Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róż. Pokaż wszystkie posty

24 czerwca 2013

Róż AMC nr 68, Inglot

Witam serdecznie.
Całkiem niedawno pokazywałam róż Inglota o numerze 82, który był mocno przybrudzonym odcieniem różu. Zwracałam także uwagę na to, że w Inglocie większość kolorów ma taką szarą nutę, stwarzającą wrażenie lekko przybrudzonego koloru. Odcień nr 68 jest zupełnie inny,  koralowo- pomarańczowy , bardzo świeży i jaskrawy. Jest kilka takich czystych barw wśród róży Inglota i trzeba o nie dopytywać, bo zazwyczaj testery znajdują się gdzieś oddzielnie.



Wykończenie jest matowe, konsystencja natomiast bardzo miękka i pyląca. Można to uznać za wadę lub zaletę, to już tylko kwestia indywidualnych upodobań. Ja lubię, kiedy róż nakłada się gładko i równo, kiedy nie tworzy plam i można go ładnie "wetrzeć" w podkład, ten taki właśnie jest. 

Kolor jest fantastyczny, zdjęcia nie oddają go za dobrze, więc musicie mi uwierzyć, że jest intensywny, świeży i bardzo energetyczny. Nie do końca takie odcienie na policzkach mi służą, zdecydowanie lepiej mi w różowych różach, ale i tak używam, szczególnie teraz, kiedy jest bardzo ciepło, a ja złapałam trochę opalenizny.




Jego wadą jest to, że nałożony na przypudrowaną twarz nie utrzymuje się długo, dlatego ja zawsze aplikuję go bezpośrednio na podkład, żeby cieszyć się kolorem nieco dłużej. To dobry sposób na każdy róż czy puder brązujący, jeśli ten szybko z twarzy znika, trzeba mieć jednak pewność, że idealnie się rozetrze na podkładzie.


Mam ochotę na jeszcze jeden róż Inglota, upatrzyłam sobie kolor fuksji i mam nadzieję, że na mnie poczeka.

Pozdrawiam.

Dorota

26 maja 2013

Róż do policzków nr 82, Inglot

Witam.
Czasem mam wrażenie, że cały czas kupuję róże  w tym samym kolorze; klasyczny różowy lub nieco przybrudzony odcień różowości. Co począć, w takich kolorach czuję stanowczo najlepiej.


Róż do policzków nr 82
Freedom System
Inglot


Wkład kosztuje 18 złotych i wystarcza na bardzo długo.


Numer 82 to mocno przybrudzony róż o lekko satynowym wykończeniu. Po mocnym roztarciu jest bardzo jasny (dużo jaśniejszy niż we wkładzie) i jeszcze bardziej różowy.


Róż jest bardzo miękki, przez co mocno się osypuje. Zresztą widać na zdjęciach, jak pędzel robi w nim dziurki, jak cała paleta przyprószona jest różowym proszkiem. Z jednej strony to plus, bo taka konsystencja sprawia, że kosmetyk idealnie się aplikuje, wspaniale rozciera i nie robi absolutnie żadnych plam. Dziś moja cera jest mocno wysuszona, a róż na tak kiepskiej bazie idealnie się rozprowadził i tych suchych skórek mocno nie podkreślił. Aczkolwiek może to też być wadą, bo kto lubi taki bałagan i nieestetyczny wygląd palety?


Na ten kolor mogą sobie pozwolić i osoby o bardzo jasnej karnacji, ale i ciemniejsze cery będą w nim się pięknie prezentować. Zdecydowanie lepszy jest on dla chłodniejszych typów urody. 


Trwałość na policzku określiłabym jako średnią, nałożony na puder matujący trzyma się trzy, może cztery godziny. Dlatego aplikuję go bezpośrednio na podkład,  a pudrując twarz omijam pliczki; wtedy mam spokój praktycznie na cały dzień i nie tracę tego delikatnego efektu satynowego rozświetlenia, który mi absolutnie wystarcza, nie potrzebuję już dokładać rozświetlacza. 
 
Wydaje mi się, że róże Inglota mają dość specyficzne kolory, zdecydowana większość odcieni jest lekko szarawa, taka właśnie przybrudzona. Mnie taka kolorystyka odpowiada, ale wydaje mi się, że nie każdy jest w stanie sobie dobrać róż w Inglocie, właśnie ze względu na tę szarą nutę w prawie całej kolekcji. Czy Wy tez tak myślicie? Jak Wam się podoba kolorystyka róży tej marki?

Pozdrawiam.

Dorota


9 stycznia 2013

"Tydzień z Wibo"- róż w kulkach

"Tydzień  z Wibo" trwa, mam w planach jeszcze trzy posty. Serdecznie dziękuję Wam za linki do notek, jeszcze do jutra możecie się zgłaszać pod tym postem. Wyniki losowania ogłoszę w piątek.

Dzisiaj pokażę Wam nowość od Wibo- róż w kulkach. 

Sun Touch 
blusher in pearls


Informacja o produkcie:
  • nadaje satynowy kolor i blask,
  • dobrze się rozprowadza nie tworząc smug,
  • nie wysusza skóry.
Róż w kulkach Sun Touch to nowość WIBO, zawiera perły, które zostały dobrane tak, by rozświetlić twarz satynowym kolorem, nadając blasku i świeżości cerze. Dobrze się rozprowadza nie tworząc smug, ładnie rozświetlając skórę na policzkach. Pasuje do każdego rodzaju cery, nie powoduje uczulenia czy wysuszania skóry. Za pomocą pędzla do makijaży nabieramy róż z opakowania i modelujemy nim twarz podkreślając kości policzkowe.


W jednym opakowaniu znajdują się kulki w trzech kolorach:złotym, jasnym różu, ciemnym różu .


Złote kulki, których jest najmniej, dają bardzo mocny błysk. Tak prezentuje się wymieszany i roztarty na dłoni kolor.


Ja nakładam ciemniejszy odcień różu pod kość policzkową, jaśniejszy róż i złoto powyżej. Efekt "przed i po" poniżej, wygląda subtelnie i delikatnie. Na mojej bardzo jasnej cerze jest widoczny kolor, na ciemniejszej skórze pewnie trudno będzie o taki efekt.


I błysk! Jak dla mnie- całkiem spory. Zdecydowanie dodałabym w nazwie "rozświetlające", żeby było jasne, że możemy się tu spodziewać połysku.


Wydaje mi się, że ten róż będzie się podobał tym, którzy lubią błysk i mocne rozświetlenie. Kiedy nabiera się kolor na pędzel, to jakby migały tam drobiny, ale po roztarciu to wrażenie znika, powstaje ładna tafla. W zależności od tego, które kolory się nałoży, można osiągnąć mocniejszy lub delikatniejszy efekt; złoto świeci się najbardziej, ciemny róż najmniej. Moim zdaniem spokojnie można go potraktować jak puder rozświetlający, szczególnie przy ciemnej cerze.

Kulki są bardzo miękkie, łatwo kolor nabrać i nałożyć. Rozprowadza się bez smug, warto użyć do nich bardziej zbitego pędzla, aby dobrze rozprowadzić i rozetrzeć kosmetyk. Utrzymują się się na policzkach do kilku godzin, ja często twarzy dotykam, tak więc po ok. czterech godzinach prawie już nie widzę koloru i blasku.

Samo opakowanie jest praktyczne, kulki są zabezpieczone dodatkowa pokrywką, więc nic nie gruchocze i nie przemieszcza się w środku. 

Osobiście po róże rozświetlające sięgam rzadko, lepiej czuję się z matowymi policzkami. Wiem jednak, że sporo kobiet ceni sobie taki typ kosmetyku, w takiej właśnie formie. 

Pozdrawiam. 

Dorota

Jeśli masz ochotę przyłączyć się do "Tygodnia z Wibo" i wziąć udział w losowaniu lakierów do paznokci, zapraszam tu
Do 20 stycznia trwa także rozdanie z Wibo- Boxem w roli głównej! (klik)

04.01.2013- 10.01.2013                                        


25 grudnia 2012

Świąteczny Wibo-Box

Wczoraj, akurat jak zabierałam się za pieczenie sernika, zapukał do mnie listonosz i dostarczył mój

Świąteczny Wibo-Box



W pudełku znalazłam:

* lakiery z zimowej edycji Extreme Nails;


* lakiery z zimowej kolekcji Express Growth;


*róż w kulkach Sun Touch;


* eyeliner glossy;

* sylwestrowe lakiery Futura z serii Trend Edition Futura.


Były też prezenty: pędzel do pudru Lovely i ekologiczny notesik od portalu Zszywka.pl.


A wraz z życzeniami świątecznymi od Wibo przywędrował do mnie uroczy zestaw lakierów Extreme Nails.



Tym razem Wibo dodało także drugi Wibo-Box, bym mogła go Wam podarować. Tak więc wyczekujcie noworocznego konkursu lub rozdania.

Cóż mogę dodać, pudełko (jak zwykle zresztą) bardzo bogate, hojne i ciekawe. 

Pozdrawiam,

Dorota

PS Jestem chora, moja córka zresztą też:( Nie mogę nigdzie wyjść, nawet jedzenie mi nie za bardzo smakuje. Pozostaje mi tylko robić lizaki i lody z ciastoliny, którą pod choinką znalazła moja córcia.

27 października 2012

Ultradelikatny róż do policzków *Inglot*

Ten róż do policzków służy mi już długi czas, bardzo go lubię, zużycie zapewne mówi samo za siebie.

Ultradelikatny róż do policzków
nr 72
*Inglot*


Kolor jest bardzo subtelny, zupełnie matowy. To przykład klasycznego różu.


Pojemność: 2,5 g
Cena: 19 zł


Na twarzy prezentuje się następująco.




Nakładam go pędzlem do różu Ingota, to dla mnie zestaw optymalny. Podczas aplikacji jestem ostrożna, bo moim zdaniem przesada jest niekorzystna, a z tym różem można przesadzić. Kolor do mnie pasuje, czuję się w nim świetnie. Jest subtelny i ładnie się komponuje z różowymi błyszczykami, które uwielbiam. Mocny pigment, łatwość aplikacji, cena i kolorystyka- to główne zalety tego kosmetyku.

Róż trochę pyli, ale nie robi placków i nie podkreśla suchych miejsc na twarzy. Jedyną jego wadą jest trwałość, z moich policzków ściera się dość szybko, po trzech godzinach nie ma po nim śladu. Jakoś sobie  z tym radzę, przywykłam już, bo na mojej cerze rzadko który róż czy puder brązujący utrzymuje się dłużej.

Jestem z niego zadowolona i nie wykluczam, że kupię inne kolory. Mam dwa odcienie z systemu Freedom, ale róże  w palecie to nie jest dobry pomysł, wolę jednak te w zakręcanym opakowaniu. 



Pozdrawiam.

Dorota.

28 marca 2012

Żel nawilżający do mycia twarzy *Lirene*


Żel nawilżający
do mycia twarzy z wyciągiem z lipy i gliceryny
*Lirene*





Informacja na opakowaniu:






Skład:





Cena: ok. 15 zł

Ten żel to naprawdę świetny kosmetyk. Jest delikatny, a przy tym bardzo skuteczny. Pięknie oczyszcza, zmywa makijaż i wszelkie inne zanieczyszczenia z twarzy. Spokojnie można nim także myć oczy! Zapach jest bardzo delikatny, świeży. Cała ta niebieska seria Lirene ma przyjemny zapach (mi on bardzo odpowiada).

Sam żel jest bardzo gęsty i dobrze się pieni, choć nie tworzy na buzi takiej ogromnej piany (jest gęsty, dlatego nie spływa z palców; dzięki temu jest także ogromnie wydajny). Świetnie sprawdza się z myjkami i gąbeczkami do twarzy. Bardzo lubiłam go używać i rano, i wieczorem. 

Oczywiście żel sam w sobie buzi nie nawilży i tu uważam tę obietnicę za przesadzoną. Natomiast zdecydowanie twarz po jego użyciu nie jest wysuszona czy ściągnięta, a miękka i odświeżona. I właśnie dlatego żel ten był ostatnio moim ulubionym- skuteczny, a nie wysuszał!

Z czystym sumieniem polecam. Myślę, że wiele z Was byłaby z niego zadowolona.


I choć żel jest świetny, postanowiłam spróbować czegoś nowego. Postawiłam  na piankę myjąca, także Lirene. Zobaczymy, jak się będzie spisywać.





**********************************************

I jeszcze dwa kosmetyki, które dziś wpadły w moje chciwe na nowości łapki:

Naturalny oliwkowy płyn micelarny
*Ziaja*

Cena: 8,49 zł



Prasowany róż do policzków
2skinPocket
nr 051
*Bell*

Cena: 9 zł



Pozdrawiam.


17 marca 2012

Royal Face Modeller 4in1 *Bell*

Słów kilka o nowości od Bell

Royal Face MODELLER 4in1 Make-Up
Modelujący  podkład w musie z aloesem





Używam od dwóch tygodni, więc będzie to recenzja niezbyt wnikliwa, wiem natomiast, że produkt ma na oku kilka dziewczyn, dlatego postanowiłam już teraz o nim wspomnieć. 


Informacja ze strony internetowej producenta:
Totalny przebój w makijażu! Ultralekki, trwale matujący podkład w musie, którym błyskawicznie wymodelujesz twarz i kości policzkowe.
Specjalnie opracowana formuła musu gwarantuje wielokierunkowe działanie kosmetyku:
-  wygładza skórę niczym baza pod makijaż,
-  nadaje jej piękny, jednolity odcień działając jak fluid,
-  koryguje niedoskonałości skóry jak korektor,
-  modeluje kości policzkowe spełniając funkcję bronzera lub różu do policzków.
Bogactwo naturalnych składników takich jak aloes i woski roślinne zawarte w formule kosmetyku pielęgnują skórę, odżywia ją i regenerują.
Zawiera Wit. C i E.

Sposób użycia: jasny kolor rozsmaruj na całą twarz: czoło, nos, brodę, omijając okolice oczu. Ciemniejszym odcieniem zaznacz kości policzkowe.

Cena: 22 zł


Mały słoiczek przedzielony jest na pól, w środku natomiast mamy dwa kolory: jaśniejszy i ciemniejszy. Ja wybrałam zestaw kolorystyczny najjaśniejszy z całej gamy ( o ile dobrze pamiętam, to są cztery warianty).




W sklepie te odcienie wyglądały na naprawdę jasne i naturalne, okazało się jednak, że w stosunku do mojej karnacji są zdecydowanie za ciemne. Jaśniejsza cześć, która ma służyć za podkład i korektor jest tak ciemna, że po prostu nie jestem w stanie nałożyć tego na całą twarz. Zatem nie mogę wykorzystać tej części jako podkładu czy korektora.Ciemniejsza część natomiast bardzo ładnie wygląda w słoiczku, ale nie za bardzo pasuje do mojej karnacji (takie mam przynajmniej wrażenie). Kolorystycznie zatem zestaw nie dla mnie.



Jeśli chodzi natomiast o sam mus, to  nie mam w chwili obecnej praktycznie żadnych zastrzeżeń. Konsystencja jest bardzo delikatna, przyjemna- taka lekko kremowa pianka. Rozprowadza się świetnie i pędzelkiem, i palcami. Nie tworzy smug, nie podkreśla mankamentów cery. Jest to łatwy i przyjemny w użyciu kosmetyk. Trwałość także zadowalająca, pięć godzin na moje tłustej cerze to naprawdę dużo.

A tak wygląda na twarzy część brązująca:

Grzywka- mój sposób na powitanie wiosny:)

Wydaje mi się, że jak rozcieram go na twarzy, to robi się  pomarańczowy. Zdecydowanie to nie mój kolor. Proszę o wyrozumiałość w kwestii zdjęć twarzy, robiłam je wczoraj zaraz po pracy, nie wyglądam więc zbyt świeżo.

Jeśli chcecie wypróbować, to bardzo uważnie przyjrzyjcie się kolorom. Temu jasnemu do jasności moim zdaniem wiele brakuje:)
 

Pozdrawiam. 



12 lutego 2012

Róż w kremie *Inglot*

Nie raz, nie dwa zastanawiałam się nad tym różem przy stoisku Inglota. Obawiałam się, że to róż w kremie i że do mojej tłustej cery nijak się nada. Postanowiłam jednak jakiś czas temu kupić go i teraz ubóstwiam go używać!



Kosmetyk zamknięty jest w małym słoiczku, charakterystycznym dla wielu produktów tej firmy. Opakowanie jest poręczne i całkiem praktyczne.
 
Cena: 24 zł 



Wybrałam kolor nr 84, który jest klasycznym matowym różem. Efekt na twarzy jest bardzo delikatny, jeśli nałożymy niewiele lub mocniejszy przy większej ilości.Rozprowadza się bardzo gładko (nakładam palcami, lekko wklepując), nie zostawia plam czy zacieków. Nie podkreśla suchych skórek i ładnie wtapia się w podkład. Co do trwałości to nie mam żadnych zarzutów, trzyma się na mojej tłustej cerze ok. pięciu godzin.


Starałam się nie przesadzić z ilością, ale też chciałam, by był widoczny na zdjęciu.


Wydaje mi się, że kolor wypada bardzo naturalnie i naprawdę ładnie ożywia twarz. Dobrze się z nim czuję.


Z pewnością przez dłuższy czas pozostanie dla mnie numerem jeden wśród róży.  

Pozdrawiam.