Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

29 marca 2014

Coś starego, coś nowego...

Hej. 
Jest sporo kosmetyków, do których jestem bardzo przywiązana, ale cieszy mnie także wkraczanie na nieznany grunt i próbowanie czegoś nowego. Często więc moje zakupy składają się z uwielbianych przeze mnie kosmetyków oraz tych, które pierwszy raz mam okazję nabyć.


Pielęgnacja:


 * balsamy do ust Tisane- wersja w słoiczku i w sztyfcie- nie znam lepszego kosmetyku do pielęgnacji ust;
*Delikatna emulsja do mycia twarzy Bielenda z serii Bawełna- jest to moja ulubiona linia kosmetyków tej marki, uwielbiam wszystkie "bawełniane" wynalazki;
*Kuracja dermatologiczna z wit. C, Ziaja- jestem bardzo zadowolona z kremu na noc, kupiłam więc i ten na dzień;
* Alantandermoline- chyba najpopularniejszy ostatnio krem, musiałam mieć.


Makijaż:

* Puder HD, Inglot;
* Puder brązujący, także Inglot. Ma bardzo ładny kolor i świetnie się nakłada. To ostatnio mój ulubieniec:)).



* Eliksir, Wibo- moją poprzednią pomadkę zmasakrowała córka, musiałam kupić koleją, uwielbiam ją nosić w torebce;
* kredki- jedna do brwi, druga na linię wodną (obie Inglota). Po kilku pierwszych użyciach stwierdzam, że są bardzo twarde;
* Long&Fine Lashes- maskara wydłużająca. 

Na koniec prezent od Bell, lakier do paznokci  w ślicznym kolorze (nr 602 ) oraz podkład. 


Pozdrawiam,

Dorota

6 lutego 2014

Masełko do ust "Troskliwa brzoskwinia", Bielenda

Hej.
Mamy zimę, bez dwóch zdań. Niby jest coraz cieplej, ale jednak mróz nie ustępuje. W moim przypadku najgorzej niskie temperatury znoszą usta i dłonie, dlatego staram się o nie dbać ze zdwojoną siłą. 

Masełko do ust
"troskliwa brzoskwinia" 
Bielenda


Pojemność: 15 g
Cena: ok. 8 złotych


Zastanawiam się, dlaczego nazwano ten kosmetyk masełkiem, bo dla mnie to od masła jest on daleki. Konsystencja przypomina wazelinę, tyle że bardziej miękką i łatwiej "topiącą się" pod wpływem ciepła. Nakłada się je całkiem przyjemnie i łatwo, choć oczywiście balsam w słoiczku stawia pewne ograniczenia, bo nie zawsze można po niego sięgnąć. Smak ma słodki (przy tym jednak bardzo chemiczno- nienaturalny), ale nie brzoskwiniowy; zapach już jakby z brzoskwinią miał coś wspólnego. Koloru nie daje, pozostawia jedynie subtelny błysk. 

W moim odczuciu nie nosi się komfortowo, nałożony w niewielkiej ilości słabo nawilża i nie chroni, natomiast przy grubszej warstwie rozlewa się. I tu "troskliwa brzoskwinia" zawiodła mnie najbardziej, bo oczekiwałam nawilżenia i ochrony, a tak naprawdę obeszłam się smakiem. Masełko nie nawilża i nie chroni, szybko  z ust znika i ma nieprzyjemną konsystencję. I żeby jeszcze dobić ten kosmetyczny wytwór dodam, że jest piekielnie wydajny, co przy tych wszystkich wadach jest kolejnym przekleństwem, bo jak to zużyć, kiedy jest tak niedopasowane do moich potrzeb?

Jeśli miałyście je w posiadaniu, to koniecznie dajcie znać, jak Wam się spisało. Ja tymczasem wracam do ulubionego balsamu Tisane.


Pozdrawiam,

Dorota

11 listopada 2013

Rozdanie kosmetyków FlosLek

Witam serdecznie. 
W ramach umilenia czasu oczekiwania na święta proponuję rozdanie. Mam zestaw kosmetyków marki FlosLek, który przeznaczyłam jako upominek dla jednej z moich czytelniczek. 



Zestaw zawiera: 
*krem na dzień z SPF 15,
*odbudowujący krem na noc,
*przeciwzmarszczkowy krem pod oczy,
*zabieg wygładzający zmarszczki (maseczka w dwóch krokach).

Kosmetyki przeznaczone są dla skóry dojrzałej ze zmarszczkami i ze skłonnością do wiotczenia i wysuszania.  


Zasady rozdania są banalnie proste, należy tylko obserwować mojego bloga, zgłosić się w komentarzu pod tym postem i wyrazić chęć ubiegania się o ten zestaw. 1 grudnia wylosuję jedną osobę i to do niej wyślę kosmetyki. Zgłosić się może każdy obserwator mojego bloga, niezależnie od miejsca zamieszkania. Miło mi będzie, jeśli poinformujecie o rozdaniu na swoim blogu lub na FB. Zostawienie swojego adresu mailowego w zgłoszeniu znacznie ułatwi mi kontakt z wylosowaną osobą, ale jeśli nie macie ochoty upubliczniać swojego adresu, to absolutnie tego nie wymagam.

Mam nadzieję, że chętnie weźmiecie udział w rozdaniu. Nawet jeśli zestaw nie pasuje do waszego rodzaju cery, to i tak warto, bo może to być świetny prezent na święta dla kogoś z Waszego otoczenia. 

Pozdrawiam i życzę miłego oczekiwania na święta.

Dorota

6 sierpnia 2013

Nowości....

Witam serdecznie.

To, że bardzo rzadko publikuje posty na blogu nie oznacza, że zamarło też moje "kosmetyczne życie"; karuzela zużyć i zakupów kręci się nadal! W przeciągu kilku ostatnich tygodni wpadły do mojej kosmetyczki rzeczy, które są zdecydowanie godne uwagi, dlatego zdecydowałam się Wam je zaprezentować.



Do pielęgnacji skóry wokół oczu stosuję teraz krem z AA Oceanic, oczywiście wersja 30+. Pod makijaż nakładam Starter matujący, zastąpiłam nim krem matujący z FlosLeku. Ze starteru jestem szalenie zadowolona, fantastycznie sprawdza się w ciepłe dni.


Pielęgnację włosów wzbogaciłam o Serum regenerujące do końcówek oraz Kompres nawilżająco- regenerujący. Bardzo lubię serie Z Apteczki Babuni, a tych kosmetyków jeszcze nie próbowałam.


Zmieniłam też sposób mycia włosów, teraz używam do tego celu Odżywki Z pokrzywą i zieloną herbatą; mam nadzieję, że to nieco polepszy kondycje moich bardzo suchych włosów. 

Skusiłam się też na Dwufazowy zmywacz do paznokci z Delii, może i moje skórki będą mniej suche. 


 To także dla mnie absolutne nowości, nigdy wcześniej nie używałam niczego podobnego.
Płyn micelarny + peeling do demakijażu to dobre rozwiązanie dla wiecznie zabieganych. Kurację dermatologiczną z witaminą C z Ziai miałam na oku już dawno temu, czytałam kilka pochlebnych opinii o całej tej serii, także musiałam kupić.


Ponownie sięgnęłam po Kolagenowe płatki ŚwitPharmy, bardzo je polubiłam. LipTint z Bell dostałam w Biedronce, bardzo przyjemna i całkiem trwała pomadka, choć potrafi odrobinę usta wysuszyć.


Jeśli znacie któryś z tych kosmetyków, to koniecznie napiszcie, jak się u Was sprawdziły. 

A jeśli macie ochotę wypróbować Starter matujący z lub Starter nawilżający z AA Oceanic, to zapraszam na moje  rozdanie.



Pozdrawiam.


Dorota

29 lipca 2013

10% D-panthenolu, Ziaja

Witam.
Kupiłam ten krem po to, by nieco ukoić skórę po zbyt długim przebywaniu na słońcu. Okazało się, że nie tylko do tego się przydał i wiem, że to będzie jeden  z tych kosmetyków, który warto mieć cały czas "na stanie".
10% D-panthenolu
krem łagodzący dla dzieci i dorosłych
Ziaja


Pojemność: 60 ml
Cena: ok. 7 złotych

Informacje na opakowaniu i skład:


Krem ma delikatną, bardzo lekką konsystencję. Ładnie się rozsmarowuje i całkiem szybko wchłania, jest bezzapachowy. Tubka jest poręczna, ale pojemność bardzo mała- to chyba jedyna wada tego kosmetyku; poza tym nie mam wobec niego absolutnie żadnych zastrzeżeń.

Fantastycznie złagodził mocno zaczerwienioną po opalaniu skórę, przyniósł mi spore ukojenie i spowodował, że dość szybko uporałam się z zaczerwienieniem i pieczeniem; to najlepszy łagodzący oparzenia słoneczne krem jaki do tej pory miałam. Poza tym stosowałam go także po depilacji i tutaj "odwalił kawał dobrej roboty". Ponownie świetnie złagodził zaczerwienia i spowodował, że skóra szybko odżyła. Nadaje się także jako krem do rąk, błyskawicznie się wchłania, nie pozostawia klejącej warstwy i fantastycznie nawilża.

Pokusiłam się też o to, by stosować go przez kilka dni na twarz i dekolt. Nie wyrządził mojej skórze żadnej krzywdy, nie odnotowałam negatywnych zmian na skórze, wręcz przeciwnie. Myślę, że on może być świetną alternatywą dla kremu nawilżającego i łagodzącego bardzo przesuszoną skórę, przy tym nie zapycha porów, a to dla mnie kwestia kluczowa.


Z powodzeniem mogą go stosować zarówno dorośli, jak i dzieci (mam tu na myśli nieco starsze pociechy). To bardzo uniwersalny kosmetyk, przydatny w wielu sytuacjach, lubię takie rozwiązania i żałuje, że pojemność tubki jest taka mała. Jestem nim po prostu oczarowana, krem ten z pewnością pozostanie ze mną na dłużej. 

Pozdrawiam.

Dorota

5 czerwca 2013

Żel z nagietkiem, FlosLek

Codziennie makijaż rozpoczynam od dawki kremu nawilżającego i nie ukrywam, dobry krem bazowy to klucz do trwałego i ładnego makijażu. Mam kilka pewniaków, kilka takich kosmetyków, które bardzo pomagają mi utrzymać dłużej matową cerę, na których podkład utrzymuje się całkiem dobrze. Jednym  z takich pewniaków jest


Żel z nagietkiem
do skóry suchej i wrażliwej
FlosLek


Informacja na opakowaniu:

Skład: Aqua, Propylene Glycol, Calendula Officinalis Flower Extract, Panthenol, Carbomer, Triethanolamine, Methylchloroisothiazalinone, Methyllisothiazolinone. 

Cena: ok. 10 zł
 


Wbrew pozorom nie jest to kosmetyk tylko dla cery suchej i wrażliwej, świetnie się też sprawdza przy mojej bardzo tłustej skórze. 

Ma bardzo lekką konsystencję, szybko się wchłania, nie pozostawia żadnego filmu ! To zadziwiające, że nie jest to kosmetyk matujący, a pozostawia cerę zupełnie matową, bez zbędnego połysku. Po chwili od nałożenia zupełnie go nie czuję, jak bym niczego na twarz nie nakładała.
Żel prawie w ogóle nie pachnie, tak więc nie drażni nadmiarem bodźców, jest też szalenie wydajny. Delikatnie chłodzi (szczególnie wyjęty z lodówki), co rano czasem pomaga się obudzić.

Oczywiście najwspanialsze jest w nim to, że fantastycznie nawilża cerę, co więcej- utrzymuje to nawilżenie całkiem długo. Rewelacyjnie spisuje się jako baza pod makijaż, choć trzeba go nakładać w  rozsądnych ilościach i zaczekać, aż zupełnie wniknie w skórę; żaden podkład na niego nałożony jeszcze się nie zbuntował. Skóra pod nim się nie "dusi", dzięki czemu nie przetłuszcza się tak szybko, dlatego używam go i wtedy, gdy nie noszę makijażu.

Żel nie spowodował u mnie zapchania porów, to dla mnie bardzo istotne; moja cera świetnie się  z nim czuje (ja zresztą też:)). Oczywiście można go używać nie tylko na twarz, ale i na całe ciało. Skutecznie koi oparzenia słoneczne i inne podrażnienia na skórze, na przykład te po depilacji, świetnie nawilża też dłonie. Po prostu jest to kosmetyk szalenie uniwersalny.

Myślę, że sięgnę także po Żel aloesowy tej marki, zapowiada się bowiem równie wspaniale jak ten z nagietkiem.

Pozdrawiam.

Dorota

21 maja 2013

Krem przeciwzmarszczkowy, Bawełna *Bielenda*

Witam.
Krem nawilżający to podstawa pielęgnacji, nawet dla skóry tłustej i mieszanej. Jednym z moich ulubionych od bardzo długiego czasu jest ten z serii Bawełna, przeznaczony dla cery suchej i wrażliwej. 

Krem przeciwzmarszczkowy 
BAWEŁNA
na dzień i na noc
*Bielenda*

Pojemność: 50 ml
Cena: ok. 12 zł

Informacja na opakowaniu:

Skład:

Zazwyczaj mam jakieś "ale" do kremu, często znajduję w nim coś, co mi nie do końca odpowiada. Zupełnie inaczej jest z tym- to dla mnie krem idealny.

Z informacjami na opakowaniu zgadzam się w 100%, ten krem faktycznie doskonale nawilża i natłuszcza, wzmacnia i regeneruje skórę, zapobiega utracie wilgoci, wygładza oraz przywraca jędrność i elastyczność skóry. Po prostu robi wszystko to, co powinien dobry krem nawilżający. Poza tym przynosi ulgę wysuszonej skórze, łagodzi podrażnienia i bardzo przyjemnie pachnie. Jest niesamowicie delikatny i bezpieczny, nie powoduje szczypania czy pieczenia nadwrażliwej cery. 

Po nałożeniu wchłania się szybko, pozastawia na skórze delikatny błysk, ale to przecież nie jest krem matujący. Faktycznie jest dobry pod makijaż, ładnie współpracuje ze wszystkimi moimi podkładami i utrzymuje nawilżenie praktycznie cały dzień.


Świetnie sprawdza się na mojej tłustej cerze, bo przede wszystkim jej nie zapycha! Używałam go wtedy, gdy po RetinieA moja skóra była maksymalnie przesuszona oraz stosuję go teraz, gdy borykam się  z przetłuszczaniem (już niestety się kończy, ale z pewnością kupię kolejne opakowanie). To bardzo uniwersalny krem, który sprawuje się idealnie nawet wtedy, gdy skóra odrobinę zmienia swoje potrzeby. Poza tym można go używać na dzień i na noc, nie ma więc obaw, że będzie leżał zapomniany, jego zużywa się w szybkim tempie. 


Gdybym miała być upierdliwa i się do czegoś mimo wszystko przyczepić, to zwróciłabym uwagę na opakowanie, słoiczek z plastiku jest mało estetyczny, wolałabym coś bardziej gustownego.

Krem bardzo polecam, to porządny kosmetyk za niewielkie pieniądze; dla mnie pewniak na każdą porę roku.

Pozdrawiam.

Dorota

24 kwietnia 2013

Maseczki Tołpy...

Witam.
Wypróbowałam chyba większość maseczek, które ma  w swojej ofercie Tołpa. Jedne były lepsze, inne gorsze, natomiast te trzy określiłabym jako rewelacyjne, godne pokazania i opisania. 

dermo face 
modelar 50+
maska-lifting
odmładzająco-modelująca
na twarz, szyje, dekolt i biust

 Skład:

Tu muszę uprzedzić, 50+ jeszcze nie mam, ale po maskę i tak sięgam. Jest wspaniała,  natłuszcza, wygładza, zmiękcza skórę i delikatnie rozjaśnia. Nie napina tak, jak bym się tego spodziewała, ale odrobinę ujędrnia. Ma tłustą konsystencję, ale wchłania się bosko, po 15 minutach niewiele jest do zmycia. Efekty widoczne są już po pierwszym użyciu. Sięgam po nią raz na jakiś czas, szczególnie wtedy, gdy skóra wydaje się zmęczona, jest przesuszona i potrzebuje odżywienia. 

stimular 40+
maska-koncentrat
ujędniająco- przeciwzmarszczkowa
na twarz, szyję, dekolt i biust


 Skład:

Ta maseczka napina skórę nieco bardziej, świetnie się sprawdza przed wielkim wyjściem.  Delikatnie ściąga i ujędrnia, nie wysuszając przy tym cery. Wygładza i wspaniale przygotowuje skórę na nałożenie makijażu. 

hydrativ
maska-peeling
hydroenzymatyczny
na twarz, szyję i dekolt

 Skład:

To specyfik dobry dla bardzo suchej i podrażnionej cery. Złuszcza i nawilża jednocześnie, działa przy tym delikatnie i nie wywołuje podrażnień. Wygładza i rozjaśnia cerę, "ściąga" suche skórki błyskawicznie, nie piecze i nie szczypie podczas używania. Lubiłam tę maskę-peeling szczególnie wtedy, gdy nakładałam na twarz RetinA, doskwierało mi wtedy przesuszenie i ogromna wrażliwość, to cudeńko przynosiło ulgę, a i działało należycie.

Te maski, moim zdaniem oczywiście, są zdecydowanie godne uwagi. Są droższe niż przeciętne saszetkowe produkty, ale od czasu do czasu warto zainwestować w taki kosmetyk.

Pozdrawiam.

Dorota

12 kwietnia 2013

Żele dwa...

Witam. 
Trafiają się nam czasem kosmetyki, które nie są ani dobre, ani złe; ot, po prosty zwyczajne.  Takie dwa żele właśnie zużyłam, a że postów  z denkami nie robię (meczy mnie ogromnie zbieranie pustych opakowań), to dziś krótkie recenzje tychże kosmetyków. 

Żel nawilżanie&dotlenianie               Żel myjący antybakteryjny
Soraya                                               Barwa





Żel Soraya ma za zadanie oczyszczać skórę z makijażu, zanieczyszczeń i toksyn. Zawiera kompleks aqua-cell z kwasem hialuronowym oraz lipostyminę i białą lilię. Jego główna zaletą jest odświeżenie, jakie daje skórze, a efekt ten potęguje świeży zapach.  Dość dobrze oczyszcza, ale absolutnie nie nawilża. Mogłąbym nawet zaryzykować stwierdzenie, że lekko wysusza, choć to także jest zależne od stanu cery. Poz tym nie podrażnia i w ogóle jest całkiem w porządku. Nie jest drogi (kosztował ok. 8 złotych) i przyjemnie się go używało, dobrze spisuje się do mycia twarzy gąbeczkami czy myjkami, staje się wtedy jeszcze bardziej wydajny.


Siarkowa Moc natomiast przeraża zapachem. To nie jest delikatny zapaszek, a odór detergentu, który trudno znieść. Zapach jest dla mnie istotny, więc okropnie się umęczyłam przy jego stosowaniu. Myślę, że gdyby nie dobre działanie, to bym go w ogóle nie zużyła.
Żel zawiera siarkę, naturalny oligosacharyd, proteiny pszeniczne, glicerynę i panthenol. Świetnie zmywa makijaż i zanieczyszczenia, dobrze się pieni i jest w miarę delikatny dla skóry. Delikatnie zmniejsza pory. Nie zauważyłam szczególnego działania na zaskórniki czy wypryski, ale też się takiego nie spodziewałam, bo ile może zrobić żel, który ma kontakt ze skórą raptem przez kilka chwil. Oczekiwałam dobrego oczyszczenia i takowe dostałam. Nie sądzę jednak, że jeszcze sięgnę po cokolwiek z serii Siarkowa Moc Barwy, zapach jest dla mnie nie do zaakceptowania.

Tyle w temacie. Znacie może któryś z tych żeli? Podzielcie się spostrzeżeniami. 

Pozdrawiam.

Dorota

27 marca 2013

EMOLEUM krem nawilżajacy *FlosLek*

Ponad miesiąc temu otrzymałam paczkę z kosmetykami marki FlosLek, a w niej między innymi ten krem. 

Krem nawilżający
Emoleum
do skóry suchej, bardzo suchej, atopowej
mocznik 5%, kompleks lipidów OMEGA 7,5%
FlosLek Pharma


Pojemność: 75 ml
Cena: 27,60 zł (klik), (klik)

Skład:

Informacja na opakowaniu:

Pojemność kremu jest ogromna, tuba spora, ale całkiem poręczna. Wszelkie informacje o kosmetyku oraz skład widnieją na kartonowym opakowaniu, wewnątrz znalazłam także ulotkę informującą o całej serii EMOLEUM i specyfice pielęgnacji skóry suchej, bardzo suchej i atopowej. Lubię, kiedy oprócz samego produktu otrzymuję potrzebne informacje, mogę w ten sposób czerpać wiedzę  z różnych źródeł.

Krem w zasadzie nie ma zapachu, co w tego typu produkcie jest jak najbardziej zrozumiałe. Fantastycznie się rozprowadza i znakomicie wchłania. Jest lekki i delikatny dla skóry, zupełnie nietłusty. Sama najchętniej stosuję go na noc, żeby skórę nawilżyć i ukoić, rano budzę się z wypoczętą i odżywioną cerą. Czuję, że ładnie nawilża, ale nie zostawia tłustej warstwy, czuję po prostu, że moja skóra nadal oddycha i nie dusi się pod jego ciężarem; nałożony nawet  w dużej ilości wchłania się prawie do zera. 

Odkryłam, że bardzo dobrze spisuje się jako baza pod makijaż, bo wygładza i zmiękcza skórę tak, że podkład na niego nałożony świetnie się prezentuje. Miałam ostatnio okazję malować kilka  koleżanek i każdej zaaplikowałam ten krem, żadnych sprzeciwów nie usłyszałam, co więcej, były bardzo zadowolone. Krem ładnie zmiękcza skórę, co powoduje też wygładzenie i suche skórki nie są wtedy aż tak widoczne. Makijaż trzyma się na nim bardzo dobrze. Sama mam ochotę i tak go stosować, ale posiadam jeszcze dwa inne kremy na dzień, które wypadałoby zużyć.


Krem może powodować lekkie mrowienie, a nawet pieczenie; to zasługa mocznika. Ja tego nie odczułam, ale jedna z moich koleżanek tak. Mrowienie jednak ustąpiło i nie towarzyszyło temu ani zaczerwienienie, ani podrażnienie. Po prostu sucha i podrażniona skóra może tak na niego reagować i dobrze jest o tym wiedzieć.

Jest świetny i choć ja nie mam cery suchej, to jestem z niego szalenie zadowolona. Każda skóra potrzebuje dobrego nawilżenia, nawet ta skrajnie tłusta. Przyznam też, że używam go od czasu do czasu do rąk; tak wiem, to marnotrawstwo, ale on i na nie świetnie działa, od razu przynosi ulgę i ukojenie.

Cała seria EMOLEUM zapowiada się dobrze, mnie bardzo intryguje jeszcze  Olejek  myjący do ciała 2w1 (klik).

Pozdrawiam.

Dorota

25 lutego 2013

Na dobry poczatek tygodnia....

Znakomitym rozpoczęciem tygodnia jest paczka pełna kosmetyków. Ta, którą cieszę się dziś, jest od marki FLOSLEK. 


Do testowania i recenzowania otrzymałam:


*krem nawilżający EMOLEUM, do skóry suchej, bardzo suchej i atopowej;


* płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu, seria hipoalergiczna;


*dwufazowy płyn do demakijażu oczu;


* ANTI ACNE, krem matujący do skóry tłustej i mieszanej;


* krem nawilżajacy do skóry zmęczonej, z oznakami starzenia, NATURALNE PIĘKNO;


* masło do ciała, mango i marakuja, NATURAL BODY.

Jestem podekscytowana i gotowa do stosowania tychże kosmetyków. Mam nadzieję, że dobrze mi się przysłużą. 

Jeśli znacie te rzeczy, to piszcie koniecznie o swoich spostrzeżeniach.

Pozdrawiam.

Dorota



15 lutego 2013

Różowy tonik *Kolastyna*

Witam serdecznie.
W moich kosmetykach zrobiło się różowo, a to za sprawą płynu dwufazowego z Bielendy oraz tego to oto toniku.

Tonik REFRESH
cera sucha i wrażliwa
*Kolastyna*


Pojemność: 200 ml
Cena: ok. 7 zł

Informacja na opakowaniu:



Skład:


Kolastyna, przynajmniej mnie, kojarzy się głównie z kosmetykami do opalania, okazuje się jednak, że oferta jest bogatsza.

Zdecydowałam się ten tonik, mimo iż moja cera jest tłusta. Skusiło mnie głównie to, że dedykowany jest także do wrażliwców, a ja ostatnio mam skórę bardzo podrażnioną. Niestety pod tym względem tonik mnie zawiódł, bo podczas jego używania odczuwałam duży dyskomfort w postaci pieczenia i szczypania, wywoływał także zaczerwienienie i z pewnością nie jest do dobry wybór dla delikatnej cery. A na etykiecie widnieje adnotacja: "tonik delikatnie odświeża, koi i nawilża naskórek, przywracając komfort i naturalną równowagę". Bardzo to odbiera od moich obserwacji, wręcz zupełnie im przeczy. Tak się nawet zastanawiam, czy mi ktoś do tej butelki nie wlał czegoś zupełnie innego? Nawilżenia, uelastycznienia i wygładzenia także nie odczułam.

Zapach ma początkowo przyjemny, bo wydaje się świeży. Po czasie okazuje się, że jest dość uciążliwy i męczący, bo to taka perfumowana świeżość, chemiczna i sztuczna. Tak więc i pod tym względem mi nie odpowiada. 

Nie rozumie, dlaczego kosmetyki do cery suchej i wrażliwej są tak agresywne. Myślę, że producent powinien się w tym wypadku bardziej przyłożyć, bo to nie jest dobry tonik, ja czuje się mocno rozczarowana i żałuje, że postanowiłam go kupić.
 

Pozdrawiam.

Dorota