Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty

10 października 2013

Serum wygładzająco-regenerujące do końcówek włosów

Witam serdecznie. 
Od kiedy zapuszczam włosy, to staram się jeszcze bardziej o dobrą pielęgnację, bardziej też przykładam się do ochrony końcówek, żeby rzadko odwiedzać fryzjera. Jednym z kosmetyków służących mi do tego celu jest


Serum wygładzająco- regenerujące do końcówek włosów
seria Z Apteczki Babuni
Joanna



Pojemność: 50 g
Cena: ok. 7 zł

Skład:


Serum z pewnością przeznaczone jest do mojego typu włosów, czyli suchych i zniszczonych. Nakładam je na mokre lub suche końcówki, nigdy nie spłukuję. Efekty rzeczywiście są, bo włosy wyglądają lepiej, są bardziej błyszczące, wygładzone i nie puszą się tak mocno jak zazwyczaj. Serum bardzo dobrze się aplikuje, na mokrych włosach jest oczywiście nieco wygodniej, ale i suche końcówki dobrze je przyjmują. Poza tym potrzeba naprawdę odrobiny, zatem jest to rzecz niesamowicie wydajna. Zapach jest specyficzny, ziołowo- mleczny, bardzo charakterystyczny dla tej serii kosmetyków Joanny, oczywiście po aplikacji zanika bardzo szybko.

Nazwa jednoznacznie określa, że możemy tu liczyć nie tylko na wygładzenie, ale i na regenerację zniszczonych włosów. Tu pozwolę się nie zgodzić, bo w moim odczuciu ono absolutnie nie odżywia, nie wzmacnia i nie regeneruje. Jest to typowo doraźny kosmetyk, który poprawia wygląd włosów, po zastosowaniu którego mamy od razu widoczny efekt, natomiast nie zauważyłam absolutnie żadnych właściwości pielęgnacyjnych. Pozostałabym więc przy określeniu serum wygładzające, a regenerację z nazwy bym wykreśliła.


Zdaje sobie sprawę z tego, że skład tego serum nie jest bardzo atrakcyjny, natomiast świadomość tego pozwala mi stosować je rozsądnie. Uważam, że jeśli się włosy suszy ciepłym powietrzem, czyli nienaturalnie (tak, jak ja to robię), to należy je wspomóc równie nienaturalnym kosmetykiem ochronnym- to tak moja mała filozofia dbania o dłuższe włosy. 
Serum Joanny oceniam pozytywnie i mogę spokojnie polecić do ochrony końcówek. 

*********

Będąc w temacie końcówek włosów i fryzjerów, to muszę się Wam pochwalić, że znalazłam fryzjerkę idealną. Nie myślałam, że kiedyś się to stanie, bo miałam wiele niezbyt przyjemnych doświadczeń fryzjerskich i każda moja wizyta w salonie należała raczej do tych stresujących.  Tym razem jednak trafiłam na bardzo przyjaznego profesjonalistę, panią Paulinę, która z ogromną precyzją, wielkim namaszczeniem, niezwykłą starannością i co najważniejsza- szacunkiem do długości traktuje włosy. Jeśli jesteście z  Bydgoszczy i jeszcze nie trafiłyście do dobrej fryzjerki, to ja chętnie dam Wam namiary do tego salonu.


Pozdrawiam.


Dorota


21 października 2012

Serum chroniące włosy przed wysoką temperaturą *Marion*

Mimo ciągłej "mody" na bardziej naturalne pielęgnowanie włosów, ja nadal trzymam się prostowania i suszenia. Nie mogę się przestawić na naturalne wysychanie włosów, bo kształtna fryzura i wygładzone włosy to coś, co bardzo lubię. Poza tym moje włosy z natury są falowane, puszące i bardzo niesforne; nie byłabym w stanie bez ułożenia doprowadzić ich do znośnego wyglądu. Używam więc  kosmetyków chroniących włosy przed działaniem wysokiej temperatury, jest to w moim wypadku konieczność!

Serum chroniące włosy przed działaniem wysokiej temperatury
suszarka & prostownica
*Marion*
Pojemność: 30 ml
Cena: ok. 8 zł

Informacja na opakowaniu:

Serum stworzone specjalnie do ochrony włosów narażonych na działanie wysokiej temperatury podczas używania suszarki, prostownicy lub lokówki. Unikalna formuła zawiera kopolimery, które pozostawiają na włosach specjalny film zabezpieczający włosy przed wysuszeniem, dzięki czemu stają się one mocniejsze, sprężyste i bardziej elastyczne.

*Włosy są nawilżone i wygładzone.
*Nadaje im miękkości i aksamitnego połysku.
*Zapobiega puszeniu i elektryzowaniu się włosów.



Najbardziej odpowiada mi to, że mogę tego serum używać zarówno na włosy suche, jak i mokre. To łatwe i uniwersalne rozwiązanie. Butelka z pompką jest rewelacyjna i zdecydowanie fajnie się sprawdza do aplikacji tego kosmetyku. Wydajność także bardzo dobra.

Samo serum ma dość tłustawą konsystencję, nakłada się szybko, równo, ale pozostawia na włosach delikatny film. Absolutnie mi to nie przeszkadza, bo po wysuszeniu zupełnie znika. Nie nakładam na całą długość tylko tak, jak prostuję włosy, czyli mniej więcej od połowy. Mam wrażenia, że gdyby nałożyć ten specyfik blisko skóry głowy, to mógłby nieco obciążyć fryzurę, a nawet spowodować szybsze przetłuszczanie się włosów. Kluczem do sukcesu jest też ilość, mała pompka zupełnie wystarcza na końcówki, przesada w tym przypadku pewnie by się nie sprawdziła.

Obietnice producenta w moim odczuciu spełnione są w 100%. Włosy są wygładzone, miękkie, aksamitne, nie puszą się i nie elektryzują. Ochrona także jest, bo moje końcówki nie są ani popalone, ani nadmiernie wysuszone, lekko tylko się rozdwajają (ale od ponad czterech miesięcy nie byłam u fryzjera ich podcinać!).

Jestem zadowolona, jest to kosmetyk, który w pełni spełnia moje oczekiwania. Z przyjemnością po niego sięgam. 

Pozdrawiam.

Dorota



10 marca 2012

Miód i cytryna ....od Joanny

Już od jakiegoś czasu jestem dość stała (by nie powiedzieć nudna) w kwestii pielęgnacji włosów i używam głównie szamponów i odżywek od Joanny z serii Naturia.

Szampon z miodem i cytryną do włosów suchych i zniszczonych
Joanna Naturia

Odżywka z miodem i cytryną do włosów suchych i zniszczonych
Joanna Naturia


Z wszystkich, które do tej pory z tej serii wypróbowała, ten duet sprawuje się u mnie najlepiej. Bardzo podoba mi się ten zapach, choć pewnie nie każdy będzie nim zachwycony, bo jest intensywny, słodki, duszący. 

Szampon bardzo dobrze oczyszcza włosy, ja mam przynajmniej takie wrażenie po jego użyciu, dobrze się też pieni. Nie jest może jakoś szczególnie wydajny, ale przy moich  włosach wystarcza mi taka butelka na dwa tygodnie używania. Przy dłuższych włosach może być gorzej. Po jego użyciu warto zastosować odżywkę, bo może plątać włosy.


Jeśli chodzi natomiast o odżywkę, to moim zdaniem są już tylko plusy.  Stosuję ją głównie jako odżywkę do spłukiwania, bo choć bez spłukiwania sprawuje się dobrze, zauważyłam, że pierwszy sposób bardziej służy moim włosom. Lejąca konsystencją sprawia, że łatwo nią pokryć włosy i wystarczy naprawdę kilka minut, by włosy były gładkie, lśniące i by łatwo się rozczesywały (choć z tym ostatnim nigdy nie miałam jakiś szczególnych problemów). Zapach, działanie i łatwość stosowania cenię w niej najbardziej. 


Cena, jak widać, jest bardzo atrakcyjna.

Jakiś czas temu przeczytałam na którymś z blogów, że dobrze jest  wykonać domowym sposobem peeling skóry głowy (3-4 łyżki cukru plus odrobina szamponu, wcieramy to w skórę głowy). Przyznać muszę, że się lekko zdziwiłam, bo nigdy wcześniej o tym nie słyszałam; oczywiście postanowiłam spróbować. Efekt świetny! Od razu po spłukaniu, które wcale nie było bardzo uciążliwe, poczułam ogromne odświeżenie i lekkość na skórze. Jeśli nie próbowałyście- koniecznie to zróbcie. Naprawdę coś cudownego!

Pozdrawiam.


29 stycznia 2012

Oliwa rumiankowa

Jedno z moich postanowień noworocznych dotyczyło włosów, a właściwie ich pielęgnacji. Obiecałam sobie, że będę o nie bardziej dbać. Oczywiście najpierw pomyślałam o olejowaniu, ale kupowanie specjalnie do tego przeznaczonych specyfików jakoś mi nie odpowiadało, dlatego poszperałam  na forach internetowych i rożnych portalach, i znalazłam przepis na :

oliwę rumiankową

Zioła mogą być stosowane nie tylko jako napary do płukania, ale można je dodać do oliwy przed użyciem. Bierzemy 1 garść ziół na 1 szklankę oliwy z pierwszego tłoczenia, na zimno i trzymamy – optymalnie – prze 4 tygodnie. Jeżeli zioła wchłonęły zbyt dużo oliwy, wyciskamy wszystko bardzo dokładnie i mocno, aby odzyskać każdą drogocenną kroplę. Ja wykorzystałam gotową herbatkę rumiankową, wydobyłam zawartość z torebek i wsypałam do oliwy ( pięć torebek na 100 ml oliwy). Składniki zamknęłam w słoiku i trzymałam sześć tygodni w szafce. Oliwa w tym czasie wchłonęła wszystkie właściwość rumianku, nieco zmieniła kolor i zapach. Dziś odcedziłam rumianek od oliwy i przelałam do małej buteleczki. Otrzymałam 100 ml oliwki rumiankowej.


Wcześniej nie wyglądało to tak ładnie, rumiankowe "farfocle" pływały w oliwie i wyglądały niezbyt zachęcająco.


Zdecydowałam się użyć herbatki, bo taką miałam w domu. Do sklepu zielarskiego mam nie po drodze. A  na opakowaniu skład  jak byk wskazuje, że to 100% rumianku. 


Mój plan prezentuje się następująco: przed każdym myciem włosów nałożę odrobinę oliwy rumiankowej na włosy, nałożę czepek i tak pozostawię na minimum godzinę lub na całą noc. Po umyciu włosów zrobię im jeszcze płukankę rumiankową. 

Płukanka rumiankowa:
1 łyżeczkę suszonych kwiatów rumianku lub gotową herbatkę z apteki lub sklepu zielarskiego zalewasz 1 szklanką wrzącej wody i czekasz aż napar będzie letni. Odcedzasz i płuczesz włosy po myciu. 

Dlaczego wybrałam rumianek?
Rumianek jest jedną z ulubionych roślin leczniczych stosowanych do płukanek ziołowych, ponieważ działa leczniczo i dezodorująco. Włosy stają się jedwabiste i lśniące oraz lekko rozjaśnione.Ja, choć włosy farbuję, chce "zdjąć" z nich odrobinę koloru. Mam nadzieję, że rumianek oprócz rozjaśnienia, sprawi że włosy będą lśniące, zdrowsze i bardziej nawilżone.



Taki mam plan. Czy wszystkie moje postanowienia uda się zrealizować- zobaczymy. Mam tylko nadzieję, że moje włosy będą za jakiś czas w zdecydowanie lepszej kondycji.

Pozdrawiam.