Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serum. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serum. Pokaż wszystkie posty

9 maja 2013

Termoaktywne serum do ciała *Eveline Cosmetics*

Witam.
W pielęgnacji zarówno twarzy, jak i ciała, ważna jest systematyczność. Mnie, o ile w walce o zdrową cerę nie jest w stanie powstrzymać nic, o tyle w nakładaniu maseł i balsamów mam sporo do nadrobienia. Naprawdę staram się być sumienna, ale jednak nie przykładam się do tego aż tak bardzo. Dlatego też zła jestem niesłychanie, bo wiem, że mój cellulit zaczyna żyć własnym życiem i już powoli zupełnie przestaje nad nim panować, poza tym przydałoby mi się zgubić co nieco w talii. 

Kosmetyki do ciała z Eveline są chyba jednymi z bardziej popularnych w kwestii walki o jędrna i gładka skórę. Od kilku już lat non stop mam coś tego typu od Eveline właśnie i stosuje, ale tak na pół gwizdka; zawsze jestem raczej zadowolona, choć widzę, że w tej chwili takie serum może stanowić już tylko dodatek, że samo z problemem cellulitu i gromadzącego się tu i ówdzie tłuszczyku sobie nie poradzi, że trzeba mi jakiś ćwiczeń, ruchu ( a to dla mnie nie lada wyczyn, bo sport kompletnie mnie nie kręci). 


Termoaktywne serum do ciała
kuracja wyszczuplająca talię, brzuch, pośladki i uda
*Eveline Cosmetics*


Pojemność: 200 ml
Cena: ok. 25 zł 


Informacje na opakowaniu:



Skład:

Informacja kosmetyku na stronie Eveline KLIK

Serum stosowałam na brzuch, talię, uda i pośladki, chwilę po nałożeniu czuć już ciepło, trochę jak po zbyt intensywnym opalaniu. Szczerze powiedziawszy nie lubię tych efektów rozgrzania czy chłodzenia, to potwornie irytujące, niby mam w ten sposób pewność, że kosmetyk działa, ale  równie dobrze mógłby działać bez wywoływania u mnie dyskomfortu. Poza tym sama aplikacja i rozprowadzenie serum na ciele nie sprawia absolutnie żadnych trudności, a i zapach jest delikatny i przyjemny. 

Producent zaleca, by używać go dwa razy dziennie, ja smarowałam się tylko wieczorem. Już po kilku dniach skóra stała się odrobinę bardziej napięta, jędrna. Nie jest to może jakaś zaskakująca wizualnie różnica, ale ja ją dostrzegam. Poza tym serum świetnie nawilża i pielęgnuje skórę, tak więc to już bardzo poprawia jej wygląd. Centymetrów mi niestety nie ubyło, ale też tego nie oczekiwałam, poza tym raczej się nie ograniczam w spożywaniu bardzo kalorycznych przysmaków, nie ćwiczę, nie mam więc większych szans na ubytek w kilogramach czy centymetrach. 



Zasadniczo jestem na tak jeśli chodzi o to serum i inne wyszczuplające oraz walczące z cellulitem kosmetyki Eveline. Jeśli jednak chce się odchudzić lub zlikwidować skórkę pomarańczową, to taki kosmetyk nie wystarczy, natomiast może pomóc ujędrnić i napiąć skórę, co z pewnością jest potrzebne podczas walki o zgrabną sylwetkę. 

Pozdrawiam.

Dorota

21 października 2012

Serum chroniące włosy przed wysoką temperaturą *Marion*

Mimo ciągłej "mody" na bardziej naturalne pielęgnowanie włosów, ja nadal trzymam się prostowania i suszenia. Nie mogę się przestawić na naturalne wysychanie włosów, bo kształtna fryzura i wygładzone włosy to coś, co bardzo lubię. Poza tym moje włosy z natury są falowane, puszące i bardzo niesforne; nie byłabym w stanie bez ułożenia doprowadzić ich do znośnego wyglądu. Używam więc  kosmetyków chroniących włosy przed działaniem wysokiej temperatury, jest to w moim wypadku konieczność!

Serum chroniące włosy przed działaniem wysokiej temperatury
suszarka & prostownica
*Marion*
Pojemność: 30 ml
Cena: ok. 8 zł

Informacja na opakowaniu:

Serum stworzone specjalnie do ochrony włosów narażonych na działanie wysokiej temperatury podczas używania suszarki, prostownicy lub lokówki. Unikalna formuła zawiera kopolimery, które pozostawiają na włosach specjalny film zabezpieczający włosy przed wysuszeniem, dzięki czemu stają się one mocniejsze, sprężyste i bardziej elastyczne.

*Włosy są nawilżone i wygładzone.
*Nadaje im miękkości i aksamitnego połysku.
*Zapobiega puszeniu i elektryzowaniu się włosów.



Najbardziej odpowiada mi to, że mogę tego serum używać zarówno na włosy suche, jak i mokre. To łatwe i uniwersalne rozwiązanie. Butelka z pompką jest rewelacyjna i zdecydowanie fajnie się sprawdza do aplikacji tego kosmetyku. Wydajność także bardzo dobra.

Samo serum ma dość tłustawą konsystencję, nakłada się szybko, równo, ale pozostawia na włosach delikatny film. Absolutnie mi to nie przeszkadza, bo po wysuszeniu zupełnie znika. Nie nakładam na całą długość tylko tak, jak prostuję włosy, czyli mniej więcej od połowy. Mam wrażenia, że gdyby nałożyć ten specyfik blisko skóry głowy, to mógłby nieco obciążyć fryzurę, a nawet spowodować szybsze przetłuszczanie się włosów. Kluczem do sukcesu jest też ilość, mała pompka zupełnie wystarcza na końcówki, przesada w tym przypadku pewnie by się nie sprawdziła.

Obietnice producenta w moim odczuciu spełnione są w 100%. Włosy są wygładzone, miękkie, aksamitne, nie puszą się i nie elektryzują. Ochrona także jest, bo moje końcówki nie są ani popalone, ani nadmiernie wysuszone, lekko tylko się rozdwajają (ale od ponad czterech miesięcy nie byłam u fryzjera ich podcinać!).

Jestem zadowolona, jest to kosmetyk, który w pełni spełnia moje oczekiwania. Z przyjemnością po niego sięgam. 

Pozdrawiam.

Dorota



9 października 2012

Serum liftingujące *Eveline*

W pierwszej paczce od sklepu kosmetykipolskie.com znalazłam takie maleństwo.


Pojemność 5ml, opakowanie ma wielkość jak klasyczna szminka. 

bioHYALURON&LIFT
superskoncentrowane serum liftingujące 
100% czysty kwas hialuronowy
*Eveline*


Skład: Agua/Water, Hyaluronic Acid, Sodium Hyaluronate.


Informacja na opakowaniu:
100% czysty kwas hialuronowy. Alternatywa dla iniekcji hialuronowych. Błyskawiczne wypełnia zmarszczki, wzmacnia działanie kremu.

Stosowałam to serum na całą twarz (także na okolice wokół oczu), pod krem na dzień. W związku z tym, że jest to przezroczysty żel, rozprowadza się szybko, równo i wchłania się błyskawicznie. Skóra natychmiast się napina i koniecznie trzeba nałożyć krem. 

Rezultaty nie są spektakularne (zresztą, jakie by miały być po małej próbce), ale serum w moim odczuciu jest obiecujące. Nawilżenie rzeczywiście przyjemne, zdecydowanie bardziej odczuwalne niż po samym kremie. Intryguje mnie także efekt ściągnięcia, czyżby to serum rzeczywiście pomagało napinać skórę? Nie wiem, ale chciałbym poużywać tego dłużej, aby móc poobserwować działanie przeciwzmarszczkowe (ja mam spore zmarszczki mimiczne, chętnie bym je czymś takim dłużej potraktowała). 

Jeśli natknę się kiedyś na pełnowymiarowe opakowanie, to kupię  z czystej ciekawości.

Pozdrawiam.

Dorota.

Serum otrzymałam do testowania od sklepu kosmetykipolskie.com

22 lutego 2012

Serum do twarzy *Delia*

Serum dostałam w BlogBoxie od Belli. Oczywiście od razu się za nie zabrałam.

Delia Dermo System
ultranawilżające i odbudowujące serum do twarzy z kwasem hialuronowym
przeciw oznakom starzenia się skóry



Cena: nie znam (obstawiam 10-13 zł)
Pojemność:  8 ml


Działanie:
wysoko skoncentrowane serum o właściwościach silnie nawilżających skórę. Aktywnie wspomaga procesy zatrzymywania wody w głębokich warstwach skóry oraz stymuluje jej regenerację.


Składniki aktywne:
• kwas hialuronowy - naturalny składnik skóry o ultranawilżającym działaniu, poprawia jędrność, elastyczność i napięcie skóry,
• ekstrakt z ryżu nawilża i chroni, tworząc na skórze warstwę zabezpieczającą.

Stosowanie:
aplikować na twarz przed lub zamiast nałożenia kremu. Do pokrycia całej powierzchni skóry twarzy wystarczy jedna duża kropla; dozowanie ułatwia specjalny aplikator w zakrętce produktu.

Rezultat:
intensywnie nawilżona cera niczym po profesjonalnej kuracji w gabinecie kosmetycznym.



Zaczęłam od analizy składu. Zazwyczaj tego nie robię, ale tym razem postanowiłam sprawdzić, tym bardziej, że lista nie jest za długa. 

Skład (INCI):

Aqua, Sodium Hyaluronate, Glycerin, Propylene Glycol, Oryza Sativa Extract, Phenoxyethanol (and) Ethylhexylglycerin.
 
Trochę obawiałam się tej gliceryny, bo co do tego składnika pewności nie mam. Nie zaobserwowałam , by gliceryna w innych kosmetykach spowodowała wysyp na mojej twarzy, ale czasem inna kompilacja składników może spowodować powstanie zaskórników (a moja cera ma do tego skłonność). Dlatego używałam tego serum co drugi/trzeci dzień wieczorem na twarz i codziennie na szyje i dekolt.Żadnego pogorszenia stanu skóry podczas jego stosowania nie zaobserwowałam.Jeden raz nawet pokusiłam się o nałożenie go na dzień zamiast kremu, makijaż z tego powodu nie ucierpiał, trzymał się dokładnie tak samo jak na kremie.


Serum rozprowadza się bardzo dobrze, szybko się wchłania i nie zostawia praktycznie żadnej warstwy na skórze.  Dwie, trzy krople starczą na jedno użycie.

Nawilżenie jest w zasadzie takie, jak po nałożeniu mocno nawilżającego kremu na noc, nie mniejsze i nie zaskakująco większe.Świetnie mi się używało tego serum na dekolt, bo bardzo szybko wchłaniało się w skórę, a rozsmarowanie zajmowało naprawdę chwilkę.  Trudno jest mi zmotywować się do nakładania czegokolwiek na dekolt, tak więc ten rodzaj kosmetyku bardzo mi na te okolice przypasował.  Zaznaczam tylko, że moja cera jest tłusta i niewymagająca pod  względem nawilżania. Nie wiem, jak by ten kosmetyk radził sobie z mocno przesuszoną cerą.

Napięcie i elastyczność skóry niestety nie nastąpiły, ale też takiego efektu nie potrzebuję, wiec nie czuje się tym faktem rozczarowana.


Całkiem przyjemne to serum. Działanie  przyzwoite, świetne opakowanie, które zamierzam jeszcze wykorzystać, przyjemna aplikacja. 

Dzięki niemu nabrałam ochoty na zakup czystego kwasu hialuronowego. Myślę, że taki kosmetyk bardzo by mi przypadł do gustu. Jeśli kupujecie, to dajcie znać gdzie i za ile. 

Pozdrawiam.


31 stycznia 2012

Podsumowanie stycznia *zużycia*

Myślę, że w tym miesiącu całkiem sporo jest tych zużyć. Jakoś tak się złożyło, że dużo rzeczy się skończyło. Pewnie w lutym będzie ubogo w zużycia, a bogato w zakupy!


Koszyk pełen butelek,  buteleczek i tubek.


Maski i inne "nawilżacze "twarzy".


A teraz po kolei:

1. Lirene żel pod prysznic- bardzo ciepły, słodki zapach.  Dość gęsty żel-balsam, który ładnie mył i nawet ciut nawilżał skórę. Chętnie kupiłabym inne z tej serii, ale nigdzie ich już nie widzę. 

2. Dax Cosmetics płyn do higieny intymnej- bardzo delikatny żel, o przyjemnym zapachu. Dobrze się spisywał. 

3. Mydło Biały Jeleń- do rąk i do pędzli- naprawdę delikatne, niewysuszające mydło. Szczególnie przypadło do gustu mojej córce, która często myje rączki, a jej skóra jest bardzo delikatna i wrażliwa.


 4. Joanna Naturia szampon z pomarańczą i brzoskwinią- świetnie pachnie, dobrze myje włosy. Bardzo polubiłam tę serię szamponów i  mam już następny z miodem i cytryną. Muszę jednak ostrzec te w Was, które mają długie, skłonne do plątania włosy. Ten szampon może sprawić, że będzie je trudno rozczesać i z pewnością trzeba wtedy sięgnąć po odżywkę. Ja nie mam problemu z plątającymi się włosami i zawsze używam odżywki, dlatego ten szampon mi odpowiada. 

5. Joanna Naturia odżywka do włosów z makiem i bawełną- ta odżywka akurat nie powala na kolana. Działanie jest całkiem w porządku, ale zapach nie za bardzo. Przypomina mi jakiś taki męski zapach, nie za bardzo mam ochotę na to, by tak moje włosy pachniały. A zapach ten potrafi się całkiem długo utrzymać. 

6. Cleanic emulsja do demakijażu-  przyzwoite mleczko. Recenzja tu.


7. Bielenda krem do rąk- świetny zapach, bardzo przyjemne działanie. Pisałam o nim tu.

8. Joanna spray do prostowania włosów- więcej o nim tu. 
 
9. Ziaja tonik ogórkowy- tez już o nim wspominałam tu. 

10. Bielenda kuracja parafinowa-  krem do rąk, który zużyłam zupełnie na początku stycznia. Szybko się wchłania, pozostawia taką lekką warstwę ochronną. Godny wypróbowania.


 I arsenał maseczkowy:

11. Bielenda karoten- całkiem przyjemna maseczka, działanie bardzo przyzwoite. Dość dobrze działa na zmęczoną cerę, lekko rozjaśnia i odżywia. Mogłaby bardziej zadbać o zdrowy kolor buzi.

12. Bielenda Eco glinka zielona- bardzo dobrze oczyszcza i odświeża skórę. Jest jednak dość mocna w działaniu, dlatego zużyłam tylko jedną cześć.

13. Perfecta Oczyszczanie peeling drobnoziarnisty- bardzo, bardzo dobry peeling. Z czystym sumieniem mogę polecić każdemu. Pisałam o nim tu.

14. Dwie maski 4D DermopHarma+- bez szału, ale tragedii też nie ma. Recenzja tu. 


Na koniec  dwa wynalazki od Bielendy, do których byłam nastawiona bardzo sceptycznie. W gruncie rzeczy to opakowanie jest , jak dla mnie, takie mało zachęcające. Ale kupiłam, bo byłam ciekawa działania.

15. Bielenda Collagen + kwas hialuronowy  skoncentrowane serum i maseczka odprężająca-  dobry produkt, który nawilża i relaksuje skórę. Miałam takie dni, kiedy przychodziłam bardzo zmęczona i było to widać na moje twarzy. To duo wtedy fajnie się sprawdzało, bo właściwie od razu czułam ulgę i odprężenie na twarzy. Działanie dobre, ale zapach nie. Jest to taki dość mocny, męski zapach, który na szczęście ulatnia się  z czasem, ale pierwsze kilka minut jest nieprzyjemne. Chyba że ktoś lubi taki zapach.


 16. Bielenda InVitro serum na dzień+maseczka na noc- tu działanie nie jest już tak widoczne, miałam wrażenie, że to takie kremy na dzień i na noc. Zdecydowanie nie obciążały cery, to serum  na dzień i pod makijaż się nadaje(moja tłusta cera nie świeciła się mocniej). Nawilżenie takie raczej normalne, liftingu, ujędrnienia czy czegoś podobnego   nie zauważyłam. Tutaj zapach jest jeszcze intensywniejszy i jeszcze bardziej męczący, dlatego raczej już się na to nie skuszę.

I to tyle na w temacie podsumowań.

Pozdrawiam.