Pokazywanie postów oznaczonych etykietą puder rozświetlający. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą puder rozświetlający. Pokaż wszystkie posty

9 stycznia 2013

"Tydzień z Wibo"- róż w kulkach

"Tydzień  z Wibo" trwa, mam w planach jeszcze trzy posty. Serdecznie dziękuję Wam za linki do notek, jeszcze do jutra możecie się zgłaszać pod tym postem. Wyniki losowania ogłoszę w piątek.

Dzisiaj pokażę Wam nowość od Wibo- róż w kulkach. 

Sun Touch 
blusher in pearls


Informacja o produkcie:
  • nadaje satynowy kolor i blask,
  • dobrze się rozprowadza nie tworząc smug,
  • nie wysusza skóry.
Róż w kulkach Sun Touch to nowość WIBO, zawiera perły, które zostały dobrane tak, by rozświetlić twarz satynowym kolorem, nadając blasku i świeżości cerze. Dobrze się rozprowadza nie tworząc smug, ładnie rozświetlając skórę na policzkach. Pasuje do każdego rodzaju cery, nie powoduje uczulenia czy wysuszania skóry. Za pomocą pędzla do makijaży nabieramy róż z opakowania i modelujemy nim twarz podkreślając kości policzkowe.


W jednym opakowaniu znajdują się kulki w trzech kolorach:złotym, jasnym różu, ciemnym różu .


Złote kulki, których jest najmniej, dają bardzo mocny błysk. Tak prezentuje się wymieszany i roztarty na dłoni kolor.


Ja nakładam ciemniejszy odcień różu pod kość policzkową, jaśniejszy róż i złoto powyżej. Efekt "przed i po" poniżej, wygląda subtelnie i delikatnie. Na mojej bardzo jasnej cerze jest widoczny kolor, na ciemniejszej skórze pewnie trudno będzie o taki efekt.


I błysk! Jak dla mnie- całkiem spory. Zdecydowanie dodałabym w nazwie "rozświetlające", żeby było jasne, że możemy się tu spodziewać połysku.


Wydaje mi się, że ten róż będzie się podobał tym, którzy lubią błysk i mocne rozświetlenie. Kiedy nabiera się kolor na pędzel, to jakby migały tam drobiny, ale po roztarciu to wrażenie znika, powstaje ładna tafla. W zależności od tego, które kolory się nałoży, można osiągnąć mocniejszy lub delikatniejszy efekt; złoto świeci się najbardziej, ciemny róż najmniej. Moim zdaniem spokojnie można go potraktować jak puder rozświetlający, szczególnie przy ciemnej cerze.

Kulki są bardzo miękkie, łatwo kolor nabrać i nałożyć. Rozprowadza się bez smug, warto użyć do nich bardziej zbitego pędzla, aby dobrze rozprowadzić i rozetrzeć kosmetyk. Utrzymują się się na policzkach do kilku godzin, ja często twarzy dotykam, tak więc po ok. czterech godzinach prawie już nie widzę koloru i blasku.

Samo opakowanie jest praktyczne, kulki są zabezpieczone dodatkowa pokrywką, więc nic nie gruchocze i nie przemieszcza się w środku. 

Osobiście po róże rozświetlające sięgam rzadko, lepiej czuję się z matowymi policzkami. Wiem jednak, że sporo kobiet ceni sobie taki typ kosmetyku, w takiej właśnie formie. 

Pozdrawiam. 

Dorota

Jeśli masz ochotę przyłączyć się do "Tygodnia z Wibo" i wziąć udział w losowaniu lakierów do paznokci, zapraszam tu
Do 20 stycznia trwa także rozdanie z Wibo- Boxem w roli głównej! (klik)

04.01.2013- 10.01.2013                                        


16 grudnia 2012

Mój makijaż...

Witam.
Dziś o moich kosmetykach do dziennego makijażu.


Bardzo lubię nakładać makijaż, czas na to poświęcony wcale nie uważam za stracony.  Jest taki moment, który wprowadza mnie w dobry nastrój i za żadne skarby z tego nie zrezygnuję.


 Zaczynam od podkładu, korektora i bazy pod cienie. Potem nakładam puder, róż i puder brązujący.


Najczęściej sięgam po cienie Inglota, mam paletę idealną do dziennego makijażu. 


Tusz Wibo. Przyznam szczerze, że to zaskakujący kosmetyk, całkiem nieźle radzi sobie  z moimi cienkimi i rzadkimi rzęsami.


Róży mam kilka i tak naprawdę zmieniam je dość często . W tym tygodniu zaprzyjaźniłam się  z Bell.


Pod różem schował się rozświetlacz z Inglota. 


Na usta nakładam po prostu wazelinę, bo ta chroni najlepiej przed mrozem.

A jakich Wy używacie kosmetyków do dziennego makijażu? Koniecznie napiszcie w komentarzach.

Pozdrawiam.

Dorota

18 listopada 2012

Puder brązująco- rozświetlający *Mariza*

Lato się skończyło, jesień też odchodzi, a z nią resztki opalenizny. Ja mam jasną karnację, ale staram się trochę twarz "podrasować" kolorem, może to być róż lub puder brązujący.

Puder brązująco- rozświetlający
złocisty beż nr 2
*Mariza*


Pojemność: 8 g
Cena: 15,80 zł
Dostępność: katalog Marizy


Kolor jest całkiem ciekawy, nie jest to klasyczny brąz, ma odrobinę ciepłych tonów, trochę żółci i pomarańczy. Nie jest mocno błyszczący, drobinki są delikatne i subtelne, nie udało mi się ich nawet uchwycić na zdjęciu.



Puder jest delikatny, kolor jasny. Na mojej twarzy wygląda naturalnie, prawie go nie widać.  Mnie to bardzo odpowiada, mogę go używać do dziennych makijaży i nie wyglądam dziwnie. Wszystkim osobom o jasnej karnacji trudno jest znaleźć puder brązujący, który nie wygląda na twarzy przesadnie i nienaturalnie. 

Rozkłada się na policzku równo, nie robi plam i nie błyszczy się nadmiernie.  Jest w miarę trwały, dopiero po kilku godzinach wymaga delikatnej poprawki (opakowanie jest solidne, ma też lusterko, więc spokojnie można je wrzucić do kosmetyczki i zabrać do pracy). 

Przyznam, że kiedy go dostałam, to byłam bardzo sceptycznie do niego nastawiona. Bałam się pomarańczy i błysku. Puder okazał się jednak bardzo delikatny i o dziwo mało błyszczący. On nie nadaje mojej cerze koloru, a delikatnie ją ociepla, bardzo mi to odpowiada.


Używam go teraz codziennie i zdaje się, że to najlepszy tego typu kosmetyk, jaki do tej pory miałam okazję stosować. Jeśli poszukujecie czegoś delikatnego i brązującego, to warto się temu pudrowi przyjrzeć.

 


Pozdrawiam.

Dorota

15 października 2012

Mariza...

Mariza- i uległam...
Tyle ostatnio się u Was naczytałam o tej marce, że nie potrafiłam odmówić, kiedy pani Mirka i do mnie napisała, proponując przesłanie mi kosmetyków do recenzji. Z katalogu wybrałam i otrzymałam:


*Energetyzujący żel pod prysznic z bawełną.


*Puder brązujaco- rozświetlający "złocisty beż" nr 2. 


* Błyszczyk "chic lip gloss" nr 35. 


*Puder w kulkach brązujący.


I kolory:

Jestem ciekawa, czym zaowocuje romans z Marizą?


Pozdrawiam.
Dorota.




7 października 2012

Puder rozświetlający *Inglot*

Witam.
Przyznaje się bez bicia, to mój pierwszy rozświetlacz. Wcześniej używałam cieni, które nakładałam pod łuk brwiowy, nigdy na policzki. Nie byłam pewna, czy na mojej tłustej cerze będzie to dobrze wyglądało.  Przyszedł jednak taki moment, że zapragnęłam rozświetlenia. Wybór padł na

AMC Multicolor System
puder rozświetlający
nr 85
*Inglot*

Pojemność: 9 g
Cena: 40 zł


Ten puder składa się z pięciu paseczków w różnych kolorach. Trochę tu różu, trochę zółtego i pomarańczowego. Po zmieszaniu wszystkich odcieni powstaje delikatny, błyszczący puder w kolorze subtelnego łososia. W związku z tym, że jest to naprawdę delikatny kolor, nijak nie chciał się pokazać na zdjęciach.


 Bardzo satysfakcjonuje mnie efekt. Czterech ciemniejszych pasków używam do wymodelowania kości policzkowej, dwa najjaśniejsze lądują powyżej. Błysk jest delikatny, mieni się jednak równo i pięknie, a kolory ciemniejsze na mojej bladej twarzy wyglądają jak delikatny róż. Pewnie przy ciemniejszej cerze nie byłoby widać koloru. 
Utrzymuje się całkiem dobrze, ja nie robię poprawek w ciągu dnia.

Efekt na twarzy prezentuje się następująco:




Moim zdaniem rozświetlacz będzie dobry dla tych, którzy szukają czegoś bardzo delikatnego. Jeśli chodzi o kolory, to wybór w Inglocie ogromny. Z pewnością jest w czym wybierać.

Pozdrawiam.



30 września 2012

Podsumowanie września... ulubieńcy

Witam,
mamy piękną, jesienną aurę. Nic tylko się cieszyć. Pogodny nastrój wzmaga chęć pokazywania rzeczy, które są przyjemne i skutecznie potęgują jeszcze lepszy humor.

W ostatnim czasie "poprawiaczami nastroju" były:


Krem biosiarczkowy Balneokosmetyki- cudo w słoiczku, a zapach- boski! Nic tak nie poprawia samopoczucia rano, jak krem świetnie nawilżający i jednocześnie matujący tłustą cerę. Ubóstwiam go.



Puder rozświetlający nr 85 Inglot - unikałam wcześniej kosmetyków rozświetlających i to był ogromny błąd. Ten okazał się strzałem w  dziesiątkę, jest subtelny, pięknie ożywia twarz, trudno z nim przesadzić. Bardzo polubiłam:)



Wysuszacz lakieru Venita- skraca czas wysychania lakieru oraz pomaga osiągnąć ładny efekt na zdjęciach. Jestem jak najbardziej za. I niestety już mi się kończy, a im mniej go w butelce, tym bardziej mi się podoba. 


Lirene City Mat- świetny podkład matujący.  Moja cera naprawdę mniej się świeci w ciągu dnia, to zasługa kremu z Balneo i tego podkładu. Zerkając w przelocie w lusterko zachwycam się, bo mijają kolejne godziny, a ja nie błyszczę się jakoś szczególnie mocno. Mam nadzieję, że przy dłuższym stosowaniu nie zapcha mi porów, w chwili obecnej po prostu kocham !


I ostatnie, co nie znaczy najmniej ulubione: cienie matowe Bell Satin Mat.  Te dwa odcienie świetnie sprawdzają się do dziennego makijażu, są miękkie, cudnie się rozcierają i dają ładne wykończenie.  Miła odmiana od cieni Inglota. 


Ciekawa jestem, czy i Was kosmetyk potrafi wprowadzić w dobry nastrój?

Pozdrawiam.