Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samoopalacz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samoopalacz. Pokaż wszystkie posty

12 czerwca 2012

Orzech & Bursztyn *Bielenda*

Jak tylko zobaczyłam, musiałam kupić. Oczywiście zgarnęłam wszystko, co było akurat dostępne.

Orzech & Bursztyn
*Bielenda*


Nawilżający krem udoskonalający z podkładem KREM BB 5w1 - cena 15,99 zł



Brązujący krem dzień/ noc - cena 15,99 zł



Brązująca chusteczka do całego ciała- cena 3- 4 zł, nie pamiętam dokładnie. 


Oczywiście kupiłam bez zastanowienia i tak naprawdę nie wiem, czy kremu brązującego i chusteczki w ogóle mam zamiar użyć. Zobaczymy. Ale same rozumiecie- to po prostu zakupowe zaćmienie:)

I jeszcze prezentacja naklejek Essence na paznokciach:


Wbrew pozorom nie jest łatwo je przykleić  i odpowiednio dopasować, ja zrobiłam gdzieniegdzie błędy. Szczerze powiedziawszy,  to średnio mi się podoba. Wygląda sztucznie, rzeczywiście jak naklejki. Nie wiem, czego ja się właściwie spodziewałam, nie przepadam za wzorkami na paznokciach, a zafundowałam sobie coś takiego. Raczej nie kupie ponownie naklejek, wole tradycyjny lakier.

Pozdrawiam.




20 lutego 2012

Balsam brązująco-ujędrniający *Lirene*


Lirene DermoProgram
Body Arabica
balsam brązująco- ujędrniający do jasnej karnacji
cafe latte


Tyle na opakowaniu  różnych napisów i określeń , że tak naprawdę nie wiem, co uznać za właściwą nazwę!

Informacja na opakowaniu:


Balsam ten nie przypadł mi do gustu po pierwszym użyciu, odstraszyła mnie aplikacja i marny efekt. Postanowiłam jednak spróbować jeszcze raz i jeszcze raz, aż w końcu całkiem do niego przywykłam, rzec by można, że nawet polubiłam.

Aplikacja nie jest  łatwa, balsam trzeba bowiem bardzo dobrze rozprowadzić i wetrzeć w skórę, jeśli pozostanie go gdzieś nadmiar, zrobi się delikatna smuga. Po pierwszym razie opalenizny widać nie będzie, ale skóra delikatnie zmieni barwę. Po dwóch, trzech użyciach efekt jest już dobrze widoczny, a skóra nabiera pięknego koloru. Odcień nie jest żółty czy pomarańczowy, ale lekko brązowawy ze złotą poświatą (jeśli opalenizna może być złota?). 

Zapach zdecydowanie przyjemniejszy niż standardowy samoopalacz,ale nie oszukujmy się, trochę go czuć. Dzięki tej kawowej nucie na początku zupełnie przyjemnie pachnie, po jakimś czasie zapach samoopalacza się ujawnia, ale nie jest bardzo mocny, wyczują go tylko te najwrażliwsze nosy.


Jeśli chodzi o jego ujędrniające właściwości to nie oszukujmy się, to pic na wodę. Ja tam takich efektów nie zaobserwowałam. Co ważne, to balsam nie wysusza skóry, a nawet ja delikatnie nawilża. Z pewnością nie pomoże mocno wysuszonej , ale też nie zaszkodzi. Po zaprzestaniu stosowania kolor schodzi równo, nie zostają plamy ( co by nie wyglądać ja dalmatyńczyk:).


Do balsamu, mimo niezbyt miłego debiutu, cały czas powracam. Lubię efekt, jaki daje na mojej skórze i będę go używać . Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy przepadają za samoopalaczami czy balsamami brązującymi. Ja lubię się lekko przybrązowić, moja bardzo jasna skóra wygląda wtedy o niebo lepiej.

**********************

Będąc w temacie kawy, właśnie czeka na mnie filiżanka świeżo zaparzonej. Nic wielkiego, zwykła rozpuszczalna z mlekiem, ale wypita w miłym towarzystwie smakuje jak jamajska Blue Mountain. 



Pozdrawiam.


6 grudnia 2011

Lirene- samoopalajacy mus nawilżający

I mamy już 6 grudnia! A jak grudzień w toku, to myślimy o świętach i o zabawie sylwestrowej. W związku z tym chciałabym dziś przypomnieć kosmetyk, który był dość popularny latem i myślę, że warto go wspomnieć tuż przed karnawałowym szaleństwem. Teraz jest jeszcze czas, by popróbować z samoopalaczem i na ostatniego grudnia być już w pełni przygotowanym.

Lirene Dermoprogram
samoopalający mus nawilżający do twarzy i ciała


Informacja na opakowaniu:
  • mus zawiera kompleks PRO-Bronze-Care  bogaty w składniki aktywne sprawia, że samoopalacz doskonale pielęgnuje delikatną skórę twarzy, jak i całego ciała,
  • intensywnie i długotrwale nawilżające, ujędrniające oraz odżywcze właściwości musu, w wyraźny sposób poprawiają elastyczność i miękkość naskórka,
  • 100% badanych potwierdza skuteczność i właściwości pielęgnacyjne produktu, jak i komfort jego stosowania.

Efekt:
  • naturalna i złocista opalenizna,
  • równomierne rozprowadzanie,
  • szybkie wchłanianie,
  • efekt widoczny już w godzinę po aplikacji i utrzymuje się do 6 dni,
  • nie pozostawia śladów na ubraniu.
Stosowanie:
Rozprowadzić równomiernie produkt na skórze. Po aplikacji umyć ręce. Stosować 1-2 razy w tygodniu (lub częściej) w zależności od pożądanej intensywności opalenizny.

Pojemność 150 ml.
Cena: 16 zł


Samoopalacz ten jest w postaci pianki, która bardzo szybko, ładnie i bardzo równomiernie rozprowadza się na skórze. Właściwie tuż po aplikacji już go  nie czuć i można spokojnie się ubrać. Nigdy nie zabrudził mi piżamy , zawsze używałam go na noc. Ani razu nie porobił mi zacieków czy plam, opalenizna wychodziła równa, wręcz idealna (trzeba  oczywiście być  dokładnym podczas aplikacji). Zapach ma typowy dla samoopalacza , dlatego rano zmywałam go, by nie czuć go było w ciągu dnia. Co do właściwości nawilżających to mam mieszane uczucia, z pewnością nie wysuszył skóry, natomiast odczuwalnego nawilżenia też nie było. Nie odważyłam się go użyć na twarz, więc w tej kwestii się nie wypowiem. Co też dla mnie dość ważne nie opalał na pomarańczowo, tylko dawał delikatny, złocisty brąz.  Używałam go co trzy dni, by ten kolor utrzymać. Sześć dni, które obiecuje producent, to gruba przesada.
Byłam z niego niezwykle zadowolona i namiętnie używałam go latem i wczesną jesienią.To dobry samoopalacz, który  gorąco polecam. Złocisty kolor skóry z pewnością będzie bardziej podkreślał wystrzałową kreację sylwestrową.

Pozdrawiam.