10 kwietnia 2013

Ostatnio ulubione...

Witam.
Kilka drobiazgów kosmetycznych, którymi się w ostatnim czasie delektuję:)



* Perfect Cover, Maskujący korektor w płynie, Bell. 
Kupiony w Biedronce za kilka złotych, bardzo dobrze się sprawuje na mojej twarzy i na skórze wokół oczu.  To kolejny korektor Bell, który bardzo polubiłam. 

 * Puder brązująco- rozświetlający, złocisty beż nr 2, Mariza. 
Jak widać po zużyciu, puder przypadł mi do gustu. Świetny kolor, lubię go używać do delikatnych makijaży dziennych.

 * Paleta cieni kolorowych marki Inglot i Kobo.
Co tu dużo mówić, piękne kolory, dobre cienie (choć Kobo zdecydowanie mocniej się osypują niż Ingloty), fantastyczne do makijażowych szaleństw i nie tylko.

* Cień do powiek Inglot, Rainbow nr 122.
Żółte i brązowe barwy w bardzo ciepłym odcieniu, zgodnie z zasadami zupełne nie dla mojego typu urody. Ale co tam, podoba mi się ta kombinacja i już!

* Maseczki Ziai: nawilżająca, oczyszczająca i regenerująca.
To dla mnie ogromne zaskoczenie, próbowała kiedyś już tych masek i nie za bardzo przypadły mi do gustu. Postanowiłam jednak dać im jeszcze jedna szansę i okazało się, że wcale nie są takie złe. Nie jest to cud w saszetce, ale po zużyciu kilku sztuk efekty są widoczne i co najważniejsze- są bardzo tanie. 

Ot, tyle...

Pozdrawiam.

Dorota

6 kwietnia 2013

Dla niej i dla niego- kremy Tołpy

Witam serdecznie.
Wśród kremów, które używam, szczególne miejsce zajmują te nawilżające i odżywiające skórę. Mimo iż moja cera jest tłusta, skłonna do wyprysków i zapychania, to ja szukam ciągle dobrego nawilżenia. Oczywiście podstawą jest dla mnie to, by krem nie zapychał porów, bo mam wielką skłonność do zaskórników i wyprysków. Mój mąż natomiast ma cerę zupełnie inną, suchą, skłonna do podrażnień i zaczerwienień, zatem jeszcze bardziej niż ja potrzebuje dobrego nawilżenia. 
Dzięki Tołpie mieliśmy okazję wypróbować kremy, które świetnie się naszym cerom przysłużyły. 

nawilżający krem odprężający
dermo face, hydrativ
na dzień, SPF 15
Tołpa



Pojemność: 40 ml
Cena: 35,14 zł (Klik)

Informacje na opakowaniu:

Skład:

Krem ma bogatą konsystencję, jest lekko tłusty, przez co nieco wolniej się wchłania. Potrzebuje około 20 minut, żeby w skórę wsiąknąć, pozostawia jednak delikatny film, taką ochronna warstwę, ale nie przeszkadza to w żaden sposób podczas nakładania makijażu. Trochę irytowało mnie w nim to, że nie wchłaniał się do matu i ja, absolutna przeciwniczka błyszczenia, nie pozwoziłabym sobie wyjść tylko z tym błyszczącym się na twarzy kremem do ludzi. Myślę jednak, że dziewczyny z suchą skórą zdecydowanie doceniłyby ten błysk.

Działanie kremu jest wyśmienite, ulgę i nawilżenie czuć zaraz po nałożeniu. Nie powoduje szczypania czy pieczenia, jest bardzo delikatny dla cery. Świetnie niweluje skórki i suche placki na skórze, nawet podczas mocnego łuszczenia mogłam spokojnie nałożyć makijaż i przez kilka godzin wyglądałam dobrze, bo krem nawilżenie potrafi utrzymać przez całkiem długi czas. Podczas kuracji RetinemA niejednokrotnie ratował mi skórę, używałam go na dzień i na noc, bo zapewniał mi wszystko, czego akurat skóra potrzebowała; nawilżał, regenerował, odżywiał i przywracał komfort.  Okazał się też wydajny, stosowałam go regularnie przez trzy miesiące i jeszcze odrobinę w tubce zostało.

Dodatkowym atutem jest tez filtr, może SPF 15 to nie jest za dużo, ale lepsze to niż nic. Aluminiowa tubka sprawdziła się bardzo dobrze, krem można wycisnąć do ostatniej kropli.





Mój małżonek natomiast korzystał z kremu przeznaczonego dla mężczyzn, było to dla niego nie lada wyzwanie, bo brak mu systematyczności, on ciągle o nawilżaniu zapomina. 

S.O.S. ochronny krem sportowy
dermo men, expert
SPF 20
TOŁPA

Pojemność: 40 ml
Cena: 33,25 zł (Klik)


Skład:

Informacje na opakowaniu:

Ten krem także jest dość tłusty i też pozostawia ochronny film na skórze- to akurat się memu lubemu nie spodobało.  Za to z samego nawilżenia i ochrony był bardzo zadowolony, krem bowiem rewelacyjnie poprawił kondycję skóry. Oprócz nawilżenia i niwelowania suchych skórek, ten krem potrafił zredukować zaczerwienienie i podrażnienie oraz wspaniale wyrównał koloryt cery. Już po kilku użyciach różnica była bardzo widoczna i odczuwalna. Niestety, memu mężowi brak systematyczności i jak już było dobrze, przestawał się smarować, więc problem z suchą i zaczerwieniona skórą powracał. Ach, jak z dzieckiem...

Myślę, że jest to idealny krem na mroźną i długą zimę, sprawdzi się podczas uprawiania sportów, ale i na co dzień będzie rewelacyjny. 



Jeśli chodzi o ceny ( bo Tołpa jednak nie należy do najtańszych), to w moim odczuciu są adekwatne do działania, taką kwotę na tak działający krem jestem  wstanie wydać bez wyrzutów tym bardziej, że mają pojemność 40 ml i są szalenie wydajne.  Mam ochotę także wypróbować krem z serii "strefa t", jak tylko uporam się z zapasami oczywiście:)

Pozdrawiam.

Dorota

5 kwietnia 2013

Dwufazowy płyn do demakijażu oczu *FlosLek*

Witam.
Po płyny dwufazowe sięgam często, nic tak dobrze nie radzi sobie z makijażem i do tego mam wrażenie, że takie oczyszczanie okolicy oczu jest bardziej delikatne i przyjazne dla skóry .

eye care
dwufazowy płyn do demakijażu oczu
usuwa trwały i wodoodporny makijaż
FlosLek


Pojemność: 135 ml
Cena: 8,25 zł (klik)

Informacja na opakowaniu i skład:


Płyn dwufazowy, więc oczywiście trzeba go przed użyciem mocno wstrząsnąć. Butelka jest bardzo poręczna,  a dozownik precyzyjny. Lubie takie wykręcane "dzióbki", to o wiele lepsze rozwiązanie niż ogromny otwór, przez który wylewa się sporo płynu.


Odrobinę się tego płynu bałam, bo natknęłam się kiedyś na bardzo niepochlebną opinię; czytałam i drżałam, a przy pierwszym użyciu denerwowałam się prawie jak przy borowaniu. Okazało się jednak, że wcale nie było tak źle, z pewnością lepiej niż podczas wizyty u dentysty.

Płyn jest tłusty, jak na dwufazę przystało. Pachnie bardzo delikatnie i przyjemnie, a z makijażem oczu radzi sobie rewelacyjnie. Co prawda nie noszę makijażu wodoodpornego, ale i tak myślę, że zmywa dobrze i mocne oko. Nie wymaga tego, by oczy pocierać, wystarczy na chwilę lekko przycisnąć wacik i w zasadzie większość tuszu, linera i cieni schodzi bez oporów. Dzięki delikatnej, tłustej warstewce mam wrażenie, że skóra wokół oczu nie jest wysuszona czy podrażniona. Uważam, że jest skuteczny i nie ustępuję niczym płynom, których używałam do tej pory.

Moje obawy związane z ewentualnym szczypaniem albo pieczeniem były niepotrzebne. Absolutnie nie odczuwam żadnego dyskomfortu, nawet jeśli odrobina kosmetyku dostanie się do oczu. Według mnie to delikatny preparat.

W moim odczuciu to porządny płyn dwufazowy, jest łagodny dla oczu, jednocześnie skutecznie usuwa makijaż- niczego więcej mi podczas demakijażu nie trzeba.

Pozdrawiam.

Dorota




3 kwietnia 2013

Złotko...

Nie bez przyczyny mój mąż często mówi:"złota z Ciebie kobieta..."


  

W rzeczywistości ten złoty cień jest dużo bardziej intensywny, ale mój aparat zjadł kolor i połysk, który widać z daleka (ale nie powinnam narzekać, bo przy okazji też zniknęło kilka zaczerwienień, które pojawiły się na mojej twarzy).

Czy taki kolor to ekstrawagancja, czy jednak połyskliwe cienie można wplatać w dzienne makijaże?

Pozdrawiam.

Dorota

2 kwietnia 2013

Płyn micelarny do skóry wrazliwej *FlosLek*

Witam serdecznie. 
Mam ostatnio pecha do płynów micelarnych,  no może poza jednym wyjątkiem (ale wyjątek potwierdza regułę) i dlatego z coraz to większą niechęcią wykonuję demakijaż przy ich pomocy.

Płyn micelarny do skóry wrażliwej
demakijaż oczu i twarzy
FlosLek

 
Pojemność: 200 ml
Cena: 15,90 zł (klik)


Skład:


 Informacja na opakowaniu:

Ten płyn zapowiadał się dobrze, bo nie pieni się na twarzy i nie zostawia niemiłego, mydlanego uczucia. To dla mnie istotne, bo jeśli nawet kiepsko zmywa makijaż, to można go zużyć jako tonik. FlosLek-owy kosmetyk pachnie niezbyt intensywnie, mnie jakoś nie przeszkadza, ale też nie zachwyca, ot taki dla mnie neutralny zapaszek. Wylewa się na wacik bardzo dobrze, dziurka jest w sam raz, a zamkniecie solidne. Irytuje mnie butelka, która jest smukła i wysoka, i trudno ja zapakować do podróżnej kosmetyczki, ale to szczegół, który może przeszkadzać tylko mnie. 

O ile pierwsze wrażenie było bardzo na plus, o tyle potem nastąpiło rozczarowanie. Płyn nie zmywa dobrze mocnego makijażu oczu, cienie jest w stanie usunąć (tak więc dzienne i bardzo delikatne makijaże zmywa dobrze), ale liner i tusz to już wyzwanie. Oczywiście potrzebne jest potarcie oka, a wtedy zaczyna się niemiłe pieczenie. Czasem, kiedy moje oczy są bardzo zmęczone po całym dniu, to już samo przyłożenie wacika nasączonego tym płynem powoduje podrażnienie i ogromne łzawienie. Tak więc w moim odczuciu nie nadaje się on do oczu wrażliwych, co więcej, do oczu całkiem niewrażliwych (jeśli takie w ogóle istnieją) też raczej bym nie polecała. Podkład i puder zmywa, ale nie rewelacyjnie; to raczej takie powierzchniowe oczyszczenie. 

Używałam go też w roli toniku i tu było nawet w prządku, ale pod jednym warunkiem- nie po peelingu. Skóra podrażniona, choćby lekko zaczerwieniona, nie dozna ukojenia pod jego wpływem, wręcz przeciwnie.


Z przykrością stwierdzam, że to kiepski płyn; nie przekonał mnie swoim działaniem.

Pozdrawiam.

Dorota

1 kwietnia 2013

S.O.S. krem-opatrunek regenerujący *Tołpa*

Witam.
Wielkanocny poniedziałek już się kończy a ja, wcale nie przejedzona, wracam stęskniona do pisania.

krem- opatrunek regenerujący
dermo body, nutri
Tołpa


Pojemność: 250 ml
Cena:47,49 zł (klik)

Skład:


Info na opakowaniu:


W tym całkiem sporym słoju kryje się niezbyt przyjemnie wyglądający krem, który fantastycznie regeneruje skórę-  tak w skrócie określiłabym to, co myślę o tym kosmetyku. Opakowanie standardowe, pojemność także, trochę niezbyt zachęcająco wygląda kolor, ale konsystencja i zapach bardzo na plus (wyczuwam tu delikatne nuty cytrusowe, może i odrobinę kwiatowe). Nie bez przyczyny nazwano to "kremem", nie jest bowiem podobne ani do masła, ani do balsamu, podczas aplikacji nie ma rozczarowania, rzeczywiście sprawuje się na ciele jak krem. Po nałożeniu wchłania się całkiem przyzwoicie, ale jednak otula skórę, jak na opatrunek przystało, po kilku godzinach wnika całkowicie i potrzebna jest ponowna aplikacja.

Działanie kremu uważam za dobre, świetnie ciało nawilża, zmiękcza i chroni. Faktycznie eliminuje suchość i szorstkość, zapobiega ściągnięciu. Bardzo przyjemnie stosuje się ten krem w mroźne dni, a także po depilacji, wyśmienicie skórę pielęgnuje. Jeśli chodzi o działanie, to nie mogę mu absolutnie nic zarzucić, sprawdził się u mnie rewelacyjnie.  Naprawdę działa tak, jak producent zapewnia.



Przeszkadza mi w nim tylko jedno- cena. Prawie 50 złotych to jednak sporo za krem do ciała i wiem, że nie każdy może sobie pozwolić na taki wydatek. Raz na jakiś czas można się skusić, tym bardziej, że jest on bardzo wydajny, ale do codziennego użytku wybrałabym coś równie dobrze działającego, a jednak bardziej przystępnego cenowo.

Pozdrawiam.

Dorota

29 marca 2013

Akademia Makijażu, Katarzyna Kozłowska-Kołodziejska

Witam.
Blogi i strony intranetowe poświęcone tematyce makijażu są świetnym źródłem inspiracji, ale od czasu do czasu warto sięgać po książkę.


"Akademię Makijażu" Katarzyny Kozłowskiej- Kołodziejskiej otrzymałam jako dodatek do magazynu "Make-up terndy". Za 14,99 mam ciekawą gazetę i książkę o makijażu; kto by nie skorzystał z takiej oferty. Oczywiście książkę można kupić samodzielnie w drogerii Natura, ale wtedy kosztuje około 30 złotych.


Książka jest podzielona na dwie części: teorię i praktykę. Myślę, że pierwszy rozdział jest kierowany do osób bardzo początkujących z makijażem, mamy tu bowiem garstkę bardzo podstawowych informacji o akcesoriach potrzebnych do makijażu, o rodzajach produktów dostępnych na naszym rynku, o dopasowaniu makijażu do karnacji i stroju. Nic, czego blogerka urodowa  by nie wiedziała:)

Cześć druga natomiast jest fantastyczna, mnie się przynajmniej bardzo podoba. 24 makijaże na różnych typach urody i na wszelkie okazje, bardzo inspirujące i szalenie miłe w odbiorze. Propozycje makijaży są bardzo różnorodne, mniej i bardziej skomplikowane, efektowne i stonowane, i co najważniejsze- na kobietach w różnym wieku. Prawda jest taka, że zazwyczaj widujemy jednak ładne i młode dziewczyny, którym w zasadzie każdy make up pasuje, a sztuka  polega na tym, by umiejętnie  poprawić makijażem mankamenty urody, ukryć to, co nieładne i uwydatnić to, co przyjemne dla oka.


Katarzyna Kozłowksa- Kołodziejska jest dyrektorem kreatywnym ds. makijażu marki Kobo, cała książka jest więc "jedną wielką reklamą" tychże kosmetyków. Nie przeszkadza to aż tak bardzo, raczej mocno skłania do bliższego zapoznania się z kosmetykami Kobo.


Jest to przyjemna lektura, szczególnie dla tych poszukujących różnorodnych inspiracji makijażowych.

Pozdrawiam.

Dorota

28 marca 2013

Krem matujący ANTI ACNE *FlosLek*

Witam,
wczoraj pokazałam Wam krem nawilżający, dziś będzie słów kilka o kremie matującym marki FlosLek. 

ANTI ACNE
krem matujący
skóra tłusta, trądzikowa i mieszana
FlosLek Pharma




Pojemność: 50 ml
Cena: 20,30 zł (klik)

Skład:

W pielęgnacji skóry tłustej ze skłonnością do zmian trądzikowych ważne jest zachowanie odpowiednich proporcji pomiędzy nawilżaniem, a  walką ze zmianami skórnymi. Kiedy mnie kilka lat temu dopadł trądzik, to skupiałam się głównie na jego zwalczaniu, a zupełnie nie myślałam o innych rzeczach. Ze skutkami, jak się pewnie domyślacie, walczyłam bardzo długo.
Rzadko sięgam po kremy matujące, moja cera tak czy siak się przetłuszcza, a matujące specyfiki często działały na mnie zupełnie odwrotnie i w rezultacie skóra przetłuszczała się szybciej i mocniej. 



Krem matujący z FlosLeku to dla mnie pierwszy tego typu od bardzo długiego czasu, dlatego zaczęłam z wielka ostrożnością. Początkowo tylko na miejsca najbardziej sie przetłuszczające, to jest brodę , nos i czoło, dopiero potem na cała twarz. Nie stosowałam go codziennie, wolę nie ryzykować przesuszeniem.

I o efektach.
On faktycznie matuje. Policzki właściwie na cały dzień, strefę T na ładnych parę godzin. W połączeniu z mocno matującym podkładem potrafi utrzymywać twarz bez błysku przez większość dnia. Porów nie zapycha, nie spowodował wysypu, a to już jest bardzo dużo. Po nałożeniu wchłania się do matu absolutnego, tak więc skóra jest błyskawicznie przygotowana do nałożenia makijażu. Właściwe to jestem nawet zaskoczona, że nie wywołał skutków ubocznych,a jednak trochę zdziałał. Miłe zaskoczenie. Nadal jednak nie używam co dzień, wciąż jestem odrobinę sceptyczna.

Krem, oprócz właściwości matujących, ma także za zadanie redukować zmiany trądzikowe.  Poza pojedynczymi wypryskami nie borykam się teraz z rozległym trądzikiem, więc trudno mi go pod tym katem oceniać, ale jest w nim coś "leczniczego". Nałożony punktowo na wyprysk potrafi go nieco zmniejszyć i zlikwidować zaczerwienienie w jedną noc, czyli chyba tak potocznie mówiąc, potrafi "zasuszyć" wykwit. Nie działa jednak zupełnie na przebarwienie, które po pryszczu pozostaje.


Jestem zadowolona, że zaczęłam go używać. Z pewnością będę się do niego uśmiechać wtedy, gdy czeka mnie trudny dzień w pełnym makijażu, a czasu na poprawki nie będzie.

Pozdrawiam.

Dorota

27 marca 2013

EMOLEUM krem nawilżajacy *FlosLek*

Ponad miesiąc temu otrzymałam paczkę z kosmetykami marki FlosLek, a w niej między innymi ten krem. 

Krem nawilżający
Emoleum
do skóry suchej, bardzo suchej, atopowej
mocznik 5%, kompleks lipidów OMEGA 7,5%
FlosLek Pharma


Pojemność: 75 ml
Cena: 27,60 zł (klik), (klik)

Skład:

Informacja na opakowaniu:

Pojemność kremu jest ogromna, tuba spora, ale całkiem poręczna. Wszelkie informacje o kosmetyku oraz skład widnieją na kartonowym opakowaniu, wewnątrz znalazłam także ulotkę informującą o całej serii EMOLEUM i specyfice pielęgnacji skóry suchej, bardzo suchej i atopowej. Lubię, kiedy oprócz samego produktu otrzymuję potrzebne informacje, mogę w ten sposób czerpać wiedzę  z różnych źródeł.

Krem w zasadzie nie ma zapachu, co w tego typu produkcie jest jak najbardziej zrozumiałe. Fantastycznie się rozprowadza i znakomicie wchłania. Jest lekki i delikatny dla skóry, zupełnie nietłusty. Sama najchętniej stosuję go na noc, żeby skórę nawilżyć i ukoić, rano budzę się z wypoczętą i odżywioną cerą. Czuję, że ładnie nawilża, ale nie zostawia tłustej warstwy, czuję po prostu, że moja skóra nadal oddycha i nie dusi się pod jego ciężarem; nałożony nawet  w dużej ilości wchłania się prawie do zera. 

Odkryłam, że bardzo dobrze spisuje się jako baza pod makijaż, bo wygładza i zmiękcza skórę tak, że podkład na niego nałożony świetnie się prezentuje. Miałam ostatnio okazję malować kilka  koleżanek i każdej zaaplikowałam ten krem, żadnych sprzeciwów nie usłyszałam, co więcej, były bardzo zadowolone. Krem ładnie zmiękcza skórę, co powoduje też wygładzenie i suche skórki nie są wtedy aż tak widoczne. Makijaż trzyma się na nim bardzo dobrze. Sama mam ochotę i tak go stosować, ale posiadam jeszcze dwa inne kremy na dzień, które wypadałoby zużyć.


Krem może powodować lekkie mrowienie, a nawet pieczenie; to zasługa mocznika. Ja tego nie odczułam, ale jedna z moich koleżanek tak. Mrowienie jednak ustąpiło i nie towarzyszyło temu ani zaczerwienienie, ani podrażnienie. Po prostu sucha i podrażniona skóra może tak na niego reagować i dobrze jest o tym wiedzieć.

Jest świetny i choć ja nie mam cery suchej, to jestem z niego szalenie zadowolona. Każda skóra potrzebuje dobrego nawilżenia, nawet ta skrajnie tłusta. Przyznam też, że używam go od czasu do czasu do rąk; tak wiem, to marnotrawstwo, ale on i na nie świetnie działa, od razu przynosi ulgę i ukojenie.

Cała seria EMOLEUM zapowiada się dobrze, mnie bardzo intryguje jeszcze  Olejek  myjący do ciała 2w1 (klik).

Pozdrawiam.

Dorota

26 marca 2013

Płyn micelarny do mycia twarzy i oczu *Tołpa*

Płyny micelarne lubię, ale jakoś nie miewam do nich szczęścia. Nie znoszę, kiedy się pienią i sprawiają podczas demakijażu wrażenie mycia twarzy mydłem, jest to dla mnie absolutnie nie do przyjęcia. Do płynu Tołpy podeszłam  z ogromnym dystansem, byłam prawie pewna, że to będzie kolejne rozczarowanie, a tu proszę, bardzo miła niespodzianka. 

Płyn micelarny
do mycia twarzy i oczu
łagodzi podrażnienia i przywraca komfort
TOŁPA
dermo face, physio



Pojemność: 200 ml
Cena: 36,09 zł (klik)


Płyn na wacik wylewa się przez dozownik ukryty w nakrętce, nie za bardzo przepadam za takim rozwiązaniem, bo trochę mało płynu wylewa się na raz, a jak potrząsnę butelką, to wypłynie o wiele za dużo. Ogólny wygląd opakowanie bardzo mi się podoba.

Poniżej także skład:

Jak zwykle sporo informacji o kosmetyku i filozofii Tołpy. Lubię tę dbałość o szczegóły, porządne opisy, sensowne i bez zbędnego "bajkopisarstwa".


Płyn jest rzeczywiście bardzo delikatny, nawet w największych okresach wrażliwości mojej cery służył mi znakomicie. Od grudnia do końca lutego stosowałam RetinA, moja skóra była bardzo podrażniona, zaczerwieniona i okropnie wrażliwa na kosmetyki. Ten płyn w tym okresie używałam z wielką przyjemnością i ulgą, bo zapewniał mi łagodny demakijaż, bez efektu ściągnięcia, pieczenia i jakiegokolwiek podrażnienia.

Najbardziej lubiłam w nim to, że się nie pienił! Nareszcie płyn polskiej marki, który nie zachowuje się jak żel do mycia twarzy i faktycznie nie wymaga ponownego zmywania twarzy. Po oczyszczeniu nie postawiał klejącej warstwy, która sprawia, że czuję się bardziej brudna. Dość łatwo zmywał makijaż, z lekkim podkładem i pudrem radził sobie znakomicie, natomiast z linerem i tuszem gorzej. Plus jest jednak taki, że  i dla oczu był delikatny, więc mogłam pokusić się o delikatne potarcie, wtedy szybciej usuwał mocny makijaż.


Płyn ten ujął mnie swoją delikatnością, nie spowodował wysuszenia cery, wręcz pomagał w łagodzeniu podrażnień. Stosowałam go także w roli toniku, nie napinał bowiem skóry, nie powodował niemiłego ściągnięcia.  Zapach też jest całkiem przyjemny, delikatny, kojarzy mi się  z czystością i lekko kwiatową świeżością; raczej większości powinien przypaść do gustu.

Trochę odstraszać może wysoka cena, ale widziałam go kilka razy w promocji. Myślę jednak, że jeśli będę się jeszcze zmagać z podrażnioną przez zabiegi kosmetyczne skórą, to chętnie po niego sięgnę, warto wydać na niego i taką kwotę.


Pozdrawiam.

Dorota

Masło do ciała *FlosLek*

Cześć!
Mam masę zaległych recenzji, jakoś mi nie idzie w tym miesiącu pisanie, wena chyba mnie opuściła. Za to mam ochotę na makijaże, jak już pewnie zauważyłyście, te zaczęły się u mnie pojawiać. Ale dziś nie będzie o kolorówce, tylko o masełku do ciała. 

Masło do ciała
mango i marakuja
FlosLek


Pojemność: 240 ml
Cena: 22,60 zł (klik)


 Skład:

Informacja na opakowaniu:


Masełko przykryte jest dodatkowym wieczkiem; zdecydowanie wolę to od foliowych zabezpieczeń, bo jest wygodne i trwałe. 


Zaraz po otrzymaniu paczki od marki FlosLek zabrałam się właśnie za to masło. Jestem już od jakiegoś czasu bardzo systematyczna w pielęgnacji ciała i każdy nowy kosmetyk przeznaczony do tego celu bardzo mnie cieszy. Od razu zauważyłam ten uroczy żółto- pomarańczowy kolor, a moje nozdrza wychwyciły bardzo subletalny zapach. Myślę, że to właśnie zapach jest dużym atutem, bo jest delikatny, owocowy i zupełnie nie męczy. Dla mnie może nawet za delikatny, bo uwielbiam mocne i wyraziste aromaty, ale wiem, że nie każdy w takich gustuje, poza tym miło posmarować się na wieczór czymś nienachalnym. Dlaczego na wieczór? W związku z bardzo treściwą konsystencją i ochronnym filtrem, który na skórze to masło pozostawia, ja stosowałam je tylko i wyłącznie na wieczór.

 


Samo nakładanie masła jest przyjemne, fajnie się rozprowadza i dobrze rozsmarowuje. Delikatnie wnika w skórę, ale całkiem długo czuć ochronny, natłuszczający film, na szczęście jednak nie jest to uciążliwe, koszula nocna nie przyklejała mi się do ciała:). Faktycznie można by je zastosować do masażu, bo jest tłustawe i daje dobry poślizg. Ma bogatą konsystencję i fantastycznie przynosi ulgę skórze. Natłuszcza wyśmienicie, zmiękcza także suche łokcie i świetnie pielęgnuje stopy  oraz dłonie! Znakomicie sprawdza się też po depilacji, bo przynosi ulgę i chroni skórę. 

Jestem bardzo zadowolona  z jego działania, dla mnie to aż nadto, bo moje ciało nie jest tak wymagające, ale każda kobietka z suchą i odwodnioną skórą będzie  z tego masła szczerze zadowolona.


Bardzo lubię to, że efekt odżywienia skóry utrzymuje się bardzo długo. Aplikuję masło wieczorem, a jeszcze rano czuję, że skórę mam miękką i aksamitną  w dotyku. 

Pozdrawiam.

Dorota