Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty

1 listopada 2013

ulubione w październiku....

Witam serdecznie.
Choć dziś pierwszy dzień listopada, ja pozwolę sobie wrócić jeszcze do poprzedniego miesiąca, by wspomnieć o kilku ulubionych kosmetykach.


*  Ziaja, maska do włosów farbowanych. 
Nie jest to kosmetyk zachwycający, należy  raczej do tych przeciętnych. Bardzo jednak lubię jej używać na końcówki włosów, by zabezpieczyć je nieco. Maska  w tej roli spisuje się rewelacyjnie, nałożona w rozsądnej ilości poprawia w widoczny sposób wygląda końcówek i absolutnie ich nie obciąża.

* Paese, puder brązujący. 
Świetny kolor, łatwa aplikacja. Koniecznie muszę się sprężyc z recenzją, bo warto napisać o nim coś więcej. 

* Wibo, lakier piaskowy.
Moim absolutnym faworytem jest ten o numerze 3, ubóstwiam go!!!! Nie byłam pewna tego, czy lakiery piaskowe w ogóle zaakceptuję, tymczasem pokochałam je szczerą, lakierową miłością i czuję, że często będę po nie sięgać.



 Ten lakier fantastycznie wygląda na paznokciach, poza tym ekspresowo wysycha i jest całkiem trwały.



 
Na szczególną uwagę zasługuje też zmywacz do paznokci z Delii. Niesamowicie odpowiada mi jego dwufazowa formuła, poza tym on rzeczywiście nie wysusza skórek tak bardzo jak zwykły zmywacz. Świetna sprawa, poza tym jest piekielnie wydajny. 





Mam nadzieję, że listopad okaże się przyjazny zarówno pogodowo, jak i kosmetycznie.

Pozdrawiam.

Dorota

30 maja 2013

Ulubione w maju...

I maj się kończy, w związku z tym pora na kilka ulubionych kosmetyków. 



 * Podkład matujący Under20, 110 sandy matt. Bardzo lekki i naturalny podkład dla tłustej cery. Podoba mi się w nim to, że nawet po kilku godzinach wygląda na twarzy bardzo ładnie, mimo iż matu nie trzyma aż tak długo. Ładnie pachnie, ma bardzo praktyczne opakowanie i jest w dobrej cenie. 


* Konturówka w żelu, nr 90, Inglot.  To wspaniały liner i żałuje, że tak późno po niego sięgnęłam. Trzyma się na oku znakomicie, ma fantastyczny kolor i wbrew pozorom jest całkiem łatwy w obsłudze.

 * Ujędrniający peeling myjący, Lirene. Nie ściera bardzo mocno, ale przyjemnie masuje, odświeża i pobudza skórę; takie dwa w jednym dla leniuchów. 

 * Dwufazowy płyn do demakijażu oczu, FlosLek. Świetny do zmywania linera w żelu od Inglota zarówno z oka, jak i  z pędzelka. Jest delikatny i skuteczny, nie podrażnia i rozprawia się  z makijażem w ekspresowym tempie.

* Krem do rąk i paznokci, Bielenda, Happy End. Dawno nie byłam aż tak zadowolona z kremu do rąk! Ma specyficzny zapach, ale działa fenomenalnie.

I tyle. W maju też pozwoliłam sobie na małe szaleństwo zakupowe, tak więc czerwiec musi być pod tym względem nieco skromniejszy.

Pozdrawiam.

Dorota

27 lutego 2013

Ulubione w lutym

Na szczęście koniec lutego już się zbliża, ciesze się ogromnie, bo zimy mam serdecznie dość, a marzec zawistuje wiosnę. Tak więc z ogromna radością "zamykam" drugi miesiąc 2013 roku postem z ulubionymi kosmetykami.


 *Masło do ciała z serii BAWEŁNA, Bielenda. Pod postem z recenzją tego masła któreś z Was napisały, że może je na włosy nałożyć? Nałożyłam i powiem Wam, że to była dobra decyzja, fantastyczne nawilżenie i połysk! Kto by pomyślał! Zastanawiam się na zakupem kolejnego opakowania, które w całości zużyłabym na włosy.

* Sensual, plastry do depilacji twarzy.  Włoski na twarzy nie przeszkadzają mi na co dzień, bo są prawie niewidoczne. Kiedy się jednak robi zdjęcia na bloga, to jest to uciążliwe, bo widać wszystko, szczególnie jak się nałoży podkład. Plastry są całkiem w porządku, dobrze sobie radzą z delikatnym owłosieniem.


 * Bibułki/chusteczki matujące, aktualnie mam te z Inglota i Wibo. Lubie je tak samo bardzo, choć różnią się od siebie znacznie. Dla osoby z tłustą cerą to rzecz niezbędna! Ostatnio moja cera nie przetłuszcza się wybitnie, ale bibułki mam i używam, to chyba już kwestia przyzwyczajenia. 


 * Cień do powiek z limitowanej kolekcji karnawałowej GLAM NIGHT Sparkle, Bell. Śliczny brąz z ogromna ilością srebrnych drobin. Mam słabość do cieni Bell, jakościowo bardzo mi odpowiadają, tylko wybór kolorystyczny jest ograniczony.


* Pomadki Celia Nude 601 i 602. Fantastyczne pomadki, których kolory na ustach wyglądają obłędnie. Kolor o numerze 602 zmasakrowała mi córka (wcale nie musiała się napracować, pomadki są bardzo miękkie), ale moja przemiła koleżanka miała identyczną i w związku z tym, że  z niej nie korzystała, to mi ja podarowała. Zaczęłam używać i przypomniałam sobie, jak bardzo je lubię. 

*Błyszczyk Spicy, Wibo. Nie mogłam o nim nie wspomnieć, kolor mnie urzeka. Bardzo ciekawy, wielowymiarowy efekt na ustach. 


Pozdrawiam.

Dorota

25 listopada 2012

Ostatnio ulubione...

Od dwóch miesięcy nie robiłam postów z ulubionymi kosmetykami w roli głównej. Pora nadrobić zaległości, pora pokazać te rzeczy, które umilały mi ponure jesienne dni.

Maska do włosów Gloria, tu już w nowym opakowaniu. Używam regularnie od trzech miesięcy, bardzo przyjemny kosmetyk, racze odżywka niż maska, ale bardzo dobra.


Żel do mycia twarzy Lirene.  Delikatny, nie wysusza. Idealny na taka pogodę i na podrażniona cerę.


Podkład Revisage Dermika. Bardzo dobry podkład, jasny i trwały, dodaje blasku i ukrywa zmęczenie. Nie jest to mocno kryjący podkład, to także w nim lubię. 



Korektor rozświetlający Dax Cosmetics.  Przyjemny korektor o delikatnie różowym zabarwieniu. Nie kryje mocno cieni pod oczami, jest lekki i prawie niewyczuwalny, ale cudnie rozświetla, nie tylko okolice wokół oczu.



Puder brązujący- w ogóle. Nie pokażę konkretnego, bo używam ostatnio kilku. Zaczął podobać mi się efekt opalenizny na moje twarzy, a może po prostu w końcu trafiłam z kolorami:)


I ulubione w ogóle, zupełnie z kosmetykami nie związane.

Mój nowy nagłówek, nad którym dość długo rozmyślałam. Prawda jest taka, że co chwila mam inny pomysł na wygląd bloga i podjęcie decyzji na dłuższy czas jest chyba w moim przypadku niemożliwe. Na chwilę obecną zostaje tak. Ciekawe, kiedy ponownie będę miała ochotę na zmianę?



Ukochany zestaw ubrań:


Ja i buty bez obcasów- to raczej nowość. Postawiłam tej jesieni na komfort, stąd strój bardzo prosty i wygodny. Sweterek jest z Reserved, spodnie z Mohito, buty ze zwykłego sklepu. Wisiorek to prezent, pierścionek chyba z Parfois, ale nie jestem pewna. 
Buty z płaską podeszwą są też dobre do jazdy samochodem, jeszcze w obcasach prowadzić nie potrafię.

A Wy co polubiłyście tej jesieni?

Pozdrawiam.

Dorota

31 maja 2012

Podsumowanie maja *ulubieńcy*

Bardzo lubię pokazywać moje ulubione kosmetyki i pewnie mogłabym takie notki robić częściej, bo "umilaczy" mam zazwyczaj więcej niż nietrafionych kosmetyków. Zatem do rzeczy:


Lakier do paznokci Wibo Your Fantasy nr 321.  Świetny kolor, pięknie mieni się na fioletowo. Często gościł na paznokciach u stóp. Utrzymuje się przyzwoicie. 


Delia Dermo System hipoalergiczny żel do mycia twarzy i demakijażu. Z pewnością mogę stwierdzić, że jest to żel, który najlepiej służy mojej cerze. Delikatny, skuteczny, nie wysusza. Jeśli traficie na niego w drogerii- kupujcie! Warto wypróbować. 


Soraya antybakteryjny peeling morelowy. Mocno ścierający peeling, który naprawdę daje skórze w kość. Lubie go używać przed aplikacją maseczek. 


*Tołpa*  odżywka-maska odbudowująca do włosów normalnych, suchych, zniszczonych i farbowanych. Naprawdę przedziwna jest ta maska, nakładam ją na kilkanaście minut, spłukuję, susze,układam włosy i.... nadal ja czuję. Po pierwszym użyciu byłam wściekła, bo myślałam, że obciąża włosy. Ale nic podobnego, włosy są nią jakby "oblepione", ale zupełnie się nie przetłuszczają. Są błyszczące, ładnie się układają i zupełnie nie puszą! Bardzo zadziwiające!


I coś niekosmetycznego: 



Bransoletki!!! Kiedyś był to element garderoby,którego zupełnie nie brałam pod uwagę na zakupach. Teraz nie jestem w stanie się bez nich obejść i noszę non stop. Zastanawiam się nawet nad bransoletkowym postem. Miałybyście ochotę pooglądać moje naręczne ozdoby?


Pozdrawiam.



30 stycznia 2012

Podsumowanie stycznia *ulubieńcy*

I styczeń już się kończy! Mroźno i zimno się zrobiło, znaczy w końcu mamy zimę. Tylko śniegu mi brak. W tym miesiącu wróciłam do pracy i dlatego na wszystko miałam mniej czasu. W makijażu i pielęgnacji starałam się ograniczać, by nie chodzić spać o 24:00 i nie wstawać o 5:00 rano. Najczęściej sięgałam po te właśnie kosmetyki:




1.Baza pod cienie Hean- cały dzień trzyma cienie, jestem z niej zadowolona. Świetnie się ją nakłada, jest miękka i nie roluje się na powiece.

2. Liner Wibo- takie małe cudeńko, którym maluję kreseczkę szybko i bez zbędnego brudzenia innych pędzelków.Pisałam o nim tu.

3. Mała paletka cieni Inglot Integra- cienie są słabo nasycone kolorami, ale mnie właśnie o to chodzi. Nie można z nimi przesadzić. Ładnie rozświetlają powiekę i świetnie łączą się z brązami.

4. Korektor Inglot- bardzo tłusty i kremowy, całkiem dobrze sprawuje się pod oczami (choć zasadniczo nie do tego jest przeznaczony). Ukrywa cienie w sposób zadowalający i przypudrowany nie zbiera się w zmarszczkach. 

5. Płyn micelarny Lirene- ubóstwiam! Pisałam o nim tu. 

6. Gąbka do demakijażu - cudownie peelinguje skórę. Nie jest bardzo ostra, ale świetnie oczyszcza i wygładza cerę. Z żelem do mycia z Delii sprawdza się idealnie. Dzięki niej wieczorny demakijaż nie zabierał mi za dużo czasu. Gąbkę kupiłam w dwupaku, jest to firma KillyS. Zastąpiła mi moje dotychczasowe myjki, które pokazałam tu.










 Ot, wszystko. A zanim się obejrzę, pewnie już będę pisać o ulubieńcach lutego.


Pozdrawiam.





6 stycznia 2012

Podsumowanie grudnia *ulubieńcy*

Dziś już zamykam kosmetyczny miniony rok. 
Oto moje "umilacze" minionego miesiąca:



1. AA Wrażliwa Natura krem nawilżający pod oczy- pisałam o nim tu. Muszę powiedzieć, że po tak długim stosowaniu naprawdę widać efekt nawilżenia i lekkiego zredukowania zmarszczek. Bardzo jestem z tego kremu zadowolona.

2. Bielenda Kuracja Parafinowa krem na dzień- bardzo sympatyczny krem. Szybko się wchłania, ładnie pachnie. Nie nawilża rewelacyjnie, ale dobrze nadaje się do stosowania w zimie, bo zostawia lekki, nieklejący film na dłoniach.


3. Ziaja Wazelina Kosmetyczna- jeden z pierwszych moich wpisów na blogu dotyczył właśnie wazeliny klik. Jest to coś, bez czego nie wyobrażam sobie zimy. Teraz stosuje głównie na usta, bo najlepiej je chroni przed zimnem. Uniwersalny produkt i niezwykle wydajny.

4. Washmyback myjka do twarzy z dodatkiem włókna bambusowego- uwielbiam! Niezwykle szybko można nią oczyścić twarz, jest delikatna, ale skuteczna. Polecam wypróbować. Oczywiście recenzja na blogu już jest klik. 



5. Inglot róż do policzków nr 72- bardzo delikatny odcień różu, który świetnie pasuje do mojej jasnej karnacji. Nie jest on może wybitnie trwały (4-5 godzin), natomiast super sprawdza się do dziennych makijaży. 

6. Inglot cień do powiek AMC Shine nr 109- to zdjęcie nie oddaje uroku tego odcienia. Jest to delikatny róż, który mieni się na różne odcienie fioletu. Cudownie rozświetla powiekę i ładnie łączy się z innymi różowymi i fioletowymi cieniami. Jakość jak wszystkich innych cieni Inglota.

7. Maestro pędzelek kulka 420/ 6- mały, całkiem precyzyjny pędzelek. Włosie miękkie, ale nie za bardzo; cudownie rozciera kredki i nanosi cień na dolną powiekę. Lubię nim także nakładać rozświetlający cieć w kącik i pod łuk brwiowy. Mam go już 1,5 roku i wciąż ma taki sam kształt.



Na koniec dodam tylko, że używam tego kremu od połowy września i mam wrażenie, że nigdy się nie skończy. Z jednaj strony to dobrze, bo bardzo się u mnie sprawdza, jednak chciałabym już wypróbować coś nowego. A Wam na jak długo wystarcza opakowanie kremu pod oczy?

Pozdrawiam.


1 grudnia 2011

Podsumowanie listopada *ulubieńcy*

Bardzo subiektywnie o  ulubionych kosmetykach, których używałam w listopadzie bezustannie.


* Skrobia ziemniaczana, którą stosuję jak puder. Świetnie matuje, pozostawia lekko satynowe wykończenie. Bardzo służy mojej skłonnej do zapychania cerze. Przesypałam do pudełka po sypkim pudrze z MySecret. Wydajność chyba oczywista, cena niezwykle okazyjna. 

* błyszczyk Virtual Maxi Briliant nr 12. Bardzo błyszczący, z drobinkami, mocno przylegający, można powiedzieć klejący. Lubię go za to, że utrzymuje się na ustach dość długo i stanowi barierę ochronną dla ust, gdy jest zimno. Ładny efekt, delikatnie optycznie powiększa moje małe usta. Błyszczyk godny polecenia, szczególnie na chłodniejsze dni. 

*Kredka do oczu Deni Carte Soft Kohl Eye Pencil nr MO6R7. Szara, wysuwana kredka z temperówką, którą kupiłam za 5 zł. Ma idealny kolor, za który ją ubóstwiam; trzeba ja jednak utrwalić cieniem, by wytrzymała cały dzień. Dość dobrze się rozciera, choć trzeba to robić delikatnie i ładnie łączy się cieniami.

*Maść cynkowa. Niezbędna jak dla mnie w ostatnim czasie. Wysusza i zmniejsza wypryski, delikatnie niweluje zaczerwienienie. Trochę wysusza, ale nie przeszkadza mi to, bo obecnie całą twarz mam lekko przesuszoną. 

*Róż do policzków Inglot Freedom System AMC nr 55. Mój ulubiony kolor od dłuższego czasu. Delikatny, naturalny, świetnie się rozprowadza, nie robi plam i stosunkowo długo się utrzymuje. Najlepsze w nim  jest to, że nie ma talcu w składzie i nie zapycha porów. 

*Pędzel do różu Inglot 3P. Są różne opinie na jego temat. Ja go kocham i używam go namiętnie. Jest miękki, ma idealny kształt i wielkość. Rozprowadza róż i dobrze go rozciera, bo jest odpowiednio sprężysty. Dobrze wykonany i z pewnością jeszcze długo mi posłuży.


Pozdrawiam. 
Dorota.