Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład. Pokaż wszystkie posty

19 lutego 2013

City Matt *Lirene*

Ten fluid w mojej kosmetyczce znalazł się całkiem niedawno, kupiłam go z nadzieją, że pomoże mi utrzymać w ryzach moja tłustą cerę.

City Matt
fluid matująco- wygładzający
*Lirene*



Pojemność: 30 ml
Cena: ok. 17 zł

Zgodnie z opisem na opakowaniu podkład matuje i wygładza skórę. Zawiera też witaminę C i E, poprawia koloryt skóry i dezaktywuje wolne rodniki. W ofercie dostępnych jest pięć kolorów, ja mam nr 204 (naturalny), który jest zdecydowanie za ciemny i za pomarańczowy. Szczerze żałuję, że nie poszukałam odcienia najjaśniejszego (103), byłby zdecydowanie lepszy dla mnie. Świetnie za to pasuje do sztucznej opalenizny, jest idealny wtedy, gdy sięgam po mus samoopalający Lirene.


Opakowanie  z pompką jest bardzo praktyczne i higieniczne, łatwo odpowiednią ilość wycisnąć. Zapach zupełnie mi nie odpowiada, jest bardzo perfumowany, sztuczny i mocno podrażnia mój nos; na szczęście szybko się ulatnia. Sama aplikacja jest bezproblemowa, lubię go nakładać pędzlem Hakuro H50S, świetne się rozciera i stapia ze skórą.

Krycie, jak dla mnie oczywiście, jest bardzo dobre. Kolor skóry staje się jednolity, bardziej widoczne zaczerwienienia i blizny przykryte. Całość wygląda naprawdę porządnie i co najważniejsze, nie mam wrażenia ciężkości. Nawet bez pudrowania wygląda ładnie, daje bowiem matowe wykończenie, a to jest dla mnie coś fantastycznego.

Jest też stosunkowo trwały, właściwie to potrafi utrzymać się na twarzy cały dzień. City Mat plus puder bambusowy i mam matową cerę nawet przez pięć do sześciu godzin- to dobry wynik. Niestety nie mogę go używać na co dzień, bo na dłuższą metę powoduje zapychanie porów i pojawianie się grudek podskórnych. Bardzo żałuję, bo chciałabym takim efektem cieszyć się cały czas, a mogę korzystać z tej dobroci tylko sporadycznie.




Podkład jest całkiem przyzwoity, choć niepozbawiony wad, a do takich kosmetyków należy zawsze podchodzić z rozwagą.  

Pozdrawiam.

Dorota

16 grudnia 2012

Mój makijaż...

Witam.
Dziś o moich kosmetykach do dziennego makijażu.


Bardzo lubię nakładać makijaż, czas na to poświęcony wcale nie uważam za stracony.  Jest taki moment, który wprowadza mnie w dobry nastrój i za żadne skarby z tego nie zrezygnuję.


 Zaczynam od podkładu, korektora i bazy pod cienie. Potem nakładam puder, róż i puder brązujący.


Najczęściej sięgam po cienie Inglota, mam paletę idealną do dziennego makijażu. 


Tusz Wibo. Przyznam szczerze, że to zaskakujący kosmetyk, całkiem nieźle radzi sobie  z moimi cienkimi i rzadkimi rzęsami.


Róży mam kilka i tak naprawdę zmieniam je dość często . W tym tygodniu zaprzyjaźniłam się  z Bell.


Pod różem schował się rozświetlacz z Inglota. 


Na usta nakładam po prostu wazelinę, bo ta chroni najlepiej przed mrozem.

A jakich Wy używacie kosmetyków do dziennego makijażu? Koniecznie napiszcie w komentarzach.

Pozdrawiam.

Dorota

9 grudnia 2012

Podkład rewitalizujący *Dermika*

Dziś słów kilka na podkładzie.

Luksusowy podkład pielęgnujący cerę
Revisage
01 Shine porcelain
*Dermika*



Pojemność: 33 ml
Cena: 40,18 zł

Informacja na opakowaniu:
luksusowy make-up pielęgnujący cerę. Doskonale kryje niedoskonałości skóry oraz dodaje jej energii potrzebnej do przywrócenia perfekcyjnego wyglądu. Aktywatory metabolizmu komórkowego Cell-Go i kompleks nawilżający Hydraguard sprawiają, że cera wygląda na bardziej wypoczętą, świeżą i pełną naturalnego blasku. Innowacyjna opatentowana japońska technologia sprawia, że podkład pielęgnuje, błyskawicznie stapia się ze skórą, dopasowując się do jej karnacji sam staje się niewidoczny. Cera jest jedwabiście gładka, naturalna, bez efektu maski.

Opakowanie z pompką:


Kolor:

Podkład jest dość jasny, świetnie się dopasowuje do koloru cery.  Całkiem dobrze kryje, ukrywa zaczerwienienia i wyrównuje kolor całej twarzy.


Opakowanie jest bardzo gustowne, rzeczywiście podkład prezentuje się luksusowo (szkoda tylko, że nie widać, ile kosmetyku jeszcze zostało).

Podkład ma przyjemną, kremową konsystencję, dobrze się rozprowadza na twarzy. Nie daje zupełnie matowego wykończenia, to coś bardziej jak satyna. Skóra jest przyjemna  w dotyku, taka gładka i aksamitna. Można spokojnie pominąć pudrowanie, bo i bez tego wygląda świetnie. Nie tworzy maski, wygląda naturalnie. Kolor jest jasny i nie ciemnieje na twarzy.

Kryje naprawdę przyzwoicie, ładnie wyrównuje kolor całej twarzy. Nie wysusza, nie zapycha- to dla mnie bardzo istotne. Utrzymuje się na mojej tłustej cerze kilka godzin, potem zaczyna znikać. Nie powoduje przetłuszczania się skóry, ale matu też nie utrzyma wybitnie długo.

Podkład bardzo lubię, nie ma on cudownych właściwości, ale po protu dobrze wygląda na twarzy. Nie za bardzo wiem, jak to się dzieje, ale mam wrażenie, że cerę ożywia, rozpromienia. Nakładam go rano i od razu czuje się lepiej- skóra wygląda zdrowo, wygląda na mniej zmęczoną. W te poranki,kiedy wstaje niedospana, ten podkład mnie po prostu uszczęśliwia. Nie wiem, czy to za sprawą koloru, czy może formuły, ale podkład jest dla mnie niezwykle udany.

Pozdrawiam.

Dorota

26 listopada 2012

Trzeci Wibo- Box

Witam.
Dotarł do mnie trzeci już Wibo-Box. A w nim:



* trzy pomadki błyszczykowe Lovely;

nr 07, nr 02, nr 03
 * podkład Lovely Matte&Fresh skin, kolor soft beige;


*lakiery Trend Edition z trzech serii: Arctic Expression, Plant Life, Vintage Garden;




nr 5, nr 5, nr 2, nr 3

nr 5, nr 1, nr 6, nr 4
 * pędzel do różu Lovely;

*torba ekologiczna od portalu Zszywka.pl, której niestety nie sfotografowałam.

Tak prezentuje się kolejny Wibo-Box. Szczególnie ciesze się  z lakierów, kolory są interesujące, nie mam w swoich zbiorze podobnych, wiec wszystkie z pewnością zagoszczą na moich paznokciach.

Pozdrawiam.

Dorota

9 listopada 2012

Od drogerii komsetykipolskie.com...

Rano obudził mnie sms o treści: "przesyłka nr xxxxxxxxx zostanie dostarczona w ciągu 24 godzin....", a już po 15:00  do drzwi zapukał  kurier, oczywiście nie muszę pisać, jak bardzo takie wizyty cieszą:-)

Otrzymałam kolejną przesyłkę od drogerii internetowej kosmetykipolskie.com.


*Korektor rozświetlający Dax Cosmetics,
*Podkład Revisage Dermika,
*ogrom próbek: Soraya, Ziaja, Dax Cosmetics, Perfecta. 


Revisage
rewitalizujący make-up
cover&care
01 shine porcelain


Kolor jest bardzo jasny, konsystencja aksamitna i delikatna (oczywiście już musiałam nałożyć go na twarz). Mam nadzieję, że podkład będzie dobry. W opakowaniu mamy 33 ml, cena to 40,18 zł (klik).


Korektor rozświetlający
Cashmere Corrector
Dax Cosmetics
Pojemność to 2,5 ml, cena: 30,58 zł (klik). 

Opakowanie jest świetne, lubię korektory w takiej postaci. Stosuje się go punktowo pod puder lub podkład w okolice ust, oczu i na skrzydełka nosa. Oby poradził sobie z moimi cieniami.


I jeszcze ogromna ilość próbek kremów, żeli, odżywek i szamponów.


Ależ się cieszę. 

Pozdrawiam.

Dorota


4 listopada 2012

Podkład Royal Mat Hi-Tech *Bell*

Mam ten podkład od wiosny, udało się zużyć go do końca, więc wypada kilka słów o nim napisać.

Royal Mat Hi-Tech Make-Up
skin camouflage
*Bell*


Pojemność: 30ml
Cena: ok. 16 zł

Informacja na opakowaniu:


Mój odcień, light sand nr 01, jest bardzo jasny, całkiem dobrze współgra z moją cerą.


A tak prezentuje się na twarzy.Mam tu jedną, dość cienką warstwę.


Skoro go zużyłam do końca to znaczy,  że musiał być całkiem w porządku. Na twarzy wygląda bardzo ładnie, rzeczywiście nie tworzy maski, delikatnie kryje i wyrównuje ogólny koloryt twarzy. Przyjemnie się aplikuje zarówno pędzlem, jak i palcami. Świetnie się trzyma, przypudrowany "siedzi" na twarzy niemal cały dzień. Jest to z pewnością zasługa tego, że ma on nieco klejące wykończenie; bez pudru nie sposób go zostawić na twarzy. Dobrze się prezentuje nawet wtedy, gdy skóra się przetłuści. Niektóre podkłady stają się brzydko pudrowe i ciężkie, kiedy połączą się z sebum, ten tak nie ma.

Mat utrzymuje średnio, od trzech do czterech godzin. Za to skóry nie wysusza, nie podkreśla też suchych skórek i nie zbiera się w złamaniach, powinnam chyba powiedzieć w zmarszczkach:-). Nie zauważyłam właściwości nawilżających czy regenerujących, ale też podkład nie zaszkodził. Istotne jest to, że nie zapychał porów, a to bardzo ważne dla problematycznej skóry, patrz mojej.

Będą z niego zadowolone te z Was, które szukają średniego krycia i niezłej trwałości. Trzeba jednak wziąć pod uwagę wykończenie, bo matowe to ono zdecydowanie nie jest, koniecznie trzeba utrwalić makijaż pudrem.

Pozdrawiam.

Dorota

30 września 2012

Podsumowanie września... ulubieńcy

Witam,
mamy piękną, jesienną aurę. Nic tylko się cieszyć. Pogodny nastrój wzmaga chęć pokazywania rzeczy, które są przyjemne i skutecznie potęgują jeszcze lepszy humor.

W ostatnim czasie "poprawiaczami nastroju" były:


Krem biosiarczkowy Balneokosmetyki- cudo w słoiczku, a zapach- boski! Nic tak nie poprawia samopoczucia rano, jak krem świetnie nawilżający i jednocześnie matujący tłustą cerę. Ubóstwiam go.



Puder rozświetlający nr 85 Inglot - unikałam wcześniej kosmetyków rozświetlających i to był ogromny błąd. Ten okazał się strzałem w  dziesiątkę, jest subtelny, pięknie ożywia twarz, trudno z nim przesadzić. Bardzo polubiłam:)



Wysuszacz lakieru Venita- skraca czas wysychania lakieru oraz pomaga osiągnąć ładny efekt na zdjęciach. Jestem jak najbardziej za. I niestety już mi się kończy, a im mniej go w butelce, tym bardziej mi się podoba. 


Lirene City Mat- świetny podkład matujący.  Moja cera naprawdę mniej się świeci w ciągu dnia, to zasługa kremu z Balneo i tego podkładu. Zerkając w przelocie w lusterko zachwycam się, bo mijają kolejne godziny, a ja nie błyszczę się jakoś szczególnie mocno. Mam nadzieję, że przy dłuższym stosowaniu nie zapcha mi porów, w chwili obecnej po prostu kocham !


I ostatnie, co nie znaczy najmniej ulubione: cienie matowe Bell Satin Mat.  Te dwa odcienie świetnie sprawdzają się do dziennego makijażu, są miękkie, cudnie się rozcierają i dają ładne wykończenie.  Miła odmiana od cieni Inglota. 


Ciekawa jestem, czy i Was kosmetyk potrafi wprowadzić w dobry nastrój?

Pozdrawiam.




24 sierpnia 2012

Krem z lekkim podkładem *Bielenda*

Ostatnio bardzo popularne, polskie kremy BB. Ja spróbowałam tego Bielendy:

Orzech&Bursztyn
nawilżający krem udoskonalający
z lekkim podkładem
5w1 BB
*Bielenda*


Pojemność: 40 ml
Cena: 10-15 zł ( w zależności od miejsca i promocji)

Kolor jest w miarę jasny, powinien pasować nawet osobom z jaśniejszą karnacją.


I to, co najważniejsze- efekt na twarzy:



Zużyłam już prawie całe opakowanie i myślę, że mogę coś ze swojej strony na temat tego kremu dodać. Kolor, jak dla mnie, jest odpowiedni, przynajmniej na lato. Ładnie i równo rozkłada się na twarzy, nie tworzy smug i świetnie spaja się z cerą. Zdecydowanie dobrze się nosi, jest lekki, przyjemny, nie obciąża- nawet w upały. Dla mnie to jak krem, który dobrze z moją skóra współgra. Po prostu jest dla mnie wygodny, jeśli kosmetyk można w ogóle za wygodny uznać. 

Co do krycia to nie oszukujmy się, on w ogóle nie kryje, delikatnie tylko wyrównuje koryt cery- i to trzeba zaznaczyć bardzo mocno: delikatnie wyrównuje koloryt cery. Na zdjęciach widać delikatną różnice, ale to raczej wynika z tego, że mój aparat zmienia odcień mojej skóry nawet przy najmniejszej ilości podkładu/ kremu koloryzującego na twarzy, wiec efekt może być ciut na wyrost.

Co do trwałości- no z tym bywa różnie. Czasem wytrwa na buzi kilka godzin, czasem nie. Ja mam tendencję do dotykania twarzy, więc  ścieram to, co nałożę, robiąc sobie pod górę. 

Wiele z Was, szczególnie tych z tłustą cerą, nie było z niego zadowolonych. Ja mam tłustą cerę, ale go lubię.  Ten krem nie przetłuszcza mojej skóry bardziej niż zwykły nawilżający krem na dzień, czy krem z filtrem, nie podkreśla bardziej moich wielkich porów. Przypudrowany dobrze wygląda na mojej buzi. 

Reasumując: krem jak krem, nic rewelacyjnego. Ja lubię go za komfort noszenia i lekkość, jaką mi daje. Gdyby miał większe krycie i utrzymywałby mat na skórze, byłby ideałem. No ale nie jest i jeśli zdecydujecie się na jego zakup, musicie być świadome jego niedoskonałości.




A tu jeszcze wspomnienie z wakacji! Zdjęcie kremu Bielendy pstrykane nad szumiącym polskim morzem! Szkoda, że wakacje się kończą,  że pogoda już nie taka letnia.
 


Pozdrawiam.