsam zużywa się najwolniej, żel i peeling wystarczyły na trzy tygodnie używania.


Peeling jest dość ostry i może podrażniać , ale za to świetnie ściera, oczyszcza i przygotowuje  skórę na przyjecie balsamu. Nie używałam go codziennie, bo nie miałam takiej potrzeby, co drugi dzień zupełnie wystarczyło. I to on z całej tej serii spodobał mi się najbardziej, bo faktycznie ładnie wygładzał. Zdecydowanie jeszcze kiedyś go spróbuje. 

Żel pod prysznic natomiast nie wyróżnił się niczym specjalnym. Ot taki zwykły żel. Dobrze się pienił, ładnie pachniał. Ja lubię żele Lirene i zużyłam go z przyjemnością, ale nie jest to nic szczególnego, nie spodziewajcie się więc jakiegoś cudu.

Co do balsamu to mam mieszane uczucia. Jest dość rzadki i kiepsko się rozprowadza. Wchłania się długo i pozastawia na skórze delikatny film. Ale z drugiej strony dzięki temu, że trzeba się napracować przy jego wcieraniu wykonuje się masaż, który z pewnością dobrze działa na usuwanie cellulitu, a delikatny film sprawia, że długo odczuwa się nawilżenie i ochronę skóry. Tak więc trudno mi jednoznacznie stwierdzić, czy to wady, czy zalety tego balsamu. Z pewnością jednak nawilżenie jest bardzo dobre i wydaje mi się, że zadowoli nawet osoby z bardzo suchą skórą. Poza tym jego zapach utrzymuje się długo i to jest przyjemne, bo zapach jest przyjemny. 

I to, co najważniejsze... działanie antycellulitowe! Niestety czuję się lekko rozczarowana, bo myślałam, że będzie lepiej. Nie zauważyłam spektakularnych efektów, właściwie nie zauważyłam w ogóle jakiejkolwiek redukcji cellulitu. Poza delikatnym wygładzeniem skóry ( które tak naprawdę daje każdy peeling, niekoniecznie antycellulitowy) nic się nie zmieniło. Cellulit jak był, tak jest. No niestety, aby się pozbyć tego paskudztwa, kosmetyki nie wystarczą, trzeba sięgnąć po bardziej drastyczne metody- ćwiczenia!!! Dla mnie to naprawdę nic przyjemnego, bo zdecydowanie nie lubię sportu.


Jeśli szukacie dobrego nawilżenia skóry, to mogę polecić. Jeśli chcecie redukcji cellulitu, to raczej nie ma się co  łudzić.

Pozdrawiam. 



21 lutego 2012

Peelingi myjące *Joanna Naturia*

Kolejny kosmetyk Joanny z serii Naturia (obok szamponów i odżywek z tej serii) , który kupuję w ilości hurtowej:

Joanna Naturia
peeling myjący


Pojemność: 100 ml
Cena: 4-5 zł
Sposób użycia: niewielką ilość peelingu nanieść na zwilżoną skórę. Masować kolistymi ruchami do pojawienia się piany, a następnie spłukać. Stosować 2-3 razy w tygodniu. 


Informacja na opakowaniu:

peeling myjący o owocowym zapachu doskonale wygładza i odświeża ciało. Specjalnie dobrana receptura zawiera nawilżający ekstrakt z truskawki/ kiwi/ pomarańczy oraz drobinki ścierające, które usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka.

Wspaniałe rezultaty:
-  oczyszczona i odświeżona skóra,
-  gładsza i milsza w dotyku,
-  przyjemnie pachnąca.

Obecnie delektuję się: 

****peelingiem myjącym z pomarańczą****


****peelingiem myjącym z kiwi****



****peelingiem myjącym z truskawką****


Co tu dużo mówić- peelingi są świetne i już. Uwielbiam w zasadzie wszystkie zapachy (dostępne są jeszcze: gruszka, żurawina, grejpfrut, czarna porzeczka). Peelingi, jak na kosmetyki do często stosowania, nie są bardzo inwazyjne- ścieralność jest średnia. Drobinki nie są ostre, więc nie podrażnią nawet delikatnej skóry, która po użyciu jest miękka i gładka, lepiej przyjmuje balsamy czy masła do ciała.

Zapachy naprawdę świetne, aromatyczne, smakowite i naturalne. Szkoda tylko, że nie utrzymują się na skórze za długo. Choć może to i zaleta, bo potem można spokojnie użyć balsamu o zupełnie innej nucie zapachowej.

Opakowanie przyzwoite, choć chciałabym, aby zamkniecie było bardziej solidne. Kiedyś te nakrętki były inne, teraz zmieniono je, jak widać nie na lepsze. Ale czym jest taki mankament w porównaniu z pozostałymi zaletami? Da się przymknąć na to oko.


 Moim ulubionym i zdecydowanym faworytem jest peeling z pomarańczą, kocham ten zapach!


Jeśli nie próbowałyście- to zachęcam. Przyjemne, niedrogie i porządne kosmetyki.

Pozdrawiam.