Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja skóry pod oczami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja skóry pod oczami. Pokaż wszystkie posty

13 grudnia 2013

Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy MINERAL THERAPY *Floslek*

Wczoraj wspominałam o kremie na dzień i na noc  z serii Mineral Thepary marki FlosLek. Jednocześnie stosowałam także krem pod oczy, więc i o nim chciałabym napisać co nieco.


Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy
Mineral Therapy
FlosLek


Pojemność: 30 ml
Cena: ok. 20 zł

Skład:


"Krem zawiera atlantycki mech perłowy - algę bogatą w mikroelementy (głównie wapń, magnez, cynk i żelazo), która odbudowuje gospodarkę mineralną skóry. Oktapeptydy działają skuteczniej niż botox, doskonale wbudowują się w głębokie zmarszczki i kurze łapki. Olej arganowy poprawia elastyczność i jędrność skóry"- opis brzmi bardzo zachęcająco, nic tylko używać i cieszyć się piękną skórą wokół oczu. Sprawa jednak nie jest taka prosta, bo skóra wokół oczu to dla mnie temat baaardzo trudny. 

Krem aplikuje się przyjemnie, choć zaskoczyła mnie jego lekka konsystencja- spodziewałam się czegoś bardziej gęstego i treściwego. Wchłania się szybko, doskonale sprawuje się pod makijażem. Tubka jest duża, 30 ml to spora pojemność. Jest delikatny i nie podrażnia, nawet jak się dostanie do oczu.

W moim przypadku skóra wokół oczu dość często jest przesuszona, pojawiły się też pierwsze zmarszczki, dlatego wobec kremów na te okolice jestem szalenie wymagająca. Krem FlosLeku rewolucji w mojej pielęgnacji nie zrobił, nie zachwycił mnie też na tyle, bym mogła zaprzestać poszukiwania kremu idealnego. Całkiem dobrze sprawdza się na dzień, bo jest raczej lekki i dobrze współgra z makijażem, utrzymuje także odpowiedni poziom nawilżenia. Na noc jednak oczekiwałabym mocniejszego działania, silniejszego nawilżenia i odżywienia skóry. Delikatne zmarszczki tak jak były, tak są, większego napięcia czy jędrności też nie zaobserwowałam, zatem nie przekonał mnie co do tych przeciwzmarszczkowych właściwości. Moja skóra wokół oczu ma się dokładnie tak samo jak przed stosowaniem tego kremu, choć przyznaję, w tym okresie nie miałam ani razu problemu z przesuszeniem okolic oczu.


Przyznam szczerze, że mam mieszane uczucia wobec tego kremu, ale jest on dedykowany dla cery dojrzałej, więc może muszę do niego jeszcze trochę dorosnąć:)))

Pozdrawiam,

Dorota

6 sierpnia 2013

Nowości....

Witam serdecznie.

To, że bardzo rzadko publikuje posty na blogu nie oznacza, że zamarło też moje "kosmetyczne życie"; karuzela zużyć i zakupów kręci się nadal! W przeciągu kilku ostatnich tygodni wpadły do mojej kosmetyczki rzeczy, które są zdecydowanie godne uwagi, dlatego zdecydowałam się Wam je zaprezentować.



Do pielęgnacji skóry wokół oczu stosuję teraz krem z AA Oceanic, oczywiście wersja 30+. Pod makijaż nakładam Starter matujący, zastąpiłam nim krem matujący z FlosLeku. Ze starteru jestem szalenie zadowolona, fantastycznie sprawdza się w ciepłe dni.


Pielęgnację włosów wzbogaciłam o Serum regenerujące do końcówek oraz Kompres nawilżająco- regenerujący. Bardzo lubię serie Z Apteczki Babuni, a tych kosmetyków jeszcze nie próbowałam.


Zmieniłam też sposób mycia włosów, teraz używam do tego celu Odżywki Z pokrzywą i zieloną herbatą; mam nadzieję, że to nieco polepszy kondycje moich bardzo suchych włosów. 

Skusiłam się też na Dwufazowy zmywacz do paznokci z Delii, może i moje skórki będą mniej suche. 


 To także dla mnie absolutne nowości, nigdy wcześniej nie używałam niczego podobnego.
Płyn micelarny + peeling do demakijażu to dobre rozwiązanie dla wiecznie zabieganych. Kurację dermatologiczną z witaminą C z Ziai miałam na oku już dawno temu, czytałam kilka pochlebnych opinii o całej tej serii, także musiałam kupić.


Ponownie sięgnęłam po Kolagenowe płatki ŚwitPharmy, bardzo je polubiłam. LipTint z Bell dostałam w Biedronce, bardzo przyjemna i całkiem trwała pomadka, choć potrafi odrobinę usta wysuszyć.


Jeśli znacie któryś z tych kosmetyków, to koniecznie napiszcie, jak się u Was sprawdziły. 

A jeśli macie ochotę wypróbować Starter matujący z lub Starter nawilżający z AA Oceanic, to zapraszam na moje  rozdanie.



Pozdrawiam.


Dorota

22 lipca 2013

Luksusowy krem aktywnie liftingujący pod oczy, Bielenda

Witam.
Pora na recenzję kremu Bielendy, który kupiłam na 40 % przecenie w Rossmannie.

Złoto&Diamenty
Luksusowy krem aktywnie liftingujący pod oczy
Bielenda


Pojemność: 15 ml
Cena: ok. 16 zł

Informacja na opakowaniu:


Skład:

Kosmetyk wydał mi się bardzo ciekawy, wprost idealny na moje zmarszczki pod oczami. Używałam go regularnie rano i wieczorem, przy czym na noc nakładałam solidniejszą porcję. Obietnice (jak to zazwyczaj bywa) bardzo wygórowane, trudno się spodziewać aż takich efektów, ale wiecie, nadzieja jednak jest, bo może akurat ten poradzi sobie ze zmarszczkami, wygładzi i rozjaśni. Niestety, nie poradził sobie w żaden sposób, nawet z tymi najmniejszymi liniami. Rozjaśnienia także nie zauważyłam. 

Krem ten przeznaczony jest dla skóry dojrzałej, cienkiej i wrażliwej (45 +). Absolutnie nie uważam, że mógł mi zaszkodzić, że jeszcze za wcześnie na takie działanie; mam lekką obsesję na punkcie zmarszczek wokół oczu i myślę, że jeśli teraz nie zadziałam, to za kilka lat będzie już za późno. Poza tym mam wrażenie, że kremy przeznaczone dla kobiet dojrzałych mają w składach więcej odżywczych składników, a te przecież nie mogą zaszkodzić. 

Jednak nie przekreśliłabym zupełnie Luksusowego kremu aktywnie liftingujacego, bo on całkiem nieźle nawilżał i bardzo dobrze spisywał się pod makijaż. Wiadomo, że skóra nawilżona wygląda nieco lepiej, jest bardziej sprężysta i zrelaksowana. Ten krem, moim zdaniem oczywiście, bardzo dobrze nawilża i właśnie to może sprawić, że dozna się uczucia delikatnego liftingu, relaksu i rozjaśnienia, ot cały sekret. Dobre nawilżenie zapewne sprzyja kuracjom zapobiegającym zmarszczkom, ale istniejących, dość głębokich raczej nie usunie.  Jako krem na dzień, pod makijaż, jest wprost idealny; szybko się wchłania (nałożony w rozsądnej ilości) i nie roluje po nałożeniu korektora. Poza tym nie podrażnia wrażliwych okolic oczu, jest całkiem delikatny i przyjemny w aplikacji.



Poszukiwania idealnego kremu pod oczy trwają wiec nadal; ten okazał się poprawny i jego zakup nie był niewypałem, jednak nadal będę się rozglądać za czymś bardziej odżywczym.

Pozdrawiam.

Dorota

7 czerwca 2013

Aktywnie wygładzający krem pod oczy, Lirene

Witam.
Pisałam Wam już, że opanowała mnie mania dbania o okolice wokół oczu. Tak sobie myślę, że to z powodu zbliżających się urodzin, latka lecą, a moje zmarszczki stają coraz to bardziej widoczne, tak mi się przynajmniej wydaje. Więc nacieram skórę pod oczami kremami, maseczkami, nakładam płatki, nawet eksperymentowałam już  z Retinem; ciągle w nadziei, że problem się nie powiększy. Nigdy wcześniej bym siebie nie podejrzewała o takie "paranoiczne" podejście do dbania o urodę, myślałam jednak, że nieco "zdrowiej" do tego podchodzę. W każdym bądź razie od dawna już staram się stosować kremy przeznaczone dla kobiet w okolicach 30., dlatego też pewnego pięknego dnia zakupiłam krem Lirene.

Aktywnie wygładzający krem pod oczy
Folacyna+, proTelomer
30+
na dzień i na noc



Pojemność: 15 ml
Cena: ok. 13 zł

Skład:

Krem ma za zadanie niwelować pierwsze zmarszczki i opóźniać proces powstawania nowych, widocznie zwiększać elastyczność oraz intensywnie i głęboko nawilżać.  W efekcie powinnam mieć: wygładzone pierwsze zmarszczki wokół oczu, skórę sprężystą i doskonale nawilżoną. Tyle w kwestii obietnic i zapewnień co do działania.

W mojej opinii nie jest niestety tak różowo i gładko. Krem nie wygładził moich pierwszych  zmarszczek, drugich i trzecich zresztą też. Nie poczułam także zwiększonej elastyczności, żadnego napięcia skóry, a mam  w tej kwestii porównanie, bo stosowałam też ostatnio Błyskawiczny lifting SOS od Eveline i ten preparat skórę napinał, krem Lirene absolutnie nie daje mi takiego działania. Co do nawilżenia, to mogę się zgodzić, rzeczywiście całkiem dobrze nawilża, natomiast nie na zawsze, więc nie jestem pewna, czy to oby takie głębokie nawilżenie.

Krem jest bardzo lekki i szybko się wchłania, tak więc całkiem dobrze sprawdza się pod makijaż. Korektory się na nim nie wałkują, baza pod cienie także, bo ja lubię aplikować także odrobinę kremu na powieki. Jest to kosmetyk wydajny, całkiem długi czas go używałam. Zasadniczo mogę go uznać za delikatny, bo absolutnie nie podrażnił okolic wokół oczu, ale jeśli choć odrobina dostała się do oka, to już było gorzej- łzawienie na całego gwarantowane. Myślę więc, że trzeba go używać z rozwagą.

Początkowo dawał mi nadzieję na dobry efekt, potem jednak zorientowałam się, że lekkie nawilżenie to wszystko, co może mi ten krem zagwarantować, spektakularnych efektów wygładzenia raczej nie będzie. 


Obecnie stosuję krem pod oczy Bielendy (kupiony w Rossmannie na przecenie).  Ponownie mam nadzieję na dobry efekt, zobaczymy, co  z tego wyjdzie?

Pozdrawiam.

Dorota

10 maja 2013

Hydrożelowe płatki pod oczy *Perfecta*

Mam ostatnio chyba jakąś obsesję na punkcie pielęgnacji skóry wokół oczu, marzę o wygładzeniu zmarszczek, które niestety już się u mnie pojawiły. W chwili obecnej ratuję się płatkami.

Hydrożelowe płatki pod oczy
AgeControl
35+, 45+
Perfecta



Informacja na opakowaniu (identyczna na obu wersjach):


Składy:

W opakowaniu mamy dwa płatki, trzeba odlepić je z folii i umieścić pod oczami. Trzymają się skóry bardzo dobrze, są miękkie i wygodne, bez problemu można w nich funkcjonować. Odradzałabym jednak aplikację tuż przy linii dolnych rzęs, bo podczas spoglądania w dół odczuwa się spory dyskomfort. Kształt i wielkość są idealne, dają także uczucie przyjemnego chłodu, co bardzo umila czas z nimi.


Niespecjalnie widzę pomiędzy nimi jakieś różnice, działanie mają identyczne, nie zauważyłam, by te 45+ działały intensywniej.  Potrafią skórę delikatnie wygładzić i ujędrnić, poza tym ściągają opuchliznę.  Stopień nawilżenia jest zależny od kremu, który pod te płatki nałożę; jeśli to coś bardzo odżywczego, to jakby mocniej się wchłaniało i zdecydowanie lepiej działało na skórę. Nie wiem, jak to działa, ale działa.

Płatki są szczególnie przydatne przez imprezami, wielkimi wyjściami.  Stanowią też bardzo dobry sposób na wieczorny relaks, po całym dniu i tej okolicy twarzy się coś należy. Myślę, że docenią je głównie te z Was, które borykają się z suchą skórą wokół oczu  czy tak zwanymi workami. 

Ja staram się sięgać po nie jak najczęściej, bo one pomagają wygładzać zmarszczki pod oczami. Niestety, nie jest to trwałe, działa tylko przez jakiś czas, dlatego aplikuję je w razie potrzeby. Być może jest to też kwestia dobrego nawilżenia, płatki pomagają lepiej zadziałać kremom i skóra wygląda lepiej, więc i widocznych zmarszczek jest mniej.


Ponoć można podobne płatki wykonać samodzielnie w domu, nie wiem jednak, czy działać będą w taki sam sposób. Opakowanie kosztuje prawie 4 złote i można je zastosować tylko raz,  więc chyba warto rozważyć i taką opcję. 

Pozdrawiam.

Dorota

6 maja 2013

Błyskawiczny lifting SOS na "kurze łapki" *Eveline Cosmetics*

Witam.
Mam nadzieje, że wspaniale spędziłyście majowy weekend i wypoczęłyście trochę i za mnie. Ja zabrałam się za malowanie, miało trwać dwa dni, a tak naprawdę jeszcze się nie skończyło. Z remontami tak bywa, planowany czas trwania trzeba przemnożyć przez trzy, a koszty chyba o jeszcze więcej. No cóż, może kiepska ze mnie planistka:(
W każdym bądź razie blog nie może "leżeć odłogiem", a i kosmetyki krzyczą do mnie, żebym je w końcu pokazała, opisała... a mam kilka ciekawostek. Zacznę od czegoś na okolice wokół oczu.

Błyskawiczny lifting SOS
na "kurze łapki"
*Eveline Cosmetics*


Pojemność: 12 ml (klik)
Cena: 18- 20 zł
Skład:


 Informacja na opakowaniu:


Kiedy dostałam ten kosmetyk, to byłam przekonana, że jest to po prostu krem/żel pod oczy. Na opakowaniu jednak nigdzie nie nazywa się go kremem, jest to po prostu preparat i tyle. Należy go nałożyć na zmarszczki wokół oczu i wklepać, można też go stosować pod makijaż. Jego zadania to wygładzenie zmarszczek, wzmocnienie i napięcie skóry, natychmiastowa redukcja zmarszczek. Poza tym ma też rozjaśnić cienie pod oczami, niwelować obrzęki i opuchliznę.

Przyznam szczerze, że nie za bardzo wiedziałam, jak go używać, bo pierwszy raz spotkałam się  z tego typu kosmetykiem. Po jakiś czasie przekonałam się, że najlepiej działa nałożony rano, kilka minut przed zaaplikowaniem makijażu, bardzo cienka warstwa rzeczywiście napina skórę i to w bardzo odczuwalny sposób, wygładza i bardzo delikatnie wypełnia drobne zmarszczki. Korektor wklepany na tak przygotowaną skórę aplikuje się wspaniale i nawet ten kiepskiej jakości daje całkiem przyjemny efekt gładkiej powierzchni. Uprzedzam jednak, że to działa tylko na te najdelikatniejsze zmarszczki, cudu nie zdziała przy tych mocniejszych, trzeba także bardzo uważać z ilością kosmetyku, bo zbyt gruba warstwa zroluje się i zejdzie płatem, prawie jak maseczka typu peel of. 

Jeśli chodzi o pozostałe obietnice, to mam raczej mieszane uczucia. Moim zdaniem nawilżenie nie jest aż tak duże, poza tym efekt liftingu zupełnie nie pozwala tego nawilżenia odczuć. Po całym dniu z tymże preparatem ma ochotę wieczorem nałożyć pod oczy jednak coś bardziej treściwego. Cieni także nie rozjaśnił ( wcale się też tego po nim nie spodziewałam), a zmarszczki spłyca tylko doraźnie, chwilowo, nie jest to efekt na zawsze. Co do redukcji opuchlizny to może faktycznie tak zadziałać, jeśli jeszcze schłodzi się go w lodówce to powinien dać i tego typu ukojenie. Ja jednak nie mam problemu z obrzękiem, więc tu raczej przypuszczam i nie obiecuje takiego efektu.



Błyskawiczny lifting SOS to dla mnie coś zupełnie zaskakującego, nie przypuszczałam bowiem, że wręcz uzależnię się od czegoś takiego. Czuję, że nakładanie tego preparatu pod makijaż dobrze mi służy i najważniejsze- widzę, że fajnie działa i wygładza to, czego widzieć bym nie chciała. Traktuję ten preparat prawie jak bazę pod makijaż. 


Jestem ciekawa, czy inne firmy oferują takie preparaty. Przyznam, że czuję się mocno zainteresowana takimi kosmetykami. Jeśli tylko się na coś podobnego natknę, to kupie  z pewnością. Do tego czasu przyjaźnić się będę z Błyskawicznym liftingiem Eveline.

Pozdrawiam.

Dorota

26 marca 2013

Płyn micelarny do mycia twarzy i oczu *Tołpa*

Płyny micelarne lubię, ale jakoś nie miewam do nich szczęścia. Nie znoszę, kiedy się pienią i sprawiają podczas demakijażu wrażenie mycia twarzy mydłem, jest to dla mnie absolutnie nie do przyjęcia. Do płynu Tołpy podeszłam  z ogromnym dystansem, byłam prawie pewna, że to będzie kolejne rozczarowanie, a tu proszę, bardzo miła niespodzianka. 

Płyn micelarny
do mycia twarzy i oczu
łagodzi podrażnienia i przywraca komfort
TOŁPA
dermo face, physio



Pojemność: 200 ml
Cena: 36,09 zł (klik)


Płyn na wacik wylewa się przez dozownik ukryty w nakrętce, nie za bardzo przepadam za takim rozwiązaniem, bo trochę mało płynu wylewa się na raz, a jak potrząsnę butelką, to wypłynie o wiele za dużo. Ogólny wygląd opakowanie bardzo mi się podoba.

Poniżej także skład:

Jak zwykle sporo informacji o kosmetyku i filozofii Tołpy. Lubię tę dbałość o szczegóły, porządne opisy, sensowne i bez zbędnego "bajkopisarstwa".


Płyn jest rzeczywiście bardzo delikatny, nawet w największych okresach wrażliwości mojej cery służył mi znakomicie. Od grudnia do końca lutego stosowałam RetinA, moja skóra była bardzo podrażniona, zaczerwieniona i okropnie wrażliwa na kosmetyki. Ten płyn w tym okresie używałam z wielką przyjemnością i ulgą, bo zapewniał mi łagodny demakijaż, bez efektu ściągnięcia, pieczenia i jakiegokolwiek podrażnienia.

Najbardziej lubiłam w nim to, że się nie pienił! Nareszcie płyn polskiej marki, który nie zachowuje się jak żel do mycia twarzy i faktycznie nie wymaga ponownego zmywania twarzy. Po oczyszczeniu nie postawiał klejącej warstwy, która sprawia, że czuję się bardziej brudna. Dość łatwo zmywał makijaż, z lekkim podkładem i pudrem radził sobie znakomicie, natomiast z linerem i tuszem gorzej. Plus jest jednak taki, że  i dla oczu był delikatny, więc mogłam pokusić się o delikatne potarcie, wtedy szybciej usuwał mocny makijaż.


Płyn ten ujął mnie swoją delikatnością, nie spowodował wysuszenia cery, wręcz pomagał w łagodzeniu podrażnień. Stosowałam go także w roli toniku, nie napinał bowiem skóry, nie powodował niemiłego ściągnięcia.  Zapach też jest całkiem przyjemny, delikatny, kojarzy mi się  z czystością i lekko kwiatową świeżością; raczej większości powinien przypaść do gustu.

Trochę odstraszać może wysoka cena, ale widziałam go kilka razy w promocji. Myślę jednak, że jeśli będę się jeszcze zmagać z podrażnioną przez zabiegi kosmetyczne skórą, to chętnie po niego sięgnę, warto wydać na niego i taką kwotę.


Pozdrawiam.

Dorota

21 marca 2013

Odżywczy krem regenerujący pod oczy *Tołpa*

Witam serdecznie.
Co tu dużo mówić, w moim wieku krem pod oczy to podstawa pielęgnacji. Od takiego kosmetyku wymagam przede wszystkim nawilżenia, wszelkie inne działania uznam za miły dodatek.

Odżywczy krem regenerujący pod oczy
uelastycznia i odżywia, redukuje cienie pod oczami
*Tołpa*


Pojemność: 10 ml
Cena: 33,25 zł  (klik)

Opakowanie jest bardzo bogate w informacje o kosmetyku. 


Skład:

Opakowanie, w którym znajduje się krem, jest bardzo wygodne w użyciu.  Aluminiowa tubka pozwala wycisnąć wszystko do samego końca i jak informuje notka na pudełku :"...nie zasysa powietrza i bakterii. I dzięki temu krem jest dłużej bezpieczny". Zdaje mi się, że jest to ciekawe rozwiązanie. 


Krem nawilżał doskonale i za to bardzo go lubiłam. Rzeczywiście zaraz po wklepaniu odczuwałam dużą ulgę, widziałam, że skóra wchłaniała go błyskawicznie i wyglądała na zrelaksowaną. Używałam go zarówno na dzień, jak i na noc, choć w tym drugim przypadku aplikowałam zdecydowanie większą ilość, żeby mocniej na te okolice zadziałać. Świetnie spisywał się  pod makijaż, bo ekspresowo się wchłaniał i dobrze współgrał z korektorami. Dość długo utrzymywał nawilżenie, ale nie były to 24 h- tu Tołpa trochę przesadziła. 

Poza nawilżeniem krem ma także za zadanie uelastyczniać i odżywiać skórę oraz redukować cienie pod oczami. Niewielkie odżywienie jest chyba konsekwencją dobrego nawilżenia (tak dedukuję, ale może się mylę?), w takim więc razie i takowe odczułam, jeśli chodzi natomiast o uelastycznienie i redukcję cieni, to nic takiego nie spotkało mojej skóry wokół oczu. Szkoda, bo każdy nowy krem wywołuje we mnie nadzieję na rozjaśnienie cieni, a tak naprawdę żaden jeszcze tego nie zrobił. Niby jestem rozsądna i wiem, jakich efektów mogę oczekiwać,  a jednak czuje się rozczarowana. Niemniej jednak krem był całkiem dobry, z chęcią spotkam się  z nim  ponownie latem.

Krem jest wydajny,  tubka ma tylko 10 ml, a ja używałam go przez ponad dwa miesiące- to całkiem dobry wynik. Zauważyłam też ( a o tym nie ma informacji na opakowaniu), że ten krem (jak żaden do tej pory) fantastycznie wpłynął na jakość moich rzęs i brwi. Rzęsy mam bardziej podatne na działanie zalotki, trochę też mniej mi ich wypada, brwi natomiast rosną mi jak szalone, odrastają nawet w tych miejscach, w których wcześniej było pusto. Zdaje się, że jednak nakładanie tego kremu na całą okolicę wokół oczu, czyli górną powiekę i brwi także, przynosi bardzo dobre efekty.


Jestem zdecydowanie na tak i kupię go na cieplejsze dni. Może uda się trafić na jakąś promocję, bo normalna cena jest trochę wysoka.

Pozdrawiam.

Dorota

2 grudnia 2012

Krem pod oczy z algami morskimi *Ava*

Moim ulubionym kremem pod oczy jest AA Wrażliwa Natura, Krem przeciwzmarszczkowo- nawilżający 30+. Ten krem kupiłam w zasadzie bez wcześniejszego rekonesansu i jak się okazuje, źle zrobiłam.


Krem pod oczy z algami morskimi
Bio Alga
*Ava Laboratorium*


Pojemność: 25 ml
Cena: ok. 10 zł

Opakowanie:

Liczyłam przede wszystkim na dobre nawilżenie, nie ukrywam, że odrobinę też na spłycenie drobnych zmarszczek. Niestety nie otrzymałam ani jednego, ani drugiego. 

Krem jest bardzo wodnisty, dość szybko w skórę wnika, szybko też znika uczucie nawilżenia. Po pięciu minutach nie ma po nim śladu, a skóra nadal wygląda na potrzebującą odżywienia. Nie ma więc mowy o żadnym dobroczynnym działaniu,  krem nie nawilża, nie spłyca zmarszczek, nie uelastycznia. Jednym słowem- nie robi absolutnie nic. Dawno już nie trafił mi się krem, którego stosowanie uznałabym za kompletnie bezsensowne. 


Nie lubię go. Uważam, że to nieudany produkt, który  może uczulać. Moja skóra wokół oczu naprawdę niej jest bardzo delikatna, rzadko co mnie podrażnia. Ten krem niestety wywołuje dość mocne podrażnienie okolicy oczu, powoduje także łzawienie i pieczenie. Nie robi tego zawsze, ale zdarza mu się to często. To taka trochę loteria, dziś się uda, a może będę płakać? Przyjemne to to z pewnością nie jest. 


Bio Alga to niewypał, czuję się rozczarowana jego działaniem.  Ale tak to jest, jak się kupuje kosmetyki w ciemno, trzeba było choć recenzje na Wizażu poczytać. 

Pozdrawiam.

Dorota

11 kwietnia 2012

Dwufazowy płyn do demakijażu oczu *Bielenda*

W przeciągu kilku ostatnich dni używam do demakijażu oliwkowego płynu micelarnego z Ziaji. I tak potwornie mnie irytowało jego stosowanie (wywnioskować więc można, że cudem kosmetycznym w kategorii demakijaż to on nie zostanie), że musiałam sięgnąć po coś z goła odmiennego, by choć oczom ulżyć. Tym sposobem wygrzebałam z szafki stary a dobry płyn Bielendy.

Dwufazowy płyn do demakijażu oczu
Awokado
oczy wrażliwe
*Bielenda*


Płyn dwufazowy, należy więc mocno wstrząsnąć przed użyciem. Trzeba  też uważać przed nalaniem go na płatek kosmetyczny, gdyż lubi "uciekać" z powodu swojej dość tłustej struktury. Jeśli natomiast chodzi o zmywanie, to jest po prostu świetny! Wystarczy chwila i tusz, kredka czy liner znikają z oka. Płyn nie podrażnia, nie uczula, nie powoduje pieczenia. Może jednak dawać efekt mgły na oczach, co niektórym bardzo przeszkadza, oczywiście pozostawia też tłusty film, ale taka już uroda tego typu kosmetyku.  Mam do tego płynu ogromne zaufanie, jak do tej pory nie zawiódł mnie i moich oczu.

Cena: ok. 8 zł

Informacja na opakowaniu:


Ja zdecydowanie uważam ten płyn za godny uwagi. Wiem, że w chwili obecnej na topie są płyny micelarne, jednak warto sięgnąć i po tego typu kosmetyk. 

Pozdrawiam.


2 kwietnia 2012

Relaksujący krem pod oczy *Tołpa*


Planet of Nature
Relaksujący krem nawilżający pod oczy i na powieki
skóra wrażliwa, odwodniona
*Tołpa*


To jeden z lepszych kremów pod oczy i na powieki, jaki miałam!

Pojemność: 15 ml

Cena: ok.18 zł


Mały słoiczek kryje w sobie bardzo lekki, żółtawy krem.


Informacja na opakowaniu:


Skład:


Kremu używam na noc i na dzień. Wieczorem, nałożony grubszą warstwą, ładnie nawilża i relaksuje okolice oczu. Zauważyłam też, że od czasu, kiedy go używam, wypada mi mniej rzęs (nie mam pojęcia dlaczego tak się dzieje, ale tak jest. Czyżby skutek uboczny?). Krem przynosi ukojenie zmęczonej skórze i pomaga łagodzić podrażnienia, jak za mocno potrę oczy przy demakijażu. Nie zauważyłam tylko napięcia czy wygładzenia skóry, jej stan pod tym względem jest taki sam, jak przed jego używaniem.

Rano jest równie świetny! Oczywiście nakładam delikatną warstwę, która prawie błyskawicznie się wchłania. Nawilżenie czuję od razu. Makijaż trzyma się bez zarzutu, nic się nie roluje. 


Jest to więc bardzo uniwersalny krem i dzięki temu bardzo mi odpowiada. Jedno opakowanie kremu pod oczy wystarcza mi naprawdę na długo, tego używam od prawie trzech miesięcy i jestem w połowie opakowania.

Wiem, że skład tego kremu nie jest może powalający, szczególnie z tymi parabenami. Mimo tego świetnie mi pasuje i z pewnością skuszę się na inne produkty Tołpy  z tej serii.


Pozdrawiam.