Pokazywanie postów oznaczonych etykietą puder matujacy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą puder matujacy. Pokaż wszystkie posty

16 grudnia 2012

Mój makijaż...

Witam.
Dziś o moich kosmetykach do dziennego makijażu.


Bardzo lubię nakładać makijaż, czas na to poświęcony wcale nie uważam za stracony.  Jest taki moment, który wprowadza mnie w dobry nastrój i za żadne skarby z tego nie zrezygnuję.


 Zaczynam od podkładu, korektora i bazy pod cienie. Potem nakładam puder, róż i puder brązujący.


Najczęściej sięgam po cienie Inglota, mam paletę idealną do dziennego makijażu. 


Tusz Wibo. Przyznam szczerze, że to zaskakujący kosmetyk, całkiem nieźle radzi sobie  z moimi cienkimi i rzadkimi rzęsami.


Róży mam kilka i tak naprawdę zmieniam je dość często . W tym tygodniu zaprzyjaźniłam się  z Bell.


Pod różem schował się rozświetlacz z Inglota. 


Na usta nakładam po prostu wazelinę, bo ta chroni najlepiej przed mrozem.

A jakich Wy używacie kosmetyków do dziennego makijażu? Koniecznie napiszcie w komentarzach.

Pozdrawiam.

Dorota

1 listopada 2012

Puder bambusowy *Biochemia Urody*

Kto nie zna tego pudru? To jeden z tych kosmetyków, który zawojował nie tylko blogosferę i stał się bardzo pożądanym. Ja, posiadaczka bardzo tłustej cery, musiałam go mieć, żeby przekonać się, czy jest taki dobry.

Puder bambusowy
*Biochemia Urody*


Pojemność: 10 g
Cena: 14,80 zł

Opakowanie z sitkiem, wcale nie takie praktyczne, jak by się mogło wydawać:( Mam wrażenie, że jest mało solidne i trochę tandetne, ale w końcu nie o opakowanie tu chodzi, a o puder.


Sam puder wygląda bardzo zwyczajnie, jest to po prostu biały proszek, który dość mocno pyli, podczas używaniu sypie się wokół jak szalony. Ale twarzy nie bieli, przynajmniej mojej, daje matowe wykończenie i jest niewidoczny. Nie zmienia też koloru podkładów (próbowałam z różnymi, także z kremami tonującymi), ładnie z nimi współgra. Na twarzy wygada następująco:


Puder jest bardzo subtelny, nie da rady z nim przesadzić. Zostawia cerę gładką i aksamitną, zmatowienie jest widoczne. Ja bardzo lubię matowe wykończenie, nawet jeśli jest to takie zupełne "wyczyszczenie" skóry z choćby delikatnego refleksu. Rzadko zdarza się, żeby moja cera tak wyglądała, więc tęsknię bardzo za takim efektem. Ten puder to daje, ściąga błysk i wygładza twarz, ale robi to w sposób delikatny, nie tworzy wrażenia nadmiernej pudrowości ( to pewnie jest też zależne od ilości, jaką się zaaplikuje). 

Lubie ten puder  też za to, że nie zapycha moich porów. Nie wpływa na poprawę stanu skóry (jak producent opisuje), ale też jej zupełnie nie szkodzi. Nie wysusza mojej skóry, a wiem, że takie zarzuty też mu stawiano. Jest także bardzo wydajny.

Pozostała już tylko ostatnia kwestia, najważniejsza zresztą, czyli trwałość matu na twarzy. Tu niestety dobrych wieści nie mam, na mnie on chyba nie działa. Po dwóch godzinach błysk jest już dość mocno widoczny i poprawki są konieczne. Lepiej jest tylko wtedy, gdy użyje podkładu Lirene City Mat, ale w mojej opinii to zasługa tego podkładu, pudru raczej nie. Jeśli nałożę go tylko na krem nawilżający, już po dwóch godzinach muszę użyć bibułek, bo nie wyglądam już tak "matowo". I tak ja pozostałe zalety sprawiają, że po puder chętnie sięgam, tak ta kwestia zupełnie mnie rozczarowuje.

Puder jest przyzwoity, spokojnie można się na niego skusić, wielkiej klapy być nie powinno. Ale nie jest to kosmetyk idealny, sporo mu do takiego brakuje, nie rozumiem więc tego ogromnego nim zachwytu.

Pozdrawiam.

Dorota.

15 maja 2012

Transparentny puder matujący *Inglot*

 Puder- kosmetyk, bez którego nie jestem w stanie obyć się podczas codziennego makijażu.

Transparentny puder matujący
nr 217
*Inglot*


Pojemność: 1,5g
Cena: 19 zł (przy zakupach powyżej 30 zł, kolejna "genialna" promocja Inglota)


Ten puder to bardzo żółty proszek, który świetnie się aplikuje za pomocą małego puszka, który dołączony jest do opakowania.



Puder jest lekki i nie tworzy na buzi pudrowej skorupki, która wygląda okropnie. Ładnie łączy się ze wszystkimi podkładami, których używam. Może delikatnie podkreślać suche skórki, ale bez przesady. Pozostawia na twarzy delikatną, aksamitna powłokę- bardzo podoba mi się ten efekt. Lubię ten puder również za to, że "ściąga" każdy błysk i tworzy zupełny mat, bardzo mi to odpowiada, lubię bowiem, kiedy puder matujący jest właśnie matujący. Chciałabym, aby się ten mat utrzymywał dłużej, niestety w tym względzie jest kiepsko- półtorej do dwóch godzin, potem świecenie murowane.
Niewątpliwym atutem tego pudru jest to, że całkiem nieźle zakrywa delikatne zaczerwienienia. Jego żółty odcień wprost idealnie się do tego nadaje. Chciałabym, aby jeszcze ukrywał pory, niestety takich właściwości nie zaobserwowałam.

Całkiem nieźle maskuje zaczerwienia:)

Puder jest godny uwagi, ale tylko w cenie promocyjnej. Więcej za taką pojemność raczej bym nie zapłaciła.

Efekt, jaki daje na twarzy.

A na deser mój dzisiejszy makijaż. Miało być kolorowo, a wyszło jak zwykle- w odcieniach brązu. Na powiece króluje Inglot nr 462, na ustach mam pomadkę Celii nr 601.


Pozdrawiam.